Przedwczoraj marudziłem, że mam za dużo książek do czytania i nie wyrabiam już się z nimi. Sięgnąłem  do poduszki po agenta Tomka, aby choć kilka rozdziałów przeczytać.
W ciągu kilku minut przeczytałem ze sto rozdziałów, a całą książkę – w niecałe trzy godziny. Czy to oznacza, że mogę ją wam polecieć z czystym sumieniem?
I tak i nie. Ze wskazaniem na: nie.

Przede wszystkim reklama kłamie i zawarta na okładce informacja, jakoby książka zawierała jakieś sensacyjne informacje to jedna wielka bzdura. A przynajmniej ja takich informacji nie dostrzegłem.
Całość składa się z czterech części. Trzy pierwsze to fabularyzowana opowieść o trzech sprawach prowadzonych przez osławionego agenta. Dowiadujemy się jak poznał posłankę Beatę Sawicką, jak ubijał interesy z Weroniką Marczuk i jak kupował willę rzekomo należącą do rodziny Kwaśniewskich.
Ostatnia część do wywiad rzeka przeprowadzony przez autora książki Piotra Krysiaka z samym agentem Tomkiem.

Mimo że całość czyta się jednym tchem, po skończeniu pozostaje niedosyt, a nawet niesmak. Tak fatalnej korekty nie widziałem dotąd w żadnej książce. Do gazu, do więzienia i na Księżyc z osobą, która nanosiła poprawki, a potem składała całość. Masa literówek, głupich powtórzeń, nie wiadomo gdzie kończą się dialogi, a zaczynają opisy, często nawet nie wiadomo kto daną kwestię wypowiada. Akapity to radosna twórczość.
To oczywiście nie przeszkadza aż tak bardzo w czytaniu, ale obniża jakość.
Żenująco wyszedł pomysł z podziałem na rozdziały, bo tu kolejny rozdział zaczyna się co dwie strony. Prawie jak u Dana Browna, ale u niego to jeszcze miało jako taki sens z uwagi na wielowątkową fabułę i skuteczne wymuszenie na czytelniku syndromu „jeszcze jeden rozdział i idę spać”.
W tej książce, gdyby wyrzucić puste miejsca między rozdziałami, całość nie liczyłaby ponad dwustu stron, a  połowę mniej.

Celem „Agent Tomke: spowiedź” było pokazanie, jak z punktu widzenia zainteresowanego wyglądały akcje nagłośnione przez media. Nie znajdziemy w niej żadnych wyjaśnień Sawickiej, Marczuk czy Kwaśniewskich.
Spodziewałem się, że agent zostanie wybielony, bo przecież nieźle mu się oberwało za to, że ośmielił się walczyć z korupcją. I rzeczywiście jawi nam się jako człowiek prawy i bardziej święty od Popiełuszki, ale ja na co innego zwróciłem uwagę.

Mianowicie wszystkie trzy afery to były bzudry. Z Sawickiej zrobili typową babę ze wsi, co to dorwała się do koryta i już może wszystko. Nie wiem, być może taka jest w rzeczywistości. Z kolei Marczuk po prostu wiedziała kto i co chce sprzedać i wymyśliła sobie, że na tym zarobi. No niby przestępstwo, niby korupcja, ale dla przeciętnego obywatela tego kraju rzecz komplenie bez znaczenia i konsekwencji.
Nie dałem też wiary, że nie próbował pani Weroniki omotać i zauroczyć sobą. Nie czytałem jej książki, nie wiem czy będę miał okazję, ale zawsze ją lubiłem i nawet jeśli dopuściła się korupcji, to dałbym jej tylko klapsa w pupę. A jeśli została przez agenta ściemniona, to jemu dałbym w pupę. Pasem.

Ostatnia część, czyli wywiad – rzeka z agentem to ciągnąca się przez kilkadziesiąt stron nuda. Jako że jest zobowiązany milczeniem na temat pracy w CBA to i niczego ciekawego się nie dowiedzieliśmy, a pytania o lata wczesnej młodości były dla mnie równie interesujące, co życie seksualne ślimaków.

Mam problem z właściwą oceną książki. Niewątpliwie autor włożył w jej napsanie sporo pracy, solidnie się przygotował i nie sprzedaje nam tandety. Krysiak jest dobrym dziennikarzem, podłapał dobry temat, wykorzystał możliwość dotarcia do agenta i po prostu zrobił to, co do niego należało.
Ale po przeczytaniu jego dzieła nic nam w głowie nie zostaje. Jeśli ktoś chciałby nieznacznie poszerzyć swoją wiedzę na temat ww. afer albo szuka czegoś dobrego na podróż, to z czystym sumieniem polecam. Przeczytać i zapomnieć. W każdym innym wypadku lepiej wydać kasę na wódkę.

RECENZJA: AGENT TOMEK: SPOWIEDŹ
1.0Overall Score
Reader Rating: (1 Vote)

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.