Całe lata tego nie jadłem i nie piłem, a gdy ujrzałem na wystawie w aptece, od razu poprosiłem o jedno pudełko.

Teraz to się brzydko określa – „suplement diety”. Strach dziecku podać.
A kiedyś to się jadło. Chyba nawet rodzice mówili mi, że nie można dużo jeść, bo zaszkodzi, ale nie wiem ile w tej szkodliwości było prawdy.
Jako napój smakuje bardzo średnio, wolę Plusssza, a Visolvit spożywam metodą język – produkt. To może nie wygląda najlepiej i wśród ludzi raczej bym w ten sposób go nie konsumował, ale mieszkam sam, to sobie mogę. Polizać i pomlaskać.
Pewnych nawyków z dzieciństwa się nie zapomina.

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • http://www.facebook.com/angelique88 Angelika Dudek

    na palec i do buzi ! :) pamiętam, pamiętam :)

  • piotr

    nie visolvit tylko vibovit był najlepszy, a jestem urodzony dokładnie w 1990r.!

    • Lawinia

      Vibowit był dla dzieci młodszych Visolvit dla starszaków:) wolałam visolvit bo kwaśny:)

  • Pszczoolka

    Ja to pamiętam Vibovit. Też się jadło metodą palec/język – produkt.

  • Chynom

    Heh, kto by nie pamiętał, o to szczypanie na języku :-) czasem fajnie znów poczuć się dzieckiem… Taki przywilej dorosłych, spełnianie swoich dziecięcych fanaberii

  • http://www.facebook.com/grz.witkowski Grzegorz Witkowski

    visolvit był bardziej musujący i kwaskowy, a vibovit był słodki.
    Oba w wersji instant tak samo pyszne.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000783874460 Agnieszka Antonina Antonik

    ;] urodzona po ’90, pamiętam.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001418352695 Mateusz Ligęza

    Hej no ja jestem z 1995r i też to wssyyysałem na sucho :D bez przesady. Dobre było ale ja jeszcze lubiłem na sucho wyjadać herbatę rozpuszczalną tą owocową w granulkach. Visolvit był dobry i miło to wspominam.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1038618353 Maria Noll

    Ojojjj Kominku! You made my day!:)
    Visolvit to była cudowna, bąblującą na języku używka mych młodzieńczych lat!! W domu był zawsze, no chyba że miałam karę. To był dramat dopiero. Zakaz wychodzenia na podwórko i lizania visolvitu przez tydzień!!
    Nawet gangi były w szkole vibovitowe i visolvitowe.. echh.. co za czasy:)
    Ale wszyscy wiedzieli że „vibovitowcy ” to cieniasy..;)

    Jak w aptece zobacze na wystawie to kupuje.
    Choć po ostatnim maratonie na spotkaniu z koleżankami usłyszałam: Maria, Ty palisz papierosy?? Weź to rzuć bo Ci palce pożółkły”….
    :)

  • Simplesoul

    Ja się więcej Vibovitu ‚najadłam’ a po ’90 urodzona :)

  • kuzu

    pamiętam zarówno vibovit i visolvit. vibovit. Ten pierwszy – lekko żółtawy proszek, trochę jak cukier puder z nutą goryczki. Visolvit – jak oranżadka w proszku. lepiej smakował, pozbawiony goryczki i w miarę słodki.

  • ajkiuponizejzera

    ‚Chyba nawet rodzice mówili mi, że nie można dużo jeść, bo zaszkodzi, ale nie wiem ile w tej szkodliwości było prawdy.’
    Mnie tak mówili o Vibovicie, bo Vislovitu i tak nie udało mi się zjeść więcej, niż jedną saszetkę. Vibovit waniliowy zawsze wygrywał. Ale oba otwierałam w ten sam sposób, najlepiej jednak było otworzyć z trzech boków, tak by się nic a nic nie wysypało i żeby powstał taki talerzyk. Wylizywało się koncertowo.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001611559992 Natalia Kundzia

    Legenda głosi, że ktoś kiedyś zalał to wodą i wypił…ale ja w to nie wierzę!

  • Tyszkaa

    Visolvit najlepszy. Zawsze w aptece mama kupowała i po drodze się jadło. Vibovit mniej mi smakował, bo jakis dziwny posmak miał i nie szczypał w jęzor tak jak Visolvit.
    Aż sobie kupie przy najbliższej okazji ! ;D

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001548021984 Reverof Stalą

    Pamiętam! :) Mi musieli dawkować, bo bardzo lubiłam i pożerałam wręcz. Ale oni mi wszystko dawkowali..bo ja wszystko pożerałam.. hm. ciekawe. muszę się nad tym głębiej zastanowić ;>

  • pethi

    Ja chyba tego nie jadłem/ piłem.
    Ale za to pamiętam oranżadę w proszku z Guciem albo Mają, tylko że to się jadło ślina na palec> palec w oranżadę> oranżada do ust.
    Później jadłem taką herbatę w takich granulkach tak to się chyba nazywa, wsypywało się na tą żółtą zakrętkę i języczkiem się brało te granulki. Zawsze za dużo tej herbaty jadłem bo mnie mgliło potem, ale za to była dobra.

  • bubkaaa

    bananowy vibovit ach:)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000330947502 Joanna Kwiatkowska- Czarnecka

    visolvit był droższy, ale zdecydowanie smaczniejszy niż vibovit, ale to porcjonowanie, zwłaszcza gdy się miało jeszcze rodzeństwo- ech;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002211543568 Paweł Trzy

    Ja miałem metodę jednego łyku, torebeczka, całość na raz wysypać a potem smakować… ach te wspomnienia…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000837493674 Natalia Chodań

    Pamiętam i visolvit i vibovit. Rocznik ’83. Jak miło się zrobiło. Najpierw powrót frugo, teraz takie wspomnienia. Mniam ;-)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000275324567 Aleksandra Osenkowska

    Zawody „Kto odważny i wsypie cale do buzi”.. Podwórkowe dragi, podwórkowe dragi. Dobre wspomnienia. Zdrowe -klatkowoschodowe dzieciństwo.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000431602207 Raq Ffka

    A ja się ostatnio zastanawiałam gdzie go zanabyć.
    Dzięki!

  • Justyna

    Kominku, mogłeś zrobić zdjęcie jak językiem maczasz w tym proszku.

  • http://www.facebook.com/karina.suprynowicz Karina Suprynowicz

    Vibovit, visolvit i bebiko to były podstawowe przekąski mojego dzieciństwa, koniecznie na sucho i najlepiej palcem do buzi. Podejrzewam, że teraz w tej samej postaci bym skonsumowała, bo w płynie chyba nie było tak dobre :)

  • elka

    no właśnie,od razu dziobem w proszek,tyle,że ja tez chyba vibovit konsumowałam:)taka oranżada na sucho:)

  • Simplesoul

    Ja jeszcze z takich smaków dzieciństwa to pamiętam soki Bobo Fruit w takiej brązowej butelce, chyba na kapslu dwie głowy dzieci były ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001074936599 Paulina Brzykcy

    Vibovit był najlepszy! Zawsze wyjadany palcami, po kryjomu, bo mama krzyczała, że brzuch będzie bolał :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000431602207 Raq Ffka

    20 lat później……

    … a konto na facebook’u pamiętacie ?
    …no pewnie! Ja to jeszcze na twitterze miałem!
    ….a ja na naszej klasie i google +

    to były czasy ahhh!!!!!!!!

  • alicja

    A jeszcze był Pikovit – w kolorowych drażetkach. Ja sobie to upodobałam.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002356179578 Anka Sikorka

    Vibovitu nie znosiłam… chyba i to i to było na receptę, bo nie było tak łatwo dostępne jak dziś. Ja wyżerałam visolvit prosto z torebki i jutro zrobię to samo, bo mi przypomniałeś i teraz po prostu nie zasnę! Nie przypominam sobie smaku rozpuszczonego visolvitu. Czyżby moi rodzice byli litościwy i pozwalali wylizywać z papierka???
    (kom wspomniał o pluszu, ja plussza też nie rozpuszczam, tylko zżeram)

  • http://www.facebook.com/akrzanik Anna Krzanik

    Visolwit, jakie to było pyszne: do wyjadania rzecz jasna, nie do wypijania. Ale z tego co pamiętam z głebokiego dzieciństwa był na receptę. całe sczęśćie, że wtedy nie reglamentowali tych recept tak jak teraz. Ja miałam takę metodę. Otwierałam saszetkę i dziubałam palcem aż nie zjadłam do dna. Wtedy rozrywałam torebkę i wylizywałam pył, ktry pozostał wewnątrz opakowania. Można śmiało powiedzieć, że byłam uzależniona od visolwitu (potrafiłam wciągnąć jakies 5 do 7 saszetek dziennie. Także ten specjał był w moim domu pod kluczem. Rodzice pilnowali, żebym nie predawkowała. Teraz namiestkę Visolwitu można odnaleźć w cukierkach „Zozole”. Też musują jak się rozpuszczają w buzi

  • czwarta

    mój obecny boss brał udział w ponownym wprowadzeniu produktu na rynek (wibowitu też zresztą) i podobno nic w życiu mu tak gładko nie poszło jak przekonanie ludzi do tych produktów :)
    ja nie zażywam. wydaje mi się że mój organizm nie potrzebuje, a jak nie potrzebuje to staram mu się nie dorzucać. nawet dla przyjemności.

  • soonia

    nie pamiętam, czy ja poślinionym palcem wyjadałam vibovit czy visolvit, a może i jedno i drugie. i też nie pamiętam, żebym to kiedykolwiek piła ze szklanki. nie. zawsze poślinionym paluchem. no bo przecież właśnie tak należało to jeść, prawda?:)
    i pamiętam też takie inne „witaminki”, chyba wtedy w Polsce niedostępne i z Niemiec przywożone, taki żółty żel w tubce. kinder biovital chyba. borze… uwielbiałam to!:)

  • http://pozytywnakuchnia.pl Dorota

    Wolałam Vibovit – palec-buzia-ślina-woreczek-buzia ;)

  • http://www.facebook.com/karolina.luszczynska Karolina Łuszczyńska

    ja uwielbiałam vibovit, oczywiście na sucho poślinionym paluchem :D

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000264770673 Iza Kraśniewska

    no włacha! kiedyś był vibovit! <3

  • smok

    smok też się do tego przyznaje… lizania i mlaskania tegoż tworu

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1534994939 Magdalena Chocholska

    też zlizywałam vibovit z palucha nałogowo, aż tata mi powiedział, że jak dużo się tego je to potem wybucha brzuch i moja przygoda z vibovitem się skończyła.

  • manti

    aż mi ślinka pociekła :)

  • http://www.facebook.com/maciejkowicz.anna Anna Maciejkowicz

    Jak byłam mała, to tak uwielbiałam Visolvit i Vibovit, że zamęczałam babcię pytaniami, co zrobić, by moja podobizna widniała na opakowaniu produktu :D Jakiś czas później znalazłam zamiennik tych przysmaków w postaci oranżadki w proszku.

  • Danuszna

    Ja vibovit bardziej jadłam, choć niechętnie. Visolvitu też nie.
    Oranżadki ze słomki to też nie to.
    Nr jeden mojego dzieciństwa to multisanostol w syropie.
    Wściekłość rodziców, gdy wspięłam się po szafkach i „obaliłam”
    butelkę tego specyfiku – cudna rzecz.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=611704049 Maria Rojowska

    Visolvit zakupiłam 3 dni temu :) 10 lipca pod znakiem smaku z dzieciństwa. Zaraz pochłonę torebeczkę ! Ale vibovit też jest dobry choć nie tak kwaskowaty i nie musuje tak jak visolvit.

  • Renia

    uwielbiałam visolvit i vibovit…ale teraz chyba już nie smakują tak dobrze jak kiedyś; dodali tam aromatów i nie wiem czego jeszcze; chyba, że moje kubki smakowe się popsuły :)

  • kasia

    no przecież! smak dzieciństwa! wszyscy mówią zawsze o vibovicie, ale dla mnie to właśnie visolvit przodował :) zawsze łyżeczką prosto z saszetki.

  • Bofmog

    Nigdy nie miałem okazji spróbować visolvitu choć vibovitem się zajadałem.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1112622855 Agnieszka Komar

    Mi wystarczy nawet owocowa herbata rozpuszczalna :D

  • Karolina

    Za poprzednikami: Vibovit – mmmm smak dzieciństwa! :)

  • buster

    Ja dosypywałem do saszetki Visolvitu czubatą łyżeczkę cukru, mieszałem i dopiero wtedy jadłem na sucho. Tak ze 3 saszetki dziennie, aż mnie mama ganiała za to.