Fred Perry wahają się, czy wypuścić nową kolekcję zaprojektowaną z Amy Winehouse przed jej śmiercią.

Zgodnie z informacjami, jakie przeczytałem dziś na dailmail.co.uk, był plan rzucenia na rynek jeszcze 3 kolekcji Amy Winehouse.
Spece od marki Fred Perry jednak nie są przekonani, czy im to wypada… Z poprzedniej na asos.com pozostały już tylko mokasyny i spódnica ołówkowa. Absolutnie nie w moim guście. 

 

Ich dotyczasowa współpraca nie była wiekim hitem, ale nie trzeba tęgich głów, aby wróżyć ogromny sukces pośmiertnej kolekcji. Zwłaszcza, że wielcy i znani coraz bardziej lansują jej śmierć jako odejście nieodżałowanej ikony stylu, jak to ją pięknie kilka lat temu namaścił sam Lagerfeld. Co by o niej nie mówić, jakąś ikoną stylu była. Współcześnie nie mamy wielu aż tak wyrazistych wokalistów. Ba, ze zdumieniem odkryłem, że jest naprawdę niewielu, którzy mogliby równie marnie skończyć swój żywot, bo miałem nawet taki plan napisania na kominek.tv tekstu „Kto następny do Klubu 27?” i nic mi z niego nie wyszło. Amy była z nich wszystkich najgorsza, można powiedzieć, że nie pasowała już do epoki artystów rodem z MTV.

Wracając jednak do tematu – za całkowicie nieuzasadnione uważam wahania Fred Perry. Świat mody przecież składa się w zdecydowanej większości z dokonań już nieżyjących artystów. Świat muzyki i filmu także. Mało było to książek wydawanych pośmiertnie? Weźmy chociażby takiego Roberta Ludluma („Tożsamość Bourne’a”). Nie żyje od 10 lat, a ciągle pisze! To tak jakby po śmierci Heatha Ledgera, odtwórcy roli Jokera w Batmanie, wahać się czy nie odłożyć niedokończonego filmu na półkę. Albo po śmierci Chanel, zwinąć interes i żyć wspomnieniami.
Nie sądzę, aby we Fred Perry naprawdę się wahano. Coś mi się wydaje, że w ten subtelny sposób rozpoczęli żerowanie na dorobku Amy poprzez podbijanie zainteresowania jej spuścizną. W kolejce za nim ustawią się producenci, którzy odnajdą „nieznane piosenki”, wydawcy z biografiami i fotografowie z nigdy niepublikowanymi zdjęciami itd…

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002356179578 Anka Sikorka

    Też uważam, że za nic w świecie nie zrezygnowaliby z takiego hitu. To taka zabawa z ludźmi w pozorną przyzwoitość – skoro przemyśleliśmy rzecz gruntownie i wypuściliśmy kolekcję, możecie śmiało nosić wzory po nieboszczce. I wszyscy zadowoleni. Ciekawa jestem tej kolekcji. I kupiłabym płytę z nowymi nagraniami Amy, bo lubię jej muzykę.

  • pethi

    A z Jackson’em to inaczej było? Film zrobili nawet dwa. Płytę wydał nie dokończoną z kimś tam. Gwiazdy nawet po śmierci zarabiają i to dużo. Takim to dobrze.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001562767691 Anna Ciupa

      Nawet singiel „Hollywood” jest idealnym argumentem na poparcie tego, co Kominek pisze. Został wydany gruubo po jego śmierci (Jacksona) – z tego co wiem, to sam Michael uznał kawałek za niedopracowany, dlatego nie znalazł sie on na wczesniejszych albumach. W wytwórni leżał chyba kilka lat, zanim ujrzał światło dzienne.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000329936653 Paweł Szymczak

    Moim zdaniem chce, aby pokazać, że niby posiada sumienie zanim odda się zarabianiu kasy na Amy.

  • Kasia Lijecka

    Lepiej w ten sposób niż inaczej, W zasadzie kolekcja była już gotowa, więc nic nie stoi na przeszkodzie. Zdecydowanie gorsi będą ci, którzy będą wyszukiwać jakiś sekretów z życia Amy i będą żerowali na jej nieszczęściu. Ta kolekcja z góry była promowana w określony sposób , więc nie sądzę aby to było coś niemoralnego. A robienie wokół tego szumu tylko nakręca interes. Swoją drogą ta kolekcja Amy była naprawdę niezła.
    Widziałeś Kominku nagrania z koncertu w Serbii? żal patrzeć;/ że też nikt nie był w stanie jej pomóc . . .

  • kara

    zgadzam się z ostatnim akapitem – jak dla mnie to zabieg marketingowy. Po pierwsze fani zaczną domagać się kolecji (zrobi się jeszcze większe larum a wiadomo, że im głośniej tym lepiej). Po drugie, zawsze będą mieli wytłumaczenie dla tych fanatyków, którzy uważają (z jakiś nieznanych mi względów), że wprowadzenie do sprzedaży kolecji będzie „niesmaczne”. no pięknie sobie to wymyślili :)
    a tak btw na asos kupuję regularnie (ot właśnie skończyłam zamówienie składać) i szczerze mówiąć nigdy nic by Amy mi się w oczy nie rzuciło. może nie mój styl jednak..

  • http://www.facebook.com/michnomarcin Marcin Michno

    Fenomenu Elvisa nie przeskoczą.Fred Perry to obok Shermana jedna z moich ulubionych marek i raczej żadna damska kolekcja tego nie zmieni.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001074936599 Paulina Brzykcy

    Na pewno jedynie pozornie mają dylemat, tak naprawdę to gra na zwłokę, poczekają na jeszcze większy szał na jej punkcie i wtedy bum. Czysty marketing. A tak swoją drogą to lubiłam piosenki Amy. Czekałam z niecierpliwością na koncert w Bydgoszczy, a tu taki numer.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002211543568 Paweł Trzy

    No jasne że się nie wahają, zwłaszcza że nikt w branży się nie waha, kwestia jak zarobić na tym najwięcej, a do tego trochę szumu, wprowadzenie dylematu moralnego do opinii fanów i nie tylko, przetrzymanie ale nie tak długo, żeby wyglądało że decyzja była trudna i z żalem ale by oddać pewien hołd artystce wypuszczamy na rynek ostatnią kolekcję… trzeba wiedzieć kiedy mięso zdjąć z rusztu, tak by nie było zbyt krwiste ale też nie spalone…

    Amy po śmierci sprzeda sporo, przez najbliższy rok, prawdziwe żniwa, tak to już jest, ktoś kiedyś powiedział że przedwczesna śmierć artysty to jedna z najlepszych rzeczy jakie mogą mu się przydarzyć, w karierze…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001486843840 Sesja Ty Jużwieszco

    Dziwne, że jeszcze nie pojawiły się teorie o tym jak to Amy Winehouse sfingowała swoją śmierć, żeby sprzedać więcej płyt, kolekcji, odpocząć od sławy itp. Nie mogę się tego doczekać :)

    Mieliby się chwalić wypuszczeniem nowej kolekcji dwa dni po zakopaniu jej parę metrów pod ziemią? Niekoniecznie chodzi o podbijanie zainteresowania, obstawiałbym raczej zwykłą ostrożność. Słońca i Lustra, tak jak i nasze Super Expresy i Fakty, lubią kurczowo trzymać się trupów… a temat pod wezwaniem „Potentat żeruje na śmierci gwiazdy” na pierwszej stronie raczej nie robiłby w tym momencie dobrego PR-u ani firmie ani kolekcji. Trzeba pokazać, że się szanuje maszynkę do zarabiania pieniędzy, żeby potem smrodu nie było, a weselsze media niech na razie skupią się na dalszym drążeniu przyczyn zgonu. Jak to mawiają w filmach sensacyjnych „sprawa musi przycichnąć”.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=611704049 Maria Rojowska

    Te mokasyny są jak najbardziej w moim stylu :) Aż dziw bierze, że są tak tanie. A co do Amy. Będzie z nią jak z każdym artystą co to jego kariera rozkwita po śmierci o ile można to tak nazwać.

  • Tyszkaa

    Droczą się droczą. Po tym jak zjechano Microsoft za namawianie do kupna płyt Amy, musieli być ostrożniejsi.

  • malena

    w końcu na tym polega reklama – wzbudzić pożądanie klienta.
    Już widzę te tłumy fanów wręcz żądających od firmy produkcji kolekcji.
    Cała akcja z zastanawianiem się jest pierwszym etapem kampanii reklamowej.
    No i nie narażą się tak bardzo na miano hieny „pośmiertnej”.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000431602207 Raq Ffka

    Kominku chyba nie masz się co martwić za Twój pośmiertny stan konta.
    Książka z Twymi tekstami pewnie będzie sprzedawać się dobrze.
    Już my o to zadbamy hehe.
    Bo przecież na dzieci swe praw autorskich nie przepiszesz.

  • trzykrzyzyki

    Wyjąłeś mi te słowa z ust.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001548021984 Reverof Stalą

    Szkoda wielka, że tak się zmarnowała. W każdym razie śmieszą mnie niektóre teksty gwiazd, które mają pretensje, że nikt jej nie pomógł. he he. dobre, nie?
    Co do Freda Perry’ego – ot zwykła kokieteria zmieszana z chęcią pokazania wahania moralnego. właśnie, wahania. Jakby nie chcieli, to by nie wypuścili, nic by nie mówili i po krzyku. ale nie, trzeba się pozastanawiać publicznie, a co ;) a nuż dojrzą w tym troskę o pamięć zmarłej. uhm.

  • abstynent

    Czy ikoną stylu była? Nie wiem. Ale pasztetem na pewno.

    • kominek

      Na tym blogu nie piszemy takim językiem.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001486843840 Sesja Ty Jużwieszco

    Biję się w pierś, dopiero teraz kliknąłem w link podany jako źródło i:
    ‚Everything is on hold until we speak with Amy’s family and management,’ they said today”

    Przeguglałem z pół internetu, jest to jedyny cytat dotyczący tej sprawy na jaki można się natknąć (pomijając ten o tym jaką to była oddaną osobą ale to w tym kontekście mało istotne).
    Oni się wcale nie wahają i nawet tego nie sugerują, moim zdaniem zupełnie nie o to tu chodzi. To nie jest żadne oświadczenie firmy czy coś w ten deseń (wszystkie źródła jako źródło podają właśnie Daily Mail), wynika raczej z tego, że jest to zwykła odpowiedź na pytanie dziennikarza, który dostał zlecenie/wpadł na pomysł napisania akurat na ten temat. A co lepszego może powiedzieć rzecznik prasowy niż „Wszystko jest wstrzymane do czasu rozmowy z rodziną Amy”, właściwie nic innego NIE WYPADA mu powiedzieć, a coś powiedzieć musi.

    Podbijania zainteresowania i żerowania na dorobku pod to bym więc nie podpinał. No chyba, że uznamy, że dziennikarz pisał artykuł na zlecenie, co pewnie jest możliwe… no ale bez przesady :)

    [potwornie precyzyjnych informacji w tym temacie odnaleźć mi się nie udało, jak ktoś coś wynajdzie to poproszę o link i ew. korektę mych słów :) ]

  • Lola De Ville

    mnie się najbardziej podobają powiązane teksty „pieczone ziemniaczki” i „kanapka z łososiem”… powiało jakby Monty Pythonem. :)
    swoją drogą kanapka z łososiem i mozarellą na ciepło- szał.

  • milionowa

    Moim (jak i wielu innych, jak widzę) zdaniem jest to zwyczajne przeczekanie. Dla tych prawdziwych fanów wygląda to jak szacunek (a pewnie są już ładnie rodrażnieni milionami nowych „fanów” i robieniem biznesu na śmierci ich gwiazdy), a na tych nieprawdziwych z kolei jest to niezły sposób na nakręcenie i wzbudzenie jeszcze większego ślinotoku („tak, chcemy ubrania Amy, kochamy Amy, kupimy wszystko!”).

  • http://www.koszla.pl Jacek Koszla

    ”Pomimo ogromnego bólu, jaki sprawiła nam śmierć Amy, zdecydowaliśmy się wypuścić tę kolekcję. Przez dziesiątki godzin rozmawialiśmy na ten temat w firmie, konsultowaliśmy się z rodzicami Amy, jej przyjaciółmi. Bardzo namawiali nas do tego, żeby jednak nie rezygnować z rozpoczętego projektu. – Amy chciałaby, żebyście to zrobili – powiedział jeden z najbliższych przyjaciół Zmarłej. Dlatego też z drżącym sercem prezentujemy dziś państwu nową kolekcję”. Stawiam na takie oświadczenie i niewątpliwy sukces komercyjny oraz marketingowy.

  • Tomasz

    Ja od Amy nic bym nie kupił zbyt dobrego gustu ubierania to nie miała. Owszem na koncertach czy w klipach wyglądała znośnie ,ale dla przykładu wychodząc na ulice prawie naga
    http://www.iv.pl/viewer.php?file=84344764306012487197.jpg
    Amy dla tej firmy może być wielką antyreklamą. Może tam jest taki zwyczaj jak w naszym kraju iż na zmarłych nie wypada robić biznesu