Ciekawe, ile będzie wejść na ten tekst jak się zbudzę, bo chyba nikt nie spodziewa się, że o 3 w nocy coś po cichu wrzucę, zwłaszcza, że zapowiadałem „wolne weekendy”. Powiedzmy, że pierwszy wolny weekend od pisania będzie za tydzień:-)

 

Od początku bloga napisałem zaledwie dwie recenzje, bynajmniej nie dlatego, że nie miałem czasu czytać przez lato. Wręcz przeciwnie. Od czerwca bodajże tylko raz zasnąłem oglądając serial – wczoraj. Każdy wieczór lata poświęcałem na czytanie tylko jednego autora – Robina Cooka. Od dziś jestem na odwyku.

Robin Cook nie jest jakimś wybitnym pisarzem. To najsłynniejszy twórca thrillerów medycznych. Można powiedzieć, że to od niego zaczęła się moda na ich pisanie i każdy inny autor w mniejszym lub większym stopniu powielał rozwiązania zapoczątkowane przez Cooka. Zresztą inni nigdy jakoś nie przypadli mi do gustu.
Robin Cook zajmuje w moim życiu wyjątkową pozycję, bo to jemu zawdzięczam, że zacząłem czytać książki „dla dorosłych”. Przed nim gustowałem w Verne i Nienackim. Pewnego dnia zobaczyłem książkę „Szkodliwe intencje” u mamy. Miałem jedenaście lat i już w sumie nie pamiętam co mnie podkusiło, aby przeczytać właśnie ją. Przeczytałem całą. Niezbyt szybko, bo zajęło mi to dobry tydzień jak nie więcej, ale na tyle mi się spodobała, że sięgnąłem po kolejną, a potem kolejną i kolejną. Gdy już przeczytałem większość znajoma biblioteka przekazała mi hiobową wieść: Robin Cook nie żyje. Przeczytała o tym w prasie. Pamiętam, że nigdzie nie mogłem znaleźć w internecie informacji o jego śmierci, wtedy chyba jeszcze nie miałem stałego dostępu i internet wiał pustkami, ale i tak postanowiłem przestać go czytać i na stare lata zostawić sobie kilka jego książek. Do dziś pamiętam, że jedyną, jakiej miałem nigdy nie przeczytać, była jego debiutancka – „Rok interny”. Ciągle leży na półce i czeka.
Tak na 10 lat zapomniałem o Robinie Cooku, choć nie zapomniałem wymieniać go wśród moich ulubionych pisarzy, bo po nim czytałem już wyłącznie książki dla dorosłych. W międzyczasie oczywiście utwierdziłem się w przekonaniu, że wprowadzono mnie w błąd, bo ciągle wychodziły jego nowe książki, a i on sam odwiedził raz Warszawę.

Mam dobry rok i biję swoje życiowe rekordy w przeczytanych książkach. Nie wiem ile przeczytałem, ale będzie pewnie ok. czterdziestu. Niestety latem obniżyłem prędkość czytania. Więcej wyjazdów, praca przy blogach powodowały, że zatęskniłem za problemami ze spaniem, bo zasypiałem w kilkanaście minut po położeniu się do łóżka i otwarciu lektury. Ostatniego Cooka czytałem… trzy tygodnie.

Ogólnie pod rząd przeczytałem może pięć, a może osiem książek. Już mi się mylą, nawet nie potrafiłbym wymienić pod rząd wszystkich tytułów. Jeśli jeszcze go nie znacie, to powinniście zainteresować się jego dziełami. Większość oparta jest na schemacie, że ktoś za często gdzieś umiera i jakiś lekarz rozwiązuje zagadkę. Wybór zacząłbym od trzech:

Epidemia
Gdy założyciel Kliniki Richtera w Los Angeles zapada na nieznaną chorobę, nikt jeszcze nie wie, że to początek epidemii. Już wkrótce jednak chorują lekarze i pacjenci, liczba ofiar rośnie lawinowo, a władze nie potrafią znaleźć przyczyny. Marissa Blumenthal, młoda lekarka z Centrum Kontroli Epidemiologicznej w Atlancie, próbuje rozwikłać zagadkę, z którą nie poradziły sobie autorytety medyczne, i powstrzymać epidemię, nim będzie za późno.

 

Dopuszczalne ryzyko
Biochemik Edward Armstrong prowadzi badania nad lekiem antydepresyjnym o roboczej nazwie Ultra. Po dobrze rokujących eksperymentach na zwierzętach postanawia przetestować środek na sobie oraz współpracownikach. Próby wypadają pomyślnie, ale niektórzy żalą się na chwilowe zaniki pamięci, a wkrótce potem w pobliżu laboratorium zostają odnalezione ciała zmasakrowanych zwierząt. Kimberly Stewart, dziewczyna Armstronga, zaczyna podejrzewać, że Ultra wywołuje zaskakujące i straszliwie niebezpieczne skutki uboczne…
(opis wydawcy bzdurny, bo najciekawsze jest to, że fabuła książki nawiązuje do historii czarownic z Salem – przyp. Kominek)

 

Toksyna
Mimo rozpadu małżeństwa, doktor Kim Reggis stara się być dobrym ojcem dla swej jedynaczki Becky. Pewnego wieczoru zabiera córkę do jej ulubionej restauracji na hamburgerową ucztę. Wkrótce jednak sielanka zamienia się w tragedię – po kilku dniach dziewczynka umiera w wyniku zatrucia bakteriami Escherichia coli. Co spowodowało śmierć małej Becky? Kim robi, co w jego mocy, aby rozwiązać tę tragiczną zagadkę, lecz ciągle trafia na nieprzenikniony mur milczenia ludzi, którzy nie chcą lub boją się mu pomóc.

 


Jeśli jesteś tu nowa, zajrzyj też do: Książki w naszym życiu. Bo kto nie czyta ten traci coś z życia.


 

A tymczasem żegnaj Robinie. Na rok, może dłużej.

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • madget

    Niespodzianka :)

  • http://www.facebook.com/monika.bogucka Monika Bogucka

    Chcialam po niego siegnac tego lata, niestety moja biblioteka nie posiada ksiazek jego autorstwa. :( Moze kiedys przestane byc leniwa i podjade dokads dalej… ;-)

  • cacko

    Czytałam, ale jakoś nie przypadły mi do gustu. Chyba pozostanę przy komiksach… ;]

  • http://www.facebook.com/marcin.antosz Marcin Antosz

    Póki co mam tyle książek które czekają na przeczytanie, że kupować kolejnych nie będę. Ale za jakieś kilka lat może i po te sięgnę…

  • nauka.chodzenia

    zaczęłam czytać jego „Gorączkę” jakiś czas temu. będzie to pierwsza moja książka tego autora. jeśli chodzi o thrillery medyczne, to przygodę z nimi zaczęłam od Tess Gerritsen, wciąga.

  • aguska

    Podobnie jak ktoś wyżej w domu mam dużo nowych książek, które czekają na przeczytania a i w notesie lista książek, które muszę przeczytać jest całkiem długa, ale skoro polecasz to dopiszę do go mojej listy :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000330947502 Joanna Kwiatkowska- Czarnecka

    aj, jakoś uparcie nie mogę się przekonać do kryminałów- po Agacie Christie wszystko wydaje się być mało ciekawe. Kiedyś dostałam od kogoś w prezencie „Tengu” Mastertona, po 20 stronach myślałam, że umrę ze śmiechu, po 60 z nudy, po 100 dałam sobie spokój. Aktualnie zakochana jestem w Pilipiuku i jego Kubie Wędrowyczu, jeśli nie czytałeś polecam- lekkie, przyjemne i cholernie polskie.

    „Przełknął ostatni kęs kiełbasy i otarł usta gazetą. Kultura przede wszystkim.”

    • grochZfasola

      Przy Mastertonie miałam podobnie.
      Apropo polskiej literatury, „Lesio” Chmielewskiej jest niezastąpioną pozycją na poprawienie humoru.

      • http://www.lastfm.pl/user/emejzin Monika Bogucka

        Chmielewska jak najbardziej :-)

      • Lawinia

        Lesio to najlepsza chyba ksiązka Chmielewskiej:) zupełnie nietypowa i nigdy przy żadnej tak się nie usmiałam jak przy niej:)

    • http://www.axenpolska.plwww.osrodkikonferencyjne.pl Jacek Wójcik

      Pilipiuka mozna czytac tylko w domu bo jak się go czyta w tramwaju czy autobusie czy czym tam jeszcze ludzie podrózują to głupio się patrza jak co chwile wybucha się śmiechem. Kuba Wędrowycz jest genialny i jego sposoby na produkcje bimbru :)

  • Lawinia

    a ja ostatnio czytałam hurtem ksiązki Camilli Lackberg, ale poszukam Cooka w bibliotece i też się zapoznam:)

  • grochZfasola

    obowiązkowo „Coma”. Na podstawie później znany film z Douglasem. Właściwie R.Cooka znam dobrze, ale zaczęło się właśnie od Comy.

  • tbk

    Thriller medyczny? Brzmi jak coś stworzonego specjalnie dla mnie. Sprawdzę na pewno.

    PS. Kominku, „z rzędu”, nie „pod rząd”.

  • 'L

    Sam też ostatnio zachorowałem na pilipiuka – seria oka jelenia, to był jeden tom na dzień ;) teraz czeka mnie następny, bo wychodzą tak po jeden na pół roku… serdecznie polecam; to samo z ‚narrenturm’ sapkowskiego, ale tylko w wydaniu audio. książki, zdecydowanie nie polecam… zbyt banalna i bezsensowna, ale głosy postaci (szczególnie szarleja) to taki klimat, jakiego nigdy się nie spodziewałem po żadnej książce.

    A opisy Cook’a przypominają mi King’owskie… Takie książki jak „wielki marsz”, „komórka” i „miasteczko salem” to wg mnie ‚must have’. Co ciekawe ‚worek kości’ mnie w ogóle nie zainteresował, za to moja matka przeczytała dwa razy… Czyżby kwestia płci? :) Ciekawe tylko czy ktoś ze znajomych ma do pożyczenia jakaś pozycję Cook’a…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000330947502 Joanna Kwiatkowska- Czarnecka

    oj tak, z Chmielewską zgadzam się absolutnie- zaczynałam od Harpii i do dzisiaj z chęcią do niej wracam. Mówisz Grochu, że Cook to nie to samo co Masterton i że jednak warto?

    • grochZfasola

      przeczytaj, przekonasz się. :)
      A z Chmielewskiej ostatnio „Krętka Blada” ale czytałam ją b długo. Po drodze zaliczając inną literaturę.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000330947502 Joanna Kwiatkowska- Czarnecka

    Pilipiuka odradzam Rzeźnika drzew, polecam serię dziedziczek, wampira z m3 no i oczywiście sagę Wędrowycza. Po Cooka chyba skoczę dziś do Empiku skoro tak namawiacie. Tylko którą na poczatek? Musi się dużo dziać, trzymać w napięciu, nie mieć niestworzonych potworów, być napisana porządnym językiem i nie być przewidywalną:)

  • http://www.seocastle.pl PvdH

    Przecież Toksyna to książka mojego dzieciństwa… Moja matka miała ją w zbiorach a ja kiedy miałem może właśnie 10-11 lat sięgnąłem po nią. Pamiętam, że była oprawiona w twardą czerwoną (a może niebieską?) oprawę, i na całą książkę składały się chyba 3 powieści. Pamiętam też, że przeczytałem tylko Toksynę.

    Aż sobie poszukam pozostałych powieści chyba…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000329936653 Paweł Szymczak

    Jako dziecko przeczytałem kiedyś „Toksyna” i powiem szczerze, zrobiło to opowiadanie na mnie wrażenie. Nie raz wracałem do niego i przysięgałem sobie, że przeczytam jakąś książkę tego autora, ale zawsze mi to z głowy wylatywało.

  • Anna Dąbrowska

    czytałam, polecam

  • http://mama-ka.blogspot.com Mama Ka

    „Toksynę” czytałam kilka lat temu i od tamtej pory mam mały uraz do hamburgerów. Pod tym względem przeczytanie książki jest lepsze od diety :D

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001049061435 Justyna Cichocka

    w mojej ‚wielkiej’, wiejskiej bibliotece były dwie książki Cooka, i żadna z nich nie była tą co chciałam. Jedna to Kryzys, jestem w trakcie, druga… zapomniałam tytułu a nie chce mi się po nią iść do pokoju :), zaczęłam i ciężko mi skończyć. Trzeba bujnąć się do księgarni, i kupić te pozycję Cooka, które chcę.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001588598346 Soonia Ania

    „Już mi się mylą, nawet nie potrafiłbym wymienić pod rząd wszystkich tytułów”
    ja tak mam z cobenem. do tego stopnia, że jak widzę jakąś jego książkę na półce w księgarni czy gdziekolwiek indziej, to nie wiem, czy ją już czytałam czy jeszcze nie.

  • lalivian

    Ksiazki Cooka maja jedna wade – sa napisane praktycznie wg tego samego schematu wlasnie i przez to sa przewidywalne. Ale czyta sie je jednym tchem, podobnie jak np. Cobena.

    Ksiazka Robina Cooka, „Cialo Obce” rowniez byla pierwsza ksiazka dla doroslych, ktora przeczytala moja corka, pewnie ucieszy sie, gdy powiem jej, ze Kominek mial podobnie :)

    Natomiast jesli mozna cos polecic, to dobra ksiazke ostatnio przeczytalam Charlotte Link „Echo Winy”, polecam, niezle trzyma w napieciu.

  • lalivian

    Kominku, co poza Cookiem czytales tego lata? Podpowiedz kilka tytulow.

    • kominek

      Zacząłem wczoraj Air Babylon i w ciemno mogę ją polecić, bo czyta się doskonale.
      Poza tym – Profil mordercy, który niebawem zrecenzuję.
      I myślę, ze zabiorę się za biografię Busha. Czytałem fragmenty i sprawiało wrażenie napisanego lekkim piórem.

  • grochZfasola

    Na napięcie i żeby nie opadło choćby:
    Daphne du Maurier „Rebecca” – na podstawie film Hitchcocka o tym samym tytule, czarno biały.
    A także zbiór powieści „Ptaki”- na pewno znacie także film o tym tytule.

  • pethi

    Gdy byłem w empiku kupić dalsze części Dextera, którego oczywiście nie zastałem, w me oczęta wpadły chyba wszystkie części Robina. Przypomniałem sobie co pisałeś w „Książki w naszym życiu”, że to był ważny dla ciebie autor.
    Jednak ja lubię czytać coś co obejrzałem na ekranie, książka jest dla mnie takim dopełnieniem filmu, serialu. Niekiedy są lepsze, niekiedy gorszę, ale warto czytać, w dzisiejszym świecie gdy czytasz dla przyjemności od razu jesteś uważany za mądrego, zabawni ludzie.

    A nawiązując do Dextera już można obejrzeć 06×01, ale pewnie to już wiecie.

  • http://loozak84.deviantart.com loozak84

    Ja dzięki Amazon Kindle czytam coraz to więcej książek. Szkoda, że Cooka nie ma na stronie Amazona. Tzn po angielsku pewnie jest, ale nie po polsku :(

  • Tyszkaa

    Dopisane do listy. Fajnie, bo akurat szukałam czegoś do czytania :)

  • Justyna Zdziarek

    Polecam thrillery Tess Gerritsen i Alex Kava. Jak dla mnie niesamowicie wciągajace i po prostu… najlepsze!

  • grochZfasola

    sięgnęłam do Pilipiuka i jego J.Wędrowycza, świetne na poprawienie humoru.

  • http://mksiegarnia.pl/ księgarnia internetowa

    Polecam godna przeczytania literatura

  • http://bajo bajo

    ma ktoś może stronę z ebook ami Robina? byłabym wdzięczna.

  • Pingback: Tom Clancy „Dekret” – recenzja | Kominek ES()

  • Paweł

    To ja polecam Szkodliwe Intencje – stara, ale niesamowicie ciekawa. Moja pierwsza książka z literatury amerykańskiej, dzięki której poznałem również Harlana Cobena (polecam z Myronem) i Tess Gerritsen (obowiązkowo Grawitacja, film się do niej nie umywa!) :)