Jak zareagowałabyś, gdyby okazało się, że modelki z katalogów tak naprawdę nie istnieją?

A może pytanie nie powinno zaczynać się od „jak” lecz od „czy zareagowałabyś?”.
Głośno dziś w modowej prasie na temat modelek z H&M, które zostały komputerowo wygenerowane na potrzeby ich katalogu. Kobiety, które widzicie na obu zdjęciach nie istnieją. To znaczy istnieją tylko ich głowy, ale ciała mają identyczne. Chociaż co do tych głów to też pewności nie ma.
Nie jest to jakiś szokujący news. Codziennie przeglądam kilkadziesiąt serwisów z hasłem „fashion” i u nas zaledwie parę kilka portali dało to na główną, na zachodzie zaś tylko New York Fashion zrobiło z tego ważnego newsa. Cała reszta albo zrezygnowała z poruszania tego tematu, albo zmarginalizowała go do rangi ciekawostki.

 

I wydaje mi się, że właśnie jako ciekawostkę, a nie przyczynek do skandalu należy to traktować.
Na co dzień jesteśmy bombardowani reklamami prezentującymi życie, jakiego my nie mamy, inni nie mają, nikt nie ma. Reklama zawsze przekłamywała lub koloryzowała rzeczywistość. Ciała, które widzimy powyżej nie prezentują się ani lepiej ani gorzej od ciał prawdziwych modelek i trudno tutaj mieć pretensje do HM, że próbuje wykreować jakiś nowy kanon kobiecego piękna. Przyjmuję też tłumaczenie rzecznika firmy, że nie modelki są ważne, ale produkt, bo to produkt mamy kupować, a nie te biedne kobiety.
Jeśli mamy mieć pretensje o modelki z komputera, to zacznijmy od tego, że oszukiwaniem samego siebie byłoby twierdzenie, jakoby modelka po wielogodzinnej obróbce w Photoshopie jest bardziej prawdziwa od modelki od podstaw zrobionej komputerowo. A te pierwsze widzimy przecież we wszystkich (bez wyjątku) reklamach.

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • http://bieroza.blogspot.com bajroz

    Dziwne że dopiero teraz zauważyli, przecież w przymierzalni hm’u to było widać od dawna.
    Moim zdaniem to zupełnie bez znaczenia, to ciuchy ma być widać, a nie róźnicę w zaokrągleniu bioder

  • olga.letycja

    Cięcie kosztów? Zamiast płacić kilku modelkom, pensje dostaje jeden grafik. Nic szokującego.
    Tej środkowej tylko mogli dorobić uśmiech ;)

    • cacko_z_dziurką

      Jako grafik niesamowicie cieszę się z takiego postępu techniki. Jako fotograf – mniej.

  • aleatoria

    Ale przecież to jest praktyka nagminnie stosowana choćby w katalogach z kosmetykami, 20 kolorów szminek na kubek w kubek identycznych ustach, chyba nikt mi nie powie, że modelkę za każdym razem malowano i ustawiano co do milimetra. Nihil novi.

  • gola_pionierka

    Może kiedyś w ogóle znikną modelki. Po co płacić dziewczynom, a później jeszcze poprawiać im ciała, twarze, bo przecież zawsze się jakieś niedoskonałości znajdą. Łatwiej i taniej po prostu tworzyć je komputerowo. Ja nie widzę problemu. Zresztą i tak interesuje mnie jak na mnie wygląda ubranie, a nie jak prezentuje się na modelce, więc nie robi mi różnicy, kto jest w katalogu.

  • Natalia Chodań

    Nie widzę w tym nic złego. Dobrze jednak wiedzieć, że modelki są komputerowe. Ale skoro H&M tego nie ukrywa, to wszystko jest w pożądku

    • Natalia Chodań

      w porządku znaczy ;-)

  • Raq Ffka

    A modelki przerobione w programach graficznych przecież też nie istnieją bo są przerobione.
    Więc co za różnica ?

    Nie ma brzydkich kobiet tylko photoshopa czasem brak!

  • Monika Drzewiecka

    Mamy kryzys, oszczędne rozwiązania są w cenie :).

  • Elżbieta Ellie Dyduch

    W katalogach jest prezentowany bardzo zbliżony i powielany typ sylwetek modelek. Na jedno kopyto. Stworzony na potrzeby reklamy kanon kobiecego piękna stał się już tak opatrzony i zakodowany, że mało kto teraz wnika, ile jest w nich naturalności i prawdziwości. Odruchowo zwracamy uwagę na efekty sesji i promowany produkt. Dlatego to, co nasz kochany H&M wyczynia, ni mnie nie szokuje, ni mnie grzeje, ni mnie chłodzi. Myślą praktycznie. A podciąganie tego do rangi skandalu to luźno kojarzy mi się mniej więcej tak, jakby robić skandal z efektów scenograficznych w filmach fantastycznych…

  • Paweł Trzy

    Reklama zawsze koloryzuje, a w jaki sposób, czy pokazując kogoś kto całymi dniami dba o swoją sylwetkę a potem wmawia że magiczne urządzenie do ćwiczeń zmieni nasze ciało w kilka godzin bez wyrzeczeń, czy modelki obrabiane z góry na dół w programach graficznych, wszystko to ma ten sam cel a że metody inne, to już nie powinno dziwić nikogo.

    Dziś w zwykłym programie graficznym można namalować fotorealistyczne postacie, na youtube takich filmików jest pełno, myślę że takie podejście do reklamy budzi emocje tylko u tych ludzi, którzy rzeczywiście lubią siebie sami oszukiwać, albo wydaje im się że reklama to akcja charytatywna i nie ma nic wspólnego ze sprzedaniem produktu.

  • Gadzinisko

    Jak tak pomyślę to awanturować się w tym wypadku to tak samo jak awanturować się, że w sklepie ubrania są prezentowane na manekinach, a nie na żywych ludziach. I manekiny też wszystkie z jednego kopyta.

    • nazwa

      Ciekawostka a propos: w roku 1858 Anglik o imieniu Charles-Frédéric Worth założył w stolicy Francji pierwszy na świecie dom mody – tak narodziło się typowo francuskie zjawisko haute couture, „wielkie krawiectwo”, czyli szycie pojedynczych egzemplarzy odzieży na zamówienie. W swoim sklepie Worth zatrudniał młode kobiety, które zakładały jego stroje i pokazywały się w nich potencjalnym klientkom; można więc powiedzieć, że dziewczęta te były pierwszymi modelkami:)

  • Ola Step

    Nie mam nic przeciwko komputeryzacji, pod warunkiem że graficy zrobią to porządnie. „Kobieta” z srebrnym wdziankiem wyglada po prostu paskudniem, przy środkowiej mam wrażenie że wcina na śniadanie jakieś białko wspomagające przyrost masy mięśniowej, a trzecia… ujdzie.
    Spaskudzili wiecej niż mogli by poprawić przy prawdziwej modelce.

    • Elżbieta Ellie Dyduch

      Ale przecie to jedno i to samo ciało:)

  • kara

    a niech i będa simsy na billboardach. ale ale jeśli robię zakupy przez internet to wolę, aby zdjęcia były robione na żywych modelkach. z tego powodu lubię zakupy na asos – oprócz zdjęć mają też runway view i dzięki temu można zobaczyć jak się dany ciuch układa. mi to bardzo pomaga przy podjęciu decyzji. np. na macy’s zdjęcia ubrań często odbiegają od rzeczywistości – ostatni zakup wymieniałam 4 razy!

  • Universal

    H&M wynajęło/ma słabych grafików. Nie dość, że twarze „naklejone”, to bielizna również. Pomysł ogólnie nie jest zły, tylko znów znajdzie się banda kretynów (obu płci) chcących za wszelką cenę upodobnić się do tych modelek, niezależnie od tego, czy są w pełni cyfrowe, czy tylko wyretuszowane :(

  • Natalia Kundzia Rakendrol

    Modelki z komputera to tylko wirtualne manekiny do prezentowania ubrań, nie ma się czym oburzać.

  • http://www.marcinmichno.com Marcin Michno

    Chyba dobrze że zaistniało takie zjawisko – teraz pasztety będą sobie mogły do woli marudzić „że te zgrabne to z komputera są” ;)

    • gola_pionierka

      A to facetów może wreszcie dotrze, że to co widzą w gazetach to fikcja. Szukanie w życiu realnym takiej kobiety i narzekanie, że prawdziwe kobiety wyglądają inaczej to jak obrażanie się na rzeczywistość, że pod domem nie parkują pojazdy UFO, a w lasach nie żyją elfy.

      • http://www.marcinmichno.com Marcin Michno

        Zły adres – akurat ja sobie znalazłem taką z gazety i głównie z takimi pracuję.

        Pierwszy lepszy pokaz na wybiegu weryfikuje jak dziewczyny wyglądają na żywo – ale pewnie wtedy można sobie poprawić humor tekstami o anoreksji, bulimii i powszechności operacji plastycznych.

        • gola_pionierka

          Jak zajmujesz się tym zawodowo to wiesz pewnie, że nie puszcza się dzisiaj do druku zdjęć bez poprawek. Wystarczy spojrzeć, jak wyglądają różne modelki na normalnych zdjęciach z jakiś imprez, a jak te same dziewczyny na profesjonalnych zdjęciach w gazetach. Coraz większa powszechność operacji plastycznych jest akurat oczywistością, ale to nie ma nic wspólnego ze zdjęciami – każdy może się poprawiać chirurgicznie jak ma taką potrzebę. Zaburzenia odżywiania w świecie osób „pracujących ciałem” to tajemnica poliszynela, tak jak popularność różnych niekoniecznie legalnych środków w branży medialnej. Ale co to ma wspólnego z poprawianiem humoru?

          • http://www.marcinmichno.com Marcin Michno

            Nadal to co mówisz dotyczy marginesu branży – retusz owszem, ale przy modzie na Richardsonowski naturalizm już niekoniecznie w takim stopniu jak kiedyś.

            Jeśli takie powtarzanie miejskich legend nie poprawia humoru to już nie wiem czemu mogłoby służyć..

          • gola_pionierka

            Nie mówię o najnowszych trendach w fotografii modowej, bo to co pokazuje np. Vogue to ma niewielki oddźwięk w naszym społeczeństwie. Chodzi mi raczej o fotografie w takich magazynach jak Playboy, Cosmopolitan, Shape, CKM, Twój Styl, Glamour – mainstream rynku prasy kolorowej. Tam wszystkie modelki na zdjęciach są poprawione tak, że nie ma już żadnego realizmu, o naturalizmie nie wspominając. W naturze nie występuje taka faktura skóry i ciała bez ani jednej różnicy w kolorze. W naturze nie występują osoby, które niezależnie od wieku mają idealnie gładkie twarze. To właśnie jest tworzenie legendy. Zresztą wystarczy na własne oczy zobaczyć kiedyś z bliska jakąś celebrytkę i porównać z okładką:)

            A to, że środowisko mody, mediów itp. wiąże się z różnymi patologiami to niestety prawda. Mnie w żaden sposób nie poprawia humoru to, że nastoletnie modelki się głodzą, a młodzi dynamiczni w mediach jadą na koksie. A widziałam to wszystko sama, więc żadne urban legend.

          • http://www.marcinmichno.com Marcin Michno

            To ja dziwne modelki znam – jedzą normalnie tylko po 2-3 godziny dziennie ćwiczą żeby utrzymać formę.

            Nie wiem co ma CKM do sesji H&Mu – bo to zupełnie inna branża, tak samo jak Pani domu czy Twój styl.Inne dziedziny – wszystko w jednym worku.

            Odbiorca gazet z golizną nie oczekuje naturalności – tak samo jak nie po to facet ogląda film porno żeby zobaczyć scenę pt:dzisiaj nie bo mnie głowa boli;)

          • gola_pionierka

            Ja znałam takie co raczej nie jadły, ale młode to i głupie:)
            A że facet od CKM-u nie oczekuje naturalności to ok. Gorzej, jak później dorosły chłop jest rozczarowany, że jednak życie to nie CKM. Tak jak po obejrzeniu filmów jest nagle zaskoczony, że kobieta nie zaczyna stękać i jęczeć, bo on rozpiął rozporek. Ludziom się ewidentnie fikcja miesza z rzeczywistością. Dlatego im więcej będzie bardzo wyraźnej fikcji tym lepiej dla nich.

          • http://www.marcinmichno.com Marcin Michno

            Wystarczy dobrze poszukać żeby uniknąć obustronnych rozczarowań

  • halynka

    przynajmniej stroje na każdej układają się tak samo i nie można wybrzydzać.

  • Katarzyna Stachurska-Rexha

    Dla mnie wszystkie kobiety mogłyby być z komputera. Co to za różnica.
    Z innej beczki.. Czasami człowiek tylko wymieni zdjęcie i jest nierozpoznawalny..

  • http://lubelsko.blox.pl/html pan.doman

    Prawdę mówiąc, to na pierwszy rzut oka, nie da się zauważyć, że są to modelki komputerowe. Może oprócz pani z lewej, gdyż krawędź majtek jednak wygląda na działalność nie na ciele. Jednak muszę się zgodzić. Czym taka kobieta ma się różnić o prawdziwej, tylko też wykreowanej na sztuczną? Tak, czy owak, to przecież nie zabraknie „fap faperów” nawet do takich „zdjęć”.

  • czwarta

    hehe, ale czaderski pomysł. w życiu bym na coś takiego nie wpadła. a jaka oszczędność.
    no i tak sobie myślę, że może jak by przerobić moją głowę w fotoszopie i dokleić do komputerowego ciała to nawet ja mogłabym być modelką. which is great! :)

  • Ypsen

    jak zareagowałbym?

    nijak, co za różnica, i tak prawie żadnej nie rozróżniam, i na pewno z żadną kontaktu nie będę miał ani planował choćby była cacy na 200%.

    j/w, te po photoshopie się niewiele różnią.

  • Ania

    bajroz:
    Dziwne że dopiero teraz zauważyli, przecież w przymierzalni hm’u to było widać od dawna.
    Moim zdaniem to zupełnie bez znaczenia, to ciuchy ma być widać, a nie róźnicę w zaokrągleniu bioder

    Jednak pierwsze co mi się rzuciło w oczy, i to zanim przeczytałam tekst, że te ciała są takie same i nie zwróciłam uwagi na ubiór. Z resztą mogliby już wygenerować im ładniejszy pępek.

  • http://www.anemone.digart.pl Pytlik Ania

    olga.letycja:
    Cięcie kosztów? Zamiast płacić kilku modelkom, pensje dostaje jeden grafik. Nic szokującego.
    Tej środkowej tylko mogli dorobić uśmiech ;)

    przy sesji foto pracuje więcej ludzi jednak (: a potem grafik i tak to czyści i składa do kupy więc jakby na to nie patrzec trochę ludzi odpadło od kosztów XD

  • ok

    Nie mam nic do modelek z komputera, wszystko mi jedno na co włożą te ubrania, ale mogli im zrobić lepsze wcięcie w talii, fajniej by się oglądało. Poza tym mnie katalogowych fotakach denerwuje plastikowy i przefotoszopowany wygląd ubrań, niektóre w ogóle nie przypominają swoich odpowiedników ze sklepu.