Nie było tak różowo. Nie pamiętam kwitnących kasztanów, zapachu saskiej kępy, motylków, wiosny i beztroskiego życia. Z perspektywy czasu okres matur wydaje się być całkiem przyjemnym wspomnieniem, ale doskonale pamiętam stres, przygotowania, matury próbne, obawy co do tematów, a zwłaszcza obawy – co dalej z moim życiem?

Jeden obraz utkwił mi w pamięci. Ja siedzący z notatkami na ławce z widokiem na morze. Mieszkałem wówczas w Kołobrzegu i próbowałem uczyć się, jeżdżąc w różne miejsca. Przy czym słowo „próbowałem” jest tu najwłaściwsze, bowiem zwykle coś mnie rozpraszało. Dziś już nie pamiętam co, ale jak znam siebie, to bujałem w obłokach marząc sobie o lepszym życiu. Bo życie Kominka w tamtych czasach nie było fajne. Wszystko przez szkołę, która była dla mnie pasmem niekończących się niepowodzeń. Zdana matura to miał być tylko początek. Mimo że już od kilku lat posiadałem plan na życie, czyli być sławnym, bogatym, mieć dużo kobiet, domek na tropikalnej wyspie i statuetkę Oskara w garderobie, to nie bardzo wiedziałem wówczas, jaką iść drogą, bo przecież trzeba było iść na studia

U mnie w domu nigdy nie było tematu „studiować czy nie?”. Moi rodzice od zawsze wychowywali mnie w przeświadczeniu, że edukacja kończy się najwcześniej na magisterce i nawet mając najgorsze stopnie w całej klasie (tak było przez całe liceum), nigdy nie pomyślałem nawet, aby nie zdobyć wyższego wykształcenia. Właściwie to ciągle mnie straszono, że jak się nie będę uczył, to pójdę do wojska.

Ale w maju nikt nie kombinował, co będzie studiował. Najważniejsze były egzaminy i o ile inni chcieli je zdać jak najlepiej, ja chciałem je po prostu zdać. Wtedy jeszcze nie myślałem, że życie, jakie prowadzę dobiega końca. Problemy w szkole? Przeszłość. Przyjaźnie? Przeszłość. Wszelkie zobowiązania, obietnice, plany – pozostaną niezrealizowane, bo większość z moich znajomych pójdzie swoją drogą. Jeszcze latem ostatni raz spotykać będziemy się na plaży, stadionie, trasach rowerowych, jeszcze trochę piwa wypijemy, jeszcze będziemy mieli wspólne tematy do rozmów. Jeszcze mogłem podkochiwać się w tej czy innej dziewczynie. Zawsze skrycie, bo nigdy nie miałem odwagi do żadnej podejść. A dziś mi się śniła taka jedna Ania, rok młodsza, z innej szkoły. Nie ta, której historię niektórzy z was już znają. I nawet dziś nie miałbym odwagi do niej podejść czy napisać. Zresztą ona już dawno spoważniała i została mamą i tylko zaśmiałaby mi się w twarz, gdybym powiedział, że podkochiwałem się w niej od podstawówki. A może nie zaśmiałaby, tylko zapytała – a kim ty do cholery jesteś? Właściwie Aniu jeśli kiedyś przeczytasz ten tekst, choćby za 10 lat i pomyślisz, że to właśnie o tobie, daj znać. To się pewnie nigdy nie stanie, ale kto wie. Rok temu napisała do mnie dziewczyna, o której w 2009 r. napisałem inny tekst i na jedną noc mogliśmy usiąść na ławeczce, na której siedzieliśmy 10 lat wcześniej. Na kolejne spotkanie umówiliśmy się za następne 10 lat. To błąd, którego żałuję, bo w moim – jakby nie patrzeć – cudownym życiu, mało jest magicznych chwil. Pewnie muszę na nie jeszcze trochę poczekać. Tylko byłoby dobrze, gdybyście nadeszły jeszcze zanim zacznę myśleć „o rany, chyba jestem już stary i muszę założyć rodzinę”.

Ach, miałem pisać o maturach, mieliśmy powspominać jak to u was było w maju matur, a rozpisałem się o czym innym. Cały ja.

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • http://whiteplate.blogspot.com/ Liska

    Coś smutno dziś brzmisz…

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1254912162 Dawid Szwajca

      bo pogoda pomaga takiej melancholii…

      • gola_pionierka

        To chyba nie pogoda, tylko jak się widzi tych młodziutkich maturzystów to się człowiek czuje dziwnie, że się nie stresuje razem z nimi i w ogęle ma to wszystko za sobą:)

        • http://www.facebook.com/profile.php?id=1189793227 Karol Janson

          gola, randkę ze mną masz jeszcze przed sobą, masz po co żyć.

          • gola_pionierka

            Randka? Jej, ja już zapomniałam co się robi na randkach:)

  • mosca

    Przeczytałam wczorajszy tekst o maturze na in., napisalam dzis mature i myślę, że raczej zdam …jeśli nie to ubiegam się o reklamację.

  • gigi

    nostalgia? cóż… czasem też potrzebna. Byle nie za często i za długo, bo to grozi stanem depresyjnym.
    … a jutro obudzisz się i znów poczujesz jak młody bóg :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000870353617 Barbara Kozłowska

    Po tych „kilku” latach wspominam okres matury całkiem przyjemnie…ale człowiek tak naprawdę nie zdawał sobie sprawy, że to koniec pewnego etapu w życiu…koniec szkoły, znajomych, przyjaźni i początek czegoś zupełnie nowego – też pięknego, ale jak innego. Z perspektywy czasu wiele rzeczy bym zmieniła, bardziej doceniła – czas, ludzi, doświadczenia…na wiele więcej bym się odważyła…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=607057157 Anja Angelina

    Matura pisemna z perspektywy czasu wydaje mi się taka banalna. Natomiast egzaminy ustne – to dopiero był stres. Czasem po tych „kilku” latach śni mi się egzamin z historii. Dramat! Wylosowało mi się strasznie słabo i potem było ciężko, ale do przodu :)

    Z wesołych historyjek. Miałam wtedy ukochanego, który chodził do równoległej klasy. Leser jakich mało. Nie łaził do szkoły. Nie uczył się. Ja z tych bardziej pilnych i wystraszonych byłam. I tak po maturze ustnej z polskiego, gdy się z nim spotkałam opowiadałam jakie to pytania wylosowałam i jakich odpowiedzi udzieliłam. Piąteczkę dostałam więc się chwaliłam, nie? Mój ukochany polazł na egzamin ustny. Wylosował dokładnie ten sam zestaw co ja dnia poprzedniego. Powiedział to co zapamiętał z moich opowiastek i też piąteczkę dostał :)
    I jak tak sobie myślę, chyba mnie kochał, bo słuchał tego co do niego mówiłam :)

    • kate_alice

      oh, to jest romantyczne. bez ironii.

  • kuzu

    dla mnie najgorszym okresem jaki wspominam była podstawówka. LO było fajne i bardzo miło je wspominam. Przed maturą nie zastanawiałem się co będzie dalej, bo naturalną koleją były studia. Bez nich nie mógłbym spełnić swoich młodzieńczych marzeń. Pamiętam, że o wiele bardziej zastanawiałem się, jak to będzie w nowym mieście, jak będzie wyglądało moje ‚nowe’ życie.

    • kominek

      Mnie to ciekawiło dopiero rok później. Właśnie staram sobie przypomnieć, czy ja już się wam przyznawałem, co robiłem przez cały rok między maturą a studiami.

      • kate_alice

        ohh chyba Kominek się nie przyznawał, trochę już Kominka czytam i nie pamiętam. to Kominek w ogóle miał gap year? no i ja o tym nie wiem??

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002038603325 Kacper Anonimek

    Kominku, naprawdę uwielbiam twoją filozofię, czytam Cię od dobrych kilku lat. Prawie zawsze się z tobą zgadzam, często traktuje twoje teksty, jak drobne wskazówki, choć zdecydowanie częściej jako wyznaczniki tego, jak powinienem żyć. Ale dziś mam nieodparte wrażenie, że trochę zawaliłeś sprawę z dziewczyną, z ławeczki. Nie sądzisz, że może zamiast wszystko otaczać tą magiczną symboliką, to nie lepiej było by po prostu do niej napisać i jeszcze raz się spotkać? Zwłaszcza gdy ta dziewczyna dawała Ci tak wiele szczęścia? Hmm? Zastanów się nad tym.

  • Iwona

    Prawda, przyjaźnie się rozeszły. Plany się zmieniły… Jednak liceum wspominam miło (nawet te nie najlepsze chwile). Czas eksperymentów, odkrywania nowej muzyki. Miałam nawet okres EMO …

    • kate_alice

      liceum zawsze najbardziej pewnie się pamięta, bo wtedy człowiek jest już prawie człowiekiem myślącym, nie to co te głupoty w podstawówce i gimnazjum. chociaż to normalna kolej rzeczy, czuję się stara będąc absolwentką, kiedy we wszystkich amerykańskich filmach wszyscy zawsze są forever 17, i w liceum i wszystko jest różowo-pomarańczowe

      • kate_alice

        no ale powiedzcie, kto nie miał marzeń o własnej szafce w szkole i jedzenia w jakiejś wielgachnej stołówce i posiadania paczki kumpli?

        • kominek

          Ja zawsze chciałem iść do koledżu.

          • kate_alice

            no, ale o tym jest jakoś mniej filmów, i chyba nikt nie wie na czym tak naprawdę to amerykańskie studiowanie polega…

        • przeslicznarudowlosa

          a ja miałam szafkę, ha!

  • gola_pionierka

    Tak, to był straszny czas. Byłam niesamowicie mocno zakochana i czułam, ze cały świat przede mną. Jakieś tam głupie matury mnie nie obchodziły. A z drugiej strony czułam się tak straaasznie stara już, gruba, brzydka i w ogóle. Nie to co teraz:) A magiczne chwile przyjdą, zobaczysz. Zawsze przychodzą.

  • Bestia

    No już przestań z tą melancholią. Baby się od tego zakochują.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000941134456 Oj Dorek Dorek

    Troszke INowato, btw. Oskary są too mainstream ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000785115353 Szymon Urbanek

    Po przeczytaniu tego tekstu czuję się jakbyś opisywał moje życie. Kilka elementów się różni ale w 98% jest takie samo jak moje. Jest to nawet zabawne :)

  • Beata

    Kominku, jesteś taki… taki, że chciałoby się Ciebie przytulić :)

    • kate_alice

      też mam takie odczucia. niech Kominek się nie zdziwi, że pewnego pięknego dnia pod blokiem Kominka ustawi się rzesza fanek z transparentem: ‚hugs kisses and naked tits’

      • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000785115353 Szymon Urbanek

        Zlot fanów KOMINKA to by było coś wiekopomnego. Nie wiem czy jest takie miejsce które pomieści takie tłumy.

        • kominek

          Mało kto by przyszedł.

          • gola_pionierka

            Specjalnie nas podpuszczasz takimi odpowiedziami:) Jak w ogóle możesz wątpić w esiątkową ekipę?

          • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000785115353 Szymon Urbanek

            Zawsze możesz wynająć statystów, zrobić zdjęcia, trochę photoshopa i nikt nie zauważy że frekwencja była niska.

          • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000279593477 Anna Krzanik

            Przekonaj się.

    • kominek

      Przytulę monitor!

  • spanish inquisition

    to ja wracam do nauki, a za parę lat napiszę „a jak ja pisałam maturę to mnie kominek podnosił na duchu, tyle pamiętam, o”.

    • kate_alice

      tak, ja też za parę lat będę pisać ‚ale że mnie strachliwy bachor był, przecież to wszystko proste było z perspektywy lat’ albo ‚człowiek to miał marzenia w liceum, teraz to tylko smutna szara rzeczywistość pracy w markecie’.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000785115353 Szymon Urbanek

      Tylko „podnosił na duchu”? Ja napiszę „KOMINKOWI zawdzięczam to kim teraz jestem!”

      • spanish inquisition

        to swoją drogą, bo po części to już teraz mogę tak powiedzieć, ale jeśli podążając za marzeniami i planami, które dzięki niemu poczyniłam, kiedyś zostanę jednym z Ludzi Bezdomnych, to nie będę go tym obarczać:) a „podnoszenie na duchu” jest neutralno-pozytywne!

  • yossarian

    Komin, żarty żartami, ale krowa cię w znajomych na facebooku wyprzedziła!

    • kominek

      Krowa ma wsparcie telewizji. Ja jeszcze nie :)

      • glup0lka

        od dluzszego czasu mam silne przeczucie, ze niebawem zobaczymy Cie u Kuby Wojewodzkiego. I bedzie to przelomowy moment, gosc przycmi prowadzacego.
        Pozdrawiam serdecznie – glup0lka

  • etka

    A ja mimo że maturę zdałam kilka lat temu, to właśnie teraz czuję najdobitniej, że świat stoi przede mną otworem. Widzę dużo szerzej możliwości, snuję plany, które dla większości są nieosiągalne i co więcej, krok po kroku wytyczam do nich drogę i je realizuję. Problemem już nie jest ‚jak’ tylko ‚w jakiej kolejności’.

    Dobrze wspominam czasy liceum, szczególnie te zaraz po maturze, ale wtedy jeszcze nie wiadomo było co do końca zrobić z wolnością, z brakiem szkoły i brakiem obowiązków. A teraz? Teraz to dopiero piękne czasy!

  • Magda

    Jak miło na „zakończenie” majówki przeczytać taki dobry tekst Kominka. Rozmarzyłam się i zaczęłam wspominać. Kiedyż to były te matury…? Jak dawno temu… Dzisiaj wspominam je dobrze, nawet bardzo dobrze, nostalgicznie dobrze wręcz. A wtedy… powtarzanie polaka z koleżanką ze streszczeń i notatek, samotne powtarzanie historii i niemieckiego. I olanie powtarzania angielskiego, czego dziś żałuję. Najlepsze jest to, ze i tak wiedziałam, że wynik nie musi być bardzo wysoki, bo i tak postanowiłam, że pójdę na zaoczne, a w międzyczasie znajdę pracę i wspomogę budżet rodzinny. Ale jaki to był stres w dniu matur… Chyba z polskiego pisemnego czułam się najpewniej. Wiem, że przed ustnym niemcem miękły mi kolana i przyśpieszało tętno. A przed ustnym polskim… O rany, przyjaciółka musiała jechać do mojej szkoły mnie wspierać, bo polonista był do mnie uprzedzony i strasznie się go bałam… A ja zdawałam w ostatnim dniu, jako ostatnia na liście… Dla wszystkich zaczęły się już wakacje, a przede mną jeszcze ten straszny polski…
    Wtedy tylko pobieżnie zastanawiałam się, kim chcę zostać. Dziś żałuję paru kroków, bo mogłam pokierować już zawczasu, w liceum, inaczej swoim życiem. Dziś mam dzieścia lat i dopiero niedawno zaczęłam się budzić. Czuję, że straciłam ładnych kilka lat. Zmarnowałam. Na wegetację. Na nie-życie. Od weekendu do weekendu. Ale jak mawiał Lester Burnham – „Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co… ale wiem, że nie zawsze czułem się taki… uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać. ”
    I jeszcze jedno – Kominkowi dziękuję, bo jest dla mnie jednym z ludzi, którym zawdzięczam „przebudzenie” – zmianę myślenia. Jesteś dla mnie Kominku, motywacją i inspiracją. Dziękuję, że piszesz. Nie przestawaj.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000785115353 Szymon Urbanek

    Coś dziwnego wyskoczyło mi na górze i dole strony. Ktoś jeszcze ma takie problemy?
    http://imageshack.us/photo/my-images/862/kominekes.jpg/

    • Angelene

      Tak, miałam tak samo ale teraz już jest normalnie :) a godzinę temu w ogóle blogi Kominkowe mi się nie ładowały, widać trwają jakieś prace techniczne ;)

      • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000785115353 Szymon Urbanek

        Już wszystko wróciło do normy.

  • milionowa

    Ja z kolei mam przy większości komentarzy zaznaczone naciśnięte łapki, mimo że pierwszy raz je czytałam.

    • spanish inquisition

      o właśnie, ja też, tylko myślałam, że to współlokator, mamy jedno ip czy coś tam.

  • alicja

    Jak tylko zaczyna się maj, przychodzi do mnie taka tęsknota, że mam motylki w brzuchu i kręci mi się w głowie od samego zapachu bzu. A tu jeszcze kominek nadaje sentymentalnie, ochhh.. :)

  • Iwona

    kate_alice:
    no ale powiedzcie, kto nie miał marzeń o własnej szafce w szkole i jedzenia w jakiejś wielgachnej stołówce i posiadania paczki kumpli?

    a ja miałam szafkę w szkole :)

  • Michael

    :) Matura. Pamietam jak dzis ostatnie dni podkuwania. Pamietam rowniez jak przez cala szkole srednia dostawalem same 2 i 3 z wypracowan. Pisalem je sam po swojemu. Byc moze niezgodnie z programem nauczania. Pamietam mine mojej polonistki gdy zakomunikowalem jej, ze dostalem 5 i 4 na maturze. Bezcenne. Teraz jestem studenetem bo czytam kominek.es. Wiecznym studentem :)

  • karla

    Tak sobie myślę, że mogłabym na miesiąc znów mieć 18 lat. Niechby i w tym maju, co mi tam matura:) Ech nostalgia, nostalgia..

  • aic

    kominek:
    Mnie to ciekawiło dopiero rok później. Właśnie staram sobie przypomnieć, czy ja już się wam przyznawałem, co robiłem przez cały rok między maturą a studiami.

    Przesiedziałeś na B12 (nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta te oznaczenia) po tym jak zarzuciłeś pedagogikę w Zielonej Górze?

  • Ania

    a mi przypomniała się piosenka Universe…To był maj, szkoły miałem dość, pachniało bzem. To był błysk i torba poszła w kąt, wyrwałem się. Bo świat kusił dzień i noc, świat wołał do mnie chodź i porwał mnie…
    teraz brzmi banalnie, ale kiedys naprawde ja lubilam
    pozdrwiam:)

  • leming

    Liceum to chyba najlepszy okres w życiu, studia też były ok ale już nie tak fajne jak LO chociaż więcej luzu i wolnego czasu. Dziwi mnie że dla wielu z was po liceum skończyły się znajomości, przyjaźnie itd, ja cały czas utrzymuje kontakty z tymi ludzmi i to nie wyobrażam sobie żeby było inaczej, chociaż może nie każdy miał tak zgraną paczkę przyjaciół w liceum albo ktoś wyjeżdża na studia do innego miasta to jest troche problem.

  • http://zarzyna zarzyna

    Nadszedł czas Tomka na wspomnienia . Ja pamiętam swoje momenty w szkole średniej z jak najlepszych sytuacji jak i świetnej ekipy którą tworzyliśmy przez wszystkie lata także jak nasz kolega w liceum . Teraz jest kontakt sporadyczny z niektórymi osobami na miejście i zawsze jest klimatycznie :):) Lata lecą ale człowiek ten sam tylko z większym bagażem doświadczeń :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001916046115 Karolina Stanczuk

    Pobudziłeś moją pamięc do strasznych świczen fizycnych…. Moja matura… Ja sikałam w portki ze strachu (oczywiście niepublicznie bo to by popsuło wizerunek trawdej babki z jajami jaki miałam), płakałam ze strachu i nie chciałam wogóle robić matury! A mój tat się po prostu śmiał, że głupia jestem, że się tak przejmuje to tylko matura… jeden z najmniej ważnych egzaminów w życiu… Cóz jak zawsze miał racje :)

    To tylko matura! Gdybym jej nie zdała to może bym nawet na tym lepeij wyszła? Do pracy i kursy doświadczenie wlasne m0 czy auto… Znam takich co baaardzo cieszką się z braku matury i mają życie już świetnie ułożone… Cóz niedługo dobije 30-stki to się spotkam z ludźmi z liceum czy studiów i się zobaczy kto jak żyje :)

    Pozdrawiam z Krainy Deszczowców

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000177210557 Michał Wójtowicz

    Matura.
    Hmm, całkiem niedawno, bo dokładnie rok temu, a się kurcze zmieniło co nieco.
    Przede wszystkim okazało się – jak to zwykle w takich sytuacjach bywa – ilu mam prawdziwych znajomych. Wielu poszło swoją drogą i nawet żalu po nich nie ma, a zostało tylko parę osób z czasów technikum.
    Jeśli chodzi o samą maturę to bałem się tylko języka polskiego, ponieważ jestem lekturowym ignorantem i skończyło się interpretowaniem wierszy.
    Teraz jestem studentem, czytam .es’a i cieszę się z wdrażania w życie niektórych ‚malutkich planów’, aż w końcu przyjdzie czas na te większe. Żałuję tylko, że brakowało kasy na to, bym mógł studiować w innym mieście, ale i bez tego jest mi dobrze :-)

  • marian

    Matura była spoko. Szalony ’98 rok. Polski, łacina i francuski, dwie czwórki, dwie piątki. Czekając na któryś tam egzamin spotkałam kumpla, który miał właśnie trzecie podejście do matury (był dwa lata starszy). Powiedział mi wtedy ” Ale ci fajnie…”. Podobno wtedy wreszcie udało mu się zdać.