Kiedy nie chce mi się robić obiadu, lecę do marketu po kurczaka z różna. Dziś coś mnie natchnęło i poprosiłem do niego frytki. Te, które widzicie na zdjęciu. Wracając do domu, uzmysłowiłem sobie, że nie pamiętam już, kiedy ostatnim razem jadłem takie zwyczajne, tłuste, niezbyt smaczne sklepowe frytki. Takie bez niczego. Po prostu frytki. Dziś już się chyba tak nie jada?

Kiedyś jednego dnia zjadłem 7 porcji. Każda po 10 deko. Co godzina chodziłem do smażalni i zamawiałem kolejną, aż w końcu zabrakło mi pieniędzy. Babcia mnie nakrzyczała, mówiąc, że nie jada się frytek ze sklepów, bo są smażone w brudnym oleju i będę miał raka.
Teraz nie kupuje się frytek. Idąc na miasto, albo wstępuje się do eleganckich kawiarni-sieciówek, fast-foodów, a rolę ulubionego posiłku dzieci sprzed kilkunastu, a pewnie i kilkudziesięciu lat, przejęły kebaby, pizze i francuskie bułeczki.
Wraz z dzieciństwem mija „moda” na jedzenie pewnych produktów, bo nie pamiętam też kiedy ostatnio jadłem lub piłem :

- placki ziemniaczane

- zapiekankę (taką z budy, nie na stacji benzynowej)

- hot doga (takiego z budy, nie ze stacji benzynowej)

- rurkę z kremem

- watę cukrową

- kakao

- kogel-mogel (u mnie to się mówiło „utarte jajko”)

- gumę rozpuszczalną

- lizaka

Jednym z niewielu produktów, które zjadam od czasu do czasu jest mleko w tubce, o którym rok temu pisałem i bywa też, że kupię sobie oranżadę. A to przecież nie są produkty z rodzaju „dziś już się tego nie robi”. One przecież wciąż są na rynku, wciąż by mi smakowały, ale jednak omijam je szerokim łukiem. Jak sklepowe frytki. Nawiasem mówiąc – były okropne. Więcej nie kupię. 

 

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000785115353 Szymon Urbanek

    Chcesz zjeść naprawdę dobre frytki to wstąp do OKIENKA

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000785115353 Szymon Urbanek

      Może na starość po prostu nie ma się ochoty na te smakołyki bo przejadło się nimi w dzieciństwie?

    • azja

      Dokładnie, tylko frytki z okienka na Polnej :) mniam mniam.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1791635085 Marcin Michno

    Oranżanda w worku i Ptyś mi się przypomniały – po latach nie mogłem pojąć jak można było żłopać taką chemię.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000108258412 Monika Kamińska

    Powinienes pojsc do Okienka na frytki.Sa przepyszne,nie wiem ile wazy duza porcja,ale dalam rade zjesc dwie w ciagu 30 min.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1195735769 Anna Kowalska

    Rurka z kremem, yummy!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000194564609 Karolina Ostrowska

    W moim rodzinnym mieście była taka buda, w której sprzedawali frytki… W rożku. Przetłuszczonym koniecznie. Niezbyt dobre były… ale jednocześnie najlepsze :) Achhhh te smaki dzieciństwa… ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1524769314 Dominik Bernaciak

    Studenci mają to do siebie, że raczej nie zapominają o takich produktach jak tutaj wymienione. Domowe frytki (po zainwestowaniu we frytkownicę i olej) są jedzeniem o bardzo wysokim współczynniku cena-smak-ilość, co się liczy.

    Placki ziemniaczane mojej babci, jedzone za dzieciaka – mistrzostwo świata. Moja dziewczyna jest na razie na poziomie mistrzostw europy.

  • http://jestKultura.pl Andrzej

    Spróbuj koniecznie belgijskich frytek – są najbliżej „starym dobrym z budy” jakie można teraz dostać na mieście :) Fajne okienko z nimi jest w ścisłym centrum, w pobliżu Traffica.

    • http://jestKultura.pl Andrzej

      Chyba że to te ze zdjęcia, ale tak na oko ocenić nie umiem.

      • kate_alice

        ktoś kupuje jeszcze frytki mrożone?
        bo ja tego nie umiem zrobić, żeby nie miało smaku tektury, więc użeram się z krojeniem kartofla.

  • gigi

    dwa dni temu SAMA zrobiłam sobie frytki – z prawdziwych ziemniaków :) Były pyszne – takie jak babcia mi smażyła, gdy byłam pacholęciem. Dwa duże ziemniaki wystarczyły, żebym była najedzona po uszy i uświadomiła sobie, że koszt 2kg ziemniaków+1L oleju rzepakowego = 1 duża porcja frytek w MD, a mogę tym zapchać paszcze 3-4 głodomorom ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000382794427 Kamil Rychlicki

    Placki ziemniaczane jem jutro u mamy :) Na zapiekankę, taką zwykłą tym roku się załapałem, kogel mogel ukręciłem sobie też tak ze 2 miesiące temu, żeby przypomnieć sobie ten smak, kakao to raz w miesiącu pewnie sobie piję, choć takie rozpuszczalne, a nie to brązowe z wiatrakiem, które trzeba było chyba zagotować. A żeby zjeść gumę rozpuszczalną i lizaka to wystarczy dwuletni syn :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=559717975 Mateusz Jachimczyk

    Zapiekanka z budy od czasu do czasu musi być!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1359345783 Andrzej Kozakiewicz

    Mmm… Oranżada w szklanej butelce – w czasach kiedy chodziłem do podstawówki często się to pijało.
    A placki ziemniaczane często zdarza mi się robić. Oczywiście sam muszę trzeć ziemniaki na tarce, bo nikomu innemu nie chce się tego robić. Zresztą, frytki też sam robię, nie kupuję gotowych ze sklepu, wolę samodzielnie pokroić ziemniaki i usmażyć na głębokim oleju. :)
    Osobiście tęsknię za gumą Donald. Zbierałem naklejki, które dołączali do tych gum.

    • kate_alice

      aww ja też, te gumy z Garfieldem, albo Turbo, albo jakieś tam inne, twarde były, smak całe 3 sekundy, ale jednak to był hit, i też pamiętam oranżadę w butelkach, za moich czasów to już była końcówka takich rzeczy które przetrwały komunizm i millenium

  • gigi

    Mateusz Jachimczyk:
    Zapiekanka z budy od czasu do czasu musi być!

    najczęściej jak się nad ranem wraca z imprezy ;) nic wtedy tak nie smakuje ja porządny „gnieciuch” ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1216145137 Kasia Kinga

    Najlepsze frytki z budki są w Belgii… to prawie ich narodowe danie :D Z prawdziwych ziemniaków przeznaczonych do frytek (jest taka odmiana) :)

    A kogla-mogla ja nigdy nie jadłam… odrzuca mnie jakoś konsystencja, być może wiele tracę ale nie moge tego tknąć…

  • kuzu

    Jakiś czas temu będąc w rodzinnym mieście odwiedziłem trzepaki, na których w latach szczenięcych spędzałem czas z kumplami. To tam kiedyś toczyło się życie.
    A z powyższych rzeczy to połowę dość często jem. Po prostu lubię.

  • http://agatamanosa.blogspot.com Agata Ma Nosa

    Placuchy jem często, ale tylko gdy mama je zrobi. Moje dziecko jeszcze nie zna smaku rzeczy, które wymieniłeś, ale pozna – nie pozwolę by dzieciństwo kojarzyło jej się z mc i szybkim zarciem.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000646573623 Paulina Jassa Marcinkowska

    czasami robię frytki moim dzieciom, ale to już nie są takie frytki jak kiedyś. Nie wiem może to za sprawą ziemniaków, oleju… Takich ze sklepu nie tknę

  • dawniejDaria

    Placki ziemniaczane posypane cukrem – mmmm :-)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001917795119 Klementyna Skolimowska

    No coś Ty? Ja nie wytrzymałabym długo bez wymienionych przez Ciebie „smakołyków” ;)
    Moim daniem z dzieciństwa są za to naleśniki- zawsze mi ślinka cieknie na samą myśl… O, już wiem, co zjem na kolacje! ;)

  • esmoquin

    w ciągu ostatniego roku jadłam wszystkie rzeczy z twojej listy i nie jest to chyba nic niezwykłego, kilka lat temu wypad na hot-doga z budy był dla mnie wielkim wydarzeniem ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000409279043 Katarzyna Zecer

    Kasia Kinga:
    Najlepsze frytki z budki są w Belgii… to prawie ich narodowe danie :D Z prawdziwych ziemniaków przeznaczonych do frytek (jest taka odmiana) :)

    Nie prawie, tylko narodowe!:) Jako, że są ich wynalazcami:) Są różne, lepsze…gorsze… Zależy od miejsca. Generalnie dobre. Co dziwne, z majonezem.

    A co do listy Kominka, to złapałam się za głowę, bo większość z wymienionych była obecna w moim życiu przez ostatnich kilka miesięcy, a wszystkie na pewno przez ostatni rok. Stara jestem albo raczej małonowoczesna :D A może nie uszło ze mnie bycie dzieckiem ?

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000409279043 Katarzyna Zecer

    Nooo, to mi się wkleiła wypowiedź w cudze słowa:) Talent mam dziś :D

  • goła pionierka

    Dziś nadal się tak jada:) Wszystkie wymienione produkty jadłam w tym roku choć raz. Namiętnie też pijam takie tanie oranżadki w małych butelkach, które smakują jak rozpuszczone landrynki – te prawdziwe są tyko na wsiach, w miastach to podróbki. I wyjadam oranżadki musujące w proszku nadal nie przejmując się tym, że pewnie mam brudne palce i grozi to natychmiastową śmiercią z braku higieny lub choćby wykluczeniem towarzyskim. Poza tym uwielbiam gumy balonowe i lubię sobie od czasu do czasu przypomnieć, że przecież byłam mistrzynią klas 1-3 w robieniu wielkich balonów oklejających pół twarzy.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1189793227 Karol Janson

      Widzisz? I cycki nie urosły.

  • Justyna

    Mmmm rurka z kremem i wata cukrowa… Wata cukrowa smak dzieciństwa, rurka codzienności :)

  • http://rozowaszpilka.blogspot.com Gosha

    Frytek nie lubię, ale kakao i do tego bułka z serem – to magiczny smak dzieciństwa.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000733211473 Edyta Steć

    Wyszło, że jestem dzieckiem. :) Placki ziemniaczane mama wciąż czasem zrobi, rurkę z kremem można znaleźć u babci w niedzielę, a watę cukrową jadłam w maju na dniach wydziału. Kakao, guma rozpuszczalna i lizaki to z kolei coś, co zawsze do mnie wraca. Jak mi się przypomni to przez tydzień nie ma bez tego wizyty w sklepie. No i zapiekanki… nic nigdy nie przebije tych z budki przy olsztyńskim dworcu.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000939885227 Grzegorz Nowak

    Wszystko zależy od preferencji, ja się nie zgadzam z Twoim stwierdzeniem:
    – placki ziemniaczane – dwa fajne miejsca w KRK które odwiedzam + czasem (ostatnio rzadko) zrobione w domu,
    – zapiekanka – standardowy posiłek na krakowskim Kazimierzu – jak nas odwiedzisz to mogę Cię zabrać ;-),
    – hot dog – pychota, nie wyobrażam sobie świata bez hot dogów,
    – kakao – czasem do śniadania w pracy, zakupowanego w pobliskim barze,
    – lizak – lizak to lizak, póki je sprzedają, to są obecne w życiu :-).

  • Michael

    Ze sklepowych takich w paczce to tylko Aviko French fries. Nie wiem czy dostepne w Polsce ale naprawde polecam gdyby ktos, gdzies widzial. Jedyne frytki z paczki, ktore mi smakowaly.
    Odnosnie frytek z budy to tylko belgijskie. Pierwszy raz w zyciu widzialem kilka rodzajow sosow przeznaczonych do tej przekaski. Do tego frikadel. Lekker!
    Jesli chodzi o dziecinstwo to teskno mi za zapiekankami z budki i plackami ziemniaczanymi. Z prawdziwa wiejska gesta smietana.

  • anii86

    Kominku, fruytki są teraz super modne przecież! Na Polnej są pycha belgijskie fryty z Okienka i różne fajne sosiki do nich.
    https://www.facebook.com/pages/OKIENKO/236509463070369

  • fanfaronka

    fakt, nad tym samym ostatnio się zastanawiałam – sporo jest takich rzeczy które dawniej jadałam namiętnie, aż jakoś o nich zapomniałam. Z części zrezygnowałam zmieniając nawyki żywieniowe na zdrowsze, ale część chyba po prostu mi się ulotniła z pamięci.
    Ale aż chyba niedługo zabiorę chłopa do starej wrocławskiej smażalni placków (może ktoś kojarzy, taka przy Legnickiej koło pawilonów, blisko 1. Maja). Kakao i utarte jajko czasami sobie spreparuję, mleko w tubce i lizaki też czasem wcinam, choć niezmiernie rzadko. Gumę rozpuszczalną tobym chętnie kupiła, gdybym znalazła. Albo takie lizaki-stopy ze strzelającym proszkiem. Watę cukrową dość niedawno jadłam, choć nigdy nie byłam jej jakąś wielką fanką. Zupełnie mnie nie obchodzą kupne hot-dogi (nie jem mięsa) i zapiekanki (że też zawsze musieli mi nawalić tyle keczupu!), za to knysza z budki koło wrocławskich akademików Kredka i Ołówek była fajna. Ale ta budka chyba się jeszcze dobrze miewa.

    Ale na rurkę z kremem to mam teraz taką ochotę, że zwariuję. Kiedyś była tu taka super budka z rurkami. Ale to dawno. Aktualnie w tym miejscu stoi Pasaż Grunwaldzki.

  • Elza

    Ja jadłam placki ziemniaczane kilka tygodni temu, a z tydzień temu placki z cukinii. Jeszcze świeże i chrupiące podkradłam mamie ;). Rurek z bitą śmietaną też dawno nie jadłam. I gofrów. Niby w domu jest gofrownica, ale te mamine nie smakują tak samo (cichoszaaa). Zamiast kakao wolę czekoladę. Gorzej, że tej zimy tata kupił mi instant. I myślał, że będę to pić…Gumy rozpuszczalne i lizaki – chętnie, co jakiś czas. Reszty nie lubię. Ha niedawno nawet odkryłam jak robić jajecznicę by smakowała jak ta, którą robił tata! Nie mogę sobie przypomnieć potrawy którą niegdyś kochałam, a teraz ledwo pamiętam smak. Uroki mieszkania z rodzicielką, która kocha gotować. Ale już niedługo. Studenckie życie i to pieczywo smarowane nożem ;).

  • milionowa

    Lizaki i gumy rozpuszczalne prawie zawsze mam w domu. A rurkę z kremem dostałam gratis w Grycanie do kawy przed południem, smaczny gratis ;)
    Chyba nigdy nie spróbowałam jednak, jak smakuje kogel-mogel…

  • http://travelcast.pl Ujemny

    A frytki z Częstochowy jadłeś?
    Przy dworcu PKP jest cała ulica stoi buda przy budzie 100g kosztuje 1,5 zł i są świetne.
    Są z wiadra są z beczki i karbowane do wyboru do koloru.

    • karla

      na ten komentarz czekałam!! :) pamiętam te przesiadki w częstochowie i biegiem po pół kilo frytek, które kilka lat temu były jeszcze tańsze:) u bodzia bodajże któraś budka się zwała?:)

    • lewana

      Też się zastanawiałam czy wśród komentarzy znajdę swoją kochaną ulicę frytkową. Swego czasu byłam poważnie uzależniona od tych frykasów z sosami wszelkimi. Dorwie się tam również całkiem przyzwoite zapiekanki.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002858998833 Magda Trr

    nie wierzę… jakie burżujstwo… jak można nie pamiętać kiedy się jadło placki ziemniaczane???

  • http://radazzo.blogspot.com RadaZzo

    Sentymentalnie brzmiący wpis z cyniczną końcówką. Miło. :)
    Maszynę do waty cukrowej kupiłem dziewczynie na urodziny, plackami ziemniaczanymi podbijam jej serce. Do tego, od czasu do czasu, Kinder-niespodzianka. I viola, miłosne menu ułożone. ;)

    • kate_alice

      aww maszyna do waty cukrowej na urodziny. to całkiem romantyczne.

      zauważyliście że dobrych kręconych lodów też już nie ma? tylko te pseudo włoskie, które są okropne i drogie.
      to już wolę z gałki

      • OlaZPrzedszkola

        Borze, kocham watę cukrową. Miesiąc z taką maszyną i sama byłabym okrągła jak ta kula waty :>

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001100262162 Marta Malczyk

    na frytki do Okienka (na Polnej), a na rurki z kremem na rondo Wiatraczna ;)

  • kate_alice

    no rzeczywiście, to budowe żarcie już nie jest popularne, ci którzy pamiętają smak hamburgera z dzieciństwa, wiedzą o co chodzi.

    chyba oprócz kogla-mogla (dla mnie to ohyda) wszystko jadam przynajmniej kilka razy w roku, z tym że zapiekanki to raczej z zamrażarki a wata z kubka, a hot dog z Ikei.

    Ciekawe dlaczego kakao już nie jest popularne, ja tam pijam Nesquicka przynajmniej z raz w tygodniu, bo zwykłe to jakieś dziwne, nie wiem jak to się przyrządza, podobno z jakimiś żółtkami i innymi wynalazkami.

    i kupiłam ostatnio mleko czekoladowe w tubce, nie przekonałam się do tego, takie mdłe to jakieś.

  • Nimfa

    Najlepsze placki ziemniaczane można dostać w okienku w Zakopanem w okolicach Krupówek. Do wyboru cukier, śmietanka mmmm. Dla takich placóków warto co roku wybierać to miasto na cel wakacyjnego urlopu.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000632051218 Agnieszka Spytek

    Placki ziemniaczane i lizaka jadłam kilka dni temu na wakacjach w Szczawnicy.Za koglem-moglem nigdy specjalnie nie przepadałam ale w dzieciństwie uwielbiałam chipsy a teraz jem raz na jakiś czas. Polubiłam jednak ostatnio paprykę, którą zazwyczaj omijałam szerokim łukiem a teraz proszę- leczem się zajadam. :)

  • malena

    oprócz frytek, to jeszcze tosty z okienka.
    aaa i takie precle , nie pamiętam właściwej ich nazwy, najczesciej sprzedawane na odpustach czy przed cmentarzami

  • Silacz

    Zrob sobie dziecko. Wiekszosc z tego bedziesz znowu jadl regularnie ;)

  • czwarta

    o koglu-moglu marzę od miesięcy, ale się boję, że mnie „latosie” jajka otrują, pomimo tego, że jadam tylko takie od chłopa.
    za frytkami nigdy nie przepadałam, wolę pieczone ziemniaczki.

  • Myszka

    Od czasu, kiedy przez miesiąc wakacji miałam okazje dorabiać przy frytkach…nic nie jadam z takich budek z jedzeniem.
    Zapiekankę-polecam z okienka na Kazimierzu w Krakowie.
    Pamiętam jak za dzieciaka na placyku osiedlowym rozstawiał się pan z maszyną do waty cukrowej i niekiedy popcornu, sprzedawał za symboliczną złotówkę i to było coś. Te festynowe waty cukrowe we wszystkich kolorach tęczy to już nie to :)

  • http://www.blogczekolady.blogspot.com Aurora

    Ha, a ja kakao piję codziennie ;-P

    Jak u Ciebie z nutellą? :P

  • Goshka13

    Od pewnego czasu posiadam frytownicę więc sama robię frytki. Fajna odmiana po makaronach.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=678764513 Michal Fraczek

    Zapiekanki – tylko na Kazimierzu w Krakowie. Zawsze dobre, ale najlepiej smakują późną nocą ;)

  • Frania

    Wata cukrowa! Mam w domu maszynkę, uwielbiam jak TEN zapach unosi się w domu.

  • ola

    polecam kurczaka na soli (smakuje tak jak kurczak z rożna), jego przygotowanie troche trwa ale jest za to banalnie proste, namaszczamy kurczaka całego czym chcemy (papryka słodka, ostra, majeranek), w jego tyłek (środek) wkłądamy 3 ząbki czosnku i kładziemy na blaszke na której wysypaliśmy wczesniej 1 kg soli, i pieczemy 45 min z jednej strony i potem przerwacamy go na drugi boczek (czy tam plecki jak kto woli) i pieczemy drugie 45 min i już, sól powoduje zamknecie się porów w skórze kurczaka przez co mimio że jest pieczony bez przykrycia jest soczysty i chrupiący, oczywiście dla osób dbających o linie skórę należy zdjąc przy jedzeniu ;) smaczengo!

  • grobowicz

    Hehe, mam dostęp do hurtowej ilości mleka zagęszczonego (tego w tubce). Jeśli masz ochotę na zapas w postaci litra, polecam się. Świetnie smakuje kawa z takim mlekiem.

  • manti

    - placki ziemniaczane – zawsze jem gdy jadę do rodziców. Dziś będę jadła! :)

    – zapiekankę (taką z budy, nie na stacji benzynowej) – przynajmniej raz w miesiącu.

    – hot doga (takiego z budy, nie ze stacji benzynowej) – jak wyżej, szczególnie z grzybami!

    – rurkę z kremem – raz w tygodniu …. no co?!

    – watę cukrową – zawsze – gdy widzę :D

    – kakao – CODZIENNIE :)

    – kogel-mogel (u mnie to się mówiło „utarte jajko”) – nie lubię :)

    – gumę rozpuszczalną – MAMBĘ! uwielbiam :) i też ląduje u mnie raz na miesiąc :)

    – lizaka – ARBUZOWE czupa czupsy – kiedy tylko widzę w sklepie – kupuję :)

    ps. WCALE NIE BĘDĘ GRUBA :D

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000785115353 Szymon Urbanek

      Hot-Dog z grzybami?

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1189793227 Karol Janson

      Hot-dog z grzybami ? O_o

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=742884318 Anna Nowak

    Let’s see..:
    – placki ziemniaczane jadłam przedwczoraj na obiad ;
    – zapiekankę (taką z budy, nie na stacji benzynowej) – właśnie chodzi za mną, na pewno najdalej za 2 tygodnie; ostatnią jadłam w czerwcu;
    – hot doga (takiego z budy, nie ze stacji benzynowej) – 3 miesiące temu;
    – rurkę z kremem – no, może faktycznie. Za to moja mama lubi;
    – watę cukrową – na płycie krakowskiego Rynku wczesną wiosną;
    – kakao – przynajmniej raz w tygodniu;
    – kogel-mogel – tego nigdy nie jadłam, nie smakuje mi surowe jajko;
    – gumę rozpuszczalną – średnio raz na dwa miesiące mamba, ewentualnie mentosy;
    – lizaka – bez lizaków nie da się żyć :-D

    (Taaaak… jestem „studenciara” :D)

    To chyba nie kwestia mody na pewne produkty. Np. Frugo. Było – ludzie pili. Wróciło – był szał na początku, ale ludzie nadal to kupują, skoro jest, bo dobre.

    A jeśli chodzi o frytki, polecam częstochowską „aleję frytkową” (ulicę Piłsudskiego o ile się nie mylę) – tak ohydne, że aż prawie smaczne :-D

  • Katarzyna

    Placki ziemniaczane są dziś u mojej babci. Z sosem pieczarkowym lub z cukrem i śmietaną.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000051157914 Aleksandra Kolanek

    Frytki własnej roboty czy placki ziemniaczane? Co najmniej raz w miesiącu, zazwyczaj w niedzielę, kiedy się chce postać przy gorącej patelni. Kocham placki:)

  • B.

    bułka z pieczarkami, nie zapiekanka, a zwykła lekko przypieczona bułka z pieczarkowym nadzieniem, wynalazek sprzed ery hotdogów, gdzieś takie jeszcze robią?

  • fanfaronka

    właśnie, przypomniawszy sobie ten wpis, zrobiłam sobie kakao. DecoMorreno, takie z wiatrakiem. o jak ja je lubię!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1555747391 Kasia Lemek

    Ja tęsknię za napojem w litrowej szklanej butelce o nazwie Kaskada. I za lodami Gucio, które miały pyszny wiśniowy sos w środku. Te smakołyki, które wymienił Kominek traktuję jako stymulanty. Ale to nie znaczy, że zajadam smutki. Nie wyobrażam sobie jedzenia waty cukrowej będąc smutnym. To raczej karmienie swojego wewnętrznego dziecka, sam fakt jedzenia np. oranżady w proszku palcem z saszetki jest, że tak to określę- „miły” :)

  • przemalowana

    jeżeli chodzi o placki ziemniaczane to jestem mistrzynią, także pojawiają się u mnie raz na jakiś czas. swoją drogą, zamawiałam je już w milionach miejsc i zazwyczaj się zawodziłam. żenua, to przecież powinno być tak proste i pyszne.
    z pozostałych lubię tylko lizaki i watę cukrową, ale hej, rzeczywiście nie pamiętam kiedy ostatnio to jadłam. trzeba nadrobić.

    a absolutny przebój dzieciństwa to dla mnie gałki lodów ‚mieszane’ wybłagane u pań z miejscowej cukierni. zawsze kręciły nosem ale w końcu robiły jedną porcję ze wszystkich smaków. to były piękne czasy, gdy złotówka mogła dać tyle szczęścia: )

  • Kasiol

    a ja frytki nadal jadam. Takie z budy. Na dworcu. I żyję

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000650063123 Karina Rosowiecka

    Ja niedawno jadłam Vibovit. Podkreślam, jadłam, bo raz spróbowałam to wypić. Okropne.

  • http://argusakwarystyka.pl/ akwarium

    Jak dobre frytki to tylko zrobione samemu :)

  • b.

    Z upływem lat zrezygnowałam tylko z utartego jajka i rurek z kremem. Cała reszta nadal gości w moim menu :).

  • pan-audytor

    Placki ziemniaczane robi się u nas w domu. To żadna sztuka, serio, a najwyraźniej komuś się nie chce zetrzeć ziemniaków i rozbić jajek bo ostatnio widziałem jakiś chemiczny fix w sklepie… Lenistwo!
    Jak pojedziesz gdzieś na wieś i trafisz jakiś odpust/festyn to z pewnością trafisz na watę cukrową a w sklepie zamiast 5 groszy dostaniesz gumę rozpuszczalną. Jednak mam wrażenie, że wraz z wiekiem nasza świadomość rośnie i już nie ‚jara’ nas czysty cukier z waty czy gumy, których sprzedaż była nakręcana naklejkami z pokemonami czy transformersami.
    Natomiast jedzenie zapiekanek i hot-dogów ‚z budy’ jest lawirowaniem na granicy zdrowie-salmonella-długa wizyta w WC. Mnie takie budki trochę odstręczają.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001169730394 Justyna Rudnicka

      salmonellę możesz złapać we własnej kuchni, jeśli nie szorujesz jajek po zakupie. bez przesady. gdybym dalej jadła mięso to byłabym stałym bywalcem ‚bud’. może i wypadki się zdarzały, ale w restauracjach też nie dbają przesadnie o higienę, wierz mi.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001169730394 Justyna Rudnicka

    e tam, ja wszystkie te produkty jem na codzień, jedynie kogel mogel pozostał we wspomnieniach. a właśnie, chyba idę ukręcić.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001675296227 Bernadetta Wyszyńska

    Jako berbeć uwielbiałam robione przez mojego brata albo mamę lizaki na patelni. Jejku, jakież, to było pyszne!
    Za to dziś nabrałam chęci na kogel-mogel, które wieki nie jadłam.

  • Paweł

    Jak powiedział ktoś wyżej – wstąp Komin do Okienka na Polnej, serwują tam świetne frytki. I sam lokal – genialny w swej prostocie.

  • Kasia

    jabłka pieczone nad ogniskiem. do dziś czuję poparzony język.

  • Pasikonik

    Kominku, czy ten blog to Twoja sprawka? http://zdrowieglupcze.wordpress.com Ten styl odrobinę mi kogoś przypomina ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001231772286 Jacek Wójcik

    Frytki, takie prawdziwe tylko u Gucia w Częstochowie na „Alei Frytkowej” – jedyne i niepowtarzalne w smaku i cenie :)
    http://www.youtube.com/watch?v=a_bcEdhzBpw
    A zapiekanki to tylko u Endziora na Placu Nowym w Krakowie.

  • 19981024

    wata cukrowa jest świetna, po prostu nie jest już sprzedawana wszędzie

  • Aneta Krzysztof Jokisz

    najlepsze frytki były w Częstochowie w budach przy dworcu, za mniej niż 1 zł miało się masę niesamowicie dobrych wtedy frytek… dziś już nie te czasy, budy dalej są, ale jest drogo i nie są już tak dobre… no i teraz jeszcze teraz ta nagonka na bycie fit

  • http://kasiowsko.blogspot.com/ Kasiowsko

    Wybierz się do Zakopca tam na każdym rogu fast z plackami ziemniaczanymi:) ja do kurczaka z rożna zawsze bułka z masłem, oczywiście wtedy kiedy powraca pytanie „co dziś na obiad?”