Mam nadzieję, że stęskniliście się za Środami Konkursowymi. Jeszcze większą mam nadzieję, że pomożecie mi w skomponowaniu potraw, które przejdą do historii. Zaczynamy nowy cykl. Raz w tygodniu będziemy gotować lub rozmawiać o gotowaniu, wymieniać się spostrzeżeniami i uczyć, jak z prostych rzeczy zrobić smaczne obiady.

Dzisiaj. Godzina 13:00 nad ranem. Dzwonek do drzwi.
- Dzień dobry, jestem Pan Kurier i mam dla pana małą przesyłeczkę.
- No dobra. Pan wejdzie na górę.

 

Przesyłką okazał się wielki i ciężki karton.

 

 

A w nim trochę jedzonka.

 

 

 

I w ten oto sposób zaczyna się moja współpraca z Uncle Ben’s. Produkty już mam, teraz tylko trzeba coś z nich stworzyć. Będziemy to robić raz w tygodniu. Nie wiem czy zawsze ja będę gotował, czy może wy spróbujecie swoich sił. Firma dała nam wolną rękę. Mamy się dobrze przy tym bawić.
Pierwsze danie zrobię ja. Już nawet wiem, co to będzie. Za tydzień zaprezentuję wam wersję mojego ulubionego studenckiego dania, które jadałem – w zależności od humoru, diety  i stanu konta – raz z makaronem a raz z ryżem. Nie będzie to wymyślna potrawa godna mistrzów kuchni. Będzie to coś, co ja uwielbiam. W sumie to miałem kilka ulubionych. Właśnie mi się przypomniało jedno z łososiem, chyba nawet niedawno wrzucałem coś w tym klimacie na bloga ale w wersji oszczędnej.
Należę do tego wymierającego gatunku mężczyzn, którzy lubią gotować. Odkąd wyprowadziłem się od mamy, czyli na pierwszym roku studiów, musiałem umieć gotować, bo ileż można jechać na zupkach chińskich?

Na blogu tematyka żywieniowa na dobre zagościła dopiero na Kominek ES. Przy okazji tego wpisu prześledziłem swoje archiwa i dostrzegłem, że pierwsze przepisy wrzucałem już na samym początku – w listopadzie 2005 roku. Niestety już ich nie ma. Natomiast pierwszy, historyczny tekst z przepisem na obiad pojawił się w 2007 roku i z miejsca obrósł legendą. Był to przepis na pizzę, a najważniejsze w nim było to, że podałem składniki potrzebne do wyrobienia idealnego ciasta. Tegoż przepisu tez już nie ma, ale noszę się z zamiarem zrobienia jego remake.
Pierwszą fotką prezentującą moje kulinarne dokonania jest ta wyżej, pochodząca z końca 2007 roku. Był to przepis na spaghetti. W dużej stopniu ten przepis opublikuję za tydzień, tyle że zostanie on trochę urozmaicony. Przez pięć lat poczyniłem postępy. Nie zmieniło się tylko jedno – korzystam z gotowych sosów (ha, jak znalazł!). No i wciąż uwielbiam pieczarki oraz oliwki.

 

 

NAGRODY W KONKURSACH


 

Tydzień temu wspominałem, że nagrodami mogą być Kindle. Niestety Amazon nowych modeli nie wysyła jeszcze do Polski. Mała strata, bo mamy równie fajne nagrody. Wybierałem je osobiście z całej palety możliwych przedmiotów kuchennych. Kierowałem się dwoma kryteriami: wygląd i jakość.
Wszystkie są drogie, śliczne i z doskonałych materiałów.

Znacie mnie i wiecie, że jak coś mi się spodoba, to dostaję zaćmienia i wydaję na to nierozsądne kwoty, ale nawet ja byłem zaskoczony, że jedyny wok (Bodum Chambord) , który przypadł mi do gustu, kosztuje blisko 400 zł. No nie dałbym chyba tyle. Sam nie wiem. To jednak nieważne, bo wy też nie musicie go kupować. Wystarczy wziąć udział w konkursach.

Wybrałem także mikser (Guzzini G Plus) z czysto sentymentalnych względów. Otóż ja do dziś używam podobnego miksera, tyle że mój ma jakieś 30 lat, bo dostałem go od Babci Kominkowej, Odkąd pamiętam ona zawsze wszystkie ciasta nim robiła. Maleństwo, które mam dla was kosztuje ponad 400 zł. Nie wiem co oni tam włożyli, ale pewnie śmigła są ze złota.

Trzecia nagroda to blender Esge M 100 D. Blender był bodajże pierwszym produktem kuchennym, który sobie kupiłem po przeprowadzce do Warszawy. Jest obowiązkową pozycją w każdej kuchni, zwłaszcza dla osób lubiących robić koktajle. Jego wartość to 300 zł.

 

 

Łącznie mam dla was 4 woki, 2 miksery i 2 blendery. Razem 8, czyli po dwie na każdy wpis.
Udział w konkursie jest równoznaczny z akceptacją regulaminu (ten sam wzór co zwykle)
Na dobry początek, czyli dziś…hm… może wok i blender? Czemu nie. 

 

O przepisach na potrawy z produktów Uncle Ben’s jeszcze będziemy mieli okazję pogadać. Dziś początek, więc niech będzie o samej firmie. To jedna z tych marek, które zna każdy. Zaryzykuję, że większość z was co najmniej raz w życiu jadła ryż lub sosy. No to coś prostego, coś przyjemnego –  twoje skojarzenia/wspomnienia z Uncle Ben’s.

Nie będę nagradzał wyłącznie tych, które zachwalają firmę. Nie o to w tym chodzi. Wybiorę dwa komentarze, które uznam za najlepsze i równie dobrze mogą to być komentarze, gdzie będzie tylko kropka i przecinek. Zatem pełna swoboda, piszcie co chcecie. Blender jak blender, dobry jest, ale za ten wok to ja bym się dał pokroić.

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • Kuba

    kropka i przecinek

    • kominek

      Ojej, tym razem nic nie wygrałeś.
      Spróbuj jeszcze raz. Za rok :)

  • Szymon

    O kurcze, tyle ryżu to na pół roku studenckiego życia starczy… Wok zaiste piękny.

    Potraw z Uncle Beans nie zjadłem za dużo w życiu, ale zawsze kojarzą mi się z bardzo pikantną meksykańską kuchnią, sam nie wiem dlaczego, być może to przez ten pomarańczowy kolor opakowania…

  • Paweł

    Jak ostatnim razem mi nie poszło, tak tym razem może pójdzie.

    Chciałbym dostać wok, bo jestem gotującym facetem. Dobrze gotującym facetem. Bez woku. Dlatego chciałbym dostać wok. :)

  • pearloflight

    Pragnę tego miksera całą sobą.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000177210557 Michał Wójtowicz

    Jezu, starzeję się, bo pamiętam przepis na ciasto na pizzę.
    To zdanie, że już go nie ma jakoś włączyło mi guziczek sentymentalny.

    • http://jutrofutro.blogspot.com/ zakurzona

      ale przepis Kominka pamiętasz, czy w ogóle? ja pizzę robię co najmniej raz na 2 tyg, więc pamiętam i łudzę się, że to nie kwestia starości :)

  • Kasia

    Jedyna nadzieja na obiad w studenckiej lodówce. Milo wspominam było pycha ;)

  • HYPE

    Nie tylko Ty Kominku należysz do grupy mężczyzn gotujących. Prawdziwy facet powinien umieć przyrządzić eleganckie śniadanie, pyszny obiad i romantyczną kolację nie opierając się na gotowych produktach oraz cateringu. A najlepszy to taki, który potrafi stworzyć własną potrawę samemu dobierając smak. Dlatego właśnie kobiety mnie kochają. Ciebie pewnie też.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1247365320 Elżbieta Ellie Dyduch

      Tak! Zaprawdę powiadam wam, mężczyzna potrafiący (i co o wiele ważniejsze – lubiący!) gotować jest soooo damn sexy!:)
      Kom, trza by to dopisać do wizerunku demona seksu zaraz obok zarostu.

      • http://www.facebook.com/profile.php?id=1791635085 Marcin Michno

        Muszę to sprzedać mojej połówce

  • Aleksandra

    Kominku, a piec ciasta też potrafisz? Może pomyślisz nad założeniem bloga kulinarnego przeznaczonego dla mężczyzn?

    • manti

      Nie kminię tego ‚dla mężczyzn’.
      Po co?

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1429239456 Łukasz Dziadowiec

    Ja chcę „Łoka”, bo jak nie będę gotował to mi się przyda jako hełm przeciwatomowy!

  • Dawid

    nie znałem tej firmy. kojarzy mi się ze spider-manem, hehe.

  • madzienka89

    Moje skojarzenie przynosi mi na myśl reklamę sprzed kilku lat, w której pokazano na talerzu kupę ryżu uformowaną w mały wulkan, na środku znajdował się oczywiście sos wujka. Już wtedy wchodziłam na etap: mogę wszystko. No to spróbowałam. Pech chciał, że przypalony ryż nabrał koloru sosu i ostatecznie wszystko wyglądało jak kupa.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1443841774 Katarzyna Wojciechowska

    Jak byłam mała i leciały reklamy Uncle Ben’s’a, to zawsze zastanawiało mnie dlaczego ten pan z obrazka ma takie dziwne imię i nazwisko, i czemu taki ciemny.

  • kominek

    Esiątka wy moje śliczne. Nie pisać mi tu, co chcecie. Takie komentarze też będę brał pod uwagę, ale – powiedzmy – mniej przychylnym okiem.
    No weźcie się chociaż trochę trzymajcie tematyki tekstu. Przynajmniej ci, którzy chcą nagrodę.

    • milionowa

      Daj nam lepiej scrabble, bo zimno i coraz ciemniej!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000802634168 Barbara Żurawik

    Z podniecenia o konkursie i to jeszcze w dodatku o KONKURSIE ZWIĄZANYM Z GOTOWANIEM to aż mi się uszy z podniecenia zatrzęsły! Liczę na jakieś wyzwanie kulinarne! A tym blenderem to bym zrobiła bananową kawę, na którą ostatnio znalazłam przepis!

  • http://mamawdomu.blogspot.com Sylwia

    Ja za nic nie mogę sobie przypomnieć ani smaku Uncle Bens ani produktów, chociaż wiem, że kiedyś na pewno je jadłam. Jednak do dziś nie potrafię normalnie przeczytać Uncle Bens tylko podśpiewuję pod nosem jak to kiedyś było śpiewane w reklamie. Czy ktoś pamięta tą starą reklamę ?

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1216145137 Kasia Kinga

    Za dzieciaka mój bro lubił sosy od UB… bo mu się pan z reklamy podobał (dziecko wszystkich reklam aż zatrzymywało się przy tv). Ja dawno nic nie robiłam z ich sosami… ale pewnie warto odświeżyć pamięć…kto wie :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000090328799 Szymon Żuraw

    Hmmm Uncle Ben’s? W swoim krótkim życiu nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek kosztował czegoś z tej firmy. Ale wspomnienie o dziwo mam! Kiedyś jak jeszcze byłem malutki (3-4 lata) na kasecie VHS miałem nagrane jakieś bajki z TV i pomiędzy nimi leciała właśnie reklama Uncle Ben’s. Dziwna była taka – afrykańska, ciemna, jakiś koleś mówił ankylbens a reklamowali coś w słoiczkach – jako mały rasista trochę się nawet tej reklamy bałem (szczególnie tego gościa). Kurde, nie mogę znaleźć jej na YT… Potem gdy już nauczyłem się angielskiego dotarło do mnie że to tak naprawdę po prostu Wujek Ben.

    Zgłodniałem…

  • Joasia

    Pamiętam tamten przepis na spagetti! :-D Chwilę wcześniej stałam się (w miarę) regularną czytaczką Kominka ;-) Nie umiałabym teraz co prawda odtworzyć tamtego przepisu i nigdy nie ugotowałam Kominkowego spagetti, ale za tydzień z pokorą naprawię swój niewybaczalny błąd.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000723038944 Renata Słowik

    Sami mężczyźni gotujący!? Gdzie Wy się ukrywacie? Cholera, dlaczego ja na takich nie trafiam? Zawsze 2 lewe, ledwo podgrzać coś potrafią…

    • Aleksandra

      Twoi przynajmniej podgrzać umieli. Mój natomiast uważa, że jak pójdziemy na miasto coś zjeść i on za to zapłaci to on obiad ugotował

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001172051852 Magdalena Moroń

    Uncle Ben’s… hmm może to niezbyt oryginalne ale przede wszystkim ich gotowe sosy kojarzą mi się z pierwszymi romantycznymi kolacjami we dwoje ;) chyba nie ma osoby która na zaproszonej randce w domu nie gotowała, albo nie jadła spaghetti ;) ja zawsze szłam na łatwiznę i spaghetti było ze słoiczka.. :) przynajmniej potrawa była bezstresowa, bo „pierwsze randki” to wystarczający stres ;P

  • http://zabkaanarchistka.blox.pl martuuha

    Spojrzałam na zdjęcie i wróciło mi to samo wspomnienie, co zawsze, za każdym razem, gdy widzę pomarańczowe opakowania Uncle Bens.
    (uprzedzam: jestem sentymentalna :) )
    Siedziałam w kuchni przy stole. Pod tyłkiem miałam kilka poduszek, każda w ręcznie dzierganej poszewce. Broda wystawała mi niewiele ponad blat, miałam pewnie mniej niż 5 lat. Obok siedział Dziadek. Na swoim miejscu, pod oknem (nikomu innemu nawet nie przyszłoby do głowy zająć jego miejsca). Babcia nie siedziała (jak zwykle). Krzątała się przy opalanym drewnem piecu. W fartuchu. Kiedyś nosiło się fartuchy.
    Stół był duży i drewniany. Telewizor mały, ale kolorowy. Stał na lodówce, wysoko.
    Z głośników hasła reklamowe ryżu Uncle Ben’s.
    Dziadek zastyga z łyżką nad talerzem i mówi: mogą tam sobie mieć jakieś anklebensy, za to my mamy pyszny ryż na mleku. Po czym uśmiecha się szelmowsko i zajada ze smakiem swoją zupę mleczną. A ja z nim.
    Lubię to wspomnienie :-)

    A ryż z kurczakiem i sosem słodko-kwaśnym to smak moich niedzielnych obiadów przez całe lata. I nigdy mi się nie znudził :-))))

  • Tiri

    Też bym się dała za ten wok pokroić. :) A uncle beans kojarzy mi się z dzieciństwem, gdy wszyscy pracowali i często nie było czasu na gotowanie. Odkąd sama gotuję raczej się u mnie nie pojawia, mimo studiów (czyli braku czasu i funduszy) jakoś żal odbierać sobie frajdę z gotowania.

    • Tiri

      Nie wiem co prawda czy to Uncle Ben’s, ale gotowe sosy przypomniały mi jeszcze moje pierwsze podejścia do gotowania. Traktowałam spis składników na etykietce jak przepis i kombinowałam. Brzmi zabawnie, ale działało! Gotować się nauczyłam. :)

  • saicha

    Jak Uncle Ben’s to tylko sos słodko-kwaśny. Dla mnie klasyk. W czasach szkolnych ryż z tym sosem gościł u mnie w domu minimum raz w tygodniu. I to dzięki temu daniu po raz pierwszy spotkałam się z egzotyką. „Mamo co to jest ten niedogotowany makaron w ryżu?” Dziś już wiem – pędy bambusa :) A do sosu chętnie wracam i na studiach- żaden domowy ala słodko-kwaśny nie smakuje tak jak oryginał!

  • Jagoda

    Wujek Benek „nie klei się” jak inni..

  • krampfunga

    mi się przypomina moment, kiedy pewnego razu nagle mnie olśniło i zrozumiałam, co znaczy ta nazwa – za dzieciaka, w pierwszych latach nauki angielskiego. fajne to było uczucie; potem miałam tak jeszcze parę razy, ale tego pierwszego zaskoczenia i satysfakcji nie zapomnę.

  • kinia

    szczerze? nigdy ich nie jadłam, składy słoiczkowych sosów zawsze mnie przerażają. ale ryż wygląda całkiem całkiem, na jutro mam w planach risotto, więc może wreszcie się przełamę?
    a poza tym ten pan Mudżyn na logo wygląda mega przyjemnie, jak taki dobry dziadek, co zawsze wciskał dwie dychy na lody :)

  • Anna K

    Mi się kojarzy z początkiem studiów. Ryż plus sosik ze słoika i trochę kurczaka i była szybka domowa a la chińszczyzna.

  • michal.

    REKLAMA!

    Od razu po przeczytaniu nagłówka w głowie miałem końcówkę starych reklam, o taką: http://www.youtube.com/watch?v=k9sdqT3lLXk#t=27s „Uncle Ben’s (cle bensssss)”

    To coś jak „dłuższe życie każdej pralki to calgon”.

    Poza tym w tej chwili uwielbiam swoją pracę kelnera w knajpie, w której na szczęście jest sporo luzu i można siedzieć i patrzeć chłopakom w kuchni na ręce. Dlatego robię najlepsze desery i pasty ze znajomych. Może następny konkurs będzie z sosami, choćby do risotto.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1301660237 Monika Cisłak

      Ale jak to? Ze znajomych? I dobre te desery i pasty wychodzą? Koty to wiem, że dość żylaste, ale znajomych jeszcze nigdy nic nie.

      • michal.

        Dobre, ale przed przygotowaniem trzeba obciąć głowę, reszta ok.

        • http://www.facebook.com/profile.php?id=1301660237 Monika Cisłak

          Mhm, koniecznie muszę spróbować. Dobrze by też było obciąć paznokcie.

    • Eda

      Od razu mieliśmy to samo skojarzenie. Z tą muzyczką. Lol. Ale serio coś w niej było. Calgon tez był niezły.

  • Maciek_B

    Sos Uncle Ben’s kojarzy mi się jak najbardziej pozytywnie, bo z …. techniką w szkole. Mieliście taki przedmiot w podstawówce? Koniec lat 90-tych. Pewnego razu gotowaliśmy wybrane potrawy w parach. Wtedy właśnie poznałem swoją pierwszą, wielką miłość, gdy wyjąłem Wujka Bena z plecaka, to koleżanka od razu zapytała czy może ze mną coś ugotować. Do dnia dzisiejszego dnia nie wiem czy to mój urok osobisty, czy Uncle Ben’s przyciągnął ją do mnie….

  • Joanna

    A ja na przekór zachwytom nad Uncle Beans powiem, że ich sosów nie lubię. Wolę zrobić sama i jedynie ryż ichni ugotować.
    No a że studentką jestem, to ryż dość często gości na stole.

    Wok zaiste piękny, ale blender też niczego sobie!

    P.S. A już myślałam Kominku, że będzie bitwa na przepisy, skoro kuchennie :).

  • Vingag

    Kominek gotuje, fajnie. Mam nadzieję, że pójdzie Ci to lepiej niż prowadzenie programu o kulinarnej tematyce pewnej naszej polskiej byłej miss : „biorę MOJĄ patelnię, wrzucam śliczniutką cebulkę, i do MOJEJ cebulki dodaję to oto piękne mięsko”, no nóż się w kieszeni otwiera… A tak na serio, to z chęcią spojrzę na Twoje przepisy, z racji tego, że to właśnie od Ciebie naumiałam się robić tartę, najpierw z łososiem i szpinakiem, potem ze wszystkim, co mi wpadło w ręce. Mąż był zachwycony, do czasu, kiedy tarta była u nas średnio raz na dwa dni:). A z czym mi się kojarzy firma Uncle Ben’s? Ciężko powiedzieć, szczerze mówiąc, nie pamiętam, bym kiedykolwiek jadła coś z tej firmy, a nawet jeśli, to kupiłam nieświadomie (może jakiś ryż?), więc nie kojarze z tą marką jakichś tam szczególnych doznań smakowych. Na pewno jednak Wujek Ben kojarzy mi się z tradycją, bo przypomniały mi się dziś reklamy firmy, które oglądałam w telewizji, kiedy byłam podlotkiem. Nie pamiętam dokładnie treści tych reklam, ale na końcu lektor mówił w taki dziwny sposób ANKL BENS (kto oglądał, wie o co mi chodzi) :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1041566968 EM Brzegowy

    sosy Uncle Ben’s, od kiedy pierwszy raz zobaczyłam ich reklamę w TV (a było to dość sporo lat temu) kojarzyły mi się z tym całym amerykańskim snem i … Bill Cosby Show (nie wiem dlaczego, ale ciemnoskóry mężczyzna z opakowania sosu, przypominal mi tego aktora). W dodatku, spozywając dzień na dzień ”tradycyjne, polskie kotlety z ziemniakami”, taki ryż wydawał mi się czymś wielko-światowym, wspanialym. Dziś mam już zupelnie inne podejście. Odpowiednie studia wtłoczyły mi do głowy, że jaka by to firma nie była – tego typu produkty pełna są chemii.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002356179578 Anka Sikorka

    Mnie się Uncle Ben’s kojarzy z pierwszą poważną randką, a było to sto lat temu. Zrobiłam kolację, przy świecach rzecz jasna. Sos seczuanski, podsmazony cycek kurczęcy, ryż i czerwona fasola. Do tej potrawy pierwszy raz w życiu piłam wino. Tamten mężczyzna dawno odszedł w niepamięć, a sosik kupiłam nawet dziś – stary, dobry seczuan. Uwaga! Sos idealnie nadaje się do gotowania i duszenia, ale nie należy go dodawać do mięs podczas smażenia, gdyż znika. Uwielbiam go z dwóch powodów – jest naprawdę ostry i zawiera naprawdę jędrne, chrupiące kawałki bambusa.

  • Daria

    Możesz wierzyć, albo i nie, ale w całym moim 21letnim życiu nie miałam do czynienia z produktami Uncle Ben’s ! Chyba, że naprawdę nie KOJARZĘ, czy też umknęły mi WSPOMNIENIA, ażeby mama mnie tym karmiła !

  • Patricia

    Do tej pory Uncle Ben’s kojarzył mi się z produktami, które zawsze muszą wyjść, nawet największemu laikowi no i chociaż nigdy nie patrzyłam na ich cene to wydają mi się (nie mam pojęcia dlaczego!) droższe od innych szybkich dań…
    Mam cichą nadzieje, że od teraz będą mi się kojarzyć z pierwszą(!) w życiu wygraną, zwłaszcza, że jestem na etapie kompletowania posagu :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001012592732 Anna Palka

    Uncle Ben’s niezmiennie kojarzy mi się z kolorem pomarańczowym i murzynem z muszką :D

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=785420339 Kuba Kontek

    Woka mam, ale bledner bym łyknął. Ostatnio przez brak blendera spieprzyłem brownie. Tzn. smakowało – jak zwykle, gdy już wchodzę do kuchni – absolutnie wybitnie, tylko wyglądało nieco gorzej niż powinno. A nie lubię, gdy coś wygląda nieco gorzej, niż powinno.

  • penny_lane

    A mi się uncle bens kojarzy mocno z dzieciństwem. i czasami, w których ja nie potrafiłam gotować i podziwiałam tylko starszego brata, że ohah jak pysznie i jaki to on ma talent. a potem się przyznał, że wrzucał słoik z sosem do garnka, dodawał kurczaka i ot. cały myk. głupia byłam!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1791635085 Marcin Michno

    Mi się Uncle Bens kojarzy z muzyczką która leciała w tle pierwszych reklam (chórki i męski niski głos śpiewający „Uncle Bens”) i z pierwszą własnoręcznie zrobioną „romantyczną kolacją dla dwojga”.Ryż polany sosem słodko-kwaśnym,duszona cebulka z porami ze smażonymi parówkami, pieczarkami i serem.Wtedy to był szczyt mojej kulinarnej inwencji(zwłaszcza por którego wcześniej traktowałem jako ozdobę lodówki).

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=607057157 Anja Angelina

    Uncle Ben’s….
    Wspomnienie powiadasz? :)
    Normalnie aż wstyd się przyznać, ale dawno, dawno temu (mniej więcej w okolicach epoki kamienia łupanego) w sklepach dostępny był ryż w takich zwykłych kilogramowych papierowych torebkach (tak jak teraz cukier). Nigdy, przenigdy nie udało mi się ugotować ryżu, żeby nie wyszła mazista kupa ryżopodobna :) I mimo, że pilnowałam odpowiedniej ilości wody, że pamiętałam, aby po gotowaniu owinąć ręcznikiem garnek.. Cuda wyprawiałam, ale i tak zawsze klops..
    I wtedy nadchodzi ON. I mówi „Jedyny ryż, który się nie klei” :)
    I wiecie co? Naprawdę się nie kleił. Był cudowny, sypki..
    I w tamtym czasie ryż Wuja Bena gotowałam 8 razy dziennie i jadłam na 16 sposobów :)

    Skojarzenie – TEN, który się nie klei :)

    • manti

      fajne wspomnienie :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1752468245 Kasia Głowacka

    Moje pierwsze skojarzenie- pierwsza potrawa studencka w nowym roku akademickim, którą stworzyłam na wielkim głodzie w tym tygodniu: kiełbaska od mamusi, papryczka czereśniowa, a nawet dwie, bo lubię pikantne rzeczy+ czosnek i pomidory bez skórki. Całość podsmażyłam na patelni, dodałam ‚trochę’ pieprzu i wrzuciłam na ryż. Było pyszn(i)e :) polecam to ja, Kasia Głowacka, wielka eksperymentatorka w kuchni (rodzaj zboczenia zawodowego, bo studiuję chemię). :)

  • http://mowia-weki.blogspot.com Nieśka

    Przypomniał mi się ostatnio sos cygański Uncle Ben’s. Dawno go jadłam. Już nawet nie pamiętam czy to był akurat sos o takiej nazwie, ale nie widzę go w sklepach. Nie produkowany już, a może nie wszystkie rodzaje sprowadzają dane sieci? :) Bardzo bym chciała zjeść go jeszcze raz! Pozdrawiam!

  • http://zabkaanarchistka.blox.pl martuuha

    michal.: Dlatego robię najlepsze desery i pasty ze znajomych.

    KANIBAL! ;-)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001046640210 Dominik Łowicki

    Phi, potrafię zrobić lepszy sos do spaghetti sam niż z puszki. Ty pewnie też potrafisz, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Uncle Ben’s ma za to bardzo dobry ryż.

  • Monika Kostrzewa

    Z czym mi się kojarzy Uncle Ben’s? Z dzisiejszą inwentaryzacją, podczas której przeliczyłam i przewertowałam setki opakowań z ryżem, co wcale do ryżu mnie nie zraziło. Nawet teraz gotuję go na kolację.
    Ponadto – z ananasem i wakacjami w Anglii, podczas których gotowe sosy Uncle Ben’s był dla mnie wybawieniem.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1359345783 Andrzej Kozakiewicz

    Uncle Ben’s zawsze dobrze mi się kojarzył. Mają wyśmienity ryż, który w miarę szybko się gotuje. Ale też nie wszystkie ich sosy mi podchodzą. Wydaje mi się, że kiedyś produkowali sos do spaghetti, który często gościł w mojej lodówce, ale już chyba nie mają go w ofercie. A szkoda. Uwielbiałem go.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1301660237 Monika Cisłak

    Jestem kulinarnym analfabetą i jeżeli ma być obiad mojej roboty to na 100% będą to zupa serowa, kurczak pod milionem postaci (pewnie z serem) i sernik na zimno. Generalnie ser z serem o smaku serowym polane serem. Każdym. Smutno mi, że nie ma żadnego sosu serowego w słoiku, tylko w proszku, a w proszku nie lubię. Mam nadzieję, że ktoś w końcu wpadnie na to, żeby taki zrobić. Co prawda radzę sobie bez słoika, ale i tak mógłby ktoś taki zrobić, dla tych co nie potrafią. Pozostałych sosów słoikowych nie lubię, ani Uncle Ben’s, ani żadnej innej firmy. Wszystkie są jakieś takie właśnie mocno słoikowe. Keczup z papryką i trochę curry, nie dziękuję, roztopię sobie ser. A zupę serową naprawdę polecam, cudowna sprawa!

    • http://zabkaanarchistka.blox.pl martuuha

      to jak tę zupę serową, co? :)

      • http://www.facebook.com/profile.php?id=1301660237 Monika Cisłak

        To jest dość skomplikowana receptura, ale trzymam mocno kciuki i na pewno dasz rade. Gotuję zwykłą jarzynową, ale nie na żadnej kości, tylko na wodzie ze wszystkich warzyw jakie znajdę w domu albo z mrożonki. Tak w połowie gotowania wrzucam serki topione pokrojone na małe kawałki. 2, 3, 4, ile jest. Mieszam to dość często, żeby serki się ładnie rozpuściły a pod koniec gotowania wrzucam po trochu wszystkich przypraw jakie mam w domu z naciskiem na czosnek i majeranek. A potem OMNOMNOMNOM!

  • http://- magda

    Sama nazwa Uncle Ben’s kojarzy mi się z ich reklamami w TV (swego czasu było ich naprawdę dużo). I w sumie tylko z tym, bo nigdy nie jadłam nic z tej firmy (no może ryż, ale nie powiem tego na sto procent) ;) Widzę, że nagrody pod kolor :D

  • aga

    Gdzie można dostać produkty Uncle Ben’s ? Chodzę po pobliskich sklepach, dużych marketach jak Lidl, Biedronka i nigdzie nie spotkałam ich produktów :( Jadłam potrawy z ich sosami za granicą i założe się, że ten smak będzie dobrze mi się kojarzył :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1157411428 Olga Surdyk

    Pierwsze skojarzenie, kiedy słyszę ‚Uncle Ben’s’ to żywy pomarańczowy kolor – no charakterystyczne i ciepłe takie mają te opakowania. :)

    Wspomnienia mam z ich ryżem, mój ojciec czasem przeganiał mamę z kuchni i robił genialny ryż z krewetkami i curry. Do tej pory pamiętam te jego gotowanie właśnie przez to, że używał ‚ryżu, który mu się nie skleja w bryłki’ od Uncle Ben’s i dlatego, że mieszał to na taaakiej ogromnej patelni, że to na dwóch palnikach stało. :)

  • Gosha

    Pomarańczowy, żeliwny WOK to coś, co śliczna czytelniczka Twojego bloga bardzo chciałaby mieć w swojej kuchni. Kroić się nie zamierzam, ale warzywa i mięso do zrobienia pysznej potrawy – owszem. Gotuję wybornie, więc już się cieszę na nowe wyzwanie, jakim jest gotowanie w prawdziwym WOKU.

  • http://www.nospinster.com No Spinster

    Gratuluję ciekawego projektu. Mnie gotowanie nie kręci, za to kręcą faceci, którzy potrafią gotować – zawsze tyko za takich wychodzę za mąż. Podejrzewam, że nie jestem jedyna w tym upodobaniu, dlatego bardzo się cieszę, że wziąłeś się za propagandę męskiego gotowania. Facet w fartuszku jest sexy!
    No proszę, miałam napisać o gotowaniu… Zawsze tak jest – kto o czym, a No Spinster o facetach…
    W każdym razie, życzę nam wszystkim dużo przyjemności z tej Twojej współpracy z UB.

  • Piotr

    Hah, z tym to akurat świeże wspomnienia, jakiś tydzień temu ugotowałem zupełnie sam pierwszą zupę w życiu, pomidorowa z ryżem. Niektórzy mówili że była niedosolona, ale prawda jest taka że nie była przesolona!

  • Łukasz

    Pierwsze skojarzenie z Uncle Ben’s? Głód!

    Znacie to uczucie, gdy wstajecie w niedzielę „rano” głodni, przemęczeni po… ciekawej nocy, z brakiem nadziei na obiad u mamusi? Rok temu obudziłem się w okolicach południa i ruszyłem do kuchni. „Źle nie jest!”- pomyślałem. Ryż długoziarnisty od kochanego Uncle Ben’s, pieczarki, oliwki (też ubóstwiam :D), kukurydza, jakieś przyprawy, mięso (w małej ilości, ale zawsze…), sos też da się zrobić- no więc do dzieła. Pitraszę sobie, kroję produkty, mieszam co trzeba, sos prawie gotowy, więc pora na ryż- otwieram paczkę i wsypuję całe opakowanie do garnka (facet głodny to zły, najeść się musi). Dopieszczam sosik, jakieś oregano, bazylia, palce lizać!

    Gdy nagle czuję smród, wstrętny, obrzydliwy, jak to smród, który jest nie do zniesienia. Smród poruszający me wnętrzności, powodujący nadmierną reakcję „odrzuceniową” i wyzerowanie stanu mego żołądka przez gardło. Po chwili doszedłem do siebie- ocucił mnie tym razem zapach spalenizny- garnek się przypalał! Mikro pożar opanowany, brak ofiar w ludziach. Straty? Spalony garnek, sos nadający się do wyrzucenia, jak najszybszego zresztą, żeby nie spowodował tym razem ujemnego stanu mego żołądka… i ryż, kochany ryż długoziarnisty od Uncle Ben’s. To kochany ryż mnie tak „poruszył”, a właściwie to, co było z nim w gratisie- maaasa białego robactwa na pierwszy rzut oka przypominającego ryż, które gotując się, wydzieliło smród, ten jakże tragiczny w skutkach smród.

    Bez jedzenia, z zerowym stanem żołądka, wyczerpany i wycieńczony, wywietrzyłem mieszkanie i nic już nie jadłem. Dobrze, że chociaż miałem wodę, przydała się, po ciekawej nocy… i interesującym „poranku” w kuchni.

  • http://bysiak.com Adrian Bysiak

    Kominku – oczywiście mikser należy się dla mnie z kilku prostych powodów.

    Po pierwsze – od kilku tygodni robię w domu remont, kiedy wiertarka wpadła do wiadra z wodą i po prostu zwarcie ją zabiło, musiałem szybko wymieszać masę szpachlową , chciałem dokończyć remont mojego biura w którym zamierzałem pisać bloga – pół godziny krzątałem się po domu szukając czegoś czym wymieszam szpachlę – wkrętarka średnio się nadawała bo miała zbyt niskie obroty – pomyślałem kurde mam mikser – nic się nie stanie – przecież zrobi mi taką gładź że będzie idealnie rozdrobiona. Niestety mikser tak się uwalił w gładzi że teraz ciężko go włożyć i zrobić choćby naleśniki z sosem uncle ben`s. A sam dobrze wiesz że bloger bez miksera to jak bloger bez ręki . To jest jeden powód.

    Drugim powodem jest fakt że bycie blogerem to ciągłe poświęcenie, komputer na kiblu, komputer w sypialni, komputer w autobusie, komputer wszędzie, nie ma czasu na gotowanie, a produkty uncle ben`s idealnie się nadają właśnie do szybkiego przyrządzenia, mało tego powinni dodać na nich etykietę – szybki produkt głównie dla blogerów.

    Sam osobiście korzystam z produktów uncle ben`s i odnajduję tak smaki jakie lubię ale sam wiesz, że bez miksera kuchnia nie cieszy tak jak zwykle.

    Z drugiej strony obiecuję nigdy nie rozrabiać moim nowym mikserem szpachli !

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000612800287 Kamil Ostrowski

    Osobiście jestem fanem chińszczyzny. Wystarczy dodać sos chilli słodko-kwaśny, trochę przyprawy pięciu smaków i wszystko staje się dobre. Chyba, że warzywa za bardzo zmiękną. Co najlepsze chińczyk idealnie nadaje się do utylizowania resztek z lodówki – można wrzucić wszystko (no, prawie wszystko) i o ile dobrze się dobierze timing wrzucania składników, to będzie git.

    Chińszczyzna jest idealna, jeżeli chcemy pokazać kobiecie, że umiemy gotować. One to lubią, jakby ktoś nie wiedział.

    Co do samego Uncle Bensa, to nie jadłem ich sosów dobre kilka lat, bo nie lubię gotować ze słoików, ale od leniuchów słyszałem głównie pochlebne opinie :)

  • MałaAnia

    Chyba nigdy nie jadłam nic wuja Bena, no poza ryżem może. Ale to nie potrawa. No ale za to te reklamy Uncle Ben’s….dzieciństwo jak nic :) wgapianie się we wszystko co serwowano w tv przed i po dobranocce ;)
    Nie sądziłam, że kiedyś powiem, że sos kojarzy mi się z dzieciństwem ;) To jednak pokręcony okres w życiu każdego człowieka.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001621820764 Arek Kucharski

    Bobrze się składa bo akurat mam jedno dobre wspomnienie z produktami Uncle Ben’s. Otóż kiedy miałem bodajże 9 lat byłem na wakacjach z rodzicami w Solinie, cieszyłem się jak głupi bo były to moje pierwsze wakacje poza miejscowością w której mieszkałem. Pewnego dnia poszliśmy z bratem i ojcem popływać w zalewie, wróciliśmy gdzieś po dwóch godzinach i mama akurat gotowała obiad, mieliśmy wtedy trzy sosy wujka Bena od mojego chrzestnego z Niemiec. Mama ugotowała makaron świderki podsmarzyła boczek i wszystko wrzuciła do garnka z sosem Uncle Ben’s, z tego co pamiętam był to sos słodko-kwaśny, wszyscy zajadali się z apetytem. Nie wiem czemu ale właśnie to wspomnienie jakoś pierwsze przyszło mi na myśl, sam też lubię gotować i robię to bardzo często ale po produkty tej firmy sięgam raczej sporadycznie.

  • kroy

    Ryż, który się nie kleił, w przeciwieństwie do tego gówna ze stołówki. I zajebiscie zaprojektowana torebka, gdzie nie trzeba się meczyć z wyciąganiem ryżu. Dwa wspomnienia ale jakże istotne dla mojego cieżkiego życia ;)

  • natalia.tur

    Występują: matka przygotowująca risotto, kilkuletnia córka: głodna, oraz ryż Uncle Ben’s .
    – mamo, jestem głodna, kiedy będzie ten ryż?
    – jak dojdzie
    – (zastanawia się, analizuje) nie mamo, to niemożliwe.

  • http://mala-rzecz-a-cieszy.blogspot.com/ Mała rzecz a cieszy-Agnieszka

    Uncle Ben’s kojarzy mi się z reklamą, którą emitowano gdy byłam mała. W tej reklamie grał pewien grubas… (tylko tyle pamiętam). Gdy następnie w 4 klasie szkoły podstawowej miałam na angielskim temat rodzina, odkryłam, że uncle oznacza wuja :D, więc cieszyłam się , że mam do zapamiętania jedno słowo mniej. Zawsze lubiłam skojarzenia, z tym że słowo uncle do dziś kojarzy mi sie z ryżowym grubasem z tamtej reklamy :).

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000786259352 Roma Goździk

    Wyrazisty kolor sosow od Uncle Bens pozostal rownie wyrazisty na mojej bluzce.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000521117935 Tomasz Łaba

    Uncle Ben’s pamiętam jako jeszcze firmę młodą na polskim rynku. Mimo, że smaku nie pamiętam już ich ryżu(ale wspominam miło), to pamiętam, że trochę trzeba wydać na „Uncle Ben’s Dinner”, to też kupowało się tańsze zamienniki, niestety.

    Może jak odstawię trochę grosza to się skuszę na jakiś ryż z jabłkami.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=557963339 Paulina Stanek

    Nie wypowiadałam się tu nigdy za często, chociaż czytelniczą jestem dłuższy czas, ale podoba mi się kominkowa tematyka kuchenna i takie ładne rzeczy są rozdawane, że postanowiłam wziąć udział.

    Uncle Bens nie mam okazji jadać właściwie nigdy, ale pamiętam, że miałam możliwość spróbować żeglując, ze znajomymi po mazurach. Garnek został przez kogoś tak doszczęstnie przypalony, że przez całą noc moczył się przywiązany do rufy, a następnego dnia jeszcze za nami długo pływał przez nasze roztrzepanie :)

    Także jestem dumną posiadaczką 30-letniego babcinego miksera i jestem z niego nadal bardzo zadowolona.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000512331414 Patrycja Steinka

    Uncle Ben’s? Studia i akademik.

  • voulezvous

    Potrafiący gotować faceci to skarby! Już kiedyś pisałam o mojej roli w kuchni… mój mężczyzna pozwala mi jedynie zajmować się babskimi sprawami jak sałatki czy sosy, bardziej odpowiedzialne zajęcia bierze na siebie (mięso, mięso, mięso). Układ idealny ;) Jego frutti di mare w pikantnym sosie pomidorowym, no smakowy orgazm, spróbuj :)

  • mimbla

    Konkurs dla mnie.Najpierw gotowała moje babcia,potem matka a teraz żywi mnie córka.Nie cierpię gotować.Brrrrr….. Zakupy,pranie,nawet znienawidzone przez większość prasowanie.Szycie,tudzież inne robótki ręczne.Gotowanie po trzykroć nie! Na dodatek od prawie 12 lat mięsa nie żrę.I żyję.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=785420339 Kuba Kontek

    1. Uncle Bens kojarzy mi się z firmą, która swego czasu kompletnie zawaliła sprawę na rynku japońskim – koniecznie chcieli mieć ujednolicone, globalne kampanie reklamowe. Okazało się, że w kraju kwitnącej wiśni ryż, który nigdy się nie klei z jakiegoś powodu się nie przyjął.
    2. Przydałby mi się blender. Ostatnio przez jego brak spieprzyłem brownie. Tzn. oczywiście jak wszystko w moim wykonaniu smakowało absolutnie nieziemsko, ale wyglądało nieco gorzej, niż powinno. A ja nie lubię, jak coś wygląda nieco gorzej niż powinno.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000436086649 Dominik Niedźwiecki

    Dzieciństwo… :)

  • Mac

    Generalnie to nie gotuje… Jestem z moją kobietą już strasznie długo i przyzwyczaiła mnie do obiadów po pracy, śniadań do pracy, kolacji po pracy itp. bardzo wygodny układ!
    A gotowałem na I, II i III roku… gotowałem zawzięcie. Raczej bazowałem na makaronach, ryżu, gotowych sosach, zazwyczaj kurczak, czasami coś bardziej fikuśnego, zapiekanka, lassagne, może jakaś pizza.
    Jest czwartek 13 września, po pracy zazwyczaj idę do sklepu po produkty ciężkie (mleko, woda mineralna, ziemniaki itp.) jednak w tym dniu moja kobieta jest w delegacji, do koszyka najpierw włożyłem parykę (czerwoną i zieloną), następnie kukurydze, podobnie jak na Twoim zdjęciu bonduelle (tylko ona mi smakuje), filet podwójny z kurczaka, ryż Ryż Basmati od Wujka, wino czerwone, jakieś przyprawy i kilka innych rzeczy.
    Wszystko elegancko posiekałem (przydusiłem) pozwolę etap samego gotowania pominąć, nie było żadnego sosu, podlałem potrawę winem i wodą.
    Gdy potrawa już dochodziła, do mieszkania weszła A. (przyjaciółka z ‚tamtych lat’) zapach potrawy sprawił, że ściągnęła nie tylko kurtkę ale i marynarkę. Ubrana była w sukienkę z dość głębokim dekoltem. Była zaskoczona… w sumie umówiliśmy aby pogadać o starych latach przy fajce wodnej. Poprosiłem aby udała się do salonu, zaraz za nią przyniosłem kolacje, nie zjadła wszystkiego ale to chyba dlatego, że przesadziłem z porcją, miała wtedy piękny uśmiech…
    Kochaliśmy się całą nocy, dawno nie przeżyłem tak krótkiej nocy. Tomku, myślisz, że to przez ten ryż?

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1511015772 Edyta Bredla

    Moje wspomnienie z Uncle Ben’s to filmik z yt. który zobaczyłam jako pierwszy kiedy założyli mi internet. o ten się rozchodzi http://www.youtube.com/watch?v=idW2iFYccYc
    szkoda, ze w Polsce nie mamy takich gorących źródełek, bo chociaż zaoszczędzilibyśmy na gazie/prądzie. a Uncle Ben’s kojarzy mi się z końcem miesiąca i oczekiwaniem na stypendium. Dieta ryżowa króluje.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1384245883 Alicja Paz

    Jeszcze się bawiłam samochodzikami i laleczkami, jak reklamy Uncle Ben’s były częstym gościem bloku reklamowego, a do dziś pamiętam scenę, jak ryż był polewany sosem. I jeszcze mam złudne wrażenie, że kołacze mi się po głowie muzyka z tej reklamy, ale ręki bym sobie za to uciąć nie dała.
    W sosie lubię zdecydowany smak i jego fakturę, choć to może niezbyt poprawne określenie. I tak, Uncle Ben’s zawsze spełniało wszelkie moje oczekiwania w tej kwestii. Bardzo, bardzo żałowałam tego, że w mojej wsi rodzinnej nie było sklepu, który miałby ten sos w asortymencie. Jadłam go wiec głównie wtedy, kiedy byłam u mamy w Krakowie. Co prawda mogła mi coś ugotować ‚niegotowego’, jednak ja zasmakowałam w Uncle Ben’s i wiecznie tylko ‚ryż z sosem, ryż z sosem’. I chyba trochę ją to cieszyło, w końcu dzięki temu nie musiała stać przy garnkach pół dnia, a szybko mogła uciszyć na krótką chwilę mój wiecznie głodny, dziecięcy brzuch.

  • Tomek

    Mikser to mi się podoba.

  • fasola

    Akurat Uncle Ben’s to marka, którą pamiętam od małego dziecka. Od małego dziecka, czyli gdy byłam w wieku, gdy każda wyprawa do sklepu oznacza przymuszenie rodzica do kupna jaja niespodzianki, ewentualnie mleka w tubie.
    Z tego co pamiętam, to dawniej ich produkty były dość drogie jak na nasze standardy. Zawsze myślałam, że ten czarnoskóry, uśmiechnięty pan rolnik, który pracuje u Bena ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1762348750 Magdalena Grojec-Wieczorek

    Nie mam żadnego wspomnienia związanego z Uncle Ben`s.
    Nie wiem jak to możliwe ale w całym swoim prawie trzydziestoletnim życiu nie kupiłam praduktu tej marki.
    W związku z powyższym moim jedynym skojarzeniem jest sympatyczny czarny wujaszek wpatrujący się we mnie ze sklepowej półki.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000846047218 Igor Ignacy Leśniewski

    Kojarzy mi się to z akcją w stylu:
    -Wstawać ludzie, godzina 13:00, musimy coś jeść.
    – Zupki chińskie?
    – Niee stary, teraz coś z wyższej półki. Uncle Bean!
    – Weeeee!

    I gdy wszyscy rzucają się na to co zrobiłeś, możesz jedynie się posiłkować sosem i tostem który został po całej „uczcie” na patelni. Brzmi ochydnie, ale polecam po dobrym wieczorze.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000326063094 Radoslaw Komuda

    Moje skojarzenie z marką? Luksus; raczej nie dla mnie. Ale świetna propozycja, gdy się chce zrobić coś dla gości. Produkty sygnowane logiem UB chyba do tanich nie należą. I właśnie takie skojarzenie z marką mam. Czy są warte swojej ceny? Nie wiem. Dawno rzeczy ze słoika szału na mnie nie zrobiły. I może tak jest lepiej. I taniej.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1504331818 Dorota Traczyk

    Mi całkiem miło się kojarzy ta firma! Gdyby nie to, że kiedyś bardzo spontanicznie napisałam jakiś opis dania na ich stronce, dzięki czemu wygrałam podobny zapas sosów i ryżyków, nie miałabym pewnie jakichś specjalnych wspomnień. ALE wygrałam, część sosów rozdałam rodzinie, część zjadłam, a siatkę na zakupy z jakże modnym tribalem zostawiłam dla taty, która mu nadal służy! Dzięki tej dostawie pierwszy raz jadłam basmati, który mi bardzo smakował- za to mojej mamie niemiłosiernie śmierdział. :)

  • visnja

    Omujborze, siedzę i macham do zdjęć tych pomarańczowych piękności. Chyba mnie lekko oszołomiło.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000979899468 Hanna Nowakowska

    Uncle Ben’s kojarzy mi się z jedną potrawą nota bene robioną w woku na studiach. Mój ówczesny chłopak chciał mi zaimponować i zrobić chińszczyznę wszystko zrobił ok tylko że zamiast soli użył cukru do ryżu, bo ktoś z braci studenckiej powiedział że tak lepiej smakuje… Do dziś nie tylko sosu Słodko – Kwaśnego z Ananasem.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000979899468 Hanna Nowakowska

    Hanna Nowakowska:
    Uncle Ben’s kojarzy mi się z jedną potrawą nota bene robioną w woku na studiach. Mój ówczesny chłopak chciał mi zaimponować i zrobić chińszczyznę wszystko zrobił ok tylko że zamiast soli użył cukru do ryżu, bo ktoś z braci studenckiej powiedział że tak lepiej smakuje…Do dziś nie tylko sosu Słodko – Kwaśnego zAnanasem.

    Miało być nie tykam :(

  • uapka

    Oj kurcze Wy tutaj o jedzeniu, ryżyku i sosach wujka Bena a ja ślęczę biedna nad kartkówkami z chemii czytając o tlenkach, wodorkach itd. :(

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1301660237 Monika Cisłak

      No to może coś z kuchni molekularnej?

  • http://www.rpguj.blogspot.com Kors

    Uncle Bens, Mentosy, Star Foods i oczywiście Kukuruku. Skojarzenie jedno: dzieciństwo. Kiedy to piosenki z reklam były przebojami numer jeden, wszyscy chodzili w multikolorowych, superśliskich kurtkach, a problemem numer jeden w życiu, była niezadowalająca ilość obrazków z gum Turbo. Z tym mi się kojarzy Uncle Bens.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1504331818 Dorota Traczyk

    Katarzyna Wojciechowska:
    Jak byłam mała i leciały reklamy Uncle Ben’s’a, to zawsze zastanawiało mnie dlaczego ten pan z obrazka ma takie dziwne imię i nazwisko, i czemu taki ciemny.

    Jej, właśnie mi przypomniałaś, że jak byłam mała to dzięki reklamom Uncle Ben’sa mogłam się pochwalić, że wiem jak jest ‚wujek’ po angielsku!

  • Kolezka

    Ojjj taki Wok to marzenie. A co na nim bym zrobil? Hmmm. Ryz Uncle Bens Jasminowy ugotowany wrzucony na woka z dodatkiem masla i z odrobina szafranu, dodatkowo polecam dorzucic kurkumy dla nabrania wyjatkowego koloru. Wyprzedzajac posty o cenie szafranu, jest dostepny jednej z polskich firm w malym plastikowym pudeleczku w cenie okolo 10 zl. A na ryz zuzyje sie szczypte tego- okolo 1/10 opakowania, wiec drogo nie jest, ale jak eksluzywnie :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000803702818 Monika Andrysiak

    Mi to się w sumie z niczym nie kojarzy, tak jak Pudliszki czy Knorr. Po prostu firma która robi nam jedzenie (w większości ‚instant’) , ale proszę proszę proszę o przepis na pizze, bo robiłam, jadłam i była GE NIAL NA! :)

  • Uncle Bens- prosto, szybko, tanio
    zaspokoi studencki głód bardziej niż kolega Danio.

  • Eda

    Chcę tego Woka. Muszę go mieć! Jezu, już widzę, jak gotuję w nim wszystkie moje ulubione chińskie potrawy. Fasolkę z chilli, polędwicę z pieprzem, kurczaka z sezamem i kurczaka z orzeszkami. W zwykłej patelni to wręcz niemożliwe, bo wszystko wylatuje. :( I już nie smakuje tak cudnie. No i dobry ryż. Uncle Bens będzie idealny. Basmati by się nadał.

  • wednes

    chcę tego woka!

  • Eda

    No, a jeśli chodzi o Uncle Bens to kojarzy mi się z początkami lat 90-tych. Kiedy mama przyniosła pierwsze opakowanie ryżu to było wydarzenie miesiąca.
    http://www.youtube.com/watch?v=k9sdqT3lLXk&feature=related
    Nie znalazłam polskiej wersji, ale ta niezapomniana muzyczka w tle jest. :) I klimat tamtych lat oddaje.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1599522686 Oliwia Wróblewska

    Najlepsze wspomnienie?
    Z przed ostatnich kilku tygodni. Wchodzę w świat dorosłości i zaczynam uczyć się gotować obiady. Jako, że moja mama we mnie słabo wierzy stwierdziła, że zacznę od gotowania z praktycznie gotowych produktów. I zakupiła mi właśnie te sosy i do tego ryż. Mina jej jak przyszłam zapytać się jak gotuje się ryż była bezcenna ;)
    stwierdziła, że wiedziała, że ja i gotowanie to dwie sprzeczności, ale żebym, była tak zakręcona, że nie wiem, że na opakowaniu ryżu jest napisane jak się go gotuje to już nie wiedziała.
    Uśmiecham się na samą myśl o tym, bo to dowodzi, że czasem nie myślę ;)

  • hannw

    Uncle Ben’s kojarzy mi się już tylko z moją miagsterką. Pisałam o stereotypach AfroAmerykanów.
    Wujek Ben istniał na pawdę i miał największe zbiory ryżu w okolicy Houston. Kiedy Gordon L. Harwell postanowił założyc firmę sprzedającą ryż na dużą skalę, użył imienia i wizerunku wujka. Dawno temu, już po zniesieniu niewolnictwa ale w czasach segregacji rasowej, białym ludziom nie za bardzo odpowiadało zwracanie się do czarnoskórych na per Pan/Pani, no bo przecież to niższy gatunek, dlatego do wszystkich starszych czarnoskórych mówili wujku/ciociu. Wcześniej na obrazku Uncle Ben był ubrany w ciuchy sugerujące na jego status pracownika fizycznego. W 2007 zrobili mu makeover i teraz prezentuje się w garniaku. Nie wiem czy to była dobra decyzja, bo jak wcześniej czarnoskórym przeszkadzało, że jest symbolem wykorzystywania ich pracy fizycznej, tak teraz przez garnitur i muszkę porównują go do służącego. Tak czy inaczej, wizerunek uśmiechającego się czarnoskórego mężczyzny, szczęśliwego z powodu możliwości pracy dla białego człowieka jest uznawany za stereotypowy i poniżający. Kobiecą wersją Uncle Ben’a jest Aunt Jemima, ale w Polsce produkty na razie nie są dostępne.
    Magisterki nie obroniłam jeszcze, więc może chociaż Woka dostanę, albo mikser, bo blender już mam.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001074296601 Olga Anna Bukowska

    Kurcze, zamiast woka zdałoby się coś bardziej plenerowo-wyjazdowego, ileż można zadowalać się pieczonym ziemniakiem, „cudami” z patyka, albo choćby czym innym zawiniętym w sreberko by piekło się z boku. Duża micha na zupę z ognia- ot dopiero szaleństwo!

  • zapius

    Pamiętam że firma uncle ben’s była bardzo popularna kilka lat temu, ale znikli oni z mediów. Nigdy nie kupiłem ich sosu, ale gdy jeszcze mama mnie karmiła i nie była zbyt przychylna gotowcom (w kuchni większość robiła sama) wybłagałem ją o taki sos i chyba jadłem go tylko raz w życiu, niestety nie pamiętam jak smakuje…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1429239456 Łukasz Dziadowiec

    Zrób serie wpisów o gotowaniu, gdzie każdy odcinek będzie o czymś innym:

    Część 1. Tanio i dobrze, czyli gotuj ze studentami (Bonusowo 5 porad jak zaoszczędzić na obiedzie, żeby było na wódkę)
    Część 2. Jak ukryć bekon, czyli niech kobieta nie widzi, że źle jesz.
    Część 3. Nie ważne, że źle wygląda, ważne, że dobrze smakuje, czyli wyższość smaku nad walorami wizualnymi.
    Część 4. Wyrzuć i kup nowe, czyli o zmywaniu naczyń słów kilka.
    Część 5. Jedzenie na mieście, czyli co zrobić jak spalisz dom, podczas gotowania obiadu.

    To tylko takie propozycje.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1301660237 Monika Cisłak

      Tanio? Źle wygląda? To chyba nie tutaj.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1429239456 Łukasz Dziadowiec

      Ta, a teksty:

      „Po prostu ruskie”
      „Bo nie zawsze może być kawior…”
      „Grzanki według Sooni”
      „Czy masz swoje frytki z parówkową?”

      Nie promują tańszych, a dobrych rozwiązań, mimo słabego wyglądu? :)

      • http://www.facebook.com/profile.php?id=1301660237 Monika Cisłak

        Jasne, tylko, że taniość produktów nie jest celem samym w sobie.

      • http://www.facebook.com/profile.php?id=1301660237 Monika Cisłak

        Ale jeśli chodzi o zły wygląd to przypomniała mi się mega cudowna potrawa, którą jadłyśmy z koleżanką w Rosji. Same w pokoju, bo nikt nie mógł na to patrzeć.
        Gotuje się ryż, w międzyczasie rozgniata się widelcem banana, nektarynki, arbuza czy co tam się trafi. Dodaje się do tego ryż, miesza i na wierzch kubeczek takiego gotowego deseru czekoladowego. Taki budyniowy był, coś jak te desery z koroną, ale bez korony z bitej śmietany :>
        Pyszne to było! Z makaronem też, tylko minimalnie gorsze.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002301207227 Justyna Hetmańska

    Bez takiego gotowca, nie wyobrażam sobie gotowania najprostszych, najszybszych oraz najsmaczniejszych dań! :) Mam nadzieję że nie czyta tego moja serdeczna koleżanka- blogerka kulinarna. Z pewnością poleciłaby mi przepyszny przepis, chociaż pewnie i tak nie stroni od takich sosików:P
    Wyobrażam sobie jakby ją ucieszyła taka paczka z wok ode mnie, ja byłabym w siódmym niebie, ale należy wspierać ludzi z pasją, mnie wystarczy teflon bądź wizyta w dobrej restauracji azjatyckiej.

    P.S. Życzę milionów dolarów na koncie! Szeroko otwartych perspektyw na dalszą samorealizację!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1041566968 EM Brzegowy

    Uncle Ben’s, od kiedy pierwszy raz zobaczyłam reklamę w TV (a było to dość sporo lat temu) kojarzyły mi się z tym całym amerykańskim snem i … Bill Cosby Show (nie wiem dlaczego, ale ciemnoskóry mężczyzna z opakowania sosu, przypominal mi tego aktora). W dodatku, spozywając dzień na dzień ”tradycyjne, polskie kotlety z ziemniakami”, taki ryż wydawał mi się czymś wielko-światowym, wspanialym. Dziś mam już zupelnie inne podejście. Odpowiednie studia wtłoczyły mi do głowy, że jaka by to firma nie była – tego typu produkty pełna są chemii.
    No ale skojarzenie zostało :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001675296227 Bernadetta Wyszyńska

    Dawno, dawno temu, gdy byłam jeszcze małym brzdącem wchodzącym na stojąco pod stół, mieszkającym w drewnianym domku z wesołą rodzinką „Addamsów”, dostawaliśmy od wujka z Hameryki paczki. Cóż to była za radość przy rozpakowywaniu kartonu. Wśród różności rzeczy był też ryż i sos słodko-kwaśny. Od tamtej pory swojego wujka nazywałam „anklebenc”.
    Uncle Ben’s kojarzył mi się zawsze z Ameryką no i wujkiem :)

    A, co do woka.
    Jakże pięknie wyglądałby i służył w mojej nowej, właśnie powstającej kuchni.

  • Luna

    ucle ben kojarzy mi się tylko z jednym ! z chińskim żarciem bo to najlepszy sosinjo na świecie. I choć mój żołądek nie może jeść go sporo to zmuszam go bo nie umiem wytrzymac :< a dupa rośnie.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001114080379 Tomasz Studziński

    Szczerze powiedziawszy , bardzo podoba mi się ten wok ..
    W ogóle podobają mi się woki ale nie miałem okazji gotować na takim czymś .. A jestem również facetem który lubi gotować .. i lubi również targi warzywne , nowinki kuchenne i kulinarne podróże (szczególnie w górskie regiony) .. Lubie Uncle Ben’s choć nie jest to tania impreza w przypadku ryżu ale coś za coś .. Uważam że Uncle ma najlepszy ryż Basmati dostępny w Polandi , jedynie Kupiec mu dorównuje. Szkoda że Uncle nie ma tego specjalnego ryżu do risotto .. tak czy owak .. Kominku przyślij mi tego WOK-A a ja wyczaruje na nim dobrą potrawę .. do wódki .. w ramach zacieśniania stosunków słowiańsko – azjatyckich.

    Pozdrawiam
    T

  • Justyna

    Unkle Ben has a farm ija ija joł :)

    Ja sosów nie używam – przyznam szczerze. Wolę zrobić swój smakowity sosik, na bazie świeżych produktów. Oczywiście jestem na diecie, dlatego tak piszę ;) A ten WOK Kominku przydałby mi się idealnie.
    Ale decyzja należy do Ciebie :))))

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000121725727 Karolina Łuszczyńska

    Cudowny mikser. Pasowałby mi idealnie pod kolor torebki <3

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000424801919 Robert Ratman

    Wujka poznałem od kiedy zacząłem ćwiczyć na siłowni. I chyba tylko przez to, ze mają ładne opakowania, ponieważ zazwyczaj kupuje produkty reklamowane w telewizji, a reklamówek tej firmy jakoś nigdy nie widziałem. Więc w sumie plus i minus dla nich ;)

  • Nat.

    Ja z Wujkiem Benem mam skojarzenie jedno: jak byłam dzieckiem leciała w TV taka reklama, w której pokazywali zbieranie ryżu, były tam też dzieci. Słabe wspomnienie, ale widzę to oczami duszy mej!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1486665347 Magdalena Bazylów

    Mi się kojarzy z moją koleżanką, która ma na imię Anku. Jakby się nad tym dłużej zastanowić to Uncle brzmi tak samo przy wypowiadaniu na głos. Bon apetit!

  • Kałach

    A ja właśnie będę zwolennikiem blendera! Kiedy ruszałem na studia do Warszawy, najpierw oczywiście okres robienia z rzadka jedzenia, a większość była gotowa albo połowicznie gotowa w momencie zakupu. Jednak z czasem coraz więcej się uczyłem z przepisów, a kuchnia , choć prosta, stawała się coraz bardziej bogata w smak i wartości odżywcze.
    Tak jak piszę, zaczynałem od prostych potraw, a synonimem postępu w mojej kuchni stał się blender.
    Uwielbiam omlety, naleśniki, dania proste, a dające mi tyle paliwa na cały dzień. Dodatkowo zamiast kupować jogurty, zacząłem mieszać blenderem coraz to wymyślniejsze kombinacje owocowo-serkowo-jogurtowe, a wszystkie przesłodzone jogurciki i serki ze sklepu stały się dla mnie zabawne.

    No i mój faworyt, smak dzieciństwa, koktajl truskawkowy, najlepszy przyjaciel blendera.

  • niezdecydowana1

    Pierwsze co mi przychodzi na myśl to pierwsza reklama Uncle Bens. Jeszcze wtedy nie tak powszechna u nas rzecz a ta reklama była taka amerykańska. Powiew nowego świata, zapowiadały się nowe smaki jakich dotąd w tym kraju nie było. Byłam wtedy dzieciakiem a to jedzenie było dla mnie takie światowe. Dziś na wspomnienie się uśmiecham i… gotuję po swojemu

  • pethi

    Krzywo pokroiłeś parówkę. Oddaj fartucha!

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=607057157 Anja Angelina

      pethi,
      dla mnie wygrałeś :)

      • pethi

        Ja to nic nie chcę, jestem tutaj charytatywnie.

        • http://www.facebook.com/profile.php?id=607057157 Anja Angelina

          Nie zmienia to faktu, że wok Ci się należy :)

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000785115353 Szymon Urbanek

      Konkurs na „Master Komentatora” wygrywa pethi, niestety ale reszta komentatorów, amatorów musi oddać klawiatura.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1791635085 Marcin Michno

      Czytam wpis i przewijam do komentów pethiego

      • kominek

        Większość kasuję, bo przestał mi płacić.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000650063123 Karina Rosowiecka

    Pamiętam jeden epizod z Wujkiem Benem. Jakieś 10 lat temu, nie pamiętam dobrze, jak co roku pojechałam na wakacje nad nasze cudowne morze do rodziciela i… zaraziłam się ospą. A tata stwierdził, że się mną zaopiekuje i nie będzie mnie odsyłał do mamy. Przez dwa bite tygodnie na obiad jadłam sos z ryżem/makaronem/kaszą… Spaczona psychika na lata ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002550810603 Paweł Sznajder

    Heh a mi z Wujkiem kojarzą sie tegoroczne wakacje na mazurach… Jako iż z kumplem siedzielismy na kuchni to często mielismy cale zapasy na jachcie i przeważnie gdy był jakis sos i ryż to własnie z tej firmy. Osobiscie jedzenie bardzo do gustu mi przypadło jak na warunki obozowe było pyszne. Co do domu to mało kiedy korzystam z gotowych sosów jak coś robie to wole sam to zrobić. Kominku chcesz może przepis na świetną zapiekanke z makaronu ? ..

  • Karol

    Pamiętam, gdy oglądałem telewizję będąc jeszcze małym brzdącem. Telewizję to zbyt szeroko powiedizane, oglądałem tylko bajki na zmianę z Seksmisją na VHS. W pamięci niewieli mi zostało z tamtego okresu, jednak do teraz mam przed oczami reklamę Uncle Ben’s ze strasznie gorącym ryżem. Zawsze mnie ciekawiło dlaczego nie paruje tak bardzo, jak mama robiła.
    Chyba pozostał mi sentyment do tej marki, bo jeśli używam gotowych sosów w kuchni, to staram się, żeby to był UB’s.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=660923828 Katarzyna Tadla

    Pierwsze skojarzenie z Uncle Ben’s? Początek lat 90., moje urodziny. Siedzimy z koleżankami i kolegami przy stole w dużym pokoju, oczywiście ubrani w cudowne za duże bluzy, w tle fototapeta i boazeria, no esencja początków kapitalizmu. No i bawimy się w Beverly Hills 90210;-) i nagle moja mama wnosi ogromny półmisek ryżu z kawałkami kurczaka, właśnie z sosem Uncle Ben’s z ananasem, chyba taki słodko kwaśny i być może były tam pędy bambusa. Wszyscy głośno śpiewamy piosenkę z reklamy Uncle Ben’s (takie „uła uła uła aaaankel beeeens”), zjadamy i czujemy się najbardziej amerykańsko i beverly-hillsowo na świecie!

    I do dziś, za każdym razem kiedy widzę sos UB, albo go jem, przypomina mi się tamten smak i tamta sytuacja:)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000607183924 Izabela Potocka

    Kojarzę pomarańczowe opakowanie z uśmiechniętym dziadkiem, wiem, że to Uncle Ben’s, aleee… uwaga, uwaga… nigdy nie jadłam nic wyprodukowanego przez te firmę! Jestem ciekawa, czy środowe kulinarne teksty zdołają to zmienić ;)

  • ryż_z_kurczakiem

    Uncle Ben’s kojarzy mi się trochę nietypowo, ponieważ mój ukochany wujek, który miał bardzo duży udział w moim wychowaniu ma na imię Benedykt, w rodzinie natomiast jest nazywany Benem (dla mnie odkąd tylko pamiętam był więc Wujkiem Benem). Wielkim było moje zdziwienie, gdy poznając na początku szkoły podstawowej pierwsze angielskie słowa, dowiedziałem się, że „wujek” to „uncle”. Jak to, jak to? Powtarzałem sobie w kółko. W obliczu tak zasadniczych różnic w wyglądzie jak kolor skóry czy brak wąsów, nie byłem w stanie sobie logicznie wytłumaczyć tej zagadki.

    Nie jestem w stanie wyrazić słowami jak wielką była moja ulga, gdy wujek, z charakterystyczną dla siebie anielską cierpliwością, wytłumaczył mi, że co prawda nazwa ryżu pochodzi wprost od jego imienia, a postacią z pudełka jest jego pradziadek (czyli mój prapradziadek).
    Cała zagadka nagle wydała mi się dziecinnie prosta.

    Mój wujek był niesamowicie pracowita osobą. Pomimo faktu, że sprzedawał bardzo dużo ryżu, pracował w pełnym wymiarze godzin jako dentysta.*

    *Wszystkie imiona zostały zmienione. Wszelkie podobieństwo do wydarzeń prawdziwych jest zupełnie przypadkowe.

    Pozdrawiam i życzę wszystkim smacznych obiadów z produktami Uncle Ben’s w roli głównej.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1459041395 Paulina Krasińska

    I ciekawe kto mi tutaj uwierzy, że nigdy nie jadłam ABSOLUTNIE niczego z Uncle Bens? :D

  • carmmel

    Uncle Ben’s kojarzy mi się z dzieciństwem, a dokładnie z końcem lat 90-tych. Pamiętam, że ich sos do spaghetti był jednym z tych z wyższej półki i nie zawsze moja rodzina mogła sobie na niego pozwolić. Mama wolała kupić więcej tańszego sosu, co absolutnie mi się nie podobało. Dlatego też Uncle Ben’s tak odświętnie mi się kojarzy :) Teraz nie korzystam z gotowych sosów, bardzo lubię je robić sama, komponować nowe smaki i wekować na później oczywiście.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001151246434 Ada Lewandowska

    Uncle Ben’s to kojarzy mi się jedynie z reklamą, w której na końcu męski głos śpiewał uuuu-uuu-uuu-ncle BENZ!:)

  • Julita

    Kiedy myślę Uncle Ben’s, to przed oczami widzę Amerykę lat 50 z książki „Smażone zielone pomidory” Fannie Flagg. W” Whisle Stop Cafe” na pewno mogłby coś stworzyć z tego ryżu, w końcu w menu o ile mnie pamięć nie myli był nawet kotlet z trupa.

  • Kama

    Mi się kojarzy z batonikami, jedzonymi we wczesnej podstawówce jako dobro jak najbardziej luksusowe.

  • Dora

    Za chwilę okaże się, że jakaś weteranka jestem, ale… Moja przyjaźń z sosami, a w zasadzie miłość do sosów Uncle Ben’s trwa od dobrych kilkunastu lat, od czasów, gdy byłam nastolatką ;) A zaczęło się banalnie. W moim rodzinnym mieście organizowano wtedy cyklicznie targi zdrowej żywności. Często je odwiedzałam. Wiadomo, degustacje, degustacje… promocje :) Podczas którejś edycji zaglądnęli tam moja mama i braciszek. Wrócili i opowiadali, że próbowali fajne sosy, a jeden był taki super ostry. To właśnie był Uncle Ben’s seczuański. No i wpadliśmy. Sos zaczął gościć na naszym stole praktycznie raz w tygodniu. Zawsze z ryżem, początkowo także ryżem Uncle Ben’s. Ten raz w tygodniu gorący był. Sos piekł, drażnił przełyk, zjedzeniu całej porcji sosu z ryżem towarzyszyło wypicie co najmniej dwóch szklanek herbaty lub soku. Szybko zaczęliśmy wprowadzać modyfikacje. Nie tylko sam sos trafiał na ryż. Dodaliśmy jakąś wędlinę albo drobno pokrojony i podsmażony filet z kurczaka, albo marchewkę w paseczki, albo kiełki soi… :) A nasz organizm uznał sos seczuański za stały element diety i już nic nie piekło w przełyku, nikt nie zionął ogniem po pierwszym kęsie. A po picie sięgaliśmy dopiero po zjedzeniu całej porcji. Lata mijają, a sos seczuański jest nadal na top liście moich ulubionych dań.
    Spróbowaliśmy kiedyś słodko-kwaśnego (to efekt bycia na głodzie, bo miał być seczuański, ale w sklepie nie było, a organizm się domagał…), ale to już nie to… Albo coś jest słodkie, albo kwaśne. Taka mieszanka nam nie posmakowała.
    Seczuański forever! Oby tylko firma receptury za bardzo nie zmieniała…. :)
    D.

  • milionowa

    Przebudzam się na wpisy z jedzonkiem!
    Moją pierwszą myślą po spojrzeniu na te wszystkie typy ryżu było: o jeny, to ma TAKIE znaczenie? Jestem straszną niedorajdą w kuchni i kompletnie bym zbzikowała, gdybym przed zrobieniem sobie jakiegoś małego studenckiego amu spojrzała na półkę w sklepie i zobaczyła same Uncle Bensy, ale w pięciu czy więcej wydaniach. Śmierć z głodu i stresu murowana.
    Tak samo z wokiem – wygląda ślicznie, to fakt, ale jest dla mnie czystą abstrakcją! Jedynie myśl o koktajlach robionych pomarańczowym blenderem nie sprawia, że łapię za telefon i chcę kupować gotowe jedzenie. Chyba bym podołała :D

    Jestem ciekawa, co z tym ryżem! Naucz mnie robić nowe amu :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000785115353 Szymon Urbanek

    Uncle Ben’s zawsze kojarzył mi się z gotowymi sosami w słoiczku, ryżem i pomarańczową nakrętką.

    Nigdy nie jadłem produktów Uncle Ben’s. Teraz jako student, spróbuję. Może mi zasmakują. Czekam na studenckie przepisy.

  • Tomasz K.

    Uncle Bens moje początki działalności jako szefa domowej kuchni, spaliłem wtedy garnek bo zapomniałem że wstawiłem ryż na obiad. Przypomniał mi o tym dopiero specyficzny zapach i troszkę dymu :)

  • ewelina hostynek

    Uncle Ben’s kojarzy mi się z serialem komediowymi Bill Cosby Show. Nie wiem, dlaczego… Być może ze względu na murzyna, który jest zarówno na opakowaniach Uncle Ben’s jak również we wspomnianym serialu.

  • Nika

    -Idz do sklepu po ryż. Obojętnie jaki, tylko nie Uncle Bens!-zawsze mówiła moja mama.
    Ot cała historia.

  • Asiasz

    Biorąc pod uwagę waleczny występ w teledysku chłopaków z Brand24 obstawiałabym, że pierwszy będzie przepis na potrawkę z kurczaka z ryżem. W końcu każdy chłopak z siłki powie, że to najlepsze źródło białka, a białko robi mięśnie, mięśnie to masa, a masa to siła – tylko te pieczarki i parówki na zdjęciu mnie zastanawiają.

  • Edyta (JaJędza)

    http://zapodaj.net/1468fec9d65d2.jpg.html
    Pasowałyby mi do woka, a wok do kuchni :)

  • Stratormis

    Mam jedno skojarzenie z Uncle Ben’s, a w zasadzie chyba dwa… jedna z pierwszych reklam telewizyjnych, które pamiętam z dzieciństwa – z wbijająca się w pamięć muzyczką (turu ruru Uncle Ben’s) i sos słodko-kwaśny (?) z ananasem, z jakiegoś wyjazdu w góry lata temu.

  • Magda

    Uncle Ben’s kojarzy mi się ze Spidermanem. Bo miał on wujka Bena.

  • MagdalenaR

    Mi się źle kojarzy bo się rozchorowałam po tym sosie :(

  • turkusowa pantera

    A mi ta firma kojarzy się z babcią i bambusami. Kiedyś za małolata (może z 6-7 lat) rodzice podrzucili mnie na szybko do babci, a babcia jak babcia musiała coś ugotować. Prosiłam ją o spaghetti i zrobiła je właśnie z sosem Uncle Ben’s i wszystko byłoby ok, ale akurat był to sos z kawałkami bambusa, były one jakoś w kształcie kilku centymetrowych pałeczek. Jako niejadek i wybredna dziewczynka za żadne skarby nie chciałam tego zjeść i doskonale pamiętam złość babci i zakopywanie tych bambusów w doniczkach.
    Więc Uncle Ben’s = babcia + bambusy.

    Teraz oczywiście jem wszystkie sosy z bambusami i inne, a taki produkt ze słoiczka to szybki i smaczny obiad.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000012390083 Aleksandra Pilc

    Ja jak przez mgłę pamiętam stare reklamy tej firmy, chyba miałam lat 5 czy coś koło tego. Fajne były, nie denerwowały, dobrze się oglądało, takie ciepłe, rodzinne z jakimś starszym gościem (może dlatego, że nie umiałam zmienić kanału w telewizorze, albo mało wybredna byłam) No i firma zawsze kojarzyła mi się z kolorem pomarańczowym (może to trochę głupie) :)

    Smaku produktów Uncle Ben’s już nie pamiętam nawet, rodzice rzadko kupowali.
    A taki wok by się przydał, mężczyzna, który dla mnie gotuje, piałby z zachwytu ;) A i ja bym mu częściej pewnie pomagała ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001023944796 Daria Wiktoria Seremak

    Parę lat temu, całkiem sporo, jak jeszcze mała byłam (w zasadzie od tamtego czasu jestem niewiele większa…) przyjechała do mnie kuzynka. Moja mama była w pracy i akurat nie zdążyła nam zrobić obiadu. No i kupiła nam taki ładny słoik sosu. Właśnie tej firmy, jak buka kocham pamiętam ten słoik. No i ugotowałyśmy makaron, wszystko ślicznie, potem chlup sos do drugiego garnka i poszłyśmy do pokoju. Nie pamiętam co konkretnie nas wtedy tak zajęło, ale po dłuższym (bardzo dłuższym..) czasie poczułyśmy niepokojący zapach… Garnek był nie do odratowania, a na obiad zjadłyśmy makaron. Z keczupem.
    I ja to bym wolała takie pudełko jak Ty dostałeś Kominku, tym razem nie spalę kuchni!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=656824777 Michał Słowikowski

    Co do sosów to jakoś nigdy nie trafiły w moje gusta bo Uncle Ben’s był dla mnie za słodki (każdy z sosów) za to ich ryż był u mnie w domu przez dłuższy czas numerem 1. Poza tym z tego co pamiętam z lat 90tych to to, że Uncle Ben’s był jedną z pierwszych marek, która wprowadziła takie gotowe (i zjadliwe) sosy na polski rynek.
    UB’s jest dla mnie takim wspomnieniem do czasów Cola Cao, Ptysia, Mazowszanki itp. Wiem, że w przeciwieństwie do tych produktów Uncle Ben’s istnieje na rynku ale już od dłuższego czasu nie korzystam z produktów tej marki.
    P.S. Mieli fajną muzykę w reklamach – nuty a capella z nad Missisipi :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000193867138 Adam Pabjańczyk

    Zapach sosu

  • Martinez

    Uncle Ben’s … wspomnienie początku lat 90. i przemian w Naszym kraju. Wtedy chyba każdy rzucał się na nowości zza żelaznej kurtyny, tak jak i moi rodzice. Kilka razy dla spróbowania kupione, zjedzone i … i mama znalazła te smaki w swoich własnych kompozycjach, ciekawsze, inne, może i nawet lepsze. Mężczyzna gotujący, może to i gatunek na wymarciu a może taki ‚przyczajony tygrys, ukryty smok’, trudno powiedzieć, wbrew pozorom sądzę, że jest Nas wielu tyle, że nie każdy ma odwagę się do tego przyznać. Gotowanie to pasja, dobre gotowanie to jeszcze większa pasja.

  • ania.

    czekam na smakowite zdjęcia!:)

  • Kasiaa

    Sosów słoikowych unikam za to ryż to od zawsze był produkt , którym objadałam się non stop. Często moje posiłki były dość oszczędne, z braku czasu lub chęci czyli na przykład ryż z masłem. W każdym razie moje wspomnienie nie jest jakieś wybitne niestety, nie jest błyskotliwe i jest całkiem świeże. Chodzi mianowicie o to, ze jadłam ryż tricolo i od tego czasu jem tylko taki bo jest najlepszy. No, a jak dostanę już ten przepiękny wok to obiecuję porzucić ryż z masłem i jeść wszystkie ryże z wszystkimi sosami wujka Bena.

  • elka

    Uncle Ben’s :-) chyba nie jadłam żadnego z sosow,ale czytałam niejeden raz co sloik zawiera i w wyniku mej upartej dedukcji wymyśliłam swój pierwszy sos pomidorowy z mięsem do makaronu.Było w nim dużo marchewki,cebuli i koncentratu pomidorowego,kostka rosolowa i zioła,na tamten czas troszkę szokowala suszona bazylia czy oregano.Pamiętam jak ów przepis podalam siostrze,gdyż jej mąż był zachwycony potrawa.Do dzis dnia szwagier żartuje sobie ze mnie,że ja gotuje tylko makaron.A ja już nie robię tego sosu,zwykle improwizuje,bo sosy do ryżu czy makaronu można zrobic z warzyw,jakie akurat się posiada.
    Nagrody w konkursie są gites,bardzo się cieszę,pozdro dla sponsora:-)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000130900360 Kamil Dzieszko

    Ryż Uncle Ben’s? Jak byłem mniejszy reklamowano go jako jedyny, który był prawdziwie sypki i się nie kleił, nie wiem dlaczego kojarzył mi się z murzynami w afryce zbierającymi go całymi dniami, ale hej – miałem wtedy 10-12 lat. Dzisiaj gdy gotuję ryż za cholerę. nie jest. sypki. ><

  • http://www.sojka-ptica.blogspot.com Ania

    Pamiętam reklamę Uncle Bens jeszcze z podstawówki i jedyne co zapamiętałam to to, że jest to ryż który się nie skleja, pozostaje sypki. Potem o ryżu na długo zapomniałam, bo go gotowała mama czy tata. Gdy wyprowadziłam się z domu i zaczęłam gotować marzyłam o tym by chociaż raz ugotować ryż „na sypko”, długo nie wychodziło… przypomniał się Uncle Bens.
    O i mam jeden pomysł na proste danie z ryżem i nie jest to kopczyk ryżu z sosem.

  • ECIE PECIE O POECIE

    Unhealthy – never!
    Nutritious
    Classic
    Light
    Eatable
    Bittersweet
    Exquisite
    Nummy

    Soft
    .

    [przepraszam za literówkę!]

  • A.O.

    ryż kojarzy mi się jednoznacznie – żucie studenckie. moje ulubione danie – ryż + kukurydza z puszki + groszek z puszki. szybko i niskokalorycznie, rezultat – świetna figura i oszczędność czasu. po męczącym dniu na wykładach szybki talerz ryżu i odpoczynek przed telewizorem, cały telewizor dla mnie (nie że jestem maniakiem ale doceniam bo teraz mam albo bajki albo mecze non stop!). ot takie wspomnienia jak widzę ryż.

  • mjulinda

    Sos seczuański jest czad i bomba, a kto nie jadł ten trąba!
    To, co robi z podniebieniem i czlowiekiem jest legendarne!

  • http://zarabianie-freelance.pl CzokoBens

    O booorze złoty. Ale lisso-duppy. Tacy, to by ten makaron nawet nosem wciągali. Smutne, bo połowa to pewnie Uncle Ben’sa na oczy nie widziała. A druga, trzęsącymi się łapkami poszukuje starych reklam na YouTubie, żeby mieć o czym napisać. Pamiętam, jak… No ja pierdziuuu.
    Skoro lubisz Uncle Ben’sa, po co Ci ten blender? Firma już to zmiksowała. Jakbyś kiedyś jadł, to byś jeden z drugim wiedział. A wok? Chcesz pooglądać, co tam wrzucili do słoiczka? Masz na etykietce. Więc zostaw już tego czarnego przyjaciela w spokoju.

    Moje skojarzenia z Uncle Ben’s? Miałem kumpla w akademiku, który był „antyafrykanerem”. Do dziś pamiętam, jak całą ścianę okleiliśmy mu etykietkami z czarnoskórym wujkiem. Taki bens. Chętnie bym mu wysłał ten blender. Niech se strzeli czokotajla.

  • Mixer

    .Uncle Ben’s z Pasztetem* ciekawe połączanie (jak załapiesz to wygrałem).

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000147493599 Monika Komraus

    Mi Uncle Bens kojarzy się z reklamami z lat 90-tych jak byłam mała. Ten lejący się sos i łysy koleś.
    Jest to coś, co zawsze strasznie chciałam spróbować, a do tej pory gdy stałam przy półce z sosami to wybierałam jakieś bezpieczniejsze i tańsze. Chyba boję się nieco rozczarowania. Mam jakąś wizję zamkniętego nieba w słoiku czy coś :)
    Ale chyba jutro to zmienię… (dziś już za późno!)

  • Anna

    Uncle Ben’s kojarzy mi się z większością najlepszych wyjazdów w moim życiu! Mamy dość zgraną paczkę znajomych jeszcze z czasów liceum, która liczy około 20 osób. W porywach do 25;) No i odkąd pamiętam, w każde wakacje, ferie czy wolne staramy się gdzieś razem wyskoczyć, czy to w góry, czy na Mazury, jak finanse pozwalają to i gdzieś dalej, ważne żeby razem i jak najtaniej. Gotowanie dla takiej grupy to nie lada wyzwanie, a mając do dyspozycji tylko małą kuchenkę turystyczną (np. na łódce) to już w ogóle prawie niewykonalne. Jedyna opcja to ugotować wielki gar ryżu i dodać coś dla smaku. No i tu Uncle Ben’s spisuje się doskonale. Chyba nie ma prostszego dania a przy tym smakowo nie ustępuje domowej kuchni. Do tego stopnia, że zdarza mi się go jadać na co dzień (na tosty, które również stanowią podstawę kuchni wyjazdowej, nie mogę już patrzeć;).

  • mrk

    Jak zobaczyłem na półce ostatnio Uncle Bean’s to doszedłem do wniosku, że nie stać mnie, jako studenta na ten sos. Dlatego go kupiłem.

  • Paulina

    :) Unce Beanas znam od zawsze chociaż dawno nie widziałam w TV reklamy z tą charakterystycznie wypowiadaną nazwą. Produkt Uncle Beans jadłam tylko 1 w życiu i to całkiem niedawno. Sos słodko kwaśny kupił mój chłopak i zrobił obiad. Szczerze zdziwiłam się że to w słoiku od wuja Bena to sos, coś o takim kolorze i konsystencji zawsze kojarzyło mi się z jakim gulaszo-podobnym szybkim daniem w słoiku

  • manti

    Kojarzy mi się z reklamami z dzieciństwa.
    „Moja wena upadła niczym zraniony wróbel i nie chce się podnieść”
    makabra jakaś …

  • Ada

    Uncle Bens kojarzy mi się z Argentyną. To skojarzenie iście dziecięce, pełne nielogicznych tropów myślowych, ale ten pan z logo jest w nim marynarzem, który w każdym porcie Ameryki Południowej ma kochankę serwującą mu pachnace egzotycznymi przyprawami potrawy, odzianą w skąpą bluzeczę.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002101948534 Joanna Kowalska

    A ja po prostu uwielbiam wszystkie produkty marki Bodum. Mam szklanki do herbaty i je uwielbiam, cieszą oko, a herbata w nich smakuje o wiele lepiej :) Myślę, że dzięki temu Woku (Wokowi) jedzenie, będzie jeszcze lepsze, a że lubię ryż i z młodości pamiętam smak Uncle Bens do którego regularnie wracam, to będzie mi szalenie miło przeczytać, że wygrałam nagrodę :))))
    Z góry dziękuję.

  • gruszka

    brzmi pięknie, ale wolę kaszę gryczaną, mniam :)

  • myszka

    Sos Uncle Ben’s od kilku lat przywołuje tylko jedno spotkanie- początek wakacji, wyjazd nad jezioro i pierwsza prawdziwa miłość. Uncle Ben’s łączy ludzi…i świetnie sprawdza się jako danie główne na biwakach.

  • Ellie

    Nie lubię risotto, za to lubię sos do risotto.
    Potrzebny mi blender :-)

  • http://mama-bloguje.blogspot.com Wiola Galla

    Kominku, ja nowa czytelniczka, która z racji swego macierzyństwa musi gotować dwa obiady dziennie – jedno dla siebie i Męża drugie dla Niemowlęcia (uroczego zresztą). Przez co nagle spędza w kuchni połowę swego życia. Rozpromień go promykiem w postaci nagrody. Przyda się i ułatwi pracę. Obojętnie może być WOK jest taki uroczy, a może być blender – miksowanie – na papkę pójdzie szybciej, bo Małe nie ma jeszcze zębów.
    Po za tym gratuluje współpracy z jedną z najbardziej znanych firm w branży.

  • Zubiko

    Moje wspomnienie z Uncle Bens sięga dzieciństwa, czyli lat 90. Rodzice mieli wielki, kolorowy telewizor, który uwielbiałam oglądać. Nie pamiętam już co oglądałam, ale z tamtych lat pozostały mi w pamięci dwie reklamy. Jedna z nich to reklama tamponów z hasłem „Ok – OB!”, ponieważ nie miałam pojęcia, co to są tampony i czemu te panie w reklamie są szczęśliwe z ich powodu. Druga reklama to właśnie reklama ryżu Uncle Bens, którą pamiętam dlatego, że na pomarańczowym kartoniku był murzyn. Brzdącem byłam i nie widziałam, że ludzie mogą mieć inny kolor skóry niż wszyscy, których miałam obok. Nawet raz wybłagałam mamę, żeby kupiła ten ryż, mimo że jego cena była wysoka w porównaniu do innych, niemarkowych, ale potem aż do znudzenia oglądałam opakowanie i czarnego uśmiechniętego pana. To był pierwszy murzyn w moim życiu, a tego się nie zapomina :).

  • http://marcingorski.pl Marcin Górski

    Mi też Uncle Ben’s kojarzy się właśnie z reklamą z lat 90 :) Dzięki niej ten ryż wydawał się niesamowicie egzotycznym produktem, niesamowite jak odbiła się na moim młodym umyśle. W tamtych czasach była to jedna z lepiej przeprowadzonych kampanii budowania marki. Zamieniła zwykły ryż w towar egzotyczny niemalże luksusowy. Do tej pory mam sentyment do tej marki :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000345281402 Monika Jot Samjesteśmisiek

    Wysyłasz kolejne komentarze zbyt szybko. Zwolnij troszkę…???
    Ja jeszcze nic nie zdążyłam napisać!

  • Lea

    Z UB mam tak od czasów studiów i pracy, czyli …. robienia wszystkiego jednocześnie.
    Padając z nóg pod koniec dnia, szukałam smaku i czegoś … jak to matki mówią „ciepłego do zjedzenia”.
    I to było proste: kurczak/indyk + sos słodko kwaśny + ryż. Robi się w 3 minuty, a smakowało jak w najlepszej restauracji.
    Teraz, kiedy zdarza mi się, szukać takich kąsków jestem z Łowiczem w takiej chwili.

    P.S. Dla marketingowców – … Łowiczem, bo to lokalny biznes i polska marka.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000345281402 Monika Jot Samjesteśmisiek

    Monika Jot Samjesteśmisiek:
    Wysyłasz kolejne komentarze zbyt szybko. Zwolnij troszkę…???
    Ja jeszcze nic nie zdążyłam napisać!

    Hmm. Długoziarnisty, jaśminowy, bonzai…;-)
    A mają prazony ryz?
    Taki nie ulega pzypaleniu,.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1050134175 Natalia Stawujak

    Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek jadła sosy Uncle Ben’s i nie sądzę, bym zaczęła, bo nie przepadam za ryżem (chyba że w sushi) ani większością czerwonych sosów. Ale sama marka mi się dobrze kojarzy – mam takie niewyraźne wspomnienie z wczesnych lat 90., była jakaś reklama, która trochę ryła mój mały, paroletni baniak, kojarząc się z hamerykańskim lajfstajlem. Ni chusteczki nie pomnę, co było w tej reklamie, wiem tylko, że chodziło o ryż. I że – oczywiście – nie miałam pojęcia, co to znaczy „Uncle Ben’s”, i to było taaaakie strasznie zagraniczne i łał.

  • Marta Niemczyk

    A mnie się kojarzy z Meksykiem… i na talerzu i w życiu, no i ten pomarańczowy kolor – zachodzącego słońca…

  • ola_m

    Uncle Ben’s kojarzy mi się z nauką angielskiego.. jak ja byłam zdziwiona, że po polsku to po prostu nasz swojski Wujek Benek… a wszystko objaśnił mi mój mega przystojny kolega u którego pobierałam nauki

    wok jest świetny, tym bardziej zyskuje moje uznanie, że mój obecny przypaliłam

  • qwerty

    Mam te wspaniałe przepisy na najlepszą pizzę na świecie i spaghetti.

  • Monia

    Moje pierwsze skojarzenie z Uncle Bens to jeśli dobrze pamiętam puree ziemniaczane w proszku, które miało być takie pyszne, a smakowało okropnie :) Mamuśka omotana reklamą zrobiła je na obiad, a nikt go nie chciał jeść :)

    A co do Kominkowych przepisów, robiłam z 1,5 roku temu tartę z łososiem, szpinakiem, czosnkiem i suszonymi pomidorami :) mmmmm, to było boskie.
    Zgubiłam gdzieś przepis, Kominku może go przypomnisz?

  • Iza K.

    W przyszłą środę studencka potrawa? Kominku może taka:
    Najprostsza studencka potrawa jaką znam i preferuję to ugotowany ryż z sosem.. te z Uncle Ben’s są całkiem niezłe, chociaż nie wszystkie… ten ananasowy jakiś taki dziwny posmak dla mnie ma..
    Chociaż skoro wspomniałeś o kosztach, to na pewno nie taka ;)

    Zawsze mówią, że faceci gotują lepiej, bo robią to z pasją, a kobiety z musu. To w zasadzie prać też chyba powinni lepiej, bo pranie to przymus kobiety?

    Ciekawa jestem jak to u mnie wypadnie z tym gotowaniem.. za jakieś 2 tygodnie się wyprowadzam.. jedyne rzeczy jakie potrafię zrobić to jakieś chińskie żarcie, typowe śląskie jadło i chyba tylko gotowe papki, więc mój facet chyba nie będzie zbytnio najedzony.. może skorzystam z tych Twoich przepisów.. i może wrzucę tu jakieś moje „chińskie” potrawy ;)

  • Alicja Mosur

    Kto nie oglądał w dzieciństwie reklamy Uncle Bens… u mnie ten filmik kojarzył się z amerykańskim luksusem, oraz magicznie szybkim gotowaniem, gdzie w kilka minut powstawała super egzotyczna „chińska” potrawa, jakże atrakcyjna dla dzieciaka w porównaniu do polskiego tradycyjnego obiadu, nad którym mama ślęczała pół niedzieli. Myślałam sobie, że na tym polega różnica między wschodem a zachodem: tam czarny facet migiem wyczarowuje egzotyczne danie i jeszcze przy tym podśpiewuje a u nas siermiężna nuda. Marzył mi się taki „lepszy ” obiad ze słoiczka, musiał być pyszny! Jak w końcu kupiłam sobie w czasach studenckich tą magię zaklętą w słoiczku, to byłam lekko rozczarowana :))

  • Iwona

    A ja uważam, że ich ryż jest przereklamowany i stanowczo za drogi. W niższej cenie można kupić równie dobry ryż(nie mówię tutaj o takich w workach nie wiadomo jakiej firmy).
    Podstawą dobrego ryżu jest sposób jego gotowania (2 razy więcej wody niż ryżu. Po ugotowaniu odstawić w przykrytym garnku żeby „odpoczął” i wchłonął nadmiar)

    Natomiast używanie gotowych sosów nawet jak się ma mało czasu uważam za zbrodnię i tyle. Zbrodnię i lenistwo. Przygotowanie własnego sosu zajmuje więcej czasu(to prawda nie oszukujmy się) ale jest zdecydowanie smaczniejsze i daje więcej satysfakcji.
    W tej kwesti zdania nie zmienię. Czasami podstawowy sos pomidorowy zajmuje tyle samo czasu co ugotowanie makaronu(bądź ryżu).

  • oise

    Moim wspomnieniem z Uncle Ben’s to dom rodzinny, w którym mama od święta robiła skrzydełka pieczone w miodzie z czosnkiem i rodzynkami, a do tego obowiązkowo był ryż z sosem słodko-kwaśnym Uncle Ben’s:) Do tej pory uwielbiam to danie, może dlatego, że zawsze było „w nagrodę”:)

  • http://twoboredmen.blogspot.com/ waldemar

    Uncle Ben’s? Pamiętam ich reklamy z lat 90., brakowało w nich tylko chłopców w białych kapturach.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001235425115 Sylwia Niedźwiecka

    Kominku, czy mogę dostać blender? Mój dymi przy miksowaniu ciecierzycy a ja tak lubię pasztet z ciecierzycy.
    Proszę, proszę, proszę.
    Nie wiem co napisać o Uncle Ben’s, chyba nigdy nie jadłam nic od nich. Ale proooooszę.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000980702785 Marta Zbrożek

    Raczej nie jadłam nic z Uncle Ben’s , może jak byłam mała. Ale jakbym miała taki fajny blender w domu to bym te wszystkie sosy i ryże i makarony od Wujka Benka zblendowała i powstała by super potrawa, tak to jest myśl.

  • http://www.karierapodkontrola.pl Beata Rzepka

    Mnie się Uncle Ben’s kojarzy z grubym, naprawdę grubym panem :) Takim, któremu portki z tyłka trochę spadają. Z przekrzywionym kapeluszem i rumianą uśmiechniętą gębą. W kraciastej koszuli. Coś w typie Mikołaja, tylko że nie w czerwonym kostiumie, no i bez takiej brody :)

  • Sebastian Bagiński

    A ja nie chcę wygrać. Z Uncle Ben’s uwielbiam: ryż oraz Sos Seczuański Ostry. Jest genialny. Smakuje dobrze ze wszystkim. Najlepiej z ryżem albo makaronem. Ostrość w sam raz: pali ale przyjemnie.

    Na początku pisałem, że nie chcę wygrać. Cóż, kłamałem. Chcę… Nauczę się wtedy gotować. Obiecuję.

  • Lantos

    Nosiłem się długo z pierwszym komentarzem u ciebie i ten konkurs jest chyba najlepszym momentem na oficjalny komentarz. Dla mnie Uncle Ben’s to powiew zachodu i fajna alternatywa dla jednokilagramowych (bez podziału na woreczki) toreb ryżu w czasach, kiedy zbierałem wafelki Kukuruku.

  • kama

    Mnie Uncle kojarzy się z pobytem w USA, kiedy po prostu zajadałam się jego ryżem bo wszystko inne wydawało mi się „napompowane” :) ale wtedy nie umiałam gotować jeszcze, wiec to była szybka i łatwa alternatywa dla kotleta z ziemniakami i surówką. Ehh… to były czasy…
    Ok, koniec uprzejmości, czas na biznes- dawaj blender :)

  • Sebastian Bagiński

    kama:
    Mnie Uncle kojarzy się z pobytem w USA, kiedy po prostu zajadałam się jego ryżem bo wszystko inne wydawało mi się „napompowane” :) ale wtedy nie umiałam gotować jeszcze, wiec to była szybka i łatwa alternatywa dla kotleta z ziemniakami i surówką. Ehh… to były czasy…
    Ok, koniec uprzejmości, czas na biznes- dawaj blender :)

    Dawać jej ten blender.

  • K-r-i-s

    Pamiętam dokładnie jak byłem mały i miałem z 3 lata to leciały wtedy bardzo często reklamy Uncle Bensa w telewizji, a ja nie znając jeszcze angielskiego myślałem, że ten czarny Pan z opakowania ma właśnie na imię Uncle :)

  • reve

    kiedy byłam małym reviątkiem, uncle ben’s był dla mnie jedynym prawdziwym ryżem. jak mowili, że będą kupować ryż, to ja mówiłam ” nie ryż, kupimy uncle ben’s”. pamiętam też scenę, jaką zrobiłam w sklepie tacie, za to, że wziął jakiś inny ryż. no przecież ryż był jeden! ;) więc co on. ja mam takie wspomnienia.

  • Dee

    O proszę jaki zbieg okoliczności! Mój blender wczoraj trafił do „blenderowego” nieba, po tym jak współlokator próbował za jego pomocą przygotować kruche ciasto na szarlotke – very clever ;-)
    Moje ulubione użycie dla blendera: drink: gruszkowy absolut, sok z limonki, soki aloesowy, kaktus i lód. Rewelacja :-)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000544843124 Marcin Antosz

    Ja pamiętam tylko reklamę z dzieciństwa w której śpiewali Aaaaaaannnkyyyyyyyyllll Bens!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1223648842 Mada Kala

    Uncle Ben’s kojarzy mi się z dyskryminacją rasową. Jako małe dziecko, które nigdy nie widziało czarnoskórego (no może oprócz rodzinki z Bill Cosby Show) Pan ze słoika wydawał mi się podejrzany.
    Ale teraz nie mam żadnych uprzedzeń :)

  • slawek

    Dam sie pokroic za woka! Co prawda beda to tylko moje wlosy i paznokcie ale dam. A tak powaznie, czy WOK moze być prezentem z okazji rocznicy slubu z pasztetem ?

  • http://kobietazbroda.blogspot.com/ paproch

    Powiem wam coś czego pewnie większość nie pamięta. Uncle Bens robił kiedyś batoniki. Moje ulubione z resztą, i jak wszystko co „moje ulubione” szybko je zdjęto.

    Chcę z tej okazji woka! W ramach rekompensaty.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1762920553 Karol Urbaniak

    Pierwszy dzień studenckiego życia. O tak. Pamiętam go do dziś ze względu na wiele rzeczy począwszy od pięciogodzinnej jazdy pociągiem wraz z dwiema dużymi walizkami, przyjeździe do Warszawy i targaniu się z nimi komunikacją miejską do mieszkania oraz pierwszym posiłkiem, którym była chińszczyzna. Składała się ona z kawałków piersi z kurczaka, warzyw chińskich oraz RYŻU I SOSU firmy Uncle Ben’s! Dokładnie to był to ryż pełnoziarnisty (brązowy) oraz sos słodko-kwaśny. Dlaczego akurat one? Szczerze mówiąc miałem ochotę na chińszczyznę i powiedziałem sobie, że pierwszy posiłek zrobię ze składników „z wyższej półki”. Uncle Ben’s pasowało do tego idealnie i nie żałowałem wydanych pieniędzy, o samym smacznym jedzeniu nie wspomnę! :-)

  • Lekkochaotyczna

    A mi Uncle Ben’s kojarzy się z pełnym brzuszkiem :)

  • flak

    Wzruszenie. Jakoś nigdy nie dotykało mnie w sposób szczególny. Rzucały mnie z wielu powodów, bo nie wzruszyłem się na widok jej siostrzeńca, który był tak piękny i któremu tak pięknie glut z nosa poleciał na moją koszulę, albo, że podczas ślubu jej siostry zamiast rozckliwiać się podczas składania życzeń ślubnych powiedziałem do Pana Młodego, że mu serio współczuję (że nie będzie mógł legalnie odwiedzać agencji towarzyskich). Wzruszenie tak naprawdę przeżylem raz podczas czasów studenckich. Mieszkaliśmy w zasyfionej kanciapie. Na ścianie kanciapy rosły grzyby i pleśniaki i to być może z ich powodu mam uszkodzony mózg w kwestii interpretacji emocji i dostosowania odpowiedniej reakcji do sytuacji, ale ten jeden moment… Jacek jak zawsze upychał parówy do czajnika bezprzewodowego, które po powrocie z uczelni jedliśmy codziennie (po przeliczeniu drobnorachunkowym wychodziły najtaniej i były najbardziej pożywne) w mieszance z tanim ketchupem i musztardą zwiniętą z akademika, z pokoju na czwartym piętrze, od znajomych. Raz Jacek zaskoczył wszystkich. Na talerzu wylądował ryż Uncle Ben’s z parówkami. To było pyszne. Wiedziałem już, że wzruszenie odczuwam, gdy z codzienności czynie święto. Naszą codziennością były parówki, a świętem stał się ryż.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001023944796 Daria Wiktoria Seremak

      A myślałam, że tylko ja mam ten problem :) Ja bym dała nagrodę tej jakże wzruszającej historii.

  • Małgorzata

    Będąc młodą małżonką popełniałam swoje pierwsze „chińszczyzny” i pierwsze spagetti bolognese za pomocą tych nieocenionych słoiczków:):) I chociaż od tamtej pory minęła dobra chwila a moje umiejętności się rozwinęły, to od czasu do czasu lubię przypomnieć sobie tamte smaki:)

  • hejho

    Sos pomidorowy z serdelkami. Fajne gotowanie.

  • MichaelMoore

    Uncle Ben’s kojarzy mi się z pewną dziewczyną. Anią. Była to pierwsza dziewczyna, którą zaprosiłem do siebie do domu. Chciałem pokazać się z dobrej strony i udowodnić, że potrafię gotować. Zdecydowałem się zrobić jakieś mięsko z sosem Uncle Ben’s. Myślę, że wypadłem dobrze, bo było bardzo sympatycznie a i dziewczynie smakowało :)

  • ~Sylwia

    Pierwsza myśl po przeczytaniu tematu notki: moje skojarzenie z Uncle Ben`s. Mam okazję się nim podzielić, bo taki jest też temat konkursu.

    Wspomnienie pewnego pięknego popołudnia, któregoś z mojego kilkunastoletniego życia (oraz kilkuletniego doświadczenia w nauce angielskiego jednocześnie), kiedy to oglądając reklamę producenta olśniło mnie co oznacza nazwa Uncle Ben`s :)
    Dotarło do mnie wtedy, że wiele sytuacji akceptuję, biorę bez zastanowienia. Moje ‘odkrycie’ nie zmieniło podejścia do tych produktów, ale wpłynęło na dokładniejsze analizowanie wszystkiego co mnie otacza.
    To coś w stylu – lubię daną piosenkę chociaż nie wiem za co, dopiero później wsłuchuję się w tekst, tłumaczę go i rozumiem o czym jest mowa.
    W każdym razie było to doświadczenie ciekawe i trochę dla mnie zabawne jednocześnie.

  • ikar660

    U mnie raz Babcia Ikarowa przywiozła coś takiego z USA. W sumie nawet dobre było.

  • beata

    Hmm czytam od dawna, ale pierwszy raz komentuje a to dla tege, że nie sposób mi przejść obojętnie, obok tego ryżu. To było z pięć lat temu, razem z dwiema koleżankami z roku wyjechałyśmy na wakacje do Londynu.W londynie jak to w londynie, dużo się dzieje, mało czasu na gotowanie, wiec naszym głównym pozywieniem, były wszelakie ryze, makarony i sosy w słoikach wszystko co można szybko przygotować. W któryś weekend, bawiłyśmy się w klubie, zabawa była tak świetna, że po powrocie do mieszkania, nie chciałyśmy iść spać, zrobiłysmy sobie drinki i jak to zwykle bywa, wtedy był najlepszy temat. Bardzo szybko zorientowałysmy się, że nie mamy nic więcej do picia, a że wódki jeszcze trochę zostało, moja kumpela (co tu ukrywać niezle juz wstawiona) odgrzała ten oto ryż, polala po nim całkiem sporą ilość wódki i powiedziała ze bedziemy pić sake, domowej roboty z uncle ben’s. Oczywiscie tego nie zjadłysmy bo było obrzydliwe, może dla niektórych ta historia wyda się głupia ale do dzis mamy z tego niezły ubaw jak to wspominamy :)

  • Marcin

    zupki zupkami, odkąd jestem studentem zauważyłem ile kosztuje życie, poprzez co jestem zmuszony brać tyyle jedzenia z domu ile tylko mogę !

    a firmy, nie znam, może poznam? kiedyś…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1373733496 Ania Pietras

    Studencki obiad, studenckim obiadem… Tani ryż, jakiego próbowałam na pierwszym roku dawno poszedł w odstawkę. Nie warto na nim oszczędzać, chyba, że ktoś lubi ryż ociekający sosem, który ratuje sytuacje.
    Uncle Beansa jadłam dawno, kiedyś jak mnie mama odwiedziła na studiach i zrobiła mi zakupy (pierwszy rok i można łatwo się domyśleć, że w lodówce było światło i jakieś parówki). I nagle ryż smakował ciut lepiej i nie trzeba było tyle walić tych dodatków. I tak też dziś gotuję, wolę lepszy makaron/ryż i do tego prosty sos/ mniej składników do risotto, niż tanio i mnóstwo smaków by jakoś przełknąć breję (pamiętacie taki ryż z truskawkami na szkolnej stołówce? Koszmar mojego dzieciństwa). A studencki portfel nie cierpi.

  • goła pionierka

    To było bardzo, bardzo dawno. Tak dawno, że blogera, który nigdy nie skończy 30 jeszcze pewnie nie było na świecie. Mała pionierka siedziała sobie na dywanie oparta o meblościankę i gapiła się na reklamy w TV. Nie była już na tyle mała, żeby interesowała ją magiczna Barbie, której włosy zmieniają kolor, a skórę można wysmarować brokatem. A przynajmniej była na tyle duża, żeby absolutnie się nie przyznawać głośno, że w sumie fajnie byłoby taką Barbie mieć. Była też na tyle duża, żeby z zapartym tchem czekać na reklamę dezodorantu, w której absolutnie fantastyczny i cudowny mężczyzna rozpina koszulę. Niestety, żeby zobaczyć te kilka sekund nagiej męskiej klaty trzeba było obejrzeć paniusię, która ubrana w stylu młodej yuppie z lat 90. (garsonka, włosy na lakier, obcasy) kroiła mięso, mieszała z sosem ze słoika i ryżem Uncle Ben’s. A mała pionierka uwierzyła wtedy, że tak właśnie wygląda dorosłe życie – trzeba mieć sos w słoiku, garsonkę i wtedy można w nagrodę dostać idealnego mężczyznę. Niestety, życie zweryfikowało te wyobrażenia. Pierwszy ryż z sosem się przypalił, a facet więcej nie zadzwonił. Choć podejrzewam, że nie chodziło o ryż…

  • erdt

    Zastanawiam się dlaczego Dr. Oetker nie chciał przeprowadzić takiej kampanii reklamowej u Kominka?:)

    • kominek

      Też chciałbym wiedzieć:)

    • pethi

      No bo do walk w budyniu, potrzeba co najmniej dwie bezpruderyjne kobiety. Tu ich nie znajdziesz.

  • zu

    „Gotowanie” z Uncle Ben’s. Ubawiłam się już przy samym tytule. Polecam też „restaurację” McDonald’s i „kawę” z automatu.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000468723639 Maja Mucha

    Ojej, uwielbiam Uncle Bens – dzięki ryżowi i sosowi słodko-kwaśnemu zaczęłam swoją przygodę z gotowaniem! Wspomnienia z dzieciństwa niezapomniane i po dzień dzisiejszy nie ma dla mnie „chińskiego żarcia” bez tych produktów. Nie zachwalając zanadto – niesamowicie uwielbiam :)

  • CoCo

    Moje doświadczenia z „wujkiem” ograniczają się do jego ryżu. Mimo swojej ceny, jest znakomity,szczególnie na „bogackie” spotkania. Co do gotowych sosów, nigdy za nimi nie przepadałem, nawet Uncle Bens’a (nawet gdyby pojawiły się w sklepach sosy oznaczone „jabłuszkiem”).Wolę kupić świeże warzywa/owoce i zrobić sos samemu.Satysfakcja z gotowania i respekt wśród znajomych, tego się nie kupi nawet w cenie „ichnich” sosów ;)

    To chyba mój trzeci komentarz, z czego dwa poprzednie również dotyczyły konkursów ;)…

  • Kasia J.

    Uncle Ben’s kojarzy mi się z dobrym gotowym jedzeniem, ponieważ nie lubię potraw ze słoiczków, a do ich sosów się przekonałam i badzo mi smakują.
    Jest to moje koło ratunkowe jeżeli nie mam czasu gotować, lub po prostu mi się nie chce.
    Czasem robię też piersi z kurczaka w sosie Uncle Ben’s. Mmm… Zgłodniałam.

  • Weronika

    Moje wspomnienia z marką Uncle Bens siegają jakiejś 10 lat do tyłu. Mój ojciec jest zapalonym kucharzem amatorem. Sosy Uncle jadaliśmy praktycznie codziennie, ponieważ mój szanowny tato próbował zrobić dokładnie taką samą lasagne jak w restauracji, do której notabene wracał równie często co serwował nam to danie. I o dziwo, mimo tego że częstotliwość serwowania tej potrawy była częstsza niż wizyty w toalecie, nikt nie narzekał. Ba, wszyscy zajadali się ze smakiem. I właśnie to jest moje skojarzenie, dzieciństwo i pomarańczowe zakrętki. Fantastycznie, że te produkty wracają do łask ! :-)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1138681854 Magdalena Koman

    Ja bardzo lubię makaron, w każdej postaci. Ale z sosami wuja Bena odkryłam mój przysmak na nowo. Słodko- kwaśny nie umywa się do innych z tej półki, a co dopiero z curry ! Mmm.. chyba czas na szybką kolacyjkę.. ;)

  • sid1972

    Sobota wieczorem, Gumowa Roza we Wroclawiu, ostre Riffy rockowe, na parkiecie pare osob, przy barze tlumy, Michaliny szaleje za barem i jest co pic. Zauwazam katem oka blondynke… Naprawde niezle ciacho jak sie mawialo w latach mojej mlodszej mlodosci, podchodze zagaduje, gadka szmatka, leci Faith No More its started with a joke i idziemy na parkiet po paru drinkach (ona stwaiala) i paru tancach wymiana numerow, czyli ona daje mi swoj a ja obiecuje oddzwonic… Nad ranem juz lekko wciety mowi mi wpadnij jutro na kolacje, wiec pytam o sniadanie, tez obiecuje ze bedzie i wychodzi…

    Rano (jakos okolo 13:30) wstaje wyjmuje jakas kartke z kieszeni numer Kasi, tak Kasia jej bylo… a moze Asia, no dobra Kasia, dzwonie mocno skacowany nie wiedzac co mowie, pamietam tylko 18 godzina i adres… Po 3 prysznicu trzezwieje, dochodze do siebie, telefon do szefa baru z pytanie czy warto sie wybrac, potwierdza… wsiadam w trojke (nie mylic z BMW) tramwaj i jade, po paru przystankach dwoch papierosach na spacerze dzwonie, otwiera drzwi i zjawiskowa miniowa zdradza zbyt wiele i zbyt malo… nogi ok, pupa ladnie zaokraglona i jedrna, a piersi hmmmmm to przemilcze…. Pyta sie czy moze cos zjemy odpowaidam chetnie (od rana wciagnolem jakiegos hamburgera w McDoofie) prowadzi mnie do pokoju sama udaje sie do kuchni, wpadajac co chwilke z nowa szklaneczka JD, juz ja kocham… przynajmniej na ten jeden wieczor. dostaje to co lubie chinskie zarelko na ostro z piersia kurczaka i zajebistym ryzem basmati… wymiekam kolacja przednia, JD i zajebista blondynka… Noc upojna… bylo the best, bedzie co wspominac…. Nad ranem po szybkim prysznicu u niej… jemy sniadanie na odchodnym rzucam zadzwonie… jeszcze nie wiem czy to zrobie ale zjadlbym znowu cos dobrego.. On mowi mozesz wrzucic smieci do zsypu, bede wdzieczna… Biore reklamowke ze smieciami i teraz wiem wszystko… Gotowac to ona nie umie, ale potrafi czarowac z Uncle Bens….

    Nigdy wiecej sie nie spotkalismy, mailowo wymienilismy pare przepisow…

    Kolejny weekend w Gumowej czeka i moze teraz jakis rudzielec sie napatoczy….

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000177210557 Michał Wójtowicz

    zakurzona:
    ale przepis Kominka pamiętasz, czy w ogóle? ja pizzę robię co najmniej raz na 2 tyg, więc pamiętam i łudzę się, że to nie kwestia starości :)

    przepis kominka pamiętam :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000444974791 Joanna Bastek

    Nigdy nie przypominam sobie,żeby Uncle-bens gościło na moim talerzu. A samo Uncle-bens kojrarzy mi się z reklamą, gdzię jest ryż na talerzu polewany wyśmienicie wyglądającym sosem. Ehh, a miałam nie jeść po 22..

  • mitra

    Jak kilku osobom powyżej, mnie również Uncle Ben’s kojarzy się z Billem Cosby, zapewne z tego powodu, że i te takie reklamy i serial oglądałem jako mały dzieciak, któremu jeden i drugi murzyn wydawali się tym samym gościem. Pamiętam, że nie wiedziałem za bardzo co reklamuje tamta reklama, bo dopiero po paru latach bardzo zdziwiłem się jak zobaczyłem ryż w pomarańczowym opakowaniu z Billem na półce (mama zawsze kupowała sypany). Dopiero na studiach, już sam z siebie kupiłem ten ryż, bo musiałem spróbować tego co przez lata zapamiętałem przez twarz tajemniczego murzyna oraz ładne obrazki jakichś żniw i szczęśliwej rodziny z reklamy. Dziś i ja kupuję ryż sypany ;)

    Urzekła cię moja historia? :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000926538110 Katarzyna Welka

    Nie pamiętam ani smaku jakiegokolwiek produktu Uncle Ben’s, ani tego czy w ogóle kiedykolwiek coś takiego jadłam.

    Przypomniało mi się jednak, że jako mała dziewczynka uwielbiałam oglądać w TV ich reklamy. Kręciły mnie chyba bardziej niż bajki Disney’a.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1468366743 Michał Leszczyk

    Skojarzenia z Uncle Ben’s ?
    Cóż, było to lat temu z 6. Rodzice do Anglii polecieli i samego mnie w domu zostawili.
    Postanowiłem sobie wtedy zrobić ryż z sosem słodko-kwaśnym (Uncle Ben’s :)), z piersią z kurczaka.
    I wszystko byłoby fajnie, gdybym po wrzuceniu ryżu do wrzątku całkiem o nim nie zapomniał. A tak – w ramach odwetu za to, że o nim zapomniałem – obrażony ryż przypomniał mi o sobie wonią spalenizny. Woda zdążyła się wygotować, a ryż spalić. Garnek też oczywiście poszedł na śmieci.
    A czemu zapomniałem? Naturalnie usiadłem do kompa i…czas jakoś szybciej upłynął.

    To była pierwsza taka moja „chwila zapomnienia”, jednak nie ostatnia. Innym razem spaliłem zupę (da się! pomidorową z ryżem). Geniusz ze mnie kuchenny:)

  • bee85

    A mi się kojarzy z wakacjami :)
    Zawsze razem z mamą i siostrą jeździłyśmy nad morzę. A wiadomo, że nikt na wakacjach nie będzie stał w kuchni, aby nie wiadomo co wymyślać. Więc po prostu kupowałyśmy piersi z kurczaka, ryż, sos i obiad gotowy w 5 minut.

  • http://krzyskowadolina.salon24.pl Krzysiek

    Ojej, produkty Uncle Ben’s kojarzą mi się z takimi rzeczami, że uświadamiam sobie, jaki jestem stary ;). Bo na przykład z reklamami bodaj jeszcze z pierwszej połowy lat 90, kiedy jeszcze nie znałem angielskiego (a wyrosłem na tłumacza…). Te reklamy kojarzyły się wtedy z jakimś lepszym światem, który dopiero nadchodził – wtedy jeszcze każdy produkt pochodzący z zachodu to było coś specjalnego.
    Kiedy się zastanawiam, to dociera do mnie, że reklamy wbijają się człowiekowi w głowę tak, że chyba nie da się ich zapomnieć – do dziś kołacze mi się po głowie myśl, że to ta marka oferowała jako pierwsza (a przynajmniej jako pierwsza reklamowała) ryż w torebkach, który „się nie klei”.

  • hysio

    mi sie ta firma kojarzy zdecydowanie pozytywnie. z wyjazdami na wakacje z rodzicami. wtedy kupowali te sloiczki i jak nie chcialo sie nam wychodzic nigdzie jest to to wlasnie gotowalismy. pamietam ze przedkladalem ten smak ponad wszystkie pizze hamburgery i zapiekanki na mazurach i nad morzem. piekne czasy byly. teraz tez czesto zdarza mi sie kupic. do tego kurczaczek i ryz i szybki dobry obiad gotowy. niesety musze przyprawiac te sosy jeszcze poniewaz dla mnie sa zbyt lagodne. no ale co kto lubi. i tak nie wygram wiec obojetna mi nagroda. kazda sie przyda. wok chce sobie kupic od dawna ale na pewno nie tak drogi. a blender na zupki kremy bedzie jak znalazl.

  • Paweł

    Mnie zdecydowanie kojarzy się z rozpoczęciem studiów.

    Pierwsze dni na gospodarce a w mieszkaniu pięciu dziewiętnastolatków. Tak to miał być wspaniały obiad, ryż był innej firmy ale sos właśnie Uncle Ben’s. Dość powiedzieć że jedliśmy w końcu na mieście. Niektóre potrawy mają małą tolerancję na zbyt długie stanie na kuchence.

    Po powrocie zrobiliśmy pranie. Kupiliśmy najtańszy proszek jaki był w sklepie. Do prania ręcznego. Nie do uwierzenia z ile jest otworów w pralce z których może wypłynąć piana (proszek do prania ręcznego dużo mocniej się piani – teraz to wiem).

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1267466291 Barbara Krawczyk

    Moje wspominienia z Uncle Bens’s? Że zawsze przechodzę koło ich produktów, mam ochotę spróbować, a w rezultacie wybieram tańsze produkty.
    Chociaz mam niejasne wrażenie, że jakiś czas temu jednak się skusiłam i byłam bardzo zadowolona :-)

  • SS

    Pamiętam jak zaczarowaną tą egzotyczną reklamą tak bardzo chciałam spróbować tego cudu a mamę miałam tak konserwatywną, że jedzenie ze słoika – nigdy w życiu! Bigos, gołąbki i pierogi. Wycieczka do rodziny „we” Warszawie i brak obecności mamy pozwoliła na degustację. Skończyła się ona dość szybko, efekt był nieciekawy, a ja przerażona, że coś czego tak chciałam okazało się takim pffff… pudłem. Ryżu nie jadłam przez 5 lat od tego zdarzenia, serio!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001068068553 Piotrek Bednarek

    A moje wspomnienia z firmą są jedne: ja – dzieciak w wieku może lat 5-6 (chyba), zakupy z mamą w częstochowskim Sezamie (wtedy wyglądał jeszcze iście PRLowsko, choc to był rok 95-96, chyba), sosy i ryże UB stojące na półce i wieczna na nie ochota. Niestety, drogie były jak sto piędziesiąt, więc nigdy nie udało mi się namówic rodzicielki na ich zakup :( Mimo to, marka UB kojarzy mi się miło, właśnie z dzieciństwem :)

  • Hiubi86

    Moje wspomnienia związane z Uncle Ben’s to najlepszy okres w moim życiu, czyli lata 90. To McHammer, Dr. Alban, „Drużyna A”, „McGywer” i „Koło Fortuny”. I moja babcia śmiesznie wymawiająca tę nazwę: „Ankyl Bęs” ;]

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000618870962 Marek Barański

    Kurde ten wok fajna sprawa;)

    Mi się Uncle Ben’s kojarzy z Wisełką koło 98-99 roku i portowym ośrodkiem nad jeziorem (którego notabene już nie ma) i obiadem robionym przez jednego z wujków – ryż z kurczakiem w sosie słodko-kwaśnym. Po całym dniu ganiania takie to się mega dobre i wykwintne. Jakie to fajne czasy były;)

  • Huntekah

    Unle Ben’s kojarzy mi się z wakacyjnymi obiadami z czasów mojego dzieciństwa. Ten smak, zapach któe zachęcały wo odpoczynku po poranku pełnym zabaw i uśmiechu… :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001920585665 Natalia Nuncyk

    Właśnie popsuł mi się mikser, i nie mogę robić moich ulubionych babeczek. Z Unle Ben’s nie mam żadnych wspomnień, może czas to zmienić..

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000915537798 Pamela Pawlak

    marka wujka Bena kojarzy mi się w sumie głównie z reklamami, do niedawna wydawało mi się że kompletnie zniknęli z półek ;) Nie ma co ukrywać taki wok czy blender są zdecydowanie wystarczającą inspiracją żeby spędzić w kuchni trochę więcej czasu. Chociaż ja chyba na początek będę mierzyć w sokowirówkę, bo ręce odpadają od miętolenia pomarańczy na ręcznej wyciskarce :D

  • moniak.

    Chcę bardzo, bo aż wstyd się przyznać, jestem nieumiejącą gotować kobietą. A jak wygram- będę mieć motywację, i to jaką!

  • Em-94

    Jako takich większych przemyśleń dotyczących Uncle Ben’s nie posiadam. Żałuję, że żaden ze słoiczków nie wpadł w moje ręce w czasie tegorocznych wakacji spędzanych z przyjaciółkami nad jeziorem. W okolicach naszej miejscowości nie było porządnego sklepu, ale uznałam, że wybitny kucharz(czyt. ja) poradzi sobie z ryżem i sosem z proszku. Ryż jak ryż, dawał radę. Gorzej z sosem. Słony, śmierdzący, bez smaku, słony, słony, słony. Fuj!

    Podsumowując, chętnie coś wygram.

  • Aniaa

    jadłam to kiedyś, ale nie wspominam ani trochę dobrze. Okazuje się że klimaty słodko-kwaśnie dla mnie są nie do zaakceptowania. Gotuję i jak tylko jest sposobność wolę sama zrobić jakiś fajny sos z kawałkami warzyw których smak będzie wyczuwalny. Fakt że studiuje i mam trochę wolnego czasu pewnie ułatwia mi eksperymentowanie w kuchni , kto wie może kiedyś takie słoiki zagoszczą w mojej lodówce.

  • http://wpidzamie.blogspot.com pidzamowa

    łaka łaka, łoka, łoka chciałabym zrobić chińskie, ale nie mam woka
    nie wiem jaki ma to sens, bo nie mam wspomnień z uncle ben’s
    :(

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000456171479 Filip Fagiewicz

    Ten wok by idealnie pasował do mojego Lamborghini, którego jeszcze nie mam :)

  • Ania

    Uncle Ben’s
    kojarzy mi się z moim pierwszym niewypałem podczas gotowania ryżu ;P
    czasy podstawówki, chęć zrobienia wrażenia na rodzicach no i cudowny pomysł dziecka!
    „ugotuję ryż i podam z jogurtem”
    Niestety szybko o tym zapomniałam i mój cudowny ryż gotował się o jakies 10-15min dłużej, aż wrociła mama i postanowiła go wyłączyć :)

  • Zdzislaw

    Ten wok na pewno jest wysokiej jakości, tak samo jak ich ryż i inne produkty, na które będę mógł sobie pozwolić dopiero (jak buk da) gdy skończę studia. A tymczasem pozostają mi produkty z biedronki.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001964251304 Piotr Smoczyński

    Nie kupuję produktów firmy UB, bo nie mają w swojej ofercie ryżu brązowego, a sosy robię samemu.
    Za to baaaardzo chciałbym wygrać WOKa i dlatego zabieram głos w dyskusji.
    Warunki udziału spełnione.

  • jaktotak

    Uwielbiam Basmati Rice od UB. Jako, że jestem kucharzem mam okazję sprawdzić wiele produktów różnych firm z różnych półek cenowych. Sosy to nie moja broszka, bo wolę zrobić własny, ale mają sporo całkiem smacznych i wcale nie są drogie.
    Woki są przydatne do wielu rzeczy, choć jestem fanem aluminiowych garnków i patelni:)

  • Kala

    Jak byłam mała to mama zawsze mnie wysyłała po zakupy, ja na liście był ryż to zawsze przynosiłam ten bo to jedyny z naprawdę kolorowym opakowaniem, a rodzaj to już nie miał dla mnie żadnego znaczenia – w przeciwieństwie do mojej mamy :)

  • boszenka

    Stary Uncle Ben’s? Któż go nie pamięta! Wujek Ben przybył do naszego kraju wraz z całym inwentarzem ‚egzotycznych’, jak na tamte czasy, smakołyków i od razu stał się nieprawdopodobnym hitem. Pamiętam pierwsze reklamy telewizyjne-oglądając je, człowiek czuł, że jest już jedną nogą za oceanem ;) Każdy chciał spróbować tego cudu! Ja do Uncle Ben’s czuję wielki sentyment, ponieważ to właśnie na produktach tej firmy stawiałam pierwsze kroki w dziedzinie ‚kucharzenia-pichcenia’. Pamiętam jak dziś… powrót ze szkoły, opakowanie ryżu Uncle Ben’s kupione po drodze, słoik z trendy sosem słodko-kwaśnym i do dzieła! Ryż przesoliłam (pamiętam, że wsypałam chyba z pół torebki soli), ale sosik wyszedł jak należy. Tata wcinał te kilogramy soli dumny i zadowolony, że rośnie mu w domy kolejna kuchara ;) A Wujek Ben wciąż wpada do mnie od czasu do czasu, z tymże teraz wolimy raczej poeksperymentować, niż pójść na łatwiznę. No i najważniejsze, nauczyłam się solić… ;)

  • Pawel Kowalczuk

    wspomnienia z UB ?
    1sza randka z moja byla – i 1szy raz sie dowiedzialem, ze mozna przypalic ryz !
    smaku nie pamietam

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000575474878 Mirela Rydzewska

    Uncle Ben’s kojarzy mi się jedynie z moimi sąsiadami, którzy mieli w piwnicy setki pustych słoikach po tym specyfiku, więc musieli to jeść codziennie, musiało być pyszne.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=506911752 Daria Tkacz

    Mi Uncle Ben’s kojarzy się z moim dziecięcym przekonaniem, że dania do ich słoików gotuje czarny, Amerykański wujek Ben we własnej osobie. Moja mama bardzo rzadko sięgala po gotowe dania, ale parę razy jedliśmy ich potrawki. Pamiętam kiedy wtedy ktoś z rodziny, w odpowiedzi na moje pytanie czy Uncle Ben’s jeszcze żyje, wcisnął mi kit że owszem i przyjdzie do nas na obiad. Byłam bardzo rozczarowana, że nie dotarł. Taki sympatyczny na tym zdjęciu :)

  • Łokietek

    Z latami ’60/70 kiedy podgrzewało się jedzenie dla wygody, a ostatnio co zobaczę czarnego człowieka myślę własnie o tej marce.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000198401688 Edyta Korsak

    Moje traumatyczne wspomnienie z Uncle Ben’s:
    Pamiętam jakby to było wczoraj… W księżycową, jasną noc zbudził mnie podejrzany szelest. Uzbrojona w kij od mopa, udałam się do kuchni, skąd dochodziły podejrzane hałasy. Ku mojemu niedowierzaniu ujrzałam krasnale wyłażące ze słoika z słodko-kwaśnym sosem Uncle Ben’s. Kreatury dostały się do szafki z jedzeniem i zajumały mi pól kilo mąki, śledzia i dwa ananasy o smaku musztardy. Od tamtej pory nie mam co jeść i okradam małych rumunów. W sumie to nie jest taka zła fucha.
    Nie kupujcie słodko-kwaśnego sosu Uncle Ben’s, bo grozi to czkawką! Mnie się już nie da uratować ale mogę przynajmniej pomóc krasnalom. Niech moc będzie z wami!

  • http://blokwpiwnicy.blogspot.com OlaOleksy

    Jakies 15 lat temu, w wieku 7 lat, pojechalam w odwiedziny do cioci- Pani ministrowej do stolycy. Kiedy zabrała mnie na zakupy, spodziewalam sie,ze kupi przynajmniej złote jajka, a pozniej bedzie mega wypasny obiad z kelnerkami i murzynem wachlujacym nas podczas konsumowania rarytasow w ich wywlaonej hacjendzie. Gdy ciocia sięgnęła swą puchną ręką po słoj wypełniony czerwonum czymś, oczami dziecięcej wyobraźni widzialam cos co musiało być WOW! Szybko jednak spadlam na ziemie, razem ze sloikiem Uncle Ben’s, którego magiczna, czerwona zawartość zaczarowala moje nowiuskie adidasy koloru biel. Ciocia zapłaciła za tragedię, kupiła chleb, poszliśmy do jej kawalerki, dostalam pajdę chleba z masłem i jadlam.. z żalem myśląc o adidaskach. A Uncle Ben’s kojarzył mi się od tej pory z jeziorem mych łez…. ECH!

  • Katarzynka

    batony, batony i jeszcze raz batony! kochałam i uwielbiałam całym dziecięcym sercem i żołądkiem ;))
    a teraz tylko tęsknota za nimi mi pozostała i bezcenne wspomnienia z dzieciństwa :))

    może jakaś reaktywacja? seria limitowana czy coś?
    Kominku może dałoby się coś z tym zrobić? :)

  • finn

    Orzechy arachidowe (albo masło orzechowe), krewetki i dynia :D

    Pierwsze dwa często można znaleźć w przepisach kuchni tajskiej, powinny się zatem dobrze komponować z sosem i resztą. Z kolei dynię z curry czy łososiem bardzo lubię, poza tym mamy środek sezonu i żal byłoby jej nie wykorzystać. :)

    • finn

      Pięknie, ten post miał być pod przepisem z kurą w curry (btw, przy wylogowywaniu z fejsa mnie przerzuciło do innego posta, to normalne?), zrobię kopiuj- wklej i mam nadzieję, że Iwonki usuną te w złym miejscu (ładnie proszę).

  • http://droidek.pl Maciej

    Nie jestem żadnym rasistą czy coś w ten deseń, ale Uncle Ben’s zawsze kojarzył mi się z tym siwym Murzynem z reklamy, który jest zresztą tam na zdjęciach widoczny. W sumie to nawet nie wiem ile te ryże i sosy kosztują, nawet ich nigdy nie jadłem, ale sama marka i pan Murzyn sprawiają pozytywne wrażenie i od zawsze ten tandem lubiłem.

  • Coach

    Wykwintna potrawa rób to powoli, to nie jest bullshit to smak wujka Fasoli.
    Gotuj w czym chcesz, co jak kto woli, ale za ten wok to Każdy da się pokroić.
    I ja ugotuje bo czynność ta mnie koi, Kominku, nie nagrodzić mnie Ci nie przystoi.