Jest całkiem prawdopodobne, że co najmniej raz w życiu odwiedzisz to miasto.

A to dlatego, że znajduje się tutaj angielskie lotnisko, na którym lądują samoloty tanich linii lotniczych. O moich wrażeniach z pierwszego lotu Wizzair jutro, dziś szybka fotorelacja z Luton – miasta, które wybrałem na nocleg, bo hotele w Londynie okazały się za drogie. Nie przepadam za płaceniem z własnej kieszeni blisko 200 funtów za dobę za trzygwiazdkowy hotel, a to najniższy standard, na jaki sobie pozwalam. W Luton 4 gwiazdki były za 120 funtów. Za dwie doby. Spora oszczędność, a odległość od miasta nie taka wielka, zwłaszcza, że miałem w nim tylko jedno szybkie spotkanie i resztę czasu dla siebie.

W Luton mieszka chyba wielu Polaków. Na każdym kroku słychać nasz język, niektóre sklepy mają swojsko brzmiące nazwy. Trudno przypuszczać, że mieszkają tutaj, bo urzekło ich miasto. Ma swój urok, właściwie to bardzo mi się spodobało, ale na stałe tutaj zostać można głównie dla pracy. Zresztą znajomi „londyńczycy” negatywnie wypowiadali się o Luton. „Slamsy” to najłagodniejsze określenie. Ja poznałem tylko centrum i gdybym miał oceniać po tym, co zobaczyłem, rzekłbym, że to krzywdząca opinia, bo jest tutaj całkiem ładnie, co widać na zdjęciach.


Obowiązkowo fish&chips, czyli tradycyjna potrawa z mojego rodzinnego Kołobrzegu. Moje love.


Menzies Hotels London Luton – Best Western Strathmore brzmi pełna nazwa hotelu, w jakim zamieszkałem. Skusiły mnie ładne zdjęcia, cztery gwiazdki, sauna, bason, lokalizacja w centrum i nie najgorsze oceny na booking.com – średnia 7.5.
Zapomniałem zrobić zdjęcia pokoju, ale niech o jego jakości świadczy fotka mojej lodówki. To ta wyżej w lewym górnym rogu. Pokoje są całkiem duże, ale bardzo zniszczone. Łazienka woła o pomstę do nieba – wanna popękana, prysznic przerdzewiały, miejsca w niej prawie wcale, a odległość między toaletą, a wezgłowiem łóżka wynosi półtora metra.
Sauna parowa zimna, sauna sucha niezła, basen też niczego sobie, bo niezbyt duży, ale z idealnie podgrzaną wodą.
Hotel ma widok na budowę, w restauracji podają okropne espresso, a wymeldowanie następuje już o godzinie 11:00. Ponadto ma bardzo cienkie ściany, słuchać każde kaszlnięcie sąsiada, w telewizji nie ma polskich kanałów (to szczegół), brakuje ekspresu do kawy i sejfu.
Obiektywnie oceniając hotel – jak na standardy czterogwiazdkowe prezentuje się bardzo słabo. Nie wiem jednak czy w Luton są lepsze hotele, dlatego nie zdziwię się, jeśli jeszcze kiedyś będę zmuszony w nim zamieszkać. Na dziś – nie rekomenduję.


Pierwsza kolacja w Toby Carvery. Za kilka funtów wybierasz sobie mięso, jakie chcesz i dodatki jakie chcesz. Całkowicie niejadalne, bez smaku, suche, no po prostu unikajcie tego miejsca.


Słodycze na noc. Niezłe czekoladki z Cadbury, takie sobie corn flakes w czekoladzie od Mark&Spencer i jeszcze nie jadłem – Philadelphia czekoladowa.

Przed podróżą powrotną postanowiłem zjeść  obiad w Krispy Kreme, bo przypominało mi moje ulubione Donkin Donuts. Skojrzenia jak najbardziej na miejscu, bo smakują identycznie. Są pyszne, można je kupić w drodze do bramki numer 23. Niech ktoś w końcu w Warszawie otworzy coś podobnego.

 

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • Marcin Michno

    Niczym na kulinarnych wyprawach Bourdeina zgłodniałem od samego patrzenia na słodycze. Mięso nie wygląda już tak dobrze.Luton sprawia wrażenie przytulnego.

  • orzech-wloski

    Polecam knajpę Wetherspoons i ich sticy toffee pudding z lodami! Zjedz dwie porcje, jedną za mnie bo ja mam za daleko :)

  • Mateusz Wojciech Rybicki

    Nie jest tam trochę dużo Polski jak na Anglię?

  • Tomasz Jarzyna

    Fish&Chips – moje śniadanie, obiad i kolacja, gdy przebywam nad polskim morzem ;)

  • manti

    Mięso, Mięso, MIĘSO! :)

  • Hanna Marszalek

    Philadelfię czekoladową można kupić czasem u nas. Co do angielskich specjałów słodyczowych i nie tylko, to polecam dział spożywczy w Marks & Spencer w Polsce. Oferta nie jest oczywiście tak bogata jak w Anglii, ale można tam znaleźć fajne rzeczy. No i mają świetne wina.

  • Filip

    Philadelphia czekoladowa – uwielbiam! Była stałym gościem mojej lodówki podczas wakacji w UK :) Polecam, znakomicie smakuje jako dodatek do sernika czekoladowego :)

  • lemiii

    O. Właśnie teraz jestem w Luton :)

  • owska

    Philadelphia czekoladowa jest w Piotrze i Pawle, z Milką jak dobrze pamiętam :)

    • Dorota Traczyk

      Chyba widziałam kiedyś też w Lidlu, ale nie wiem czy to możliwe. Wiem, że widziałam. :D

  • Dorrada

    Ależ fajnie jest tak podróżować …. powodzenia

  • Dorota Traczyk

    Uwielbiam tu włazić po całym dniu poza domem. Inny świat, brzydkie prysznice i te inne….pyszne sprawy. :) Wybieram groszek, ogórasa i słodycze. :)

  • Piotr Dulski

    Nieco obskurnie wygląda ten hotel, noc w nim do najprzyjemniejszych zapewne nie należała

  • elka

    Lodówka wymiata,a choinka jakże smutna.Kominku,Ty nas przyzwyczailes do barwniejszych widoczkow.

  • ewa

    jadlam filadelfię z milką. byla pyszna.

  • Edyta (JaJędza)

    W Watford mogłeś się zatrzymać – wygodny dojazd do Londynu metrem lub pociągiem, niezły shopping center Harlequin, do lotniska Luton zaledwie 20 min, niedaleko Warner Bros Studio no i The Grove – 5-gwiazdkowy hotel, który z pewnością zaspokoiłby twoje potrzeby.

  • Joanna

    Donkin Donuts już kiedyś były w Warszawie i się zmyły. Kto by to jadł, jak w koło tyle pysznych prawdziwych pączków z piekarni.

  • Piotr Kosa Kosek

    Jezu! Luton! Myślałem, że ten koszmar zostawiłem za sobą, a to coś mnie ściga :D

  • Marta

    Philadelphia czekoladowa zawsze, ciągle i nieprzerwanie jest dostępna w sklepach L`eclerc. Zawsze leży tuż obok Philadelphi light i philadelphi ogórkowej ;p
    Smacznego:)

  • Pingback: Zanim wynajmiesz pokój w hotelu – 30 wskazówek ułatwiających życie | Kominek ES()