Stajesz się tym, o czym myślisz.

 

Nigdy nie czytałem tych wszystkich poradników „jak być szczęśliwym”, „jak stać się bogatym w 5 minut”. Zrobiłem wyjątek wczoraj dla nowej książki niejakiego Boba Proctora „Urodziłeś się bogaty” i choć nie zamierzam wam jej polecać, bo to taka rąbanka dla mózgu, w dodatku nie jestem przekonany czy najwyższych lotów, to znalazłem w niej mądrość, której mi trzeba. Właściwie to utwierdzenie w pewnej mądrości.

Dwa dni temu wrzuciłem zdjęcie swojego pokoju. Tego samego, w którym mieszkam od czasów, kiedy jeszcze żyłem biednie. Przeprowadziłem się do niego z jeszcze biedniejszego mieszkania. Opisałem je w prologu mojej książki.

Był 10 kwietnia 2005 roku. Od dwóch miesięcy mieszkałem w czymś, co można nazwać dwupokojową kawalerką, bowiem ten drugi pokój nie był pokojem, tylko sypialnią w dosłownym tego słowa znaczeniu. Wchodząc do niego, od razu wpadało się na łóżko, którego nie dało się złożyć. Miałem piękny widok na Aleje Jerozolimskie.
Kiedy w ciągu dnia otwierałem okno, hałas zagłuszał nawet sąsiada, regularnie lejącego swoją żonę, a smród spalin roznosił się po całym mieszkaniu, smaląc ściany we wszystkich pomieszczeniach, łącznie ze szczelnie zamkniętą łazienką. W niej z kolei stała piękna wanna, w której mieściłem się cały tylko kiedy stałem. O toalecie może nie wspomnę, bo dziś już nie pamiętam, jakim cudem można było korzystać z czegoś, co w połowie znajduje się pod umywalką. Do kuchni wchodziłem zwykle tylko z dwóch powodów – zabić aktualnego bossa karaluchów i wyciągnąć colę z lodówki.

Wielu powątpiewało, czy pisałem prawdę o sobie, bo jak to możliwe, że taki bloger, tyle rzekomo zarabiający, mógł klepać kiedyś biedę?
Doskonale zdawałem sobie sprawę, jakie będą komentarze pod tym zdjęciem. Ba, tu jest esiątko, tutaj plebsu nie ma prawie wcale, a i tak znaleźli się różni hejterzy. Strach pomyśleć, co by było, gdybym wrzucił fotkę na drugiego bloga albo na FB.
To żaden wstyd nie mieć pieniędzy. Prędzej wstydziłbym się udawać, że je mam. Teraz wprawdzie żyje mi się całkiem nieźle, ale jeszcze nie jest to szczyt marzeń. Jak zauważyła jakiś czas temu inna hejterka pod jednym z moich wpisów z wakacji – wybrałem Kenię, bo to najtańsza opcja o tej porze na wakacje w dalekim kraju. Mam się tego wstydzić?

Kiedy dwa dni temu napisałem wam, że nie chcę mieć życia na kredyt, pojawiło się sporo osób wyśmiewających mnie. Bo pakuję pieniądze do kieszeni obcych ludzi. Bo za 30 lat nic mi z tego nie zostanie. Bo mieszkanie zawsze można sprzedać z zyskiem i kupić sobie za kilka lat większe. Nie dziwi mnie, ale nie podzielam takiego myślenia. Czuję się znakomicie, że płacę za mieszkanie przemiłym i uczciwym ludziom i doprawdy nie wiem, jak mieliby być gorsi od jakiegoś banku. I nie mam zamiaru zyskiwać dziesiątek tysięcy na sprzedanym mieszkaniu, kiedy w planach mam miliony dolarów.

Bob Proctor w swojej książce pisał o tym, co ja praktykuję od 12 roku życia. Wyobrażam sobie piękne życie. I żyję nim. Wyobrażam sobie milion dolarów i zachowuję się, jakbym je miał. Namiastkę tego widzieliście we wrześniu w pierwszym tekście z Nowego Jorku – Życie, które sobie wymyśliłem.
Kiedy miałem 12 lat wyobraziłem sobie, że pewnego dnia będą mnie czytały tysiące, a później miliony czytelników. Ten pierwszy krok już mam za sobą.
Wyobrażałem sobie, że w przeciwieństwie do większości, mnie będzie dane zwiedzać świat – zobaczę kraje na wszystkich kontynentach. Te pierwsze kroki również mam za sobą.
Wychodziłem z tej samej pozycji, z jakiej wychodzili moi znajomi. Oni też tego wszystkiego chcieli. Każdy z nas chciał być sławny, bogaty, zmieniać świat, bo nie powiecie mi chyba, że marzyliście, by cały dzień grać pasjansa w ciemnym biurze?

Ten okropny pokój z jeszcze brzydszym dywanem, który widzieliście dwa dni temu, nie pokazuje życia, które zamierzam mieć.
Ci sami, którzy mnie teraz krytykują, będą mieszkać w może nieco lepiej urządzonych mieszkankach, dwupokojówkach wziętych na wieloletni kredyt. Może i będą szczęśliwi. Ale nigdy nie na tyle, na ile by mogli.
Nie możesz wyobrażać sobie miliona dolarów i jednocześnie kupować mieszkania na kredyt. Nie możesz marzyć o zwiedzaniu całego świata i zadowalać się weekendem w kampingu za miastem. Dwa lata wyobrażałem sobie powrót do Nowego Jorku aż w końcu to zrealizowałem. Nie udało mi się to, bo zarobiłem więcej pieniędzy. Udało mi się, bo nigdy nie pozwoliłem sobie zarabiać mniej.

To mieszkanie nie jest moje. Jest stanem przejściowym pomiędzy życiem, jakie mam, a życiem, jakie chce mieć. Jeśli chcesz żyć jak większość, w porządku. Wyobrażaj sobie tysiąc złotych. Tylko nie bardzo wiem, co jest śmiesznego w ludziach, którzy chcą od życia znacznie więcej?
Wszystko zaczyna się na naszych wyobrażeniach. Wszystko ma początek w naszej głowie. Jeśli wiesz, kim chcesz być i jakie prowadzić życie, a przy tym nie oszukujesz się, nie idziesz na skróty i nie zmieniasz celu, to masz szansę to osiągnąć. W całej tej głupiej książce Proctora właśnie ta idea Prawa Przyciągania jest jednym z kluczy do zrozumienia, w jaki sposób podążać ku wyznaczonym celom.
To jak odgrywanie scenek z filmów, czy śpiewanie z wyobrażeniem, że jesteśmy gwiazdą rocka. Każdy z nas (gdy nikt nie widzi), wyobraża sobie, jak to by było być kimś innym, np. kimś znanym. Już będąc małym chłopcem robiłem wywiady sam ze sobą przed lustrem, udając sławnego aktora. Naśladowałem innych aktorów.
To były tylko momenty. Jeśli chcesz mieć milion dolarów, to nie możesz sobie tego po prostu wyobrazić, ale musisz z tą myślą budzić się, żyć na co dzień, zasypiać i tak każdego dnia. Miesiąc w miesiąc. Rok w rok. Tak jak ja robię to teraz, pisząc moją drugą książkę. Wiem, że będzie doskonałą książką. Widzę to. Czuję ten dreszczyk emocji, gdy myślę o niej, bo wiem, że pewnego dnia będą czytali ją ludzie na całym świecie.
Przypominam sobie, jak kilkanaście lat temu kumple śmiali się ze mnie, pytając retorycznie – jaka jest szansa, że kiedykolwiek i ktokolwiek będzie chciał mnie czytać? Jakiegoś tam szczyla z Kołobrzegu. Statystycznie byłem bez szans, ale nigdy nie przestałem żyć tym wyobrażeniem. Żyłem swoją własną przyszłością, utrwaloną w marzeniach i nigdy nie zszedłem na ziemię. Chyba już wiem, skąd się wzięło moje przerośnięte ego :)
Wyobraź sobie coś i żyj tak, jakbyś już to osiągnął.

 

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • LISU

    ale jak to WYOBRAŹ SOBIE milion dolarów..?
    No dobra, nie chce mi się wstawać do skarpety, może dla odmiany sobie tylko leniwie przypomnę jak wyglądają :)

    • Jan Jakub Dobrowolski

      Lisu: masz fotkę wyżej. Ja tam wolę wyobrażać sobie miliard. Za milion dolców to nic wyjątkowego nie kupisz. Dobre auto, kawalerkę w centrum warszawy i jakiś wypad do Kenii delux ;) Lepiej wyobrażać sobie miliard, za to już można coś dobrego zdziałać i zostawić po sobie jakąś spuściznę nie tylko w postaci fajnych zdjęć ;) A hejt zawsze będzie bo dużo łatwiej napisać bzdurę na blogu w komentarzach niż dobry tekst ;) btw: Ostatnio był taki jeden poszukiwać hejtu, który opowiadał w mediach jak to odmawiał sobie chipsów w przedszkolu oszczędzając na klinikę ;) ale to inna bajka -nazywa się PR :) Do zobaczenia za 10-15 lat na ostatnim piętrze :)

    • Zbyszek

      Czas mnie wzbogaca z każdym dniem – wykułem szczerozłotą czcionką moją myśl na blachę. Kiedy nie daję skrawka szansy molom gryźć niedzielnego płaszcza – wiedz, że zostawię w końcu szmatę w szafie na pożarcie, dopnę swego. Fajnie karmić oswojone płaszczki z ręki na wyspach Polinezji Francuskiej, gdzie czarne perły są żywą legendą o łzach anioła. Serdeczne pozdrowienia dla Pana Stana Wiśniewskiego.

  • Daniel

    Te same myśli, zawarte w książce Proctora, można przeczytać w „The Secret” Rhonda Bryne. Jeśli uparcie myślimy, o tym co chcemy osiągnąć, to to osiągniemy bez względu na wszystko, bo zachowujemy się jakby to już było nasze.

    Ludzie narzekają na swoje życia, myślą „jaki to ja biedny, nieszczęśliwy, jak to nie mam miłości w życiu”, zgodnie z zasadą przyciągania, jeśli tak do siebie mówimy, pogłębiamy negatywne emocje i odczucia, przez co „przyciągamy” więcej problemów. Dlaczego więc, nie wstać rano z uśmiechem i powiedzieć sobie, że to czego chcę, tak na prawdę już posiadam? Kwestia przestawienia swojego myślenia, na pozytywne jest bardzo trudna i zapewne niemożliwa do wykonania dla wielu, bo przy gorszym dniu, gdy nam coś nie wyjdzie od razu myślimy „mi się nie uda, to nie działa” przez co wszystko co już osiągneliśmy, zaczyna się sypać.

    Tak więc, myślcie pozytywnie ludzie!

    • Michał

      Tylko mała uwaga Bob Proctor był jedną z osób występujących we wspomnianym „The Secret”, zarówno w książce jak i w filmie.

      A chyba nie skłamię jak napiszę, że ta filozofia była przedstawiana ludziom od lat.
      (Przynajmniej od Nowego Testamentu)

    • Art

      majstersztyk muzyczny to to nie jest :) ale liczą sie checi i pozytywny przekaz,

  • Bernadetta Wyszyńska

    „Wyobraź sobie coś i żyj tak, jakbyś już to osiągnął.”…a tak się stanie.

  • Łukasz Dziadowiec

    Moc Sekretu jest potężna.

  • Dominik

    Bardzo ładne.

  • Magda

    tekst bardzo optymistyczny, opisujący mądre podejście do życia i samego siebie. dzięki Kominek :)

  • Minimalista

    Niczego Ci tak nie zazdroszczę (w sensie pozytywnym) jak celu i tego że wiesz w jaki sposób chcesz go osiągnąć. Ja nie posiadam ani jednego, ani tym bardziej drugiego :)

  • elka

    Chyba wiem coś o tym prawie przyciagania.Całe dziecinstwo marzylam o zamieszkaniu w bloku w ciasnym mieszkaniu,tak mi się podobało.Przyciągnęłam,tyle,że teraz to ja chcę swój dom z ogródkiem spowrotem;-) Człowiek,powinien dobrze określić swoje marzenia,żeby później nie żałować:-D

  • Grzegorz Dobromiński

    Stosuję to od jakichś 3-4 lat wbrew temu co mówią i robią inni. Czasem łapię się na tym, że myślę tak jak oni ale to jest moja myśl przewodnia. Kiedyś dawno temu wymyśliłem sobie co będę robić i odkąd tylko mogłem robiłem to. Podzielam Twoje zdanie Tomek. Powodzenia!

  • Sebastian Mamaj

    True that!

  • spanish inquisition

    już chyba kiedyś o tym pisałam, ale ja to chyba muszę tego typu tekstami oplakatować sobie pokój… aczkolwiek nic jeszcze nie przebiło „Nie daj sobie wmówić, że nie jest ci pisane szczęśliwe życie”, które wisi tu od pierwszego dnia na blogu :)

  • marian

    W takim razie będę mieć własny dom. Z dachem, kominem i płotem. Czuję to od jakiegoś czasu. Wiem, że za jakiś czas będę kimś tak ważnym społecznie, że odstrzelą mi łeb.Mam przed sobą jakieś 13 lat coraz bardziej intensywnego zycia. Ciekawa przyszłość przede mną.

  • mm

    marzę o tym by wiedziec czego chcę… czemu to takie trudne?? hmm…

    • kenaz

      mam to samo..

  • manti

    Właśnie tak myślę o mojej magisterce. Gdzie ja się pchałam na to zarządzanie, ale: widzę siebie jak biją mi brawa, i siebie jak odbieram dyplom. Jestem monotonna wiem, ale magisterka spędza mi sen z powiek. Robienie nauki, to ciężka praca ….

  • Monika

    Nie wiem, czy to małe wymagania, czy wiek, czy o co chodzi, ale jak sobie wyobraże pierwszą wypłatę z nowej pracy za parę tygodni, która raczej nie przekroczy 1000zł to już jestem szalenie szczęśliwa :> Miliony może w przyszłym miesiącu.

  • Monika Perszowska

    Jeśli bardzo czegoś pragniesz, cały Wszechświat pomaga ci to zdobyć – Prawo Przyciągania, które na pewno działa :)

    • gola_pionierka

      Widocznie nie było mnie w domu, kiedy Wszechświat sprowadził do mojego łóżka Arnolda Schwarzeneggera:)

      • Monika Perszowska

        Się szwędasz gdzieś, to masz :))

      • NO SPINSTER

        Podziękuj Wszechświatowi, że Cię uratował wywalając z mieszkania, kiedy Twoje łóżko rozwalało się pod tym ciężarem :-)

        • gola_pionierka

          Przy moich upodobaniach w tej kwestii to kupuje się zawsze łóżko z dodatkowymi wzmocnieniami:)

  • rev

    Trzeba mieć cel i do niego dążyć :-) wiem coś o tym ;-)

  • jolka

    Kominek, niech ci wszystko się uda, zasługujesz na to.
    A ja dalej idę z pozytywną myślą w przyszłość

  • Justyna W.

    Od dawna chodzę z głową w chmurach, a znajomi od 8 lat powtarzają mi, że mam w końcu zejść na ziemię. Tylko po co? Tak, jest dobrze. Mam marzenia i chcę je realizować. Tylko w ten sposób można osiągnąć sukces.

  • Klaudia

    Ohh co za zbieg okoliczności, właśnie wczoraj wieczorem oglądałam film „Sekret”. Najważniejsze to chyba znaleźć jakąś pasję w życiu, coś, co pomoże ten cel osiągnąć, w twoim wypadku- pisanie. Życzę Ci tego wymarzonego życia, ba, wiem, że będzie tak jak chcesz. ;)

  • Egall

    Za to Cię uwielbiam. Mam tak samo. I mam gdzieś wszystkich hejterów tego świata.
    Bo świat będzie należał do mnie. Nie dziś, nie jutro….niebawem :)

  • http://www.veden.pl Kasia

    W temacie polecam film „The Opus”.

    Prawo przyciagania działa dla każdego, dla mnie też kilka razy zadziałało zarówno w dobry jak i zły sposób.

    Dla wiekszości, która go nie zna działa tylko i wyłącznie negatywnie. Większość psioczy, narzeka, boi się, pisze czarne scenariusze – wokół tego krążą myśli… po pewnym czasie z „zaskoczeniem” i dumą stwierdzają „I znowu miałem/am rację… Dlaczego ja?”.

    Pozdrawiam i życzę spełnienia.

    • Art

      dzięki, już się ściąga :)

  • zbiquel

    Mój milion to po 22;-)

  • agnesm.pl

    wszystko pieknie, ale spedzic zycie na przyciaganiu miliona..strasznie ubogie..

    • kominek

      Racja. Lepiej spędzić je na fejsie.

      • agnesm.pl

        no to akurat nie do mnie, piszac czy inaczej mowiac blogujac nie mam na nim nawet blogowego konta…wiem pozbawiam sie 40% wejsc dodatkowych…ale ja nie marze o milionie wiec te 40 procent oddaje innym ..

      • Waldemar Marek

        własciwie to lepiej jesli jest z kim na ty mfejsie spedzić nie wazne za ile i gdzie , wazne z kim

  • Krzysiek M

    A mój komentarz jest czysto praktyczny: słabo wyświetla się ramka z możliwością publikacji na fb po klilknięciu „like”.
    Wyobrażam sobie siebie jako sławnego tłumacza ale nadal nie umiem się zmobilizować żeby ostro zabrać się za realizację tego celu :(

  • Adam

    Zaprawdę powiadam, że to święte słowa, ja też staram się tak żyć tylko że moim priorytetem nie są pieniądze, aczkolwiek również chciałbym być milionerem, albo chociaż tysiącjerem, natomiast moim marzeniem jest mieć, albo znać najseksowniejsze dziewczyny. to dlatego mam na kompie setki zdjęć modelek victoria secret i każdą z nich znam z imienia i nazwiska, to dlatego gapię się godzinami na ich hollywódzkie uśmiechy i wyobrażam sobie że idę sobię ulicami swego miasta pod rękę a Alessandrą Ambrossio albo Erin Heatherton, albo że będę miał conajmniej taką żonę jak Lily Aldridge. I co z tego że mam 170 cm wzrostu, ale za to jestem przystojny i bystry więc wiem że kobiety z najwyższej półki w moim życiu to nie kwestia farta tylko kwestia czasu. to dla nich skończyłem prawo, to dla nich kupiłem skórzaną kurtkę za 900 złotych i buty za 300, to dla nich piszę poezję do szuflady. wszystko to tylko po to żeby jak zobaczę chodzącą piękność to będę mógł wytoczyć największe działa i podbić, żeby ją poznać, żeby została moją koleżanką/przyjaciółką/kochanką/żoną (nieważne kim). Chcę mieć wianuszek pięknych kobiet na fejsie, chcę wzbudzać chorą zazdrość w innych facetach, chcę aby wybałuszali oczy na widok kobiet z jakimi się bujam, To mój cel.
    Dziękuję i pozdrawiam.

  • Paulinanoname

    Zawsze kiedy czytam tekst, który leży mi „tak sbie”. Myślę, że za moment pjawi się jeden z „tych” tekstów i że książka będzie ich pełna cała. Dceniam Twje słowo i tu, i na ince ale jednak preferuję kiedy jest „epilgowo”:) Owocnego pisania!

  • gola_pionierka

    Ja każdego dnia rano wyobrazam sobie, że jestem wysoką blondynką z duzym biustem, a mojego kundelka wyprowadzam na spacer w takim stylu, jakby był prawdziwym championem. W sumie z jego zachowania wynika, że wyobraża sobie bycie amstaffem:)
    A miliona wolę sobie nie wyobrażać. W sumie nawet nie chciałabm go miec, bo to tylko zwiększałoby ryzyko, że czeczeńscy bojownicy porwą mnie dla okupu, jak pojade robić reportaż życia.

    • OlaZPrzedszkola

      Gola, ja jestem wysoką blondynką z dużym biustem.. Niestety, kiedy wyprowadzam mojego kundla_przypominającego_labradora i biegamy razem, nawet biust nie pomaga… Znajomi śmieją się, że wyglądamy zupełnie podobnie – ten sam blond kolor włosów/sierści i tak samo wywyieszone języki :D

  • Alysha

    a z tego, co wiem reszta książek o tym całym byciu szczęśliwym itd. w tych książkach ZAWSZE JEST MOWA O SILE PRZYCIĄGANIA. dość znane jest to, że wszechświat robi wszystko, żeby to jak myślimy wpływało na to, co nas otacza. myślimy o milionach – zarabiamy miliony. jedyna zasada: czuj się jakbyś to miał.

  • Szymon Urbanek

    Miliony są dla mnie przeszłością, ja teraz myśle o miliardach.

    • spanish inquisition

      …a właśnie miałam pytać, czy też umarłeś, tak jak ja. bo cię tu ostatnio nie widziałam, a miałam kilka miesięcy przerwy od komentarzy. dobrze wiedzieć, że nadal urzędujesz ;-)

      • Szymon Urbanek

        Czasem trzeba zrobić sobie krótkie wakacje aby się nie wypalić.

  • Magdalena

    …a ja w twoich tekstach od dawna widzę silne „prawo przyciągania” ;) jak ja cię rozumiem…a przynajmniej tak mi się wydaje i mam nadzieję – jak najdłużej ;)

  • elka

    No,a ja właśnie zamierzam wygrać w pewnym konkursie,niekominkowym,ułamki sekund dzielą mnie od triumfu:-)

  • stefan

    Nie wierzę, ze tak twardo stąpający po ziemi facet przejął się kometarzami pod zdjęciem, które pokazało jak wygladały początki dążenia do celu.
    Hejtują ci którzy każdego dnia czekają na twoje potknięcie.

    ‚Stajesz się tym kim myślisz że jesteś’ – to jest myśl ;)

  • KJ

    A ja zawsze chciałem być żulem spod mostu, a dziś wydaję na jedne buty więcej niż zul przez cały rok na życie. Często zastanawiałem się gdzie popełniłem błąd. Teraz juz wiem, po prostu nie pragnąłem tego wystarczająco mocno.

    KJ

  • zbyszko_ze_wsi

    Nie można zadowalać się w życiu byle czym, żyć byle jak, i być w ogóle jakimś nijakim. Trzeba dążyć do rzeczy wielkich, wyznaczać sobie wzniosłe cele i mocno, bardzo mocno wierzyć, że się uda. To jest ta siła, która nas napędza, wyznacza nasz cel i kierunek w życiu. Najgorzej chyba stanąć w miejscu i powiedzieć sobie: „już dalej nie idę, nie chce mi się – bo po co?”

    Pamiętam opis pewnej scenki w jednej z książek mojego ulubionego autora, gdy to młoda żona, matka kilkuletniego chłopca postanowiła wydać swoją pierwszą książkę. Zrobiła to na zasadzie licytacji. Porozsyłała do wydawnictw, a że było to dzieło wielkiej klasy, zaczęli składać jej coraz bardziej intratne oferty. W pewnym momencie,nie pamiętam już o jaką kwotę szło, mówi do męża: „wiesz, może się zgodzić, nowe auto byśmy sobie kupili, i jeszcze by zostało na rok czy dwa spokojnego życia”. Mąż na to odparł: „zaczekaj, ta książka jest warta więcej”. Ostatecznie podpisała umowę opiewającą na setki tysięcy czy circa milion dolarów.

    Nie zatrzymujmy się, idźmy…

  • JustynaLitxxxx

    „Potęga podświadomości” Joseph Murphy – pierwsza tego typu i chyba najlepsza

  • KiPi

    Moim marzeniem jest, żeby do 28 roku życia wyjechać z tej Polski do Kalifornii, zamieszkać w domku jednorodzinnym, takim jak na filmach gdzie są kwadratowe ogródki i jeden domek stoi przy drugim. Coś pięknego. Chciałbym dostać pracę w jakiejś wielkiej firmie typu Google, czy Apple i zarabiać tyle kasy, żeby nigdy więcej się o nią nie martwić. Jak już się dorobie to sprowadzę tam swoich rodziców na stare lata jeżeli będą chcieli. Kupię im jakiś fajny dom i pokażę jak wygląda inny świat, którego obecnie nawet ja nie znam. Boję się tylko, że do tego czasu znajdę w Polsce jakąś miłość swojego życia i cały plan pójdzie w łeb :/

  • Magda

    Piękny, motywujący wpis.
    Wart rozważenia.
    Wart wykonania zawartych w nim rad.
    Teraz.
    Właśnie teraz zaczyna się życie.
    Bo jak nie teraz, to kiedy?
    Niech na to pytanie odpowie Hans Zimmer: http://www.youtube.com/watch?v=RxabLA7UQ9k

  • milionowa

    Robisz mi Esiątkiem pozytywne pranie mózgu :)

  • Ewelina

    Bardzo! Bardzo lubię tego typu teksty u Ciebie czytać.

  • She

    A dzisiaj właśnie mnie naszło na przemyślenia przy fajce na podobne tematy:) Strasznie smutne musi być życie tych ludzi, którzy nie mają żadnych marzeń i celi w życiu, do których dążą. A takich ludzi jest mnóstwo. Przypomniało mi się to słynne pytanie kiedy zaczynało się nową szkołę i nauczyciele próbowali poznać lepiej uczniów- „czym się interesujesz?”. I większość uczniów w panice zastanawiała się ” czym ja się do cholery interesuje, co jest moją pasją?”;) Mało kto miał jakiś cel w życiu, coś czemu poświęcił czas i serce. Mało kto miał jakąś wizję tego czego pragnie dla siebie w przyszłości. Strasznie przykre. Tak sobie myślę,że w polskich szkołach powinny być lekcje, podczas, których można poznać swoją pasję, rozwijać się, zamiast kuć regułki na pamięć:)

  • Antywieszakowa

    „sekret” byl pierwszym filmem, ktorego obejrzalam w tym roku. Moj Ukochany pokazal mi go w Sylwestra a w Nowy Rok weszlam juz z nowymi nadziejami. Mocno wierze, ze kiedys moj album o DIY zostanie wydany, a ja bede prowadzic zajecia z rozwoju kreatywnosci, bede miala swoj program w tv, zobacze Indie I hiszpanskie winnice. I wiem, ze to wszystko na mnie czeka, tak jak sami wspaniali ludzie, ktorych spotkam po drodze:-) Dziekuje Ci za ten tekst:-)

  • Art

    majstersztyk muzyczny to to nie jest :) ale liczą sie checi i pozytywny przekaz, coś o marzeniach i coś o przeciętności

    • spanish inquisition

      jak to nie majstersztyk muzyczny. Hans my master.

    • spanish inquisition

      jako że komentarz nie został usunięty mimo „request deletion”, to dopisuję – nie ten link skomentowałam ;)

  • ala ma kota

    Ja sobie od 5 lat wyobrażam , że zyję z hazardu, utrzymuję się z tego, jestem niezależny, obecnie mam 40 tysięcy długów i tez mi rodzina, garstka znajomych mowi ze statystycznie nie mam szans, ale nie daje się, póki żyję będe probował, aż przyciągnę fortune.

    • zbyszko_ze_wsi

      Ty hejtujesz entelegentnie, czy naiwny jesteś?

  • Dorota Traczyk

    Tak jest. Prawo Przyciągania działa i niejednokrotnie o tym się przekonałam. Bardzo prawdziwy tekst i zgadzam się co do joty. :)

  • Sławek

    Cholera jak chcesz to potrafisz zmotywować człowieka.. milion dolarów? hmm.. może małymi kroczkami.. na poczatek wyobrażę sobie, że wstaję jutro wczesniej niż zwykle. W końcu trudno jest zdobyć milion dolców jak się śpi do południa..

    • spanish inquisition

      podobno bardziej inteligentni i kreatywni ludzie pracują w nocy i śpią do późna :-)

      • Sławek

        jakby na prawde byli inteligętni i kreatywni to by nie musieli pracować po nocy i spaliby do ktorej chcą ;)

      • Człowiek

        W nocy tworzone są najlepsze rymy także możliwe że cały HH właśnie w nocy powstał a i człowiek bardziej wieczorami może być romantykiem aniżeli w dzień :)

  • pethi

    Jeszcze wczoraj, biedny stary chłopocyna, bez perspektyw na lepsze jutro. Mieszkający pod mostem, jedzący karton po paprykarzu szczecińskim. Ubierający się w skóry dzikich szczurów.
    Po przeczytaniu zadania w internecie. Stał się młodym prężnie rozwijającym biznesmenem.
    Ma wilki dom.
    „-Proszę ściąć puszczę amazońską i tam wybudować mój dom
    -Tak jest.”
    Je takie rzeczy, o którym wam się nawet nie śniło.
    „-Poproszę jednorożca nadziewanego kwiatem paproci
    -Już podaje.”
    On nie goni za modą, to moda goni za nim.
    „-Dziś założę kombinezon astronauty.
    -Zaraz przyniosę”

    • Dorota Traczyk

      Uściski!
      Każdy najcięższy dzień rozjaśni żartem pethi.

  • M

    Kominku aż tak zabolały cię komentarze pod zdjęciem pokoju? Bo nie do końca rozumiem twój tok rozumowania. W jaki sposób posiadanie kredytu przeszkadza w marzeniach o milionach i dążeniu do nich? To, że ktoś w drodze do sławy i bogactwa podjął inną decyzję ekonomiczną niż ty, od razu oznacza, że jest szarą masą grającą w pasjansa w biurze? Chyba trochę zbyt demonizujesz te kredyty, to, że ktoś zadłużył się w banku nie oznacza od razu jakieś decyzji lifestyle’owej albo filozoficznej.

  • Niesmiały

    całe życie chciałem więcej niż miałem, pozwoliło mi to na osiągnięcie tego co teraz mam, nie po to, by gromadzić i być niewolnikiem rzeczy, ale po to by wygodnie mi się żyło.
    Teraz marzę o tym, by pracować dwa miesiące w roku – tak, z nudów, by nie wypaść z wprawy ( w zeszłym roku przepracowałem 6 miesięcy), by móc robić to co chcę, a nie to co mi każą.
    Ale chyba najważniejsze jest coś innego – mieć marzenia i je spełniać. Nieważne, czy dotyczą lepszego mieszkania, samochodu, czy wycieczki dookoła swiata.
    A jak już spełnimy to marzenie, to wymyślmy sobie inne i starajmy się je spełnić.
    Nie chciałbym by wszystkie moje marzenia się spełniły, bym w pewnym momencie stwierdził, że nie mam już marzeń.
    Podobno chińczycy mają takie powiedzenie, gdy chcą komuś źle zyczyć: oby wszystkie Twoje marzenia się spełniły.
    A wracając na polskie podwórko, my też mamy swoje fajne powiedzenie: nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go.
    Miłych pogoni Wam życzę.

  • bazylia

    nic dodać nic ująć. powodzenia :)

  • Karo

    Ja po przeczytaniu sekretu zaczęłam kreować swoje myśli w inny sposób, lepszy, bardziej pozytywny i optymistyczny.

  • jez

    Mało kto rozumie, że ‚zachowywanie się jakbyś miał milion dolarów’ nie polega na zaciąganiu kolejnych kredytów, albo powtarzaniu sobie na okrągło ‚jestem bogaty’.

    Jestem pod wrażeniem tego wpisu – może dlatego, że nie znam twojej twórczości, a to jest piąty wpis jaki czytam u ciebie :).

    Jeszcze jeden dobry wpis i normalnie zacznę sam zaglądać na bloga – teraz żona podsyła mi linki :D

  • qwerty

    Nie czytałem tej książki. Czytałem kilka innych o podobnym wydźwięku. Przecież już wszystko było gdzieś napisane lub wyśpiewane. Ale i tak nie mogę się doczekać na nową książkę Kominka :)

  • Karolina

    milion dolarów? czemu tak mało ?

  • AmisH

    Dzięki za ten tekst. Bardzo mądre motto życiowe.

  • Kaja Szwarc

    „Wyobraź sobie coś i żyj tak, jakbyś już to osiągnął”. Uhm. Jeden pan też tak sobie wyobraził i teraz wszyscy krzyczą, że złodziej. Też miał przerośnięte ego. Ryzykowna myśl.

  • Anna Krzanik

    Dzień Dobry. Tu król z „Alchemika”. To szystko się uda. Kanapa może i okropna, ale przyznaj czy nie jest wygodna? Bardziej wstrząsnął mną dywan perski, bo nie pasuje do Ciebie kompletnie, kupiłbym pewnie taki za kilkadziesiąt złw IKEI, zanim nastąpi penthouse idealny w NY, ale w sumie jest ok, przynajmniej ciepły :)

  • lalivian

    Jesli chodzi o kredyt to jest jedna mała różnica między moim, a Twoim rozumieniem płacenia latami przemiłym właścicielom wynajmowanego mieszkania zamiast bankowi. Przecież każda rata płacona bankowi to jest kupowanie jednak na własnosć jakiegoś fragmentu tego mieszkania, po 20 czy 30 latach bedzie juz całe Twoje i nikomu nie bedziesz musiał płacić nic. Płacąc milym włascicielom, po tych wszystkich latach nadal nie bedziesz miał swojego mieszkania. Mówiłam ja, co płaciłam przez 20 lat bardzo miłym właścicielom wynajmowanych mieszkań. Spłaciłabym już te wszystkie mieszkania i miała jedno ładne swoje, no ale nie wzięłam nigdy kredytu. Nie, żebym żałowała, bo nie ma sensu żałować niczego, ale uwazam, że to jednak jest bez sensu trochę. takie niezaciaganie kredytu dla idei. Faktem jest jednak, ze pozostaje sie wolnym człowiekiem. Nieruchomości mimo wszystko związują ręce.

  • Ildefons

    Podbudowujące – dzięki.

  • Oskar

    Ale drogi Kominku, marzenia marzeniami, ale przeczytałem kilka tworów tego typu i doszedłem do prostego wniosku, to się samo nie wyczaruje. To ma tylko za zadanie motywować do działania, by dążyć pomimo wszystkiego. Tu chodzi o to by właśnie stać się egoistą i patrzeć tylko na Siebie i na swoje JA, bo to właśnie JA jestem najważniejszy.

  • Magda Teresiak

    Zastanawia mnie po co się tłumaczysz wszystkim czemu nie wziąłeś kredytu. Logiczne jest, że przyznając się do wynajmowania zawsze znajdą się „mądrzy” którzy powiedzą Ci weź kredyt i mieszkaj na „swoim”. Olać ich! Nie wiedzą co mówią. Jakby to było takie fajne to wszyscy braliby tylko kredyty i szczęśliwie mieszkaliby w „swoich-nieswoich” mieszkankach z meblami IKEA bo tylko na nie ich byłoby stać.

    Ps. Nie mam nic do mebli Ikea i sama je lubię i mam w mieszkaniu.

  • DRAGO .

    Jeden z konkretnych tekstów motywacyjnych jakie można znaleźć. W przyszłości będę patrzył na apartament Kominka w Nowym Yorku ze swojego wieżowca i myślał „Tak, tego gościa czytałem i dalej jest świetny !”

  • Andrzej

    Świetny tekst :-) Przy okazji idealnie dobrałeś do tego zdjęcie z dolarami ;-)

  • Peb

    Ciekawostka: „Wyobraź sobie coś i żyj tak, jakbyś już to osiągnął.” – w tym tekście zwracasz się do czytelnika w rodzaju męskim, a w tekście o podróży do Kenii – w rodzaju żeńskim. Czy zakładasz, że niektóre teksty czytają głównie kobiety, a niektóre mężczyźni? Statystycznie myślę że jest taki sam podział zwykle.

  • Ania Diduch

    Nie ma to jak porządny kop motywacyjny z rana! :-)

  • Jkb124

    Jeśli mowa o zmianach i spełnianiu marzeń polecam..
    „Kto zabrał Mój ser” Spencer’a Johnson’a

  • Michał

    Troszkę zdumiał mnie początek tego tekstu… Mieszkanie, milion dolarów, wszystko cacy. Czy naprawdę najważniejsze w życiu są dobra materialne? Tak przynajmniej wynikało z pierwszych akapitów. Całe szczęście doczytałem do końca :) Dzięki temu wiem, że Twoje marzenia i pasje nie mają wiele wspólnego z pogonią za wielkimi pieniędzmi per se. Owszem, zapewne je zdobędziesz, razem ze sławą (jeszcze większą) i poważaniem szerokiego grona ludzi. Tego Ci życzę. Cieszę się, że chyba w naturalny sposób odkryłeś to co powiedział Moliner w „ Cieniu wiatru“ Zafona: „Problemem nie jest zarabianie pieniędzy samo w sobie […]. Problemem jest zarabiać je, robiąc coś, czemu warto poświęcić całe życie.“ Tak rozumiem przesłanie Twojego wpisu, popraw mnie jeśli błądzę. Osobiście mi- nauczonemu doświadczeniami, bo ja Kominku skończyłem już trzydzieści lat, czego jak wiemy Ty nigdy nie zrobisz:) – od maksym Pana Portera dużo bliższe są takie bardziej klasyczne. Mogę sobie marzyć i wyobrażać, że jestem kimś już dziś, że coś osiągnąłem i żyć tak. Tylko po co? Abstrahuję już od tego, że jest to po prostu niemożliwe. Wyobrażę sobie, że jestem świetnym blogerem, którego zna cały świat i co? Mam się tym chwalić już dzisiaj, mimo że nim nie jestem? Ja wiem, że spłycam i upraszczam. Chcę tylko przypomnieć, to co kiedyś napisał Szekspir; „Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne.” Trzeba o tym pamiętać – życie marzeniami, iluzjami, z dala od rzeczywistości jest niebezpieczne. Marzenia i cele są bardzo ważne, ale niech nie stają się naszym dniem codziennym, bo naprawdę bardzo dużo ucieka wtedy z teraźniejszości, która jest na teraz, najważniejsza. Marzenia i dążenie do ich realizacji jest bardzo ważne, ale: „Pamiętaj: naprawdę niczego nie daje pogrążanie się w marzeniach i zapominanie o życiu.“ J.K. Rowling „Harry Potter i Kamień Filozoficzny“

  • REWOLUCJA

    Kominek mam Cie w dupie, ale ogólnie fajnie by było gdybyś coś zrobił;)

  • BLAI

    Bardzo pozytywny tekst! Też tak zawsze myślałam i nadal myślę, ale czasem z tym ciężko.

  • Martyna

    Ten tekst bardzo dobrze wpasowuje się w filozofie Fastlane. Jest to bardzo dobra książka, polecam przeczytać :)

  • szminek

    Na poczatku gdy pisales o milionach dolarow (dosc dawno) myslalem ze zartujesz. Teraz widze, ze masz plan i to calkiem realny.
    trzymam kciuki. bede sledzil twoje poczynania.
    pozdrawiam!

  • milionowa

    Ależ Ty nas ostatnio nie kochasz okrutnie!

  • Bartek Kawecki

    Nie wiem czy jesteś świadomy, ale wynajmując mieszkanie, wpierasz polską gospodarkę. Ci przemili ludzie najpewniej albo odkładają te pieniądze do skarpety, albo są ich głównym źródłem dochodu. Jeśli to drugie, wydają je na dziesiątki produktów, które w sporej części są produkcji polskiej. I tak w kółko.

    • kominek

      Wspieram polską gospodarkę płacąc co miesiąc podatki. Wystarczy.

  • MiMi

    Bardzo dobrze ze nie masz kredytu, to strach do ostatniej raty. Aktualnie 5 rok spadają ceny mieszkań i ten trend będzie się utrzymywał.Kto wziął kredyt miedzy 2008-2012 na wiecej niz 50% procent wartosci mieszkania jest do tyłu. Banki z deweloperami budowały akcję kredytową lemingi :) braly kredyty. Kredyt nie jest zly jak ma się swoj solidny wklad a rata stanowi mniej ok 20 procent dochodow i ten wydatek az tak nie boli. Ja aktualnie wynajmuję kawalerkę za 1200zł z opłatami cena takiego mieszkania w centrum okolo 260.000 tys plus odsetki koszty remontów x 30 lat dają masakryczną kasę.

  • jona

    szczęście to nie jest kwestia przeznaczenia, to jest kwestia stylu życia

  • mspietka

    „To mieszkanie nie jest moje. Jest stanem przejściowym pomiędzy życiem, jakie mam, a życiem, jakie chce mieć.” Ujęło mnie to zdanie, bo jestem w tym samym momencie mniej więcej :) Nie będę życzyć an Tobie ani sobie szczęścia, bo to jest oczywiste ;) Pozdrawiam

  • Olivia

    Jakbym miała tyle kasy nagle, nic nie zmieniłabym w swoim życiu :) Pojechałabym do Stanów na pół roku, potem Vegas i tak bym pomieszkiwała…:P

  • shantinia

    Antywieszakowa:
    “sekret” byl pierwszym filmem, ktorego obejrzalam w tym roku. Moj Ukochany pokazal mi go w Sylwestra a w Nowy Rok weszlam juz z nowymi nadziejami. Mocno wierze, ze kiedys moj album o DIY zostanie wydany, a ja bede prowadzic zajecia z rozwoju kreatywnosci, bede miala swoj program w tv, zobacze Indie I hiszpanskie winnice. I wiem, ze to wszystko na mnie czeka, tak jak sami wspaniali ludzie, ktorych spotkam po drodze:-) Dziekuje Ci za ten tekst:-)

    Filmów o tym tytule jest bardzo dużo. Możesz chociaż podać, z którego roku jest, albo jakiej produkcji? Z chęcią bym obejrzała :)

  • Moaa

    Czuję ten wpis, mimo, że jestem u Ciebie pierwszy raz.
    Czuję zadowolenie, ale też i jestem zaskoczona jak krok po kroku realizuję swoje plany.
    Co do Sekretu to niecały rok temu zrobiłam swoją pierwszą mapę życia i sama jestem zaskoczona tym co się przez ten czas wydarzyło… Czas narysować kolejną mapę z kolejnymi wyzwaniami :-)
    Pozdrawiam,
    Moaa

  • Sznurkowa

    Ja mam teraz 12 lat i właśnie też myślę,że będą mnie czytać miliony czytelników :)

  • Martin Kwodziński

    Mam 20 lat, kilka rzeczy w życiu zrobiłem i do paru rzeczy doszedłem. Zmieniłem już kilka samochodów, mam firmę i ciężko pracuję aby osiągnąć swój cel. Do tego wszystkiego co napisałeś Tomek, dodałbym jeszcze ”albo jesteś rybką albo rekinem i jesz rybki”. Bez tego i świadomości swojej wartości, tego wysokiego EGO w życiu nie da się nic osiągnąć. Jednocześnie warto uważać na granice chamstwa a pewności siebie. Od zawsze chciałem mieć corvette i sorry, ale będę ją miał! Takie podejście do życia i chęci do walki to już 99% sukcesu.

  • http://www.comnieblokuje.pl Magda www.comnieblokuje.pl

    Znalazłam ten wpis zastanawiając się czy warto oszczędzać na lunchu i jeść kanapki z żółtym serem, zamiast cateringu za 15 zeta. Mam odpowiedź. Dzięki :)