Powiedzmy sobie wprost – przeciętny Polak zna się na kuchni indyjskiej mniej więcej tak samo, jak na hinduskiej i pozostawię bez odpowiedzi tę zakamuflowaną zagadkę, czy obie się czymś od siebie różnią.
Przeciętny Polak po obiedzie w restauracji indyjskiej nie wyrazi opinii, czy potrawy zostały przygotowane zgodnie z obyczajami, tradycją. Nawet nie rozpozna, czy przyprawy (jak być powinno) zostały własnoręcznie zmieszane i ubite przez kucharza, czy też może w naszej jagnięcinie jest posypka grillowa rodem z pobliskiego spożywczaka.
Jestem przeciętnym Polakiem i jak przystało na niego, kuchnię indyjską oceniam wedle jednego kryterium: smaku.

W restauracji indyjskiej byłem zaledwie parę razy w życiu, a w zeszłym roku tylko raz, w trakcie kampanii dla Peugeot, kiedy w drodze powrotnej robiliśmy z Fashionelką i Segrittą zdjęcia w Bratysławie.
Nigdy dobrze nie wspominałem tych obiadów. Tłusto, za ostro, bez smaku, z dużą ilością sosu i taniego ryżu.

bombaj restauracja

Szczecińską restaurację Bombay odwiedziłem jesienią przed występem na seminarium Szczecin Aloud. Towarzyszyli mi chłopaki z Matura to Bzdura. Zostaliśmy zaproszeni przez organizatorów. Już wtedy wiedziałem, że ruszę z cyklem recenzji, toteż nie wrzucałem wam zdjęć z obiadu.

bombaj szczecin kuchnia hinduska

Bardzo chciałbym wam powiedzieć, co dostaliśmy do jedzenia, ale nie wiem. A poza tym dostaliśmy wszystko. Lokal urzekł mnie już na wejściu. Jest oryginalnie urządzony, trochę po hindusku, troszkę wedle peerelowskiej szkoły dizajnu, ale to nie wada. Klimat chłonie się od pierwszych minut.

Mięso, które widzicie powyżej, było jednym z najpyszniejszych, jakie jadłem w życiu. Ileż bym dał, aby nauczyć się takie robić. Jeśli ktokolwiek z was zna się na kuchni indyjskiej i wie, cóż za przyprawy użyto do tego czerwonawego dania, chętnie przyjmę wiedzę.

bombaj szczecin recenzja

Nie wygląda to na dietetyczne jedzenie, ale wszystko było doskonale przyrządzone. I to mówię ja, który od warzyw w restauracjach stroni, a sałatek prawie nigdy nie jadam. W Bombay pojąłem, jak słabymi kucharzami są ci, których restauracje odwiedzałem wcześniej.
Nie jest sztuką zrobić coś i powiedzieć, że to indyjskie. W polskich restauracjach – wydawać by się mogło – panuje przekonanie, że wystarczy dać mięso w tłustym, ostrym sosie, a klient i tak zje. Tutaj ani jeden sos nie zabijał smaku mięsa, nie miałem wrażenia, że jem mięsną zupę. Każda potrawa miała swój niepowtarzalny smak.

 


bombaj test restauracja

Taki drobiazg, a jak wzmacnia dobre wrażenia. Pyszne lody (bodajże o smaku liczi)  w ceramicznym kubku, który używany jest tylko raz. Można go zabrać ze sobą do domu.

 

P1130655

Chleb Naan. Mogę go jeść na kilogramy.

 

kominek costa citybell szczecin aloud139
Moje jedzenie wcale tak skromnie nie wyglądało. Tutaj tylko ustawiłem je ładnie do zdjęcia. Później były jeszcze dwie dokładki.
Ciągle dopracowuję formę recenzji kulinarnych. W kolejnych odcinkach dopilnuję, by wszystkie zjadane przeze mnie potrawy były podpisane, a czasami dowiemy się od kucharza, jak zrobić to samo w domu. 

 

P1130647

Przyjemne miejsce, pyszne jedzenie a jakby nam było mało, przysiadła się do nas właścicielka restauracji. Domyślam się, że w ciągu ostatnich 20 lat historię swojego życia opowiadała setki razy i słyszała te same pytania, ale nie dała tego po sobie poznać. Cierpliwie, z uśmiechem rozmawiała z nami o swoich trudnych początkach w Polsce i pracy, jaką wkłada, by Bombay cieszył się wśród szczecinian doskonałą opinią. Tym samym dała mi ostatni element budujący doskonałość tego miejsca – ideę.

Po rozmowie z nią wiedziałem, że będzie to pierwsza recenzowana restauracja, spełniająca wszystkie kryteria i otrzyma najwyższą notę. Pięć gwiazdek otrzymują produkty i miejsca idealne, a i otrzymanie czterech to prawie jak Oskar za rolę pierwszoplanową. (czytaj: Kryteria oceniania)
Niższe noty będą wynikały nie tylko z beznadziejnej kuchni większości polskich restauracji. Na ten przykład w kolejnych Obiadach Czwartkowych opiszę lokal ze Złotych Tarasów (galeria w Warszawie), z którego zostałem wyrzucony zanim jeszcze usiadłem do stolika.

Mimo doskonałej opinii o restauracji Bombay, indyjskiej kuchni nie zaliczę do moich ulubionych. Niemniej od czasu do czasu warto i jej spróbować, do czego nie zachęcam, bo najlepszy lokal w Polsce jest w Szczecinie, a to miasto, do którego wszyscy mają daleko :)

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • Klimkov

    Polecam indus.pl w Krakowie. Genialne żarcie.

  • Magdalena

    …aż mi się głupio zrobiło że tam jeszcze nie zawitałam, a tak blisko pracuje…;)

  • Monika Perszowska

    Indie, to kraj, a hinduizm, to wyznanie ;-)

    Uwielbiam kuchnię indyjską i czasami kosztuję jej potraw w Gdyńskiej restauracji „Bollywood”.
    W mojej kuchni bardzo często stosuję mieszanki przypraw z serii massala, a najlepsze i dotychczas najbardziej oryginalne przywiozłam sobie z…. Uwaga: Norwegii :)
    Chyba nie ma lepszej kuchni, ponieważ właśnie indyjska ma w sobie ogromne bogactwo smaków i aromatów, które sprawiają, iż nasze kubki smakowe doznają nirwany, a bynajmniej ja tak mam.

    Przypomniałam sobie pewien sosik i maczany w nim naan…

    • kominek

      A dziś Segritta mi pisała, że do niedawna Polacy źle wymieniali ów kraj, bo prawidłowa wymowa to India. Jednak jacyś znawcy dopuścili już tę popularniejszą formę. W sumie wyjścia nie mieli.

      • Monika Perszowska

        Wiem, że India, owszem, ale w języku angielskim.

        • kominek

          Polskim, polskim :)

          • Monika Perszowska

            Kurczęta… India w języku polskim obowiązywało do około roku 1950 ;-)

          • kominek

            Ej, to Segritta jest stara, nie ja!

          • Monika Perszowska

            Ja tym bardziej nie jestem stara! :-))

  • spanish inquisition

    czyli mówisz, że szczecin ma jednak jakieś zalety…
    btw, jakby ktoś z komentatorów się skusił, zapraszam na kawę, przynajmniej dopóki się nie wyprowadzę :-)

    • Daria

      Nie sądziłam, że spotkam u Kominka kogoś ze Szczecina :) A tu się okazuje, że kilka osób jest i jeszcze pewnie wszyscy się znamy bo Szczecin ma to do siebie, że albo wszyscy się znają albo znają wspólnych znajomych, jedna wielka rodzina ;)
      Wstyd przyznać w Bombayu nigdy nie jadłam. Po tej recenzji na 100% nadrobię :)

      • spanish inquisition

        taak, przeprowadziłam się w październiku, i już zauważyłam, że to taki większy gorzów i też się tu wszyscy znają ;-)
        a w bombayu też nie byłam i chyba też będę musiała nadrobić :)

  • Monika Perszowska

    Jaj, ale mi narobiłeś ochotę na to jedzonko i jak pomyślę o świętach, które zbliżają się i porównam te smaki, to aż chcę uciekać! :-))

  • anemone

    Wygląda wsoaniale! Mnie kuchnia indyjska w Polsce jak na razie strasznie rozczarowywała w porównaniu do miejsca w Rotterdamie, gdzie kiedyś się w trakcie wakacji pożywiliśmy z przyjaciółmi, więc na pewno zapamiętam to szczecińskie miejsce na przyszłość.
    Czytając pomyślałam sobie, że w tej kominkowej ankiecie mogłam napisać, że bardzo bardzo lubię na esiątku recenzje okołogastronomiczno podróżnicze (te wewnątrzgraniczne i za). (:

  • Sir Lazy Bastard

    To czerwone, o ktore pytasz, przedzielone zoltym, to chyba bedzie tandoori. Mieso marynuje sie w jogurcie z dodatkiem mieszanki przypraw. Gotowe mixy tandoori sa dostepne w necie. W zaleznosci od proporcji przypraw (wiecej chilli albo szafranu) maja czerwony albo zolty kolor. Bon apetit.

    • Monika Perszowska

      Nie tandori, ale massala :) Między innymi są: właśnie tandori massala, curry massala, garam massala, chicken massala i pewnie masa innych massala i wszystkie świetne. :-))

      • Sir Lazy Bastard

        Masala (wg Twojej ortografii „massala”) to w hindi „mieszanka”. Mieszanka przypraw. Tandoori to jedna z mieszanek przypraw. Dosc charakterystyczna, bo dostarczajaca miesom tej wlasnie specyficznej barwy (czerwonej badz zoltej), i unikalnego smaku.

        Poskramiajac Twoj entuzjazm, nie wszystkie masala sa swietne. Sprobuj wypic bez odruchu wymiotnego herbate z lyzka zjeczalego masla, okraszona mieszanka przypraw (czyli ta wlasnie wielbiona przez Ciebie bezkrytycznie masala) jaka serwuje sie w Tybecie. Powodzenia :)

        • Monika Perszowska

          Dziękuję, nie omieszkam spróbować, gdy dotrę do Tybetu. :-)

        • clos

          w tym z solą. top 5 najgorszych rzeczy, jakie piłam. ale w Pokharze ;)

        • Sanchez

          Tandoor to nie zadna mieszanka przypraw :) To rodzaj pieca, w ktorym przygotowywane sa potrawy.

    • Kokon

      Tandoori to piec, więc ewentualnie może to oznaczać przyprawę z pieca. Przyprawa na zdjęciu to oczywiście massala.

  • pauli

    połowa moich lasek na roku na Uniwerku Szczecinskim Cię czyta, więc tak daleko nie mamy.. ale chętnie się wybierzemy:)

    • spanish inquisition

      też studiuję na US, ale nie znam nikogo, kto by Koma czytał :( może kwestia wydziałów, albo coś. a szkoda, moglibyśmy zrobić grupową wycieczkę do Bombayu (Bombaya?) ;-)

      • Adam

        nic straconego ;)
        Wbrew powyższym wpisom, o wcale nie takie małe miasto jeżeli chodzi o ludzi ;)

  • karla

    szkoda że wcześniej nie napisałeś, byłam w szczecinie w delegacji niedawno. no nic, następnym razem:)
    a może do atelier amaro się wybierzesz, żeby sprawdzić czy gwiazdka zasłużona? bardzo chętnie bym tam poszła, ale w wawie bywam przelotem i niezbyt często – to choć recenzja u kominka..:)

  • manti

    Wygląda pysznie! na pewno jak będę miała okazję, spróbuję … nie pęknąć z obżarstwa! :) tymczasem borem lasem, w Toruniu też jest świetna indyjska restauracja: Royal India:polecam!

    • spanish inquisition

      manti, zapraszamy do szczecina, założymy oficjalny fanklub KKKK i tutaj :-)

      • manti

        a dziękuję :)! :*

  • clos

    nie wiem, jakie mają jedzenie, ale na pewno mają oryginalna zastawę. z bardzo podobnej jadłam obiady w Indiach i Nepalu (choć brakuje metalowych talerzy). dzięki za cynk, na pewno sprawdzę to miejsce przy okazji przypadkowego pobytu w Szczecinie :)

  • mariusz

    W San Francisco, na tej glownej ulicy gdzie jezdza tramwaje, jest taka jedna pakistanska knajpa. Nie wiem czy nie bylo to najlepsze jedzenie jakie jadlem w zyciu.

  • Hanna Marszalek

    W Sopocie polecam Tandoori Love (nie mylić z mieszczącym się przy tej samej ulicy Grunwaldzkiej Tandoor House). To nawet nie restauracja, ale maleńka knajpka z prawdziwym hinduskim kucharzem i oryginalnym piecem tandoor. Jedzonko pyszne, a ceny zadziwiająco przystępne :)

  • Gadzinisko

    W Wawie to jest dobra indyjska restauracja w okolicach placu Konstytucji. Nazywa się chyba Maharaja, nie pamiętam dobrze. W sumie jak się wchodzi to trochę obskurnie, ale jedzenie bije wszystko.

    Mój wujek kiedyś oprowadzał po Wawie jakiegoś Hindusa i tam z nim poszedł. Hindus potwierdził, że smakuje jak w Indiach. Oczywiście jak tam zobaczyli, że mają ziomka to mu jeszcze bardziej przyprawili, ale to taka kultura i my byśmy tak przyprawionego nawet nie przełknęli.

    A Naan to rzecz cudowna!

    • Gadzinisko

      O, jak widać teraz wszyscy już mają strony internetowe: http://www.maharaja.pl/

      A obskurna jest tylko klatka schodowa, którą się tam wchodzi ;)

  • Wincent

    Jedzenie w Bombay’u jest prześwietne. Uważam tę restaruację za jedną z najlepszych w moim pieknym mieście. Chlebek naan też mógłbym jeść w ilościach hurtowych. Ale moim zdaniem jeszcze lepsze indyjskie jedzenie serwują w restauracji Ganesh w Łodzi. Mają tam dwa lokale, polecam ten na Piotrkowskiej 69 w podwórzu.

  • Lukasz

    Kominku, to co pokrywa Twoje mieso i jak jest marynowane jest zalezne od rejonu Indii z jakiego kucharz pochodzi. Dla przykladu wiele restauracji indyjskich w Wielkiej Brytanii robi wszystko na modle regionu Punjabi.
    Tandori nie jest mieszanka przypraw – to poprostu nazwa pieca w ktorym sa potrawy przygotowywane – prawidlowo „Tandoor”.
    W Polsce nie udalo mi sie jeszcze znalesc prawdziwie autentycznej restauracji wiec Kominka polecenie wezme sobie do serca. Chlebkow Naan jakie pokazales jest tez wiele rodzaji, polecam Peshwari naan dla milosnikow slodkosci: http://www.bbc.co.uk/food/recipes/peshwarinaan_86757
    Jak ktos chce sprobowac autentycznej indyjskiej kuchni bedac w Szkocji to polecam Kismot w Edinburgu – potrawy smakuja tam identycznie jak w troche lepszych restauracjach w Suracie.

  • mjuffily

    Jak nie lubię indyjskiej kuchni tak posiadam wiele ich przypraw i staram się używać po swojemu. Dla mnie jest ona zbyt intensywna, „śmierdząca” po swojemu. Za to od garam masala, 5 smaków, past curry, liści curry, liści limonek i jeszcze kilku rzeczy nie stronię, bo w rozsądnej ilości są magiczne! Sprawdzę tę krakowską knajpę, którą ktoś poleca w komentarzach. Na szczęście PKP dba o to, bym z Krakowa nie miała ochoty jechać do Szczecina (12 godzin – w tyle to ja dojeżdżam do Wawy, wsiadam w samolot i dolatuję do NY) , bo dla dobrego mięsa byłabym w stanie tam jechać.

  • Adrian Bysiak

    Hmmm wygląda ciekawie. W Polsce byłem tylko w jednej restauracji indyjskiej – nie pamiętam jak się nazywa, ale jest na żurawiej w warszawie. Skoro rekomendujesz, kiedyś trzeba się wybrać do szczecina, może byłeś w tej o której mówię, i możesz rzucić słówko w celu porównania coby motywacja była większa.

  • Monika

    No właśnie ten Szczecin, daleko każdemu do niego….
    Restauracja, o której tu napisałeś rzeczywiście istnieje od wielu wielu lat, a jej właścicielka jest zdecydowanie barwnym, egzotycznym motylem na tle paskudnej taniochy gastronomicznej ( ale drogo nie znaczy dobrze- nie mylić) jaka panuje w tym mieście. Ta pomarańczowa przyprawa na mięsie to prawdopodobnie tikka masala. Przepis jest bardzo prosty a danie przepyszne. Restauracja do tanich nie należy a wystrój tchnie trochę tandetą, ale serdeczność właścicielki i to, że każdy gość ma przyjemność podać jej rękę i porozmawiać z nią chociaż przez chwilkę rekompensuje całą resztę. Można nawet wybaczyć te czasem niedopieczone żeberka podane na spalonej kapuście.. Ja wybaczyłam bo wszystko i ona sama to prawdziwa pychota :)

  • Misia

    Mąż mojej kuzynki jest hindusem i robi taaakie pyszne jedzenie, że padam za każdym razem jak coś u nich jem. Jak tylko wrócą z wyjazdu, mam w planach wziąć ich na podróż po restauracjach indyjskich, żeby nam wszystko ładnie wytłumaczył i orzekł co jest dobre, a co złe.

  • Edyta (JaJędza)

    Uwielbiam indyjską (hinduską?) kuchnię! Gdyby przygotowanie chicken curry trwało krócej (ja siedzę w kuchni przy garczkach 3-3,5h!) częściej by gościło u mnie na stole. Masala według mojej wiedzy to sos z pomidorów lub pomidorów z cebula z przyprawami – taka baza.

  • kljklj

    To miasto, do którego mają daleko Ci, którzy mieszkają na wschodzie Polski, m.in. w Warszawie.

  • włóczykij

    to czerwone to może być naprawdę mieszanka, która nazywa się Tandoori masala. Czerwony kolorek i pikantne:) bardzo lubię, można to kupić w necie i u mnie na bazarku nawet :) moja ulubiona przyprawa

  • j lo

    ja tam znam troche tę kuchnie bo miałam chłopaka hindusa

  • prudenter

    .. właścicielka otworzyła ostatnio drugi lokal w Szczecinie na podzamczu …. Lokal nazywa się Budda i wg mnie jedzenie jest jeszcze lepsze … tylko nie wolno mówić „bardziej ostro” :)

  • Mała Czarna

    Uwielbiam Bombay i zgadzam się z każdym słowem w Twoim tekście. Mięso z pieca jest wyśmienite, zwłaszcza wołowina. Do tego chlebek naan maczany na przemian w sosie tamaryndowym i miętowym… mmmm…

  • whateveryoulike

    Czerwone najpewniej curry i chilli. Trza było pytać jak była okazja. Ja pokochałam lankijską podczas dwutygodniowej wyprawy. Jeszcze tam wrócę, mam tam swoją ławeczkę