Zgodnie z zapowiedzią sprzed tygodnia dziś mamy początek nowej świeckiej tradycji – Obiadów Czwartkowych na esiątku. Będą to krótkie recenzje lokali gastronomicznych, bez podziału na kategorie. Czasami zjemy w restauracji z gwiazdkami Michelin, a czasami w budce z hot dogami.

Przed dwoma tygodniami wspominałem wam o mojej kulinarnej filozofii i na dobrą sprawę podobnie mam z restauracjami. Owszem, lubię te droższe, ładniejsze, lubię pięknie podane jedzenie i często wręcz brzydzę się jadać w tanich lokalach, to jednak nigdzie na świecie (poza domem) nie jadłem lepszych pierogów niż w wiosną w małej, ciemnej Cafe Arka w Lanckoronie.
Ano właśnie – pierogi. Idealny przykład potrawy, jaką większość z nas docenia wyłącznie domowej roboty i kto ma dobry smak, ten raczej unika mrożonych z supermarketu. Prawdą jest jednak, że i w przeciętnych i w lepszych restauracjach, nawet tych szczycących się, że sami lepią (będzie o tym niebawem), w ofercie są wyłącznie odmrażane pierogi. I tak jak w jednej restauracji kompletnie na to nie zwrócę uwagi, tak innej zaniżę ocenę, bo najważniejszy jest smak. Z rybami jest podobnie. Znaleźć w Warszawie restauracje ze świeżą rybą graniczy z niemożliwością, a ja chłopak z Kołobrzegu. Wychowałem się na świeżej rybie i mogę uśmiechem politowania kwitować kelnera, przynoszącego mi rybiego kapcia i mówiącego z uśmiechem, że to świeżutkie. No, z pewnością. Przed chwilą z kutra wzięte.

Wczoraj przejrzałem różne recenzje restauracji. Tak na wszelki wypadek, aby wiedzieć, na jakie pomysły wpadli inni i nie powielać ich. Na całe szczęście a i ku memu przerażeniu odkryłem, że moje recenzje będą się mocno różniły od innych. Nie lubię dłużyzn, rozwlekłych opisów restauracji, nie będę też udawał eksperta i karmił ciekawostkami o danej potrawie (ściągniętymi z wikipedii) i popisywał się wiedzą, że takie a takie mięso powinno mieć taką a taką temperaturę i ani stopień więcej. A jak ma więcej, to już jest do bani. Są trzy temperatury jedzenia: zimne, ciepłe, gorące. I już!
Ok, czasami się powymądrzam, bo i od lat regularnie gotuję i trochę się poczytało na tematy kulinarne i świata zwiedziło. Jakąś tam wiedzę mam i wiem, co i jak powinno smakować, ale to też nie zawsze jest tak, że dobry kucharz to taki, który robi jedzenie wedle przykazań. Niedawno jadłem ze znajomą zupę grzybową w jednej z lepszych warszawskich restauracji. Znajoma nie chciała jeść, bo jej piasek wchodził między zęby, na co jej zwróciłem uwagę, że piasek w grzybowej jest jak najbardziej dopuszczalny i są kucharze, którzy pilnują, aby go trochę w niej było. To niby świadczy o świeżości grzybów. Nic to jednak nie pomogło. Najlepiej podana, zrobiona jak bozia przykazała, a przy tym najdroższa zupa grzybowa w moim życiu była po prostu niesmaczna.
Zresztą, wiecie, ja na wsi urodzony, u mnie w domu nie jadało się kremów, tylko klasyczne zupy z warzywami, ziemniakami i jeśli dostaję zupę, to musi w niej dużo składników pływać, bo inaczej to nie tknę.

Ale o czym to ja dziś miałem? Ach, tak

Vapiano

Czasami się rozpiszę w tych recenzjach, a czasami zadowolę się wrzuceniem fotki i stwierdzeniem, że powinniście tam zjeść. Albo nie powinniście. Jednak dołożę starań, by w większości recenzji nie sama restauracja była najważniejsza, bo przecież nie wszyscy jesteście z Warszawy i nie wszyscy odwiedzicie te same miasta i państwa. Postaram się znajdywać jakiś mały temacik do dyskusji, o ile dane miejsce mnie zainspiruje.

vapiano recenzja opinia test

Vapiano to sieciówka. Domyślam się, że wielką obrazą jest nazywać to miejsce barem mlecznym, ale jakoś nie wpadłem na lepszy tytuł. Taki urok recenzji na blogach. Filozofią tego miejsca jest brak kelnerów. Na wejściu otrzymujesz kartę, podchodzisz do kucharza, składasz zamówienie na wybrane danie z menu (bądź sam je komponujesz) i czekasz aż na twoich oczach je zrobią.
Vapiano to moja miłość od pierwszego wejrzenia. Spodobało mi się, że mogę widzieć, co robi się z jedzeniem, które za chwilę włożę do buzi i choć te białe rękawiczki to tak naprawdę wielka ściema, bo wcale higieniczne nie są, to jednak wolę bakterie z nich niż z dłoni.
Vapiano jest modne. Można tutaj spotkać i menagerów na lanczu i nasze polskie sławy, od aktorów na celebrytach kończąc. Przyznam, że nie wiem, co ich tak ciągnie do tego miejsca, bo choć sam lubię Vapiano i w żadnej restauracji nie jadłem częściej w ostatnich miesiącach, to w gruncie rzeczy jest ona połączeniem fast-foodu z barem mlecznym. Dostajesz szybko, to co chcesz, sam się obsługujesz.

vapiano recenzja opinia test
Grudzień. Z Michałem Kopikiem piszemy scenariusz do reklamy Żubra.

 

vapiano recenzja opinia test

Jedzenie nigdy nie jest niesmaczne, ale bywa nierówne. Czasami aż chce się to zjeść, a czasami masz przed sobą kupę makaronu z warzywami, które wołają „zamknij oczy i zapchaj się nami”. 
Gdy byłem tam pierwszy raz, zachwyciłem się i zanotowałem sobie, że przyznam im najwyższą notę, bo w swojej kategorii sprawdzają się znakomicie. Dopiero po kilku razach dostrzegłem wady. Mają mało składników i kompozycje szybko stają się monotonne, czekanie w kolejce na jedzenie i wypatrywanie, czy to właśnie moje jest robione też nie należy do przyjemności. Ostatnim razem dostałem rozgotowany makaron, a łosoś był w paru kawałach i kilku kawałkach. Jakość wołowiny też pozostawia wiele do życzenia, bowiem nie jest przyjemnością żucie jej przez pół godziny, ale może akurat miałem pecha. Jedzenie jest słabo przyprawiane, lekko mdławe, to chyba dlatego, że dają całkiem sporo oliwy (albo i oleju).

To wszystko zdecydowało, że Vapiano wybrałem jako pierwszą do recenzji, ponieważ niezbyt precyzyjnie określa, czego ja tak naprawdę wymagam od restauracji i jedzenia. Z jednej strony widzicie dosyć niską notę, z drugiej zaś – polecam to miejsce, wracam do niego i będę wracał.

Cóż, chyba stanę się zmorą restauratorów (zwłaszcza, że recenzje  z bloga mocno stoją w google:),  bo tak mówiąc w skrócie, trójka to całkiem wysoka nota. Do trójki możecie iść w ciemno i nic złego wam się nie stanie. Gdybym był recenzentem gier komputerowych (gracze zrozumieją, o co chodzi), byłaby odpowiednikiem 8/10 :)
Czwórkę dostają miejsca bardzo dobre i rekomendowane. Raczej zbyt często takiej noty nie zobaczycie. Na 23 zebrane (stan na dziś i co tydzień rośnie) restauracje, tylko siedmiu przyznałem tę ocenę.
W piątce jadłem tylko parę razy w życiu. Rzekłbym, że na piątkę oceniam McDonald’s i Burger King, bo w swojej klasie są przecież wybitni, ale chyba będę unikał takich kontrowersji i wspomniane na początku tekstu budki z hot dogami odwiedziłbym tylko w akcie desperacji. Zresztą nie pamiętam już kiedy ostatnio jadłem zapiekankę albo kebab. Wieki temu.
Tak na szybko z piątkowych, to przypomina mi się tylko pizzeria Lombardi’s w NYC, restauracja w Radissonie w Spa oraz Willa Port w Ostródzie. I jedna z pewnego miasta na północy kraju. O niej opowiem za tydzień. 

 

I jako że to początek serii, uważam za dobry, a wręcz potrzebny pomysł, byście z własnego miasta rekomendowali jedną restaurację, którą polecacie.
Z przyjemnością wezmę pod uwagę wasze sugestie. Nieważne, jaka kuchnia, nieważne, jakie ceny. Smak jest najważniejszy.

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • 3wa

    Pueblo – Gdynia

  • Anna

    Akurat mi mało propozycji makaronowych nie przeszkadza, bo zazwyczaj i tak wybieram spośród moich dwóch ulubionych dań. W warszawskim Vapiano nie byłam, ale moje lokalne mnie jeszcze ani razu nie zawiadło :)

    • kominek

      W dobrych restauracjach mały wybór dań jest wskazany, natomiast w restauracji, w której możesz sama kompnować sobie obiad z różnych składników, ich musi być dużo. Głowy nie dam, ale ostatnio znajoma pytała o coś tak banalnego jak krewetki i nie mieli.

      • Anna

        No to rzeczywiśćie się nie popisali… Tym bardziej, że (jeśli dobrze pamiętam) są przynajmniej dwie pozycje w menu z krewetkami.

        • kominek

          W takim razie nie chodziło o krewetki, bo raczej usłyszelibyśmy, że nie ma ich w tej chwili, a kucharz powiedział, że nie ma tego w ogóle. Zapytałem znajomą, może będzie pamiętała.

          • kominek

            Ups, faktycznie nie chodziło o krewetki. Znajoma chciała gruszkę.

            Ok, przyjmijmy, że mieli prawo nie mieć gruszki:)

          • Anna

            :)

  • Jula

    Białystok – Sztuka Mięsa

    • marta

      Dołączam się! PIerwsze skojarzenie jeśli chodzi o dobre jedzenie w Białymstoku!

  • Kasia

    Kilkukrtonie odwiedzilam Vapiano w Paryzu, na La Défénse.Przy wejsciu dostalam karte, nastepnie podczas zamawiania lunchu dostawalam ”wibrator” – urzadzenie wibrujace, gdy moj produkt byl juz gotowy, raz przyprawiony solidnie pieprzem. Szkoda, ze nie zaoferowano mi wiadra wody gratis.

    Co zanizylo moja ocene restauracji to zbyt wysoki rachunek, gdy przy kasie okazywalo sie,ze na wejsciu dostalam nie czyta karte, na ktorej widnialo wczesniejsze zamowienie jako moje + wlasciwie. Zdarzalo sie, ze kelnerzy przy stoisku z napojami nabijali zupelnie inny produkt.

  • Justyna

    Mezzo – Italian Steakhouse w Konstancinie Jeziornej. Zapraszam we wtorek!

  • Madzienka89

    Toruń – Stary Młyn. To tak a propos pierogów. Niby tak jak powiedziałeś, nic nie przybija tych domowych, to jednak pierogi w tym lokalu są przepyszne. Zupełnie inne od tych jakie można spotkać w którymkolwiek domu. Są jedyne w swojej kategorii i każdy kto znajdzie się w Toruniu powinien tam zajrzeć i brać w ciemno.

    • mała

      pierogi w starym młynie to jakaś pomyłka! ciasto ok, ale wszelkie farsze (przynajmniej jeśli chodzi o te z pieca) są mdłe, bez smaku i w ogole nie przyprawione. Z Torunia polecam spichrz :)

      • Madzienka89

        Jeżeli chodzi o stary młyn to ja osobiście jestem zachwycona, właśnie tymi pieczonymi:D No ale widzisz kwestia gustu. Sprawdzę i zweryfikuję spichrz to może się nawrócę, bo widzisz tam mnie jeszcze nie było. W sumie to nawet wiem dlaczego, bo na pytanie „gdzie się je w Toruniu?” mało kto jest w stanie polecić coś poza manekinem, w którym może i jest smacznie, ale ileż można tych naleśników skąpanych tłustym sosie?

  • Mo Nick

    Kraków – Mamma Mia przy Karmelickiej

    • Rafał

      Pizza była tam świetna dopóki z rukoli nie wytoczył się zielony robaczek ;) Trochę straciłem przez to apetyt.

    • Marta Em

      Fakt, świetne miejsce. Najlepszy na świecie makaron z pastą truflową i rukolą.

    • Maria

      Mamma mia zdecydowanie – chodzę od paru ładnych lat, jedzenie pyszne, choć wydaje mi się, że około 2 lata temu coś się tam pozmieniało. Na plus większe porcje dań mięsnych (teraz cielęciną w szałwii można nie tylko mile podrażnić kubki smakowe, ale nawet się najeść ;)), na minus nieznaczne pogorszenie smaku niektórych dań (np. pyszna kaczka jest teraz mniej pyszna, choć wciąż bardzo dobra). Przyznam, że nigdy nie zamawiałam tam pizzy (zawsze kończyło się na zamiarze, bo moją uwagę odciągała inna pozycja z menu), ale wielokrotnie podjadałam od znajomych i jest porównywalna do włoskiej, a tego o żadnej innej krakowskiej powiedzieć nie można. Do tego ceny nie są wyśrubowane, a lokal ma fajny klimat zarówno na obiad, jak na wieczorną przekąskę i karafkę wina ze znajomymi.
      Myślałam przez chwilę, że Mamma znajdzie godną konkurentkę w Pomodorino przy Parku Decjusza (podobne menu i ceny), w której to jadłam naprawdę pyszne cozze, jednak ta druga wypada bardzo słabo jesli chodzi o dania mięsne (przesuszone, takie sobie w smaku). Niemniej polecam jeśli ktoś lubi owoce morza, pizzę podobno też mają świetną i widziałam zachęcająco wyglądające makarony.

  • Asia

    Dinette we Wrocławiu.

  • Grzegorz

    3wa:
    Pueblo – Gdynia

    Ja rowniez polecam Pueblo (dawno nie bylem ale to trzeba zmienic!) :)

    • ania

      Potwierdzam, fajna meksykańska kuchnia :)

  • PNKNLS

    Poznań – Chatka Babuni – ul. Wrocławska/Jaskółcza !! Najlepsze pierogi z pieca ever!

    • smieciuszka

      zgadzam sie – Chatka Babuni jest w moich planach zawsze gdy jestem w Poznaniu. pierogi z pieca najlepsze ever!

  • Rafał

    Affogato w Łodzi albo Hot Spoon (tajska) – zdecydowanie najlepsze lokale w mieście.

  • Ania

    Znam wapiano od lat. Tu gdzie mieszkam sa 3 ich restauracje. Kazda ma inna jakosc, co niestety zalezy od prowadzacego i personelu. Czesto tam bywalam i niestety jakosc sie pogarsza, potem jest zmiana wlasciciela i wszystko znowu jak w zegarku… Bylam ciekawa jak funkcjonuja w Polsce i szczerze zdziwilam sie, ze klienci dostaja karte i placa przy wyjsciu.

  • pethi

    „Grudzień. Z Michałem Kopikiem piszemy scenariusz do reklamy Żubra.”
    Michał: -No więc tak, słuchaj tego. Biegnę przez dżunglę, wielkim tasakiem kosze zarośla, wysoką trawę, palmy i co tam się nawinie na moje ostrze. Walczę z pigmejami z ich szamanami i twoją teściową. Potem dosiadam lwa i galopuje na nim do świątyni., wchodzę do niej a tam na środku królewna przywiązana do klocka drewna, a naokoło żubry. Biorę żubry i uciekam.
    Komin: -A ja gdzie?
    M:-Ah. to ty też chcesz? To słuchaj tego. Dyskoteka. Najlepszy klub w mieście. Ja i parkiet. Same półnagie kobiety, ocierają się o mnie. Widać mojej i ich krople potu. Sytuacja staje się coraz bardziej gorąca. Jedna rozpina mi koszulę, druga zachodzi mnie od tyłu i i gryzie w ucho. Nagle barman woła żubr raz. Ja go biorę i wychodzę.
    Komin:- A ja gdzie?
    Michał:-Nosz cholera, znowu zapomniałem. To słuchaj tego. Lecę na smoku…
    Komin:-Jak mnie znowu nie umieścisz w scenariuszu, to dzwonie ze skargą.
    Michał:-No to, ty coś wymyśl.
    Komin:-Zrobimy to w barze. Ty będziesz barmanem i opowiadał o piwie. A ja będę klientem, znanym blogerem.
    Michał:-No nie wiem, czy ich budżet to wytrzyma.

  • Natalia

    Jeśli chodzi o pierogi, to z czystym sumieniem mogę polecić Pierogi Świata w Katowicach. Jest różnorodnie i co jakiś czas pojawia się coś nowego w menu.

    • Aneciak

      O tak!!! Pierogi Świata to jedna z moich ulubionych knajp w Kato. Co ciekawe, oprócz ogromnego wyboru pysznych pierogów mają też najlepsze na świecie frytki:)

      Do listy katowickich adresów warto dopisać restaurację Camelot – dwupiętrowa knajpka, 2 min drogi od dworca PKP. Jadałam tam wielokrotnie i zawsze było pysznie;)

  • Paulina

    Czy nie o to chodzi w tym ‚barze mlecznym’ że potrawy dostaje się nie przyprawione, a w okół znajduje sie mnóstwo świeżych przypraw i jak kto woli może sobie sam przyprawić?

    • kominek

      Gdyby o to chodziło, to by w ogóle nie przyprawiali, nieprawdaż?

  • Pati

    Gdańsk – Galeria Bałtycka, restauracja Asia Hung, najlepsze co jadłam w życiu :)

  • kristina

    A ja polecam La Nonna w Polanicy Zdrój,chociaż jest dużo knajpek

    i restauracji w mej mieścinie,tylko tą mogę z czystym sumieniem polecić.

  • dandyska

    kategoria: pizzerie.
    miasto: Wrocław.
    Quorematto Pizza & Cocktail (Rynek-Ratusz!)

    najlepsza pizza, jaką jadłam w Polsce. a zjadłam ich dużo!

  • Aneta

    Piechowice – Kleopatra! Przepysznie, można się przejeść bo dania są naprawdę wyjątkowo smaczne:) w ciągu wypadu wakacyjnego z chłopakiem jedliśmy tam chyba z 6 razy i nigdy nie wyszliśmy niezadowoleni a raczej „przejedzeni” ;)

  • Natalia

    Kominku, jeśli odnajdziesz smak naszej kołobrzeskiej rybki w Warszawie to będę Cię ubóstwiać po wieki. Mi się to jeszcze nie udało i raczej nie uda, bo po kilku próbach zrezygnowałam całkowicie z tego procederu. Cierpię, tęsknie, umieram na samą myśl o tym smaku.

    • kominek

      Naszą kołobrzeską odnalazłem w Londynie. Tamtejsze fish&chips chyba najbardziej przypominają dorsza w panierce.

  • Piotr

    Przy okazji wizyty w Krakowie gorąco polecam Zazie Bistro na Kazimierzu. Inne menu niż wszystkie w tym mieście:)

  • Ania

    dinette – Wrocław

  • Leniu

    W Galerii Mokotów otwierają Vapiano to sprawdzę.

  • Paweł

    Poznań – cafe betty. Może to nie restauracja, ale można polecić każdemu w ciemno. głównie z powodu rogali staromiejskich- świeżo pieczone, prozto z pieca, ciepłe, chrupiące, z prawdziwą czekoladą (dżemem, serem, jabłkiem). Otwarli lokal w galerii MM, ale 2 lokale to chyba jeszcze nie sieciówka ;) Jeśli spróbójecie rogali staromiejskich, na wynalazki typu 7 days nawet nie spojrzycie.

  • Leniu

    Przy okazji jeśli chodzi o bary mleczne, na Ursynowie w Warszawie jest Kucharek Sześć, polecam tanio i naprawde smacznie, no może za wyjątkiem żurka jest zdecydowanie za tłusty.

  • Marcin

    Pyra Bar – Gdańsk

    wpadnij na Zboczka, Potejto, lub Szare ale Jare :)

    • karo

      gdański Pyra Bar to przypuszczalnie dziecko poznańskiego, albo ściągnęli nazwę lokalu i potraw :D pyry wielkopolskie przecie :)

      • Marcin

        Dokładnie, to młodszy brat Poznańskiego Pyra baru ;)

        A poza tym to sobie wypraszamy, wielkopolskie nie ma wyłączności na pyry :)

  • Magda

    Gdańsk – Siempre Pizza e Vino ;)

  • karo

    gdański Pyra Bar to przypuszczalnie dziecko poznańskiego, albo ściągnęli nazwę lokalu i potraw :D przecież każdy wie, że pyry wielkopolskie :)

  • notthatbeautiful

    „nowa świecka tradycja” – „Miś” wiecznie żywy ;) a pan z Kołobrzegu? to może jakieś pomorskie knajpy by się znalazły ?

  • Izabela

    Swojska Chata, Sielsko Anielsko, Incognito oraz Giuseppe w Lublinie i karczma Bida w Bogucinie k. Lublina

    • mali

      To jakiś żart? Jedzenie w Sielsko Anielsko to straszny syf.

  • ania

    Petit pari, mają lokal w gdyni i sopocie, świetna obsługa, jedzenie pyszne i ładnie podane :)

  • Michał

    Ja ostatnio byłem w „Drukarnia Skład Wina & Chleba” w Łodzi (OFF Piotrkowska).
    Zjadłem tam przepysznego hamburgera drobiowego w bułce własnego wypieku (która była chłodnawa i trochę zbyt gruba, ale może to przyzwyczajenie z BK i McD) – niewiele kosztował, bo 12 złotych (w zestawie frytki – widać, że nie są jak z jednej matrycy – plus surówka), a do tego na deser całkiem spory kawałek jabłecznika. Byłem tam w poniedziałek i w środę w godzinach wieczornych i nie było gdzie usiąść, musieliśmy chwilę poczekać aż zwolni się stolik, co uznaję za dużą rekomendację.
    Z chęcią wrócę tam nie raz, bo mają miłą atmosferę, fajny wystrój i przemiłą obsługę.

  • kuzu

    W vapiano dobry jest makaron salvia picante. szałwia wymiata.
    Czasem bywam w bordo. Też dobrze karmią.

  • K.

    Kocham Vapiano!
    Była swego czasu we wrocławiu ale się pokłócili z włascicielami budynku, długo byli zamknięci aż tu niepostrzeżenie na miejscu Vapiano się pojawiła Biedronka… w ramach protestu nie kupuje tam nawet batonika!

    Co do wrocławskich restauracji to polecam Capri – włoska knajpa w Galerii Italiana gdzie właściciel (Włoch oczywiście) powtarza kucharzowi „dawaj wieksze porcje!”. Jak zgłosisz jakąś uwagę co do jedzenia (i bedziesz miał racje) to przyciągnie do stolika kucharza i pokaże mu co zrobił źle. Smak oczywiście tez na poziomie.

    Ja wiem że miała być tylko jedna ale na wypadek gdyby nikt nie wspomniał to godna uwagi jest jeszcze żydowska knajpa Sarah na Włodkowica :)

    • kominek

      Z miejsca i stanowczo odradziłbym jedzenie w takiej knajpie. Ośmieszanie kucharza przy gościach uważam za niedopuszczalne.

      • K.

        Nie, nie ośmieszanie, może troche źle się wyraziłam, on nie robi tego w taki sposób by kucharzowi zrobiło się głupio. Po prostu facet powtarza coś x razy w kuchni, nie dociera, więc jeśli dostaje info o niedociągnięciach od klienta albo sam widzi to zabiera kucharza na sale i pokazuje mu jak to wygląda od drugiej strony. Nie używa przy tym jakichś poniżających słów czy gestów. Przy tym zwykle też powie o tym co ten kucharz robi dobrze albo nawet lepiej od innych. Ja to odbieram raczej jako nauke a nie mobbing. Jemy tam z narzeczonym często od długiego czasu i nawet same kelnerki przyznają że właściciel jest bardzo wymagający ale dużo się w tej pracy uczą i zdecydowana większość z tej pracy uciekać nie chce. Choć pojawiają się tez nowe twarze to jednak większość załogi pracuje tam juz kilka lat – to juz moim zdaniem o czymś świadczy i bynajmniej nie o tym że pracownicy jakoś szczególnie cierpią.

    • Anka Sikorka

      Czytam to z przerażeniem. Co za praktyki… takie sytuacje mają poprawić apetyt??

  • KochamTurcję

    Szczęśliwego pierwszego dnia wiosny! :) i pozdrowienia z Kołobrzegu :)

  • Żorż Ponimirski

    Hmmm…. Trochę się zmartwiłem, że jednak nie będzie tej budki z hot dogami. Ale całym sercem popieram ideę recenzji kulinarnych, osobiście wolę czytac o lokalach niz przepisy. Czekam na następne recki. Karm dobrze albo giń!

    • kominek

      Powinieneś się cieszyć, nic tak źle nie robi, jak konkurencja:)

  • Franceska

    Restauracja Len Arte w Katowicach – mała i przytulna knajpa, gdzie prawdziwą włoską pizzę (podobno) robi prawdziwy Włoch. W restauracji obowiązują dwie zasady – nie ma czegoś takiego jak własna kompozycja oraz za poproszenie o ketchup, sos czosnkowy lub ser gouda wylatuje się za drzwi. Do polania pizzy służy oliwa z oliwek. Od kiedy spróbowałam pizzy w tej restauracji przestałam jeść ją w jakichkolwiek sieciówkach typu Tele Pizza czy Dominium.
    No i maja naprawdę dobre wino stołowe…

  • Aurinko

    Manekin w Poznaniu. Rewelacyjna naleśnikarnia. Jedzenie pycha, sycące, spory wybór, wszystko świeże, bo ruch jak 150, więc schodzi na bieżąco, więc jest świeże :) Ogrooooomnym plusem jest wystrój. Trochę jak z Alicji w Krainie Czarów wymieszanej z twórczością Salvadora Dalego, ale każda sala jest ciut inna. Nawet toalety są tak urządzone, że oprócz damskiej, zajrzałam jeszcze do męskiej i dla niepełnosprawnych :D Każda w zupełnie innym stylu. I ten wystrój sprawia, że dość długie oczekiwanie na jedzenie jest przyjemne. Fakt, że w dniu oblężenia na stolik trzeba czekać przed wejściem, a jak już się zajmie ów stolik, to znów trzeba poczekać, bo 150 innych gości (myślę, że nie przesadziłam) również wymaga dostarczenia amu do stołu. Ale polecam, naprawdę!

  • Kamil

    Łódź – Dagrasso ani razu się nie zawiodłem na ich pizzy, dobra sieciówka

  • keram

    Wrocław BLT Flatbreads, The Winners Pub, Bernard, Va Bene – wszystko okolice rynku
    Leszno – Zielona Antresola – genialne pierogi i naleśniki

  • Mike

    Łódzki Manekin też daje rade. Najlepsze naleśniki w mieście.

  • manti

    Fajnie, tego domagałam się w kwestionariuszu ankiety :)
    ale co ja tu będę mówić, siedzę, czytam, przeżywam, a na talerzu pyzy z paczki :)

    • kominek

      Ja też jadam zawsze pyzy ze sklepu:)

  • Wojtek

    Częstochowa – pizzeria Drzazga sam komponujesz pizzę do wyboru około 30,40 składników, byłem 2 razy i zawsze na 5 :)
    Odnośnie kebabów polecam Amrit kebab w Warszawie.

  • Aneta

    Polecam Czarna.Bar na Sienkiewicza w Warszawie. Klimatyczne wnętrze i fantastyczny kucharz – Jerzy:)

  • Kasia

    W Bydgoszczy- Weranda. Trzeba koniecznie podpuścić kelnera, żeby poopowiadał o winach. Można słuchać i słuchać..

    • Mon

      Jak w Bydgoszczy to koniecznie Kuchnia. Codziennie nowe menu, ktore kucharze przygotowuja na podstawie tego co ciekawego kupia danego dnia. I tatar, ktory jest zawsze w karcie to po prostu czysta poezja.

  • Basia

    Wrocław – Mosaiq

  • zibi_scj55

    Jestem zdegustowany piszącymi o jedzeniu, bardzo szeroko pojętym, a więc i recenzjami o knajpkach czy innych „lokalach” gastronomicznych! I pewnie przestał bym wchodzić na blogi czy strony o tej tematyce, gdyby nie zwykła ciekawość i wiara, że wreszcie pojawi się ktoś bezpretensjonalny a jednocześnie ciekawy i mądry w tym pisaniu! No i….własnie trafiło mi sie wejść na bloga kominek.es! Nie żałuję moich „poszukiwań’, jako że trafiłem na ciekawe podejście do żarcia, a jeszcze……..skromność piszącego. Nie mieni się „ekspertem”, nie przepisuje z wikipedi czy innych podręczników dla techników gastronomicznych, pisze to co widzi i czuje, bez zbytnich wzlotów gastrozoficznych!
    Brawo! Gratuluję!
    Dodaję Cie na pasku ulubionych, co by mieć pod reką, nie zapomnieć i ……….czekać na następny wpis!
    Zbycho

  • Charles

    Polecam warszawski bar Hami na Bielanach. Wystarczy wyjść z metra i iść za zapachem.
    Zalety? Tanio, bo już za 10zł dostajesz ogromną porcję ryżu smażonego z kurczakiem(moje ulubione danie w „chińczykach”). Bardzo smaczne, z dużą ilością kurczaka i naprawdę ostrym sosem.
    Wadą jest na pewno wygląd restauracji. Właście mianem restauracji nazywam to miejsce z grzeczności:) No i jeszcze…o tym miejscu dodają ulotki chyba do każdej gazetki studenckiej w Warszawie. Tu się nie da trafić na taką porę dnia, żeby miejsce nie było przepełnione. Na szczęście obsługa działa bardzo szybko.
    Reasumując. Jeśli ktoś szuka najlepszego „chińczyka” w Warszawie i nie zna bar Hami to… taki ktoś nie jadł jeszcze w najlepszym „chińczyku” w Warszawie.

  • trs.

    Zakopane – Marzanna, ul. Balzera 17a. Absolutnie doskonałe domowe jedzenie. Stolowałam się tam codziennie, będąc przez prawie dwa tygodnie na urlopie. Ceny – śmiesznie niskie. Zamiast typowej góralskiej muzyki, leci tam blues i jazz, którego właściciele – Pan Rysio i jego żona, Marzanna oczywiście, są ogromnymi fanami. Knajpka jest malutka, stolików niewiele, ale codzienna kolejka przed wejściem chyba mówi sama za siebie. Kawałek drogi od oklepanych i nudnych krupówek. I bardzo dobrze!

  • Najlepszejsza

    Aurinko:
    Manekin w Poznaniu. Rewelacyjna naleśnikarnia. Jedzenie pycha, sycące, spory wybór, wszystko świeże, bo ruch jak 150, więc schodzi na bieżąco, więc jest świeże :) Ogrooooomnym plusem jest wystrój. Trochę jak z Alicji w Krainie Czarów wymieszanej z twórczością Salvadora Dalego, ale każda sala jest ciut inna. Nawet toalety są tak urządzone, że oprócz damskiej, zajrzałam jeszcze do męskiej i dla niepełnosprawnych :D Każda w zupełnie innym stylu. I ten wystrój sprawia, że dość długie oczekiwanie na jedzenie jest przyjemne. Fakt, że w dniu oblężenia na stolik trzeba czekać przed wejściem, a jak już się zajmie ów stolik, to znów trzeba poczekać, bo 150 innych gości (myślę, że nie przesadziłam) również wymaga dostarczenia amu do stołu. Ale polecam, naprawdę!

    Manekin jest ogolnie toruński :) w Pozaniu, Bydgoszczy, Gdańsku czy Łodzi posiada filie. Jednak najlepsze naleśniki i tak robią w ich pierwszym lokalu na Wysokiej.

  • Magda

    Kraków – Bar Sałatkowy Chimera – jeżeli chcemy zjeść szybko i zdrowo :)

  • Monika Perszowska

    Jeśli chodzi o Gdynię, to jeszcze: „Pociąg do makaronu” i Chorwacka restauracja przy Świętojańskiej :)

  • ASD

    Jadłem w berlińskim Vapiano. Oceniam bardzo pozytywnie. Potrawy przygotowywane na moich oczach jada się świetnie! Pizza dobra, spaghetti też.

  • Daniel

    Jelcz – Arkadia

  • Ajdija

    Da Marino – New York City

  • Livarot

    Witam! Nie będę pisał o miejscach w których mi nie smakowało, choć wsród wymienionych wyżej kilka znalazłem :) Napiszę o kilku miejscach w których jedzenie i atmosfera sprawiły, że chętnie tam wrócę. Nie zawsze są to lokale o najniższych cenach, ale kredytu na obiad też brać nie trzeba.
    Warszawa: kiedyś Espressamente na Marszałkowskiej – czekam aż Fabio otworzy swój lokal na Krakowskim…fantastyczna włoska kuchnia nie skażona „sieciowością”
    Sopot: Cyrano na monciaku – kuchnia gaskońska
    Gdynia: La Fortuna – rewelacyjna siła włoskiej tradycji
    w Gdyni też bar Kwadrans, w którym tropicielom niezwykłych smaków polecam zupę rybną…naprawdę baaaardzo oryginalna.
    Skoro o rybnej zupie mowa to świetną dają w rest. Szara na krakowskim rynku (zamawiać połówkę, bo cała wystarczy dla kompanii), a mistrzowska jest u p. Jarockiego w Łebie – bar Kaper albo inny Korsarz (skleroza cholera).
    W Szczecinie: Stara Komenda – rewelka własne piwo i paprykarz szczeciński własnej roboty. Nieźle też jest w restauracji hotelu Silver.
    Poznań to mały barek przy hotelu Le boutique i kasza manna na mleku z syropem różanym :)). Rzeszów i PIEROGI w komendzie wojewódzkiej straży pożarnej – maja tam zajefajny, ogólnodostępny barek. wszystko co tam podają jest jak od Mamy :).
    Katowice to oczywiście bezkonkurencyjny STIG na Nikiszowcu, a Olsztyn to sławna i kultowa Dziupla….ech, chyba muszę przysiąść i spisać te moje kulinarne wspomnienia z wojaży po Polsce, bo tak na zawołanie to nie jest tak łatwo sobie wszystko przypomnieć :)
    Pozdrawiam.
    Livarot