20 lat. Tyle czekała na mnie najstarsza książka. Była jedną z pierwszych, które kupiłem, sam nie wiem, co mną wówczas kierowało, bo jej tematyka była raczej daleka od Konopnickiej czy innych lektur szkolnych, jakie wówczas powinienem był czytać. Rozejrzałem się po mojej biblioteczce i znalazłem więcej książek, które na mnie czekają. Całkowicie o nich zapomniałem.

„W pogoni za szakalem”, studium międzynarodowego terroryzmu w otoczce poszukiwań najsłynniejszego terrorysty lat 70. Kupiłem ją w 1993 r. Wydaje mi się, że w tym samym roku kupiłem moją pierwszą książkę dla dorosłych – „Firmę’ Johna Grishama. Ją przeczytałem, kumple z klasy też przeczytali, bo Grisham był wtedy bardzo na topie. Natomiast tą drugą zakończyłem na 146 stronie, zostawiając zagięty róg, znaczący moją porażkę. Była za ciężka, a takie nazwiska jak Husaj, Kadafi były o wiele trudniejsze do przyswojenia niż lektura „Naszej szkapy”. Wróciłem do niej 10 lat później i dociągnąłem do 446 strony. Znowu zagiąłem róg. Zapomniałem o niej.
Kolejne 10 lat minęło. Od kilku dni czytam ją przed snem, zafascynowany tematyką i nie chcę by za szybko się skończyła. Jestem na trzysetnej stronie. Połowa za mną. Tym razem na pewno skończę. Doskonale się ją czyta.

W kolejce czekają następne. Z niektórymi już sobie poradziłem. „Zarys Historii Powszechnej” czekał równe 10 lat. „Idiotę” przeczytałem już parę lat temu, ale zabierałem się za niego jeszcze w pieluchach. Beznadziejna książka. Sam Dostojewski zawsze wydawał mi się nieco przereklamowany, bo „Zbrodnia i kara” też nie zrobiła na mnie wrażenia. Jedynie „Bracia Karamazow” byli do przełknięcia.
Od wieków czeka na mnie „Wojna i Pokój”, wydanie z 1966 roku. Zabrałem je Babci Kominkowej. Twierdziła, że nie przeczytam. Ona zawsze ma rację. Jeszcze nie jestem gotowy. O „Martinie Edenie” pisałem w swojej książce:

Pewnej nocy nie mogłem zasnąć. Przewróciłem się na plecy i zacząłem gapić w sufit. Kątem oka patrzyłem na wielki regał z książkami taty. Na samej górze była jedna, której nigdy nie ściągnąłem, a której tytuł zawsze mnie intrygował. Sięgnąłem po nią i dałem sobie trzydzieści minut, aby mnie wciągnęła.
Rankiem, kiedy rodzice wstali, ja wciąż czytałem. W południe, kiedy mama wołała na obiad, ja wciąż czytałem. Po obiedzie padłem ze zmęczenia, a kiedy wstałem pod wieczór – znowu zacząłem czytać. Następnego dnia rano, kiedy zostało mi już kilkadziesiąt stron, wziąłem rower, pojechałem nad morze na swoją ulubioną ławeczkę i tam dokończyłem.
Była to jedna z niewielu książek, jakie przeczytałem w tamtym czasie. Komputer bardzo źle wpłynął na moje czytelnictwo. Wszystko miało się zmienić za sprawą tego arcydzieła. To był „Martin Eden” Jacka Londona.


 Więcej o książkach z mego dzieciństwa: Książki w naszym życiu


Inną książką, którą miałem przed oczami przez całe dzieciństwo był „Faraon”. Przeczytałem go dopiero na początku studiów. Bardzo mi się podobał, a spodziewałem się przynudzania. Umberto Eco czeka od 8 lat. Skończyłem go w połowie. Larssona przebrnąłem tylko piewszy tom. Drugi zniechęcił mnie po kilkunastu kartkach. „Diabeł ubiera się u Prady” rozczarowałem też w okolicach połowy.
Wkurzam się, bo jeszcze większa kolejkę tworzą książki, które kupiłem w ciągu ostatniego roku. A jeszcze większą – seriale, których od dłuższego czasu nie oglądam, bo wolę przed snem czytać. Też was wkurzają was książki, które nie chcą się same przeczytać?

 

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • Anna K

    Mistrz i Małgorzata czekają na mnie już ponad 5 lat!

    • Waldemar

      Właśnie czytam. Polecam! Też na mnie czekał.

    • Renata

      Na tapecie mam „Krainę wódki” Mo Yana nagrodzonego nagrodą Nobla. Podtytuł „Prawda o Chinach nie jest przyjemna”. Jeżeli cokolwiek jest w tej książce prawdą , to strach się bać.
      W trakcie przeczytałam „Jabłoń w ogrodzie morze jest blisko” Artur Cieślar rozmawia z Małgorzatą Braunek.
      Cały czas sięgam po Biblię i czytam Blogera Kominka. Przeczytałam 75 %, Kindle mi pokazuje. Już wiem, że nie będę zarobkować na blogu, jak zacznę go pisać. Nie ten temperament. Już miałam stronkę zresztą, ale nie umieściłam jej w wyszukiwarce, tylko puszczałam linka znajomym królika.
      Teraz natomiast wymyśliłam, że mogę zareklamować moje zainteresowania, które dzięki temu się szybciej spieniężą. Decyzja zapadnie jak dokończę 25 %.

    • Karolina W.

      Ja już czytałam 8 razy, DOSŁOWNIE 8 !! Nie wiem czemu mi się tak podoba, na pewno przeczytam jeszcze kilka razy, po prostu mnie hipnotyzuje.

  • elka

    Raczej Wkurza mnie,ze nie moge już czytać kolejneh książki Tomczyka.Jego sie czyta wkurzajaco za szybko;)

  • Maciej Sola

    Steve uparcie stawia mi opór, co jest szczególnie dziwne, bo ebooki połykam z dwa razy szybciej niż tradycyjne książki

    • kominek

      Przejdź od razu do setnej strony i pójdzie jak po maśle.

      • Kacha

        Chcesz/Chcecie mi powiedzieć, ze nie ma sensu za zabieranie się za drugą i trzecią część? Tylko pierwsza była zaskoczeniem? Reszta to co? ..

        a swoją drogą, dasz kiedyś szansę sobie na: „Pięćdziesiąt twarzy Greya” ? ??

  • Kasia P.

    No właśnie, „Martin Eden” to uuuulubiona książka nr 1 mojego dzieciństwa!!! przeczytałam ją jednym tchem też chyba w dwa dni i zaraz pisałam o niej na olimpiadzie z polskiego w siódmej klasie podstawówki na któryś z wolnych tematów; do dziś mam przed oczami głównego bohatera!

  • Radek Kowalik

    Ja akurat każdą rozpoczętą książkę kończę (chyba, że jest okrutnym gniotem i po prostu wiem, że do niej nigdy nie wrócę).

    Ale kilka razy zdarzyło mi się przeczytać coś w młodości, a następnie odświeżyć lekturę wiele lat później, po czym stwierdzałem, że dla mojego młodszego „ja” cała historia miała inny wydźwięk, niż obecnie.

    Tak było choćby z bardzo ciekawą „Grą Endera” (polecam ogólnie, jeśli lubisz klimaty sci-fi). Czytając ją jako pacholęcie nie odkrywałem pewnych niuansów, które odnalazłem w czasie późniejszego czytania.

  • Kasia P.

    Polecam „Petersburg” Andrieja Biełego – do przebrnięcia tylko dla nielicznych – ja uwielbiam! Na dorzutkę „Kocio Letajew” tego samego autora :) – gdzieś tam na końcu kolejki do przeczytania dopisać, a może wyjdzie, że poza kolejnością :)))?

  • Marcin Michno

    Do tej pory nie dałem rady przeczytać Władcy pierścieni mimo że kupiłem wydanie specjalne żeby się zmotywować.
    Zaginanie rogów..zerwałem kiedyś z dziewczyną z tego powodu.

    • Karolina W.

      Ja przeczytałam zaraz przed filmem, i całe szczęście bo po obejrzeniu ekranizacji pewnie bym się za nią nie zabrała. Książka troszkę przynudza, omijałam opisy drzew genealogicznych :)

  • MilkyWay

    A próbowałeś Kominku Cortazara? ;)

    • kominek

      A dajże spokój! To może ten od „Gra w klasy”? Skończyłem w połowie.

      • MilkyWay

        A ja doszłam do końca. I sama sobie przyznałam medal za wytrwałość ;)

  • radaro

    „Babcia Kominkowa” rządzi ;)

  • Ulla

    Na „Lubimy Czytać” mam kilkadziesiąt pozycji na liście pt. chcę przeczytać. Traktuję ją raczej jako przypomnienie, co chciałabym kiedyś przeczytać, może kupić czy wypożyczyć.
    Na szczęście na regale zalega tylko kilka nieprzeczytanych książek. Chociaż pewnie zaraz trochę ich się uzbiera, bo przeglądając księgarnie internetowe już wpadły mi w oko pewne lektury. Najbardziej ubolewam nad tym, że Clavell stoi i czeka. Po doskonałym Shogunie i genialnym Tai-Panie, kupiłam wszystkie jego książki, i teraz te tomiszcza czekają na swój, to znaczy na mój czas. A że w serialach, w których jestem na bieżąco, zaczyna się sezon ogórkowy, to doskonały moment na pochłonięcie kilku pozycji. Przynajmniej mam taką ambicję:)

    U mnie książką, do której muszę chyba dorosnąć to „Sto lat samotności”. Albo wieje nudą, albo to nie moja bajka.

    • magda

      Właśnie czytam Sto Lat Samotności. Kilka lat temu się poddałam, teraz ładnie mi się czyta (bez większego szału, bo to nie jest książka, która ma wciągać, ale niektóre momenty ma fantastyczne). Dzisiaj pewnie skończę, jupi.
      PS. Mam 25 lat. Od dzisiaj ;)

      • kominek

        „Sto lat samotności” traktowałem szkoleniowo. Autor przepięknie potrafił pisać o niczym. Uczyłem się tej umiejętności i jak widać opanowałem w 100 proc.

        • magda

          Ja właśnie czasami lubię przeczytać książkę „o niczym”. Zawsze bardziej zwracałam uwagę na język, na sposób przekazywania emocji, niż na samą fabułę. Czasami potrafi mnie wciągnąć książka, w której pozornie zupełnie nic się nie dzieje. Dlatego uwielbiam Raymonda Carvera. I Murakamiego, ale to inna bajka.

          • rzeczy zebrane

            Mnie ta książka rozczarowała, chyba nie lubię o niczym :/

      • Eda

        Przebrnęłam przez ten wiek samotności. Pamiętam jak po jakimś czasie gubiłam się w losach rodziny. I za cholerę nie pamiętałam kto jest kim i z kim. :)

        • Ulla

          Dokładnie. Ja w głowie rysowalam drzewo genealogiczne, coby pamiętać kto z kim i kiedy.

          • Karolina W.

            Moda Na Sukces :)

  • Bellissima

    Mnie bardzo wkurzają choć bardzo lubię czytać!
    Kolejkę już mam taką,że jakby nie było internetu przez pół roku to miałabym zajęcie zapewnione;)

  • frn

    Co do osoby Szakala, polecam Ci „Ja, terrorysta” Antonio Salasa. Książka jest reportażem z kilku lat życia autora infiltrującego środowisko terrorystyczne, w wyniku czego staje się bliskim współpracownikiem Ilicha, który kontaktuje się z nim regularnie z więzienia.

    Polecam też jego poprzednią książkę „Handlowałem kobietami, w której zajmuje się handlem żywym towarem w Hiszpanii. Podziwiam Salasa za odwagę, jego reportaże są naprawdę świetne, a przede wszystkim rzetelne.

  • blackdress

    Na mnie czeka Mistrz i Małgorzata..od dwudziestu lat!!! ..co zacznę to odłożę..no nie bierze mnie! a mam poczucie ,że muszę..no i tak co kilka lat ..

    • kominek

      Na mnie się doczekał, ale już nawet nie pamiętam o czym była. Coś o kotach i jakimś teatrze:)

      • krampfunga

        ja zawsze polecam tym, którzy jeszcze nie czytali albo z trudem przebrnęli przez mistrza i małgorzatę, spróbować zacząć, omijając części z piłatem, bo to najsłabszy punkt tej książki – za to cała reszta dziejąca się we współczesnej (no, w miarę) moskwie jest po prostu genialna – i jak się już do tego dojdzie to się powinno już wciągnąć do tego stopnia, żeby i te kawałki o starożytności przełknąć.
        albo i nie ;) – w końcu każdy ma inny gust, ja w każdym razie polecam spróbować jeszcze raz – może to jedna z tych książek, które podchodzą za drugim razem, a nuż.

        • Waldemar

          A mi się właśnie fragmenty z piłatem podobają. Ciekawe to jest, bo mogło pokazywać jak było, że ‚Jezus miał szanse przeżyć i nje chciał umrzeć, ale jedno głupie zdanie i brak możliwości wtłumaczenia postawiły na nim kreskę.
          Dla mnie ultra ciekawe, bo ciekawi mnie ten temat.

  • Magda

    Od sześciu lat czeka „Uciec jak najwyżej” – historia Wandy Rutkiewicz, trochę krócej „Niebezpieczne związki”, „Tytus Groan” i „Błękitne niebo i czarne oliwki”. Nie wspominając o „Dwóch latach wakacji” Verne’a, o których przeczytaniu myślałam już z 15 lat temu… Ech. Gdzieś tam na horyzoncie majaczy się Władzio Tolkiena, Zamek Kafki i Diuna Herberta. Ale chyba jeszcze muszą odleżeć. Albo ja dojrzeć, nie wiem.
    To przez te okładki, mówię wam – kuszą i uwodzą kolorowa grafiką czy zdjęciem. A później, po pierwszej stronie, dwóch… albo i przed… emocje opadają i się czytać nie chce.

    • Anka

      Niebezpieczne związki są super :) Tolkiena ledwo dałam radę.

  • krampfunga

    kiedyś każda niedokończona książka dręczyła mnie przez długi czas i czasami nawet zmuszałam się, żeby dokończyć, ale po jakimś czasie doszłam do wniosku, że nie warto tracić czasu na coś, co mi nie podchodzi, bo i tak jest zbyt wiele książek na tak krótkie życie – dziś nie mam skrupułów przerwać lekturę choćby i w połowie, jeśli jednak zaczynam czuć, że bardziej ją męczę, niż mam z tego przyjemność.
    lista niedokończonych książek rośnie u mnie coraz bardziej, ale z doświadczenia wiem, że to jeszcze nic straconego, bo do niektórych faktycznie trzeba dojrzeć – np. moje dwie ulubione książki, mistrz i małgośka oraz paragraf 22, za pierwszym razem zostały porzucone po kilku stronach, żeby w kilka lat później mieć swój renesans, który zresztą trwa aż do dziś ;)
    sporo jest książek, po które sięgnęłam, bo to „klasyki”, a które potem okazały się bardzo średnie, ale cały czas biorę pod uwagę to, że kiedyś jeszcze wrócę do tych wszystkich idiotów, kochanków lady chatterley czy innych madame bovary (i dziesiątek innych porzuconych biedaków) i że może wtedy one też będą „czytać się same” – a póki co, po prostu sięgam po coś innego, o.

    • Ulla

      Paragraf 22♥ Pokochałam od pierwszych stron. Wpadł w moje ręce dopiero w zeszłym roku., w wieku czydziestu lat, może dlatego od razu do mnie trafił;)

      • krampfunga

        ja pamiętamswoje pierwsze podejście jakby to było wczoraj – miałam kilkanaście lat i zamiast w szkole, siedziałam z książką na ławce w parku; właśnie z paragrafem. i pamiętam, że z trudem przebrnęłam przez kilka pierwszych stron zniesmaczona faktem, że można pisać o „takich rzeczach” (scena szpitalna to była hehe). za to kilka lat później śmiałam się na głos i od tamtej pory śmieję się za każdym jednym razem, kiedy ją czytam (owszem, nie znudziła mi się jeszcze). no i wszystkie inne książki hellera też mogę z czystym sumieniem polecić – w tym paragraf 22 bis i paragraf 23, które wprawdzie nie umywają się do paragrafu 22, ale też dają radę, zwłaszcza jeśli jest się spragnionym yossariana.

        • matylda

          Paragraf 22 nie był moją książką Hellera, ale jak zaczęłam czytać jego książki to przez miesiąc mnie nie było.

  • Krzysiek Mikulski

    Ja nacieram aż uda mi się przełamać opór. Np. do „Procesu” Kafki podchodziłem 6 razy w ciągu kilku miesięcy.

    • Ulcia

      Polecam, całkiem ciekawa to satyra ;)

  • JusT

    Bardzo się cieszę, bo dorosłam w końcu do reportaży Kapuścińskiego! Wcześniej mnie nudziły.
    Najbardziej chciałabym by „przeczytali się sami” rosyjscy klasycy- Gogol, Tołstoj, Czechow. Nie umiem odnaleźć się w ich klimacie,

    • Ulcia

      Skoro widzę zamiłowanie do reportaży, polecam Tochmana – zupełnie oczywiście jest to coś odmiennego od Kapuścińskiego, ale chwilami miałam wręcz łzy w oczach – coś niesamowitego!

      • JusT

        Na pewno po Niego sięgnę :)

  • Krzysztof Węglewski

    „Lód” Dukaja – jeździ ze mną na każdy wyjazd, na delegacje i w góry, trzy razy odpadłem gdzieś koło 200 strony…

    • Ulcia

      Niesamowicie długa książka, a słyszałeś, że spora z niej część została wycięta? :)

      • Monika

        Zdaje się, że ok.1000 stron i pięknie gubi się wątki.. :-)

      • Krzysztof Węglewski

        za dukaj.pl
        „Czy to prawda, że wydrukowana wersja „Lodu” została skrócona z wersji napisanej?
        JD: Jeszcze w trakcie pisania wykonywałem rutynowe cięcia, ale po oddaniu tekstu wydawnictwu nie nastąpiły żadne skróty wykraczające poza normalną korektę.”

        Na tej samej stronie jest informacja, że w przypadku „Czarnych oceanów” „Wersja I miała ponad 1300 stron i samodzielnie ściąłem ją o połowę do wersji II, 650-stronicowej”

        Pozdrawiam :)

        • Ulcia

          O to może mi się tytuły pomyliły, przepraszam za wprowadzenie w błąd :)

  • Dominik

    Martina Adena dostałem jako nagrodę ze świadectwem dawno temu i nigdy nie podjąłem się przeczytania. Książka zawsze stała odłogiem. Podczas czytania tego tekstu, przypomniałem sobie, że kojarzę tytuł, spojrzałem i rzeczywiście mam tę książkę. Akurat skończyłem Trainspotting, więc biorę się za czytanie.

  • kevin171

    Przeczytajcie Czarodziejską Górę Manna „jednym tchem”, to będzie powód do uznania

  • Minerwa

    Mam cały pokój w książkach, których wciąż nie czytam, bo nie mogę się powstrzymać od pożyczek z biblioteki, a tam gryzą mnie terminy… Byłam w stanie przeczytać wszystko, jak siedziałam w domu dwa miesiące bez Internetu i telewizora, ale faktycznie do niektórych książek trzeba dojrzeć.

  • Milena

    Ja mam tak Kominku z… Twoim Blegerem, ale to dlatego, że bardzo trudno mi ją dostać. Na szczęście znalazłam już na Allegro z autografem (hurrra! nawet serduszko jest!) i niecierpliwie czekam aż przyjdzie. Niby kolega podesłał mi ebook, ale nie umiem ich czytać. Wolę stare, poczciwe wydania papierowe. Czuję, że to będzie jedna z nielicznych książek, które pochłonę w jeden dzień.

    • Milena

      Oczywiście „Blogerem”, mały chochlik się wkradł. ;)

    • Ulla

      Że co? Z autografem?!? Zazdrość.

  • Ulcia

    Mam na półce kilka drugorzędnych powiastek, będących nieudanymi prezentami i raczej do nich nie zajrzę.
    Jednak jest jedna powieść, do której musiałam dorosnąć, to byli „Chłopi” Reymonta. Dopiero jako studentka polonistyki zrozumiałam ich fenomen i uznałam za arcydzieło i to też całkiem niechcący. Do egzaminu zamierzałam przeczytać jedynie opracowanie, bo z liceum miałam bolesne wspomnienia z tą lekturą, ale zamierzałam przeczytać kilka stron, żeby zorientować się w sposobie narracji i detalach językowych no i wsiąkłam.
    To samo miałam z Żeromskim, byłam uprzedzona dla zasady, ale przeczytałam „Dzieje grzechu” i diametralnie zmieniłam zdanie co do autora.

  • krampfunga

    swoją drogą widzę, że jest kilka takich uniwersalnych książek, z którym ciężko się rozprawić – np. z wyżej wymienionych też miałam problem z procesem, czarodziejską górą, sto lat samotności czy grą w klasy (z czego tylko manna nie udało mi się ukończyć, bo cortazara na przykład bardzo polubiłam).

  • Monika

    A na mnie od lat czeka Kundera, Myśliwski i Joyce…

    • Ana

      Na mnie Kundera się doczekał i było warto, oj było warto, bo mam kolejnego ulubiongeo pisarza

  • marian

    12 tomów astrologii klasycznej Wrońskiego. Nie mogę przebrnąć nawet przez pierwszy, Co się zatrzymam nad jednym zagadnieniem zbaczam z toru na kilka lat.

  • monia

    Jak tu ambitnie:)
    Ja traktuje ksiazki jako relaks, odskocznie i odmozdzenie, czytam to, co mnie wciaga. Jak ksiazka jest nudna to odkladam i nie mam wyrzutow sumienia( kiedys meczylam kazdy badziew ktory zaczelam).

    Ksiazka do ktorej jeszcze nie doroslam, chyba nie doroslam, to Biblia.

  • Eda

    Nigdy nie przeczytałam w całości „Pana Tadeusza”. Zawsze padam w połowie. Zaczynałam ją już 5 razy. Kolejna to „W pustyni i w puszczy”. W ogóle mnie nie wciągnęła i leży na półce od 6 klasy podstawówki.

  • Sebastian

    Ja trzy razy podchodziłem do „Powrotu z gwiazd” Lema. Za pierwszym razem pokonał mnie opis portu rozpoczynający książkę. Drugim razem nie ogarnąłem przekazu gdzieś w połowie. Trzecie podejście (dobre 12 lat temu) utwierdziło mnie w przekonaniu, że to jedna z najlepszych, jakie czytałem. Do dziś słabo już ją pamiętam, ale ciągle zaczynam rozumieć coś na nowo. Muszę przeczytać ponownie…

  • manti

    Podziwiam moje koleżanki, które potrafią dosłownie zmęczyć książkę do końca. Nie umieją jej rzucić, tylko czytają do ostatniej kartki. Ja jestem bardzo wybredna, ale nie ma to niczego wspólnego z jakimś znawstwem literatury. Chyba po prostu jestem leniwa, co nie stawia mnie w korzystnym świetle, ale jak książka mnie usypia – nie jestem w stanie dać jej więcej niż 10-15 stron. Albo mnie wciąga bez pamięci, albo nie. Nie ma półśrodków.

  • Edyta (JaJędza)

    Mistrz i Małgorzata to jedna z książek, przeczytana niezliczoną ilość razy, do której z przyjemnością wracam. Snajper rozczarował, Torquemada czekała na mnie parę lat, miesiąc temu utkwiłam na samym końcu Władcy Pierścieni, Pamiątkowe Rupiecie nudzą. Znając siebie, wróce do nich za jakiś czas. Każdy tytuł dostaje drugą szansę.

  • Oszczep

    Wszystkie książki z serii „Pieśni Lodu I Ognia” czekają na moją wybujałą erotycznie wyobraźnie. Serialu nie oglądam, więc tym bardziej sam siebie zaskakuję w nie czytaniu tych książek. Stwierdzam, iż (jako weteran fantasy) cała seria działa na zasadzie: „im bardziej coś wydaje Ci się nieprawdopodobne, tym większe są szanse, że to się wydarzy”. O dziwo staje się to przewidywalne. I nudne.

  • Milena

    Oj tak, będzie stała na honorowym miejscu po przeczytaniu – obok mojej pracy licencjackiej. :P

  • Grzegorz Okaz

    Moja półka wciąż szybciej rośnie niż się kurczy… to już ponad rok po nieco przedłużonych studiach, a ja dalej mam lekki wstręt do czytania. Za dużo było, ale pomału do przodu, a to jakiś Umberto Eco, a to Pamuk, a to coś zupełnie niezobowiązującego z polskiej literatury. Następny będzie chyba Pilch. Czy audiobooki też się liczą?

  • LISU

    uaaa..
    moja półka wstydu :)
    dość długa, bo odmówić sobie kupna książek regularnie nie potrafię, gorzej z ich przeczytaniem co do jednej.
    Niektóre faktycznie czekają długimi latami, lekkie, ‚cięższe’, przeróżne, łączy je to, że wspólnie stoją i ze mnie kpią :C
    „Bracia Karamazow”, „Lord Jim”, „Jądro Ciemności” – klasyki niby podobno, ok, mam, ale na swoją randkę czekają już zdecydowanie za długo. Podobnie jak moja największa sól w oku „Teatr Rzeźnika” Kellermana, do którego podchodziłem z 15 razy. Ale w końcu mi się uda :)
    O „Dexterze” nie wspomnę, bo trochę wstyd, ze porzuciłem go skończywszy drugi tom, bo… zmieniono wydawce i reszta serii ma tak beznadziejne okładki, że mi po prostu przez ręce nie przeszły :) („Dexter” ku mej radości najpierw zawitał do mnie w formie ksiązkowej, potem dopiero serialowej, zapał trochę zgasł, jak wyczekiwany drugi sezon okazał się kompletnie różny od tego co wcześniej przeczytałem – a szkoda, bo była mocna jazda :) )

    Jedno z ‚nadrobionych’? „Mistrz i Małgorzata”… i teraz tak.. albo to ja jestem jakiś dziwny/głupi/niepojętny, albo ta książka to po prostu badziew, z kilkoma fajnymi momentami, bo tego się czytać nie dało – 1/3 całości do kastracji, i może coś by z tego wyszło. Nie pojmuję kompletnie zachwytów nad tym dziełem i tego jak wysoko ten tytuł jest stawiany przez ludzi w rankingu ‚ulubiona książka’. Bo to modne, fajnie się pochwalić, czy ja po prostu tego nie zakapowałem..
    Ale drugi raz czytać nie będę, wątpię abym na tyle zmądrzał i nagle mnie oświeciło o genialności tego dzieła.

    a gier ile czeka…. :C

    • Magda

      Tak dużo gier, a tak mało czasu… ;(

  • Anka

    O książkach które mam na półce a których NIE przeczytałam mogłabym pracę dyplomową napisać ;) Bardzo często mam tak że kupuję/pożyczam, przeczytam kilka stron i książka wędruje na półkę czekać na lepsze czasy ;) Chociaż ostatnio zupełnie inaczej było z „Rącze konie” Cormaca McCarthy. Zaczynałam kilka razy, obejrzałam początek filmu i stwierdziłam że książka wraca nieczytana do biblioteki. Ale tak mi jakoś nie dawała spokoju że zaczęłam jeszcze raz i poszło… :) Piękna :)
    A z dzieciństwa to „Dolina bez wyjścia”. Zaczynana z 20 razy, a przeczytana w jeden dzień gdy byłam chora ;)
    „Mistrz i Małgorzata” odrzuca mnie już po pierwszych stronach. Za to „Quo Vadis” Sienkiewicza które zaczęłam bez przekonania okazała się piękną i jedna z moich ulubionych książek. innych Sienkiewicza nie czytałam ;) „W pustyni i w puszczy” nie przetrawiłam ;)

  • pethi

    „Mistrz i Małgorzata czekają na mnie już ponad 5 lat!”
    Ostatnio mówiłem wykładowcy, że ta książka jest jak Jack Daniel’s podniecają się nią licealiści z niewiadomych powodów. Chyba dlatego, że występuje tam słowo wódka. Jestem zaskoczony, że nie ma jeszcze obrazków JD z kolą i obok mistrz i Małgorzata.

    Zastoje w książkach mam czasami, ale nie sięgam po inne bo muszę ją zmęczyć. Wywiad z wampirem to z 3 razy przerywałem, każda przerwa trwała coś koło 3 tygodni. Tak samo w starcie królów, przecież wątki z tym kaleką nie da się czytać, też rzucałem książkę na tygodnie zanim kupiłem leki na uspokojenie i dopiero wtedy mogłem przebrnąć przez jego wątek. To już wątek Hodor’a byłby ciekawszy.

  • Karo

    Na mnie czeka „Historyk” już od ponad 7 lat, miałam do tej książki dwa podejścia, ale nie mogłam przebrnąć przez pierwszych kilkanaście stron. Może kiedyś do niej wróce…

  • Hayde

    Jak dorosne, to przeczytam „The path to power” Maggie Thatcher. Niesamowita kobieta. W miedzyczasie numerem jeden pozostaje dla mnie „Hrabia Monte Christo” Dumasa.

  • kalejdoskop

    Kiedyś kupiłam na pchlim targu „Pachnidło” w oryginale. Musiało poczekać bardzo długo, żebym mogła ze spokojem przeczytać i docenić.

  • matylda

    Vonnegut czekał na mnie długo, chciałam bardzo jakąś jego książkę przeczytać, bo w wielu innych książkach były cytaty jego. Do dziś darzę sentymentem jego książki, ale na razie do żadnej nie wróciłam.

  • gilraen_tinuviel

    Ja miałam tylko, kilka książek na których poległam i szczerze, nawet nie za dobrze pamiętam, jakie to były. Prawdopodobnie wybrałam je w bibliotece po tytule lub krótkim opisie, na „chybił trafił”, to jedna z moich metod wybierania książek, jak mam ochotę coś przeczytać, ale nie wiem co. Nawet praktycznie wszystkie lektury przeczytałam, tylko „Pingwiny w zagrodzie” i Krzyżaków nie (i jeszcze jakiejś jednej w liceum, bo byłam w tym czasie chora). Ale dużo klasyków czeka na przeczytanie, oj dużo (i nie tylko), ostatnio się zapoznałam z „Dumą i Uprzedzeniem” i „Czekając na Godota” (chciałabym zobaczyć na deskach teatru). Po siostry Austen jeszcze na pewno sięgnę.

  • Agatonistka

    Na mnie tak od lat czeka Diuna. Dorwałam się do niej w którejś klasie podstawówki i za nic nie mogłam przebrnąć. Ale kiedyś przeczytam od deski do deski. Za to w tamtym roku nadrobiłam „Buszującego w zbożu” (niestety wielkie rozczarowanie) oraz „Mistrza i Małgorzatę” (za to ta była świetna).
    Ale teraz poluję na „Cykl Barokowy” – podobno genialna saga osadzona w XVII i XVIII w. o tym jak rodziła się ekonomia, o rewolucji przemysłowej, alchemii i odkryciach naukowych.

  • Krab

    Mozaika Parsifala Ludluma, 5-6 lat temu zacząłem czytać, gdzieś w połowie utkwiłem i nigdy nie mogłem jej dokończyć bo za mało pamiętałem szczegółów, ani zacząć od nowa, bo niektóre wciąż pamiętałem, ale właśnie zdałem sobie sprawę, że za cholerę już nic z niej nie pamiętam i jak będzie okazja to się za nią zabiorę.

  • ania

    Kacha:
    Chcesz/Chceciemipowiedzieć,zeniemasensuzazabieraniesięzadrugąitrzeciączęść?Tylkopierwszabyłazaskoczeniem?Resztatoco?..

    aswojądrogą,daszkiedyśszansęsobiena:„PięćdziesiąttwarzyGreya”???

    „Pięćdziesiąt twarzy Greya” to softporno dla pensjonarek.

  • Renata

    Na tapecie mam „Krainę wódki” Mo Yana nagrodzonego nagrodą Nobla. Podtytuł „Prawda o Chinach nie jest przyjemna”. Jeżeli cokolwiek jest w tej książce prawdą , to strach się bać.
    W trakcie przeczytałam „Jabłoń w ogrodzie morze jest blisko” Artur Cieślar rozmawia z Małgorzatą Braunek.
    Cały czas sięgam po Biblię i czytam Blogera Kominka. Przeczytałam 75 %, Kindle mi pokazuje. Już wiem, że nie będę zarobkować na blogu, jak zacznę go pisać. Nie ten temperament. Już miałam stronkę zresztą, ale nie umieściłam jej w wyszukiwarce, tylko puszczałam linka znajomym królika.
    Teraz natomiast wymyśliłam, że mogę zareklamować moje zainteresowania, które dzięki temu się szybciej spieniężą. Decyzja zapadnie jak dokończę 25 %.

  • moniak.

    Ja nie moge od 5 lat dokończyć Orwella ‚ Rok 1984′. Nie podchodzi mi w ogóle, a zabierałam się za nią już 3 razy. Na urlopie planuję znowu do niej wrócić, ale ciężko to widzę. Niestety należę do tych osób, które muszą przeczytać każdą książkę do końca, mimo iż może to trwać latami.

  • mazurek90

    polecam „fight club” chucka palahniuka oraz „dawkę geniuszu” alana glynna :)

  • duch.baranka

    Może kiedyś jeszcze raz „Doktora Faustusa” T.Manna; ciekawe, czy będzie mi łatwiej na starość.
    do rozdziewiczenia: Ulisses, W poszukiwaniu straconego czasu, ale to już może po czterdziestce ;)

  • Kimoniara

    Kiedy w zeszłą sobotę po raz pierwszy w życiu skakałam do wody z najwyższej trampoliny woda ściągnęła mnie mocno w dół. Dałam się jej pochłonąć zupełnie. Na krótka chwilę czas zwolnił, świat stał się nierzeczywisty i odległy, a ja poczułam jakbym znalazła się w bajkowej krainie. Kiedy woda wypychała mnie na powierzchnię pomyślałam o Martinie Edenie i zastanawiałam się czy czuł podobnie.

  • 007

    Nie wiem jak można powiedzieć że Larsson napisał coś nudzącego. W życiu przeczytałem tysiące książek i jedyną zasadą jaką mam jest to że każdą kończę bez względu czy mi się podoba czy nie. Ale trylogie Millenium przeczytałem jakby świata poza nią nie było. Zgodzę się że do niektórych książek trzeba dorosnąc,

  • shaolinka

    Ja od 15 lat czytam Ulissesa i mam nadzieję że kiedyś dobrnę do końca bo słyszałam że ta książka wygrywa w rankingu na najlepsze zakończenie.

  • PPP

    Martin Eden – czytałem ciągiem całą noc… wyłem na końcu. Wracałem do niej 10 razy. Niesamowita. To było 10 lat temu. Czytam rocznie z 200 książek, a mimo to nie trafiłem na równie mocną. Po przeczytaniu tego co napisałeś wspomnienia wróciły. Dzięki :-)

  • Mac

    EUROPA Normana Davies’a czeka i z wyrzutem patrzy z półki.

  • mari

    Chyba każdy ma na półce pozycje odłożone „na kiedyś”. Akurat „Mistrza i Małgorzatę” bardzo dobrze mi się czytało, ale są pozycje, które zaczynałam kilka razy i nadal nie jestem w stanie przebrnąć przez pierwsze 100 stron, ale mam w zwyczaju kończyć, co zaczęłam, więc kiedyś na pewno je dokończę. Na moje (nie?)szczęście kolekcja do przeczytania powiększa się szybciej, niż książek przeczytanych, ale jakoś specjalnie nad tym nie ubolewam. ;)

  • Vagdavercustis

    Miałam tak między innymi ze „Zbrodnią i karą”. Zabierałam się do tego chyba z 5 razy, dopiero kilka miesięcy temu w końcu przebrnęłam przez całość, przymuszona przez szkołę.
    „Faraon” ciągle czeka na lepsze dni.

  • lucyna

    a może „Skrzywdzeni i poniżeni”? Po tej książce zmieniłam o Nim zdanie:)
    pozdrawiam L.

  • lucyna

    Nie czytajcie książek, których nienawidzicie, bo znienawidzicie je jeszcze bardziej. Nigdy nie czytałam lektur w szkole, to było jak „przymusowe” roboty. Nienawidzę presji, zresztą nikt jej nie lubi i całe szczęście:), no i co z tego, że ktoś nie przeczyta zadanej lektury??? Zapewne będzie to straszliwa zbrodnia, zostanie wyklęty, jak w średniowieczu;)
    Zawsze wybierajcie to, co Wam się najbardziej podoba, to co lubicie, to co sprawia przyjemność, wybierajcie najwartościowsze rzeczy w życiu /łącznie z książkami/ :)

    Pozdrawiam L.

  • Dorrada

    Gra o Tron -książka …Aleksander Dumas syn i ojciec,- wszystko ,..,eduardo mendoza… Mario Vargas Liosa – Raj tuż za rogiem- polecam

  • zbyszekspir

    Fajny temat i pomysł na post. Miałem podobnie z „Obietnicą poranka” Romain Gary, kupiłem ją w 1993, przeczytałem kilka stron, odłożyłem na półkę, jeszcze kilka razy próbowałem, ale było coś takiego w tej książce (być może postać matki) co mnie denerwowało i nie mogłem jej skończyć. Potrzeba było dopiero 18 lat, podczas których pewnie się dosyć zmieniłem i bloga o książkach aby przyszedł czas „Obietnicy”. Tym razem książka bardzo mi się spodobała. Może jednak warto jest czasami poczekać, nawet 18 lat :)