Mieszkanie za 3000$? Wyżywienie za 50$ dziennie? Zapomnij! Odkąd tu jestem, dostaję od was sporo maili, że marzy wam się podobna wyprawa. Obawiam się, że taniej wyniesie was podróż dookoła świata, bo lecąc do Nowego Jorku trzeba być przygotowanym na nieprzewidziane, a czasami niepożądane zakupy.

Zaczyna się już na lotnisku. Taksówka do miasta – 60 dolarów. Tygodniowy bilet na metro – 30 dolarów.
Fryzjer…

fryzjer

60 dolarów.
O ile nie masz mózgu jak ja i o cenę zapytasz dopiero po usłudze. Normalne ceny nie przekraczają 20 dolarów, a tydzień temu odkryłem najlepszego fryzjera na świecie, który strzyże za 15 dolarów i robi to z dokładnością, jakiej nigdy nie doświadczyłem. Wbrew pozorom nawet ogolenie na zero jest sztuką.

DSC08230

To mit, że internet jest wszędzie, bo cóż z tego, że jest, skoro nie da się z niego korzystać? Na dłuższą metę chodzenie do Starbucksa nie ma sensu, bo z prędkością sieci, jaka tam jest (i w innych lokalach) przejrzysz co najwyżej Facebooka.
Ja zainwestowałem w router. Kupiłem go w Best Buy Mobile. 120 dolarów za urządzenie, 40 dolarów za miesięczną sieć 4G bez limitu. Wystarcza do podstawowych czynności.
W ten sposób w ciągu jednego dnia w NYC wydałem ponad 300 dolarów, czyli tyle, ile miałbym do wydania, gdybym założył, że przez tydzień da się tu przeżyć za 50 dolarów.
Ale to dopiero początek wydatków.

french press

French press. Wziąłem ze sobą ekspress Nespresso, bo mam taki mały, idealny do podróży, ale niestety nie wytrzymał trudów lotu. Przewoziłem go zgodnie z przykazaniami i to nie wystarczyło.
40 dolarów. 
Dwa kubki – 10 dolarów.

2013-08-26 14.29.18

Wodę trzeba zagotować. Najtańszy czajnik – 20 dolarów.

 

2013-08-29 13.58.35 HDR

Po paru dniach w Nowym Jorku zaczynasz mieć wrażenie, że jest ciebie więcej. Albo zaczniesz się pilnować albo przepadniesz.
50 dolarów.

 DSC08912

Golarka. Moja zepsuła mi się w połowie golenia. Z częściowo ogoloną twarzą biegłem kupić sobie tymczasową. Nie pamiętam ile kosztowała, ale pewnie w okolicach 50$.

 

DSC04719

Można wziąć ze sobą środki czystości, ale Lusha w Polsce nie ma, a ja do tej firmy pałam nieskończoną miłością.
50 dolarów za parę kosmetyków.

 

DSC08226

A co, jeśli zgubisz słuchawki? Ja swoje zostawiłem w jednej z restauracji i nie chciało mi się po nie wracać.
Na ten model (Bose SE2i) już narzekałem na kominek.in. Odradzam go. Krótki kabel, który bardzo się skręca. Strasznie mnie to irytuje i wprost nie mogę się doczekać aż je zgubie i kupię inny model. Też Bose, ale czarny. Ogólnie to bardzo dobra firma. Czasami tylko coś schrzanią.
150 dolarów.

DSC08288

Dyktafon. Zawsze chciałem mieć coś poręcznego. Niestety iPhone nie sprawdza się w tej roli, bo wyjmując z kieszeni trzeba wykonać zbyt wiele ruchów, aby nagrać myśl. Potrzebowałem czegoś na jedno kliknięcie (jak w starych dobrych kasetowych), małego i oczywiście jakościowego. Padło na Olympus DM-620. Od razu się polubiliśmy i teraz wszystkie notatki do książki nagrywam na nim.
120 dolarów.

 

A co, jeśli zniszczą ci się buty lub ulubione wdzianko?
Trampki – 50 dolarów (ale na ubrania warto mieć worek bez dna).

Wejście na finał US Open (przeczytaj moją relację) – 300 dolarów.
(ok, wiem, że to nie był konieczny wydatek, ale dotyczy budżetów na kina, teatry i muzea, który też wypada mieć. ).

klodka

Tego zakupu nie da się przewidzieć. Kłódka, aby na basenie trzymać swoje rzeczy zamknięte. Jako że zwykle od razu po kąpieli idę popisać, mam w torbie Macbooka i resztę potrzebnego sprzętu.
20 dolarów.
+ 20 dolarów (bo czepek i okulary są obowiązkowe na basenie)

plecak

Moja największa miłość. Cudo designu i wygody. Samsonite Vizair. Nie do kupienia w Polsce, nie do sprowadzenia do Polski (może na Allegro, ale ja tam nie kupuję z niepewnych źródeł).
Kilka miesięcy temu pytałem was o idealny plecak i go znalazłem. Jest średniej wielkości, posiada niesamowicie przestrzenne przegrody, ochronę na laptopa (także od spodu zamontowali jakiś patent). Bez problem zmieścicie w nim: ręcznik, spodenki, klapki, aparat, laptopa, dwie butelki wody oraz całą gamę standardowych rupieci, bez których bloger nie wychodzi na miasto:

DSC07071

Koszt plecaka: 60 dolarów (przeceniony z 200$).

DSC04498

Największy nieprzewidziany zakup dopiero przede mną i ciągle się waham. Wiem, że i tak będę miał ten telefon, ale niem czy brać go teraz, czy spokojnie sobie poczekać na polską premierę. Do piątku mam czas na decyzję.

Lecąc na dłużej gdziekolwiek zawsze trzeba mieć budżet na nieprzewidziane wydatki, a zwłaszcza w NYC. Nie jest wielką sztuką się tu znaleźć, ale nie do końca rozumiem tych, którzy przylatują tu z konserwami. To nie jest miejsce dla ubogich, to nie jest miejsce dobre dla oszczędnych.

 

Kilka drobnych porad finansowych:

1. Jeśli chcesz poznać uroki Nowego Jorku, wyłączywszy drogie restauracje i ekskluzywne miejsca, trzeba dysponować budżetem minimum 100 dolarów dziennie.


2. Przeciętny obiad w restauracji o słabej lub średniej jakości to 35 dolarów (z napiwkiem 20%). Oczywiście razem z deserem (obejrzyj słodkości).


3. Obiad w lepszej restauracji zaczyna się od 60 dolarów. W najlepszych – 150 dolarów. Niestety trafić na dobrą to sztuka, bo nawet te polecane okazują się często bardzo słabe.


4. Apartamenty na Manhattanie – 10 tysięcy dolarów za miesiąc. Oczywiście wynajmiesz taniej, ale zapomnij wtedy o dobrej lokalizacji, dobrym widoku, dobrym standardzie, że nie wspomnę o basenie i innych udogodnieniach. Oba moje mieszkania, zarówno to pierwsze (obejrzyj) jak i obecne (obejrzyj) to wydatek 2-3 tys. $ za tydzień. Z moich obserwacji, a przejrzałem uważnie setki ofert, wynika, że wynajmowanie czegokolwiek za kwotę poniżej 5 tys. dolarów/mc to proszenie się o kłopoty.
No i postaraj się nie popełniać mojego błędu i nie wynajmuj mieszkań na ostatnią chwilę, a już nigdy w okresie sierpień – wrzesień. US Open i Fashion Week przyciągają tysiące ludzi. Jeśli wynajmiesz apartament 2-3 miesiące wcześniej, to myślę, że zamiast 10 tys.$, wydasz na ten sam standard ok. 7 tys. $, bo są niższe ceny i większa konkurencja między wynajmującymi.


5. Miej 1000 dolarów na dodatkowe wydatki (skala miesiąca). Jadąc tutaj nie uwzględnisz wszystkiego (jak na powyższych zdjęciach), a muzea, kina, teatry, taksówki i inne przyjemności też kosztują. Tylko za wyprawę na Governors Island, skąd mam doskonałe zdjęcia, nie płaciłem, bo w weekendy jest darmo.


6. Lecąc pierwszy raz do NYC, kieruj się na Manhattan. Nowy Jork TO Manhattan. Tylko Manhattan. Żaden Brooklyn, Queens, Bronx, a już nie dajborze New Jersey. To mniej więcej tak, jakbyś leciał na wakacje do Warszawy i zamieszkał w Łomiankach. Albo w Łodzi. No też można…
W ostateczności rozważ Brooklyn z dobrym dojazdem do miasta. Ja następnym razem rozważę, o ile dostanę dobry apartament z widokiem na Manhattan. Podobno ceny są o 1/3 niższe.

 

7. Ten punkt dopisuję, bo już mam dość komentarzy w rodzaju „można taniej”. Tak! Wszędzie i zawsze można taniej! Możesz mieszkać za 100 dolarów dziennie i jadać za 10 dolarów dziennie i być szczęśliwym człowiekiem.
Niestety (oświadczam to z bólem serca i łzami w oczach) ten blog nie jest i nigdy nie był dla osób o mentalności „można taniej”. 
To miejsce dla osób, które nie liczą pieniędzy, tylko kolekcjonują wspomnienia i są w stanie zapłacić dwa razy więcej za mieszkanie tylko po to, by mieć łóżko z pięknym widokiem na miasto. O takim:

DSC06963


Reasumując – leć tutaj wtedy, kiedy masz pieniądze. Zauważcie, że praktycznie za każdym moim tekstem z Nowego Jorku kryje się spory wydatek, ale taki już mam charakter, że nie godzę się na kompromisy. Całe lata marzyłem o NYC i cierpliwie czekałem, aż uzbieram wystarczająco, by móc tu dobrze żyć. Niestety wciąż nie stać mnie na pobyt dłuższy niż liczony w tygodniach, ale moja cierpliwość jeszcze się nie skończyła. Poczekam kolejne lata i pewnego dnia tu będzie mój drugi dom. A później pierwszy.
Nowy Jork zachwyca, uzależnia, pochłania w całości, ale za to wszystko trzeba płacić. To nie są wakacje all inclusive.

Zabrzmiało, jakbym miał już się pakować i wracać. Nic z tych rzeczy. Co najmniej do końca września Nowy Jork będzie gościł na kominek.es. Jeszcze musimy odwiedzić parę miejsc, zobaczyć kilka osób. W kolejnym tekście relacja ze spotkania z Billym Crystalem.

 

 

Powiadomienia o nowych tekstach: przytul Fanpage Kominek ES
Ciężkie życie blogera na co dzień: przytul Profil prywatny na FB
Pozostałe 7 tekstów z NYC na stronie głównej bloga. Tego bloga.

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • Łukasz

    Kupowania na Allegro bym się nie obawiał. Zwłaszcza jak się kupuje od firmy.
    Ale 60 dolców to prawie jak za darmo za taki plecak :]

  • Olkaw34

    Ok, dzięki, teraz już mam pewność, że nigdy nie będzie mi dane zobaczyć Nowego Jorku :)

    • All

      Ja to samo;)

      • trf

        Z takim podejściem to faktycznie..
        Smuteczek!

        • All

          tak, podejscie ” z przymruzeniem oka” i z „poczuciem humoru”, nie znasz statusu społecznego, wieku, predyspozycji komentujacych wiec sie tak nie obruszaj;)

  • Monika Kamińska

    Tylko 50 dolarów w Lush? Wstyd.

    • kominek

      Przepraszam.

  • gola_pionierka

    Dobrze, że Twoim marzeniem jest NYC. Moim jest miasto jeszcze trochę droższe. A jeszcze nie jestem gwiazdą internetu i nie wydałam żadnej książki. Zaczynam rozważać kupienie solidnego, mobilnego apartamentu – jakoś teraz są przeceny śpiworów:)

    • Sonia

      sporo tych droższych miast do zwiedzenia ;)

      NY jest bodajze na 20którymś miejscu na liscie najdroższych. No Polakom się może wydawać to kosmosem :)

  • Marcin Michno

    Ja na wyjazdach nie liczę . Zakładam że można pewnie taniej, ale liczą się wspomnienia a nie ciągłe zastanawianie się „za ile” i przeliczanie na złotówki.

    • Sonia

      o to, to. Racja

  • Olga

    Fajny, konkretny tekst. Mi marzy się objazd po kilku parkach narodowych w Stanach.

  • madzia

    http://delfriscos.com/location/new-york/
    w tej restauracji jadłam najlepszego steka w moim życiu
    i najlepsze krab kejki
    polecam jakbyś miał zamiar coś uczcić lub tak po prostu
    z tego co pamiętam nie było najtaniej ale było warto

  • Marta

    Cóż można powiedzieć… Generalnie jestem zdania, że na wakacjach oczywiście należy sobie pozwolić na trochę luksusu, jednak codzienne stołowanie się w restauracjach w NYC jest moim skromnym zdaniem przesadą i to grubą :-) Ale kto bogatemu zabroni? ;)

    • kominek

      No jeszcze nie zgłupiałem, aby stać tu przy garach :)

      • Aisinom

        Dobre, dobre, ale naprawdę da się tak żywić ciągle na mieście? Ja po tygodniowych wakacjach wracam stęskniona do domowego żarełka. I nie mam na myśli, że maja być pyrki i schab, ale że tak własnoręcznie, czysto przygotowane :)

        • kominek

          Jest ciężko, ale jakoś się zmuszam:)

  • Sonia

    jedz do TOKIO ;)…ciekawe ile cyferek wrzucisz;)
    ale szczerze polecam, NY odpada (zwlaszcza w kategorii „szczeka opada”)

    • Erill

      Tak, do Tokio. I tam polecam kupić elektronikę. Na Akihabarze, koniecznie. Wtedy dopiero można poznać różnicę między Japonią a resztą świata :)

      Co do reszty. Skręca tu człowieka jak się inny po Nowych Jorkach rozbija (i na finale z Djokovic’em) ale cieszę się, że ktoś w końcu napisał wprost o tym, że miejsce to marzeń (moich również, nie ukrywam) kosztuje i to nie mało. I, że trzysta dolców jest spoko ale jak się chce mieszkać w piętnaście osób na bronxie i jeździć rowerem ;)

      • Godka

        O tak, wybierz się do Tokio następnym razem, z przyjemnością bym poczytała wpisy:)

    • anako

      Ja mieszkałam w Tokio przez rok. Płaciłam bardzo mało za wynajem, to prawda, ale co do reszty – może jeszcze nie licząc kosztów komunikacji miejskiej, która jest droga i bez żadnych zniżek, karnetów itp. – nie powiedziałabym, żeby to było kosmicznie drogie miasto. Elektronika – znacznie tańsza niż u nas, jedzenie, ubrania, kosmetyki – tylko minimalnie droższe (oczywiście pod warunkiem, że nie kupuje się w luksusowych sklepach, bo i takie są, nawet spożywczaki). Płyty, książki – bardzo tanie, koncerty, kino itp. – drogo, ale jest sporo imprez kulturalnych i wystaw ze wstępem za friko. Faktem jest, że mam trochę inne podejście niż Kominek, potrafię sobie zorganizować czas i doświadczać miasta nie wydając przy tym połowy pensji w jeden weekend, obywam się bez gadżetów, markowych ciuchów itepe. Co kto lubi.

  • Marcin Siwy Szadkowski

    iphone ? kupić. zdecydowanie kupić… nie czekać na polską premierę. Ciekawi mnie Twoja opinia o tym sprzęcie… i np. o jakości zdjęć z tej większej matrycy….

    • Sonia

      a co z gwarancją? :)

      • Szymon

        Gwarancja na cały świat, więc nie wiem o co chodzi z tym pytaniem.

        • Rfl

          Od kiedy iPhone ma międzynarodowa gwarancje ? Niestety, jest to jedyny produkt Apple z regionalizacją gwarancji…

          • Marcin Siwy

            Niestety, z gwarancją może być problem…

          • Furia

            no właśnie miałam pisać o gwarancji. No chyba że będziesz upuszczać specjalnie telefon żeby częściej wracać do NY :)

  • kebabkila

    Przypomniał mi się fragment z książki Lee Childa o Jacku Reacherze, który jak chciał gdzieś tanio przenocować (i może nawet to było w NY) to wchodził w nocy do hotelu i pytał portiera o wolny pokój „tylko między nami”. Jack obiecywał, że opuści pokój przed poranną zmianą. Portier wynajmował taki pokój dużo taniej i dzielił się zyskiem z pokojówką.

    • mAgnes

      Jakoś nie widzę Kominka chodzącego w nocy po hotelach i proszącego się o wolny pokój…

      • kebabkila

        Prawda. To raczej opcja dla zuchwałych typu Cejrowski.

  • Rzemyk

    Nie no, ty to jesteś burżuj. Większość polaków raczej myśli trochę innymi kategoriami i prędzej zabiorą ze sobą 4 pary butów niż kupią na miejscu. Oczywiście twoje podejście jest lepsze. Też uważam, że nie ma co żyć oszczędzając każdą złotówkę (dolara?) kosztem dużego spadku jakości, bo co to za życie, ale jednak większość tak nie uważa. Na szczęście tutaj nie ma większości. Albo jest, ale siedzi cicho. Też dobrze.
    Ale żeby 10 tysięcy za mieszkanie… nie no, trzeba mieć dużo kasy chcąc żyć tak jak się chce.

  • Gadzinisko

    Czekaj, czekaj. Tyle płacisz za mieszkanie i nie ma w nim czajnika? Ani elektrycznego ani zwykłego?

    • Ania Diduch

      No właśnie!

    • kebabkila

      Szkoda miejsca na czajniki. W NY pije się poza domem;) Zgaduję tylko

  • Ania Diduch

    Zaczynam zbierać na NYC, zaczynam zbierać na NYC, zaczynam zbierać na NYC… :-)

  • Magda

    Lush to i mnie zawsze pochlania, ale podziwiam ze zmiesciles sie w 50$ :)

  • Agnieszka

    Zgodzę się, że życie jest drogie, ale są możliwości na zaoszczędzenie, które wcale nie jest jednoznaczne ze spadkiem standardu życia ;) Polecam http://www.timeout.com/newyork jako dobrą stronę do zaplanowania bardziej kulturalnego weekendu. Mają też jakieś kupony na spektakle na Broadwayu i poza. A w kwestii fryzjera polecam paniom korzystanie z groupona, na którym ustrzeliłam fryzjera za 75$ (i tak czeka mnie zapłacenie napiwku) zamiast 375$, przy czym znajduje się na upper east side i jest dobrze oceniany na yelpie (ta strona jest obowiązkowa przed pójściem gdziekolwiek). Ach, i ciesz się, że nie masz włosów „za ramiona”, bo dodatkowy wydatek w postaci 20$.

  • magdablossom

    Waga to obowiazkowy zakup:)W Stanach to sie tyje nawet od jablka i sałaty:)

  • agares

    Po przeczytaniu tego tekstu mój wymarzony Londyn nagle zrobił się całkiem tanim miejscem 0o.

    • almost*normal

      Londyn… a co w nim jest?

      • marcin

        NYC,,,,a co w nim jest?

    • Jagna

      Mnie się też Londyn wydawał super… Dopóki się tu nie przeprowadziłam.

  • MacDom

    Jak to jest z tym iPhonem w USA. Można go po premierze „kupić za gotówkę” bez umowy w sklepie Apple? Jeśli tak to jaka jest cena bez umowy ?

    Drugie pytanie odnośnie 4G myślisz że modemy z Polski np bez simloka pod LTE sprzedawane będą działać w USA?

    Otworzyłeś mi oczy jeśli chodzi o życie w tym mieście „jako osoba z zewnątrz”.

    • kominek

      iPhone 5S 32GB kosztuje bez umowy 800 dolarów.
      Modemy bez simloka mogą działać, ale nie muszą. Trzeba pytać w firmie. Na pewno mój nie zadziała w Polsce.

      • Marcin Siwy

        A jak jest z LTE w nowym iPhone ? nie ma innej częstotliwości niż w PL ?

  • Pawel

    „wynajmowanie czegokolwiek za kwotę poniżej 5 tys. dolarów/mc to proszenie się o kłopoty”

    Bardzo mocno przesadzona opinia :) Nawet mowiac o lokalizacji – stricte Manhattan

    • kominek

      Miałem na myśli apartamentowce.

  • asd

    To są tylko pieniądze. Ceny wynajmu mogą zawrócić w głowie ale to NY. Gdzie maja tyle kosztować jak nie w świecie finansjery. Nawet ten blog nie jest dla biednych. No chyba, ze jest bo kto się jara takim stylem życia? Ci co maja hajs…?

    Ps. Świetna podróż, można wiele się dowiedzieć, jak już zrobię jakiś bank to wybiorę się tam na bank. No, taa, na bank… ;)

  • Lola

    A moim zdaniem to „trochę” przesadzona opinia. Wróciłam z Nowego Jorku 1,5 miesiąca temu, gdzie byłam na wakacjach i mam zupełnie inne spostrzeżenia. Mieszkałam na Manhattanie, dokładnie w Chelsea. Super okolica, z mieszkania do metra 2 minuty, na Time Square 10 min. Generalnie wszędzie blisko, a okolica bardzo przyjemna – typowe nowojorskie budynki z czerwonej cegły. Oczywiście nie mieszkałam w apartamencie, było to zwykłe mieszkanie, typu studio – salon, który pełnił też funkcję sypialni, aneks kuchenny i łazienka. Standard – dobry. Cena akurat w moim przypadku nie będzie adekwatna, bo nie byłam na wakacjach sama. Moim skromnym zdaniem mieszkanie w takim miejscu jak NY potrzebne jest tylko do spania. Wychodzisz rano i wracasz po południu, tylko po to żeby się przebrać i znowu wyjść. I tak każdego dnia. Stąd nie rozumiem potrzeby mieszkania w apartamencie, z basenem i sauną, ale absolutnie nie hejtuje, bo co kto lubi.

    Jeśli chodzi o ceny to też nie mogę się zgodzić, Jadłam świetne jedzenie za kilkanaście dolarów. I nie było to w Queens. West Village i East Village to super okolice z mnóstwem fajnych knajp, w odległości paru minut od Manhattanu. Ale to okolice raczej alternatywne, może nie każdy lubi, Chociaż polecam ogromnie Corner Bistro, w West Village, gdzie jadłam najlepszego na świecie burgera (kosztował chyba 8$. Podobnie jest w Soho – można świetnie zjeść za mniej niż 20$. Manhattan to nie tylko Time Square ;)

    Zgadzam się, że NY to nie jest miejsce, do którego jedziesz z budżetem X$/dzień, bo to na pewno się nie uda. Zawsze znajdziesz miejsce, w którym chcesz zjeść, chcesz coś kupić.zobaczyć itp. Ale nie można przesadzać, że to miasto, w którym musisz mieć portfel wypchany dolarami ;) Ja przez cały swój pobyt ani razu nie jadłam w domu, codziennie wszystkie posiłki na mieście, nie żałowałam sobie kawy ze Starbucksa, zwiedzałam, chodziłam na imprezy (nawet byłam w tym samym clubie na roof topie, co Ty:)), jeździłam taksówkami itp. a nie potrzebowałam na to kilkudziesięciu tysięcy złotych.

    Także, tak jak napisałam wyżej, w żadnym razie nie hejtuje Twojego postu, ale troszkę przesadzasz. I pomijam tutaj chęć mieszkania w fancy apartamencie, sauna i te sprawy, bo może na wakacjach chcesz mieć odrobinę luksusu, którego nie masz na codzień. Ale jedzenie i bycie w NY wcale nie wymaga od nas portfela bez dna.

    • kominek

      Jedzenie i bycie gdziekolwiek nie wymaga od nas portfela bez dna, ale to nie jest raczej blog dla ludzi, którzy lubią wakacje pod namiotem. Na upartego to w NYC możesz żyć taniej jak w Polsce. Tyle że to nie byłby mój styl życia i trudna, abym, mieszkając w trochę lepszych warunkach, mówił czytelnikom, że mieszkanie powinno im służyć tylko do spania, a najlepiej, by się żywili w fast foodach, bo tanio.

      • crosis

        Mam dokładnie takie same odczucia jak Lola, wróciłem dwa miesiące temu i wcale w namiocie nie mieszkałem ani nie żyłem „na upartego” taniej niż w Polsce ;) Zgodzę się, że nie jest to tanie miasto, nawet sami Amerykanie uważają, że już za wjazd do miasta pobierany jest podatek. Rozumiem też, że każdy ma prawo gonić swoje marzenia (sam też takie mam, żeby zamieszkać na Manhattanie) i czasem nie warto żałować na nie pieniędzy, ale już pierwsze zdanie dzisiejszego wpisu wprowadza w błąd osoby, które chciałyby odwiedzić NY.

        • Lola

          Nienawidzę wakacji pod namiotem! ;) A podczas ostatnich wakacji w US w fast foodzie zjadłam raz. Zupełnie nie o tym był mój wpis. W NY, na Manhattanie można spędzić super czas, wydając stosunkowo niedużo pieniędzy. To nie są takie pieniądze jak wydaje się w Warszawie i to jest oczywiste, ale nie jest to też tyle, że na taki wyjazd mogą sobie pozwolić tylko ludzie z dużą kasą.

      • gola_pionierka

        Ale jak to, będziesz nas namiotowców wyrzucał? Czy możemy sobie tu cichutko w kąciku siedzieć?

        • kominek

          A iPhone chociaż masz?

          • gola_pionierka

            Nie mam:( Ale może wyjątkowo pozwolisz zostać?

          • kominek

            Musisz mieć cokolwiek od Apple albo jakiś gadżet ze Starbucksa, np. pusty kubek.

          • intentblue

            ufff…. a już myślałam, że będę musiała pożegnać się z blogiem. iPod mnie uratował. Takie tam maleństwo shuffle, ale jednak od Apple. ;)

          • Luksander

            Wlasnie sobie przypomnialem ze kiedys wygralem takie male cos i lezy w szyfladzie – jakos ten sprzet do mnie nie przemawia. Kubek sie zapodzial.

            NY – hmm… bylem i wpadl do szufladki omijac z daleka – wrazenia: wszyscy ciagle za czyms biegna. Jak szczupla dziewczyna przechodzi przez pasy to do okolicznych szyb w restauracjach i sklepach ludzie przyklejaja oczy. Zobaczyc i spedzic kilka nocy ok ale nie dluzej – coz ja z tych co lubia wakacje jak i mieszkanie blizej natury… Pozdrowienia dla myslacych podobnie jak i inaczej :P

  • Tomasz K.

    Tęsknie za plusowaniem komentarzy, tak fajnie się ludzie tu wypowiadają :) A co do kosztów wycieczki… Na spełnianiu marzeń nie można oszczędzać, bo w sumie żyje się tylko raz, więc nie warto oszczędzać na własnym szczęściu :)

  • mania

    Kominku zamiast kupowac wszystko w sklepach kupuj na amazon.com czesto o wiele lepsze maja deale niz w sklepach..Best Buy? jeden z drozszych sklepow. Mieszkam w U.S. od prawie 6 lat i z tego co wiem to napiwek to 10% od całej sumy. Teraz w prawdzie mieszkam w NJ (wczesniej na Queens) ale mam 20 minut do Port Authority i o wiele szybciej dostaniesz sie na Manhattan z NJ niz z Brooklynu (zależy z której czesci oczywiscie)..i tez mam widok na NY wiec nie ma co narzekac. Zapomniałeś dodać że NYC śmierdzi i jest jednym z najbardziej syfiastych miast. Po peronach w Subwayu chodza szczury wielkosci kotów i czuć szczochami wszedzie.. Ale co tam niech ludzie widza i mysla jaki NYC jest piekny jak w filmach.. Kolena rzecz to taka że tak w stanach można przytyć ale zależy co sie je.. tak jak wyzej napisalam mieszkam tu od 6 lat i jakos przytyłam może kilogram albo dwa także kwestia tego co się je i czy się chodzi czy jeździ taxi/subwayem.. I jeszcze jedna rzecz to taka kupować buty Conversa za 50$… skoro można kupić taki sam model w innych sklepach o wiele taniej.. No ale kto bogatemu zabroni..Takie tam spostrzeżenia.. Pozdrawiam i udanego pobytu.. mam nadzieje że zostanie Ci coś pieniędzy na powrót ;))

    • kominek

      Mhm… 10 proc. napiwku w NYC, tak? To już widzę jak ty mieszkasz w US.
      Nowy Jork nie śmierdzi, a w metrze szczury widziałem w 2010 r., rok temu, a w tym ani jednego.
      No i ten fragment z Conversami… no on wyjaśnia wszystko:) Lecę jutro po chińskiego iPhone!

      • mania

        Hahaha.. mam wyslac moj paszport amerykanski jako dowod? Czy moze moj social security number? Lol [cenzura]

        Komentarz żenujący. Sugeruję poczytać http://kominek.es/reguly-gry/ a najlepiej nigdy tu nie wracać. Nie trzymasz poziomu.

      • Zuza

        Co do szczurów to niestety muszę się zgodzić z koleżanką…. w lipcu w te największe upały to one dosłownie ganiały się po torach, też im pewnie gorąco było :)

      • majka

        Nie śmierdzi? Najwyraźniej ominął cię dzień wystawiania śmieci z restauracji :)

  • Joa Pu

    Nie doceniasz Brooklynu. Trzymaj kciuki za moje L.A. ;)

    • erdt

      Do zobaczenia na miejscu! ;)

  • Jadźka

    No cóż, wszystko zależy od tego jaki kto „travelstyle” preferuje. Ja podróżowałam (i nadal podróżuję) na różne sposoby – zarówno niskobudżetowo-survivalowo, jak i na bogato. I z ręką na sercu mogę powiedzieć, że bardziej przemawia do mnie spartański styl podróżowania „na wariata” :) USA to nie jest do końca mój kierunek, ale nie ukrywam, że marzy mi się wyprawa – tylko raczej nie lans po nowojorskich knajpach, ale objechanie Stanów od Oceanu do Oceanu – na czterech lub jeszcze lepiej – na dwóch kołach, w rytm muzyki z „Easy Ridera” ;)

    Choć wraz z upływem lat odczuwam coraz większy dystans do tego, co piszesz na swoich blogach, niezmiennie popieram przesłanie, by mierzyć wysoko i gonić swoje marzenia :) Dlatego nie hejtuję, wręcz loffciuję – szczęścia Ci życzę – i obyś mieszkał w swoim City jak najdłużej :)

  • Karol

    http://www.menupages.com/restaurants/nook/
    polecam! miła restauracja prowadzona przez polaka, w której można na prawdę DOBRZE (i nie drogo) zjeść. a do tego dogodna lokalizacja w centrum Manhattanu.
    przy okazji proszę pozdrowić od Karola.

  • Michal

    To nie jest drogo… Jeżeli wcześniej mieszkało się np. w Zurichu. Apartament 3000 CHF miesięcznie, ale nawet niezły. To akurat jest taniej. Cała reszta sporo drożej. Ale NY jest całkiem blisko…
    Natomiast w US, jest zdecydowanie ciekawiej. Bo do wyboru jest po prostu WSZYSTKO….

  • Jacek Kozakiewicz

    Tania wycieczka.

  • Judyta

    Miałam dziś zły dzień – nic mi się nie chciało i miałam poczucie, że wszystko idzie w złą stronę :(
    Po przeczytaniu tekstu przypomniało mi się po co się staram i odzyskałam energię :) Dzięki Kominku za uratowanie końcówki dnia !
    Pozdrawiam

  • Marzena L.

    Cenny kalejdoskop obserwacji.
    Rzadka umiejętność: być mieszkańcem nie mieszkając gdzieś na stałe, jak i być turystą mieszkając w danym miejscu. Ty to masz.

  • JanekNYC

    To prawdopodomnie pierwszy wpis Polaka o NYC w którym nic nie wspomina o oszczędzaniu, szukaniu tańszego jedzenia itd. Podoba mi się twoje nastawienie. Życie na full bez odmawiania sobie wszystkiego.

  • Iza

    Wiecej zdjec!

  • madzia

    ja bym poczekała na premierę w polsce. może by było trochę taniej. ok taniej miało nie być;) ale to zależy czy chcesz polski software czy amerykański:) Ja bym poczekała na polski. aczkolwiek sama mieszkam w Londynie i mam smartphon-a z angielskim softem. co mi nie przeszkadza. poza tym fajnie by było mieć iphone z NY. jako pamiątka.za każdym razem jak byś brał tel do ręki przypominała by ci się Hameryka;) i że warto tam wrócić:)

    • kominek

      No przecież język ustawia się przy pierwszym włączeniu telefonu.

      • madzia

        no jeśli jest polski to ok. ja w swoim smartfonie nie mam polskiego:/ a kupiłam go na amazon. włąśnie z USA :/

        • Piachu

          To w takim razie nie jest smartfon, bo iOS, Android i Windows Phone (czyli wszystkie smartfonowe systemy) umożliwiają wybór dowolnego języka

  • Muszkieter

    Na razie moja świnka skarbonka może spać spokojna, bo nie jest na tyle wypasiona, aby śnić o NY ;)

  • Asia

    O nie! Billy Cristal? Umieram z ciekawości!

  • Basia

    sorry… tekst grubo przesadzony na temat NY ja tu zyje i nie narzekam na koszta
    zywie sie tylko na miescie i da sie przezyc bez problemu,kupic mozna tu wszystko łacznie w dobra polska kuchnia jak ktos teskni za tradycyjnymi daniami
    za kwoty podane tutaj mozna smialo zobaczyc nie tylko NY a rowniez inne czyste i ciekawsze stany niz tylko Manhattanski syf i miec ciekawszy widok za oknem
    [cenzura kominkowa]

    Niewłaściwe słownictwo w dalszej części komentarza. Nie pasujesz do esiątka. Papa, buzi :)

  • Instile

    Fajnie, fajnie – czekamy na tekst o iphonie z niecierpliwością

  • mareko

    Kto zabroni biednemu bogato żyć ? :)

  • Katherine Weak

    Jak widzę, że ktoś pisze – „gotuj”, albo „kupuj na amazonie” (oczywiście, jeśli nie zamierzasz się ruszać z chałupy, to mi wtedy właśnie „szczęka opada”. Każdy niech sobie zwiedza świat po swojemu, ale wyszydzanie codziennego jedzenia w knajpach mnie odrzuca. Marzy mi się NYC. Nie od wczoraj, nie odkąd czytam Kominka, ani nawet nie od momentu, gdy Tom Hanks zrobił Meg Ryan konkurencję „just around the corner” , ale od ZAWSZE. Nie pojade tam, póki nie będę mogła wrócić ze szpilkami od Manolo Blahnika, setką tandetnych koszulek dla znajomych z napisem I <3 NY. Nie pojadę dopóty, dopóki nie będę musiała się zastanawiać, czy wybrać pójście do MOMA, czy zobaczyć coś na Brodway'u. ZAJEBIŚCIE czytać o takim podejściu, jak Twoje Tomasz, bo przysięgam – podróżowanie z plecakiem na stelażu po Central Parku i wpierdzielanie herbatnika zachomikowanego jeszcze z cudnej podróży samolotem – nie jest dla mnie. NYC musi poczekać, ale wtedy urządzę sobie go tak, że mi szczęka opadnie. Na piękne buty od Manolo. AMEN.

  • JotemIN

    Taki dyktafon w Polsce to taniej niż za tysiaka nie znajdziesz :)

  • MadameWu

    Jak byłam (i będę) w Tokio to też było drogo, ale jak się jedzie gdzieś to nie ma co być za bardzo obliczonym, bo co to za przyjemność? Co to za wspomnienia? Byleby tylko starczyło do końca pobytu ;)

  • Nishka

    Fajna sprawa ten patent z dwoma wagami: to, co pokaże waga, dzielisz na pół :)

    • Luksander

      Nie musisz dzielic. Jak staniesz rownomiernie to sila powinna sie rozlozyc i bedziesz lzejsza :)

  • Wendy

    czyli jednak te gazety miały rację, że bogaty z Ciebie obywatel!

    • Mozkas

      Nie bardziej niż przeciętny Polak. Pamiętaj, że Kominek nie ma nawet swojego mieszkania i nikogo na utrzymaniu.

  • Aleksandra

    Kominek dlaczego sobie nie kupisz maszynki do golenia włosów zamiast wydawać kupę kasy na fryzjera w Stanach? – mój brat taką ma – strzyże sobie na trójkę – wychodzi zawsze równiusieńko a na fryzjera nie trzeba wydawać… Druga sprawa – kominek dlaczego nie masz dziewczyny lub żony lub narzeczonej? Nie chcesz mieć? (wtedy ona mogłaby Cię golić maszynką ;))

  • Ola

    Ciekawe podsumowanie… Wyszło mi, ze nie licząc biletów lotniczych, korzystania z taksówek/metra w czasie pobytu i dodatkowych atrakcji typu wejscia do muzeów, ciastek itp itd, trzeba mieć lekką ręką ok. 40 tys. złotych.
    Chyba poczekam parę lat na taki wypad:)

  • klaudia

    ee.. nie każdy jedzie po to aby kupić wagę i dyktafon w NYC. A przeciętny Kowalski po słuchawki by wrócił..

  • Vagdavercustis

    Na bogato! Ale cóż, bogaci tego świata na koszta nie patrzą… ;)

  • Korneliowe Zapiski

    Alexander!!!!!!!!Tak blisko??????

  • chlopek

    Komineczku ! :d kup iphona w NYC, przecież jest taniej, nawet jeśli poczekasz na Polską premierę ;)

  • ewelina

    Prawda jest taka, że podróżując gdziekolwiek i chcąc żyć na dobrym poziomie trzeba dysponować odpowiednią kwotą, Nawet na 10 dni do zwykłych Włoch warto zabrać konkret kwotę żeby się nie szczypać co chwilę, żeby wypić dobre wino, zjeść w dobrej knajpie, wypożyczyć jakiś miły samochód no i iść na zakupy, bo nie kupić włoskich butów będąc tam to grzech.
    Ale ja tak od razu bym się nie poddawała na miejscu Forumowiczów „nigdy nie będzie mi dane”. Albo się weźcie do roboty, żeby było dane albo zacznijcie podróżować jak na prawdziwych podróżników przystało (tanio). Ja osobiście wolę pierwszą opcję ale znam całą masę ludzi, którzy zwiedzili świat za grosze. I wolę tych, którzy się nie poddają i zarobią tyle ile mogą i pojadą do tego Nowego Jorku chociażby mieli nie wydawać tyle co Kominek, niż tych którzy od razu rezygnują ze swoich marzeń i porzucają pomysły o podróżowaniu. Swoją drogą jak chcecie podróży na bogato to zróbcie coś żeby zarobić, a nie od razu się poddajecie. Nigdy nie rozumiałam tego sposobu myślenia.Ach, jak mnie tacy ludzie denerwują czasem :) Nikt nie powiedział jak powinny wyglądać podróże, możecie wydać tysiąc dolców, możecie dwadzieścia i więcej. Central Park będzie wyglądał tak samo, ale wiadomo że „lepiej płacze się w Ferrari” :)

  • Jakub

    Fakt, jeżeli nie uzbierasz wystarczająco dużo, to nie ma co ruszać na podbój NYC. Jest tam tyle rzeczy, które po prostu PROSZĄ się o to, żeby je zobaczyć- spróbować..

  • Piachu

    Jak dla mnie troszkę przesadzasz. Sam jestem w trakcie zbierania na taką wycieczkę i wręcz odnoszę wrażenie, że próbujesz niektórych odstraszyć tymi cenami, rozumiem chęć mieszkania w apartamencie, ale to nie jedyny sposób (i nie mam na myśli namiotu, tylko zwykłe mieszkanie o niezłym standardzie, generalnie założeniem jest, że ludzie wybierają się oglądać miasto, a nie mieszkania).
    A co do iPhone’a – nie powinieneś wliczać go w koszty wyprawy do NYC, a wręcz, powiedziałbym, że w oszczędność w PL, bo tam będzie połowę tańszy.

  • Jacek

    Co do strzyżenia – to naprawdę poziom tej usługi w NYC i w całych stanach jest znacznie lepszy niż w europie – naprawdę, nie wiecie ile może zrobić fryzjer goląc człowieka na łyso. Z tymi 60$ to rzeczywiście dałeś dupy. Modem spoko – bo internety w Starbucksach nie zawsze dają rade, w zasadzie jest na tyle starbaksów, że chodzenie do nich to w zasadzie żaden problem, ale po jakimś czasie męczy. Co do mieszkania – tu bym się kłócił, za 2 000$ miałem mieszkanie na upper west side ave. z widokiem na central park – ale tu zagrało szczęście. Z tym Brooklynem to jest czasem na odwrót, apartament (a strasznie dużo tam loftów) z widokiem na manhattan to często znacznie większy wydatek niż te ceny mieszkań o których wspomniałeś – jednak metraż będzie z pewnością korzystniejszy. Co do stwierdzenia NY TO MANHATTAN, zgadzam się, ale mieszkałem też na Brooklynie i ma to swoje uroki, ale jeżeli nie ma się żadnych znajomych to rzeczywiście odpada bo można się zanudzić po jakimś czasie. Mieszkasz tam w zasadzie chwile, więc dalej bardziej wydajesz hajs jak turysta a nie jak mieszkaniec, ale popieram, lepiej kolekcjonować wspomnienia niż pieniądze. Pozdrawiam.

  • MartaAnna

    Życzę Ci dużo szczęścia i spełniena marzeń.
    Trzeba wysoko stawiać sobie poprzeczke i dązyć do celu.
    Powodzenia!

  • Olka

    Kupno iPhona w Ameryce odradzam. Niby iPhone wszędzie ten sam jednak ostatnio przekonałam się że są modele m.in. europejskie i amerykańskie. I jak kupisz w NY to ci w Europie nie bedzie działać sieć LTE. http://www.apple.com/iphone/LTE/

    • eddie

      iphone 5s ma już uniwersalne LTE, będzie działać wszędzie. stary iphone 5 miał antene lte albo tylko na stany albo tylko europę czy azje. Zresztą to wszystko można wyczytać z linka którego sama wkleiłaś.

  • Marzena

    Uwielbiam Cię Tomku, Twój sposób pisania oraz Twój styl życia. Twoje teksty bardzo pozytywnie nakecają mnie z samego rana. Baw się dobrze.

  • danny

    ja widze tu wydatki ktore sie robi raz na pol roku, sciema ze tyle to kosztuje na codzien bo sie wydaje tylko na jedzenie i przejazdy a i to nie musi byc lux, zawsze da sie taniej. tam ludzie potrafia zyc za 6 dolarow dziennie.

  • Cięty

    Fajny tekst – nie tyle, że Amerykę odkrywający ale posiadający mięso, znaczy się hajs. Pewnie niektórzy mają rację, że niektóre wydatki zbędne itp. itd ale to nie moja „brocha”. Może kiedyś uda się i mi tam zawitać?
    W każdym razie gratuluję wytrwałości w dążeniu do marzeń (bądź celów, jak to mawia mój znajomy, analityk)..

  • Amelia

    Niektóre komentarze przypominają mi rozmowę z rodzinką po powrocie z „tygodnia miodowego” na Sardynii- w ogóle pierwsza reakcja, że dlaczego nie Egipt, skoro tam tak pięknie, tanio i w ogóle, a po drugie- że niby taka dziura i tyle pieniędzy wydaliśmy, a byliśmy tylko tydzień- ale cóż, niektórzy nie kumają, że można jechać na wakacje w miejsce prawie nieodkryte, gdzie plaże są puste, ludzie mili, jedzenie smaczne i samemu sobie taki wyjazd zorganizować i się cieszyć jak z wyprawy w puszczę amazońską, ale z właściwie nieograniczonym budżetem, który jest przeznaczony tylko i wyłącznie na to. Wolałam sobie kiecki czy torebki nie kupić właśnie po to, żeby wieczorem w pięknej i urokliwej restauracji w Cagliari móc zamówić sobie cokolwiek chcę do jedzenia, choćby nie wiem ile to kosztowało, wypożyczyć na tydzień skuter, płacić i korzystać z życia i nie martwić się, że po powrocie nie będę miała za co rachunków zapłacić. straszne jest jechać gdzieś i się spinać o każdą zł, eur, usd, bo na papu nie starczy. do odpoczynku podchodzę w 100 % hedonistycznie. mój maż wcześniej tego nie rozumiał, ale po wakacjach, jakie mu zafundowałam wreszcie zrozumiał, na czym polega urok URLOPU bez ograniczeń. zresztą, gdy byłam w usa 3 lata temu podeszłam do sprawy tak samo, chociaż mieszkałam w mniej znanym mieście niż nyc. w każdym razie fajnie Kominku, że cieszysz się ze swojego pobytu, byłeś na US Open i nie przejmujesz się pierdołami. chyba an tym polega .es :)

  • Kaha

    Jakbym „Sex and the city” oglądała.

  • Magda

    No ten widok powalający:) wart każdego dolara:) tez bym wydała na to kasiorę:)

  • forg

    Co do plecaka to polecam Targus Dart :) bardzo fajny design i wygoda. Ma ukrytą kieszeń pod plecami na ważne dokumenty, dedykowane miejsce na laptopa bardzo chronione, dedykowane miejsce na tablet, etc.i chowany pokrowiec antydeszczowy…. kupiłem za 139 zł !

  • Laura

    Hym… Zaskakujący tekst. W Nowym Jorku mieszkałam pół roku. Jedyne co nasuwa się mi na myśl, po przeczytaniu tego tekstu to to, że Autor podszedł do tematu spoglądając z bardzo ograniczonego punktu widzenia, kłócącego się z „ideą” tego miasta, które jest tyglem – tyglem wszystkiego, a przede wszystkim STYLÓW ŻYCIA. Rozumiem, że można promować, chwalić pewien sposób odkrywania NY, spędzania w nim czasu, jako właściwego dla siebie i pewnej grupy ludzi. Ale pisać, o tym, że jeśli ktoś nie ma w kieszeni tyle i tyle, to niech się lepiej nie wybiera… – jest przykre i wręcz… ciśnie mi się na usta… – mało nowojorskie.

  • hinoki

    Strasznie żenujący tekst o fantastycznym mieście. Współczuję kompleksów, nowobogackiego stylu czerstwej kromki wczorajszego taniego chlebka z modnego baru i bardzo, bardzo ubogiego wnętrza autora. Nudniejszego tekstu o tym na co mnie stać (był taki gwiazdor youtube, który też Polaczkom-biedaczkom pokazywał, co to Wielki Świat), i co TRZEBA koniecznie, aby COKOLWIEK odczuć z wyprawy jest płaski i mało ciekawy jak życie korporacyjnego leminga zbierającego na pierwszą Skodę Oktavię. Pewnie Autor jest pierwszym pokoleniem, które wyszło z proletariatu i teraz zachłystuje się konsumpcją i materialną stroną mocy – gratulacje dla awansu społecznego. Lub właściwie aspiracji, bo do końca swojego życia będziesz w grupie aspirujących. Strasznie to czuć.

    Po tekście „już nie dajborze New Jersey” otworzył mi się ortograficzny nóż w kieszeni i pomyślałam, że jak taki ktoś jak Autor (Ałtor?) wydaje książki i prowadzi bloga to jest to bardzo, bardzo smutne. W naszym kraju wieprz może stąpać po perłach a rolnik być premierem. Gratulacje. Dyzma współczesności. Chociaż pewnie teraz Ałtor czuje się nowojorczykiem. Z krwi i kości. Od zawsze. Czy już akcent w polskich rozmowach się pojawił?

    Weszłam tutaj przypadkiem, po wątpliwej popularności, którą przyniósł Tobie komentarz Tobiasza Kujawy. Aż sama się zdziwiłam mocą oceny Twojego bloga – aż do momentu testu na żywym organizmie i wybrania losowo jednego artykułu (tegoż właśnie). Żałuję. Tobiasz miał rację – żenada, należy tępić i uciekać.

  • Norbert

    Mieszkałem w NY 2 lata i muszę powiedzieć że snobek wam ściemnia troszkę. Tam wcale nie jest tak drogo jak mówi, nawet z perspektywy wakacji. To po prostu wychodzi z niego nowobogackość i mania wyższości bo jest blogerem i odwiedził New York. A co do Manhatanu, cóż, raz warto zobaczyć ale cały czas jest to coś w rodzaju deptaku w centrum. Żeby poznać ludzi i prawdziwe życie trzeba się zagłębić w mroki dzielnic i przedmieścia.

  • sweetnothing

    Mieszkalam w NY 3 lata i teraz mieszkam od 4 lat w New Jersey, a dokladnie w Jersey City zaraz za Holland Tunnel. Na Manhattan mam 1-2 przystanki Path Train. Zapraszam nastepnym razem! Zobaczysz ze poza NY tez sie cos dzieje, mieszkaja ludzie i wiele osob co praccuje w NY mieszka w Jersey City, bo jest tu czysciej, spokojniej, i taniej :) I za nic bym nie zamienila JC na NY, jak wracam na Manhattan wspolczuje tym ludziom, zyja jak mrowki w mrowisku, scisku, smrodzie, bez zadnej przestrzeni zyciowej, brudno, glosno. To jest dobre dla przyjezdnych turystow, co maja tylko chwile na wchloniecie tego smogu, ale skoro juz pare razy tam byles, zobacz co jest poza granicami Apple Box. Wsiadz w Path Train na 33ciej lub WTC i przyjezdzaj, polecam takze zobaczyc Hoboken, granice naszych miast sie praktycznie zlewaja.

  • Heroican

    Uwielbiam Twojego Bloga :D

  • Leon

    Facet pieprzysz jak potłuczony – niezłe mieszkanie mam za 500 bax do syta zjesz za 10-15 a buty np. LACOSTE za 80 trzeba tylko wiedzieć gdzie kupować

  • Tomek

    Jeżeli chodzi o mnie to po przeczytaniu tego świetnego zresztą artykułu zrobiło mi się smutno – NY dla mnie pozostanie tylko marzeniem …

  • Ricky

    A mnie wylosowali w loterii wizowej Zielona Karta. W formularzu, który należało odesłać po wylosowaniu napisałem, że chce mieszkać w Nowym Jorku. Wyliczyłem sobie, że po wydaniu ok. 1000 dol. na formalności przed wyjazdem, następnych 1000 dol. na bilet, będę potrzebował jeszcze 2000 dol. na przeżycie m-ca po przylocie zanim uda mi się znaleźć. 2 tyś. dol. to można jeszcze jakiś kredyt wykombinować, ale widzę, że te 2 tyś. dol. to kropla w morzu. Odpuszczę więc chyba całą imprezę …

  • Kubus

    Wow ciekawy artykul. Mam wrazenie tez ze brzmisz czasem jak typowy hipster doofer :p

  • elena

    blog czlowieka , ktory chce innym udowodnic ze now jork nie dl nich- ze za drogo i udaje ze on to nie wiadomo co , nie wiadomo ile ma kasy , a pernie mieszl´kal z bakpakersami i goo zolc zjada ze inni moga lepej- wyjatkowo wkurzajcy koles bloger