Wszystko bez cukru, kalorie zamiast cen, gotowane i grillowane zamiast smażonego. Organiczne lub prosto z farmy. W Stanach na każdym kroku trafiasz na produkty, które zapewnią ci nieśmiertelność.
Po dwóch tygodniach jadania śniadań w Subwayu przerzuciłem się na sieć Pret a Manger.

DSC08017

DSC08025

DSC08026

DSC08038

preat a manger

pretamanger

DSC08090

W mojej lodówce ciężko znaleźć jakikolwiek napój, zawierający cukier. Piję głównie dietetyczną colę bez kofeiny, Dr Pepper diet lub doskonałą herbatę Leaf. Bez cukru. W Stanach herbaty są na topie, w sklepach jest ich więcej niż jakichkolwiek innych napojów.

 DSC08354 DSC08355

Kilka dni temu pierwszy raz w życiu na obiad zamówiłem sałatkę. Ja, wielbiciel tłustego, mięsnego, polanego tłuszczem i najlepiej w panierce. Poranek zaczynam od kawy, sauny i basenu. W tej kolejności. 

Sam nie zauważyłem kiedy dotarło do mnie, że mając możliwość zdrowszego odżywiania, ograniczyłem mniej zdrowe potrawy. Nie całkowicie. Słodycze jadam codziennie, pizzy też nie odmawiam, ale już wszelkie fast foody omijam szerokim łukiem. Może dlatego, że tutaj jest w nich brudno.
W Stanach tzw. zdrowa żywność to nie fanaberia, ale konieczność. Odnoszę wrażenie, że wszystkie firmy starają się wytłumaczyć potencjalnym klientom, dlaczego jedzenie ich produktów jest potrzebne organizmowi. Masa produktów jest „organic”, „fresh”, „farm to table”, a soki potrafią zrobić ze wszystkiego, np. niedawno piłem coś o smaku kokosa, limonki, pieprzu i selera. Taka mieszanka.

DSC08349

DSC08350

DSC08352

DSC08359

 

To prawda, że jest tutaj bardzo dużo ludzi otyłych, ale jeszcze więcej po ulicach chodzi wysportowanych mężczyzn. Kobiety niestety są bardzo zaniedbane. To prawda, że Amerykanie bardzo chętnie kupują zdrową żywność, ale przypominają trochę osoby, zamawiające powiększony zestaw w McDonaldzie i… colę zero. Nawiasem mówiąc u nas masz Coca-Colę light i zero. W Stanach masz: zero, diet, diet bez kofeiny, diet sherry, diet limo.

DSC08284

W Pret a Manger chwytają za sałatki, ale dokupują do nich sosy. Jedna sałatka i sos to 700 kalorii. Więcej niż schabowy z ziemniakami.
Generalizuję, bo pewnie wielu nie grzeszy. Zastanawia mnie, dlaczego polskie firmy jeszcze nie weszły w ten klimat. Dlaczego tak bardzo boją się podawać wartości kaloryczne? Dlaczego tych wartości prawie nigdy nie widzimy w menu w restauracjach? Tutaj czasami bywa tak, że nie wiesz, jaka jest cena produktu, ale wiesz, ile ma kalorii. Absolutnie każdy produkt ma wyraźną tabelkę z wartościami odżywczymi, choć stosują zabieg, że wartość zawsze dotyczy „porcji”. Czyli np. paczka moich ulubionych Brownie nie ma podane, że mają 1000 kalorii, ale że porcja ma 60. Dodawanie nie jest trudne, ale w ten sposób łatwiej się oszukiwać.

DSC08366

Ciekawe, co musi się stać, aby i u nas zapanowała moda na „bez cukru, bez tłuszczu, na zielono”? I czy będziemy wtedy faktycznie zdrowsi i szczuplejsi? Bo tutaj niby wiele można kupić „zielonych” i „low fat” i ja to kupuję, ale już przytyłem pół kilograma, a jestem tu dopiero trzy tygodnie.

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • Tomasz Łaba

    Ono jest popularne.
    Prekursorem jest Benji z kanału itsjudysLife, można się wiele dowiedzieć jak się ogląda.

    Jak na Polskie cenny to jedzenie jest trochę drogie, ale sam jem dużo zielonych rzeczy 3x dziennie.

  • Marcin Michno

    Żyję z SHealth więc liczę kalorie każdego pokarmu jaki przyjmuję. Taka „sałatka” opisana jako przykład wyczerpałaby praktycznie mój dzienny limit;)

  • Paweł

    A jakie ceny takich przyjemności? Zwłaszcza w stosunku do fast-foodów?

    U nas jadam czasem w sieci Salad Story – nie jest idealnie, ale generalnie mogę polecić. Innych „zdrowotnych” sieciówek niestety nie kojarzę.

  • Pola

    OMG! Przyślij mi coś!

  • Marcin Siwy Szadkowski

    Takiego jedzenia jest u nas coraz więcej, jednak nadal jest traktowane jako „hipsterska” moda. Niestety… pokutuje także jedzenie na szybko – jeden posiłek dziennie, łapanie byle czego w drodze ze spotkania na spotkanie… Do tego kombinowanie prywaciarzy – ale to już temat rzeka…

  • Gadzinisko

    No widzisz, ty nie lubisz pizzy hawajskiej, a ja nie jestem w stanie wypić „dietetycznej” coli czy innego napoju. Jak już kupuję colę, czyli rzadko, to już pełnosłodką. A potem dodaję cytrynę, żeby była mniej słodka.

  • MiFufu

    Ten sposób jedzenia do mnie trafia. Jestem za, bardzo lubię, niestety w naszych sklepach wybór mocno ograniczony. Pozdrawiam i zazdroszczę doznań jedzeniowych. :)

  • chola

    Jedno mnie baaaardzo zastanowiło. Bo czy aspartam którym są „słodzone” kolorowe napoje o których piszesz (Cola diet, Dr pepper diet) jest mniej szkodliwy dla ludzkiego organizmu niż zwykły cukier? Nie sądzę, dlatego też nie wybiorę na napoju light, bo wolę przyjąć dodatkowe kalorie w cukrze niż aspartam.

    Czemu w Polsce nie ma mody na organic food? Ogólnie wyjście do restauracji czy nawet baru w Polsce wychodzi nadal dużo drożej niż przygotowanie posiłku w domu, ze składników które sami wybierzemy (chociaż i tu w sklepie ciężko nie dać się oszukać na jakieś ukryte tłuszcze w półproduktach). Dodatkowo pokutuje u nas przekonanie o tym, że wszystko co eko jest drogie, a to w zasadzie prawda – wystarczy zajrzeć do eko-sklepu, trochę wariują z tymi cenami. Ciężko mi się wypowiadać o ekologii żywnościowej w usa, ale widać, że jest to wielka moda, jak choćby przykład z sałatka z mega tłustym sosem o którym piszesz:) i na ile to wszystko jest naprawdę zdrowe a na ile są to chwyty marketingowe… tego chyba nie wie nikt.

    • kominek

      Wolę słodziki niż cukier, bo od nich nie tyję. Mnie nie zależy na zdrowym odżywianiu, tylko na możliwości wyboru.

    • Marta

      Tak dokładnie jest z aspartamem.

      To, że coś jest diet, zero, light – zupełnie nie oznacza, że takie jest pod każdym względem – produkty 0% tłuszczu zawierają często więcej węglowodanów, niż ich ‚zwykłe’ odpowiedniki, zdarza się, że kalorii też nie mają mniej. Ponadto brak tłuszczu w produkcie wiąże się z brakiem w nim witamin rozpuszczalnych w tłuszczach.
      No i nie sam fakt kaloryczności posiłku ma największe znaczenie, a to, jakie to są kalorie, czy ten produkt jest wartościowy?
      Uważam, że moda na wszystko co light, zero, itd. jest złudna, a już na pewno nie wystarczająca do prowadzenia zdrowego stylu życia – daje tylko poczucie zdrowego odżywiania. Dokładnie jak zestaw w mcdonaldzie z colą bez cukru i sałatka, ale z majonezowym sosem…

      • redhead.kushina

        Chola, obiad zrobiony w domu wychodzi dużo taniej niż w barze? W dobrym miejscu już za dwudaniowy obiad zapłacę 16zł od osoby. Żeby zrobić obiad w domu dla dwóch osób muszę wydać minimum 30zł plus przygotowanie, nie wspominając już o zmywaniu i kosztach jakie idą w związku z gazem i wodą.

    • sonia

      Mogla to byc STEWIA. Teraz wiekszosc produktow light w krajach dbajacych o zdrowie :)slodzi sie stewia. Polecam uzupelnic wiedze.

  • Hanna

    „Pret a manger” jest też popularne w Londynie. Świetna sprawa.
    Na rodzimym gruncie właśnie odkryłam powstałą niedawno sieć barów „Dr Bardadyn”. To miejsca z sałatkami, świetnymi koktajlami i nie tylko. Można je znaleźć w centrach handlowych. Na razie tylko w kilku dużych miastach, ale dopiero się rozwijają. Jedzenie jest smaczne, bardzo zdrowe i w dodatku tanie. Informacje znajdziecie na www.[zakaz podawania linkow – przy. Kominek] Na mnie zrobili bardzo pozytywne wrażenie.

  • Kwiatek

    Cola diet i to wszystko to jakaś ściema dla tych, którzy lubią się sami oszukiwać. Chcesz coś naturalnego? To musisz mieć kogoś na wsi kto Ci to wyhoduję.

  • kiki

    nie w kazdym stanie wypisują kalorie w menu – w stanie NY to akurat prawo.

  • Ola

    Oj kominku, Cola diet, to chyba największa i najbardziej doskonała ściema na rynku. Aspartam który tam jest, to jakaś 180 razy słodsza chemia, która uwierz mi, zrobi ci więcej szkody w organizmie, niż te dodatkowe kalorie z normalnego cukru (które i tak w miarę szybko spalisz spacerkiem)

    A co do samego tematu zdrowego jedzenia. Moda jest, owszem. Ale żeby zdrowo się odżywiać, wcale nie trzeba kupować w „eko marketach”, gdzie cena przykładowo „ekologicznie wyhodowaniej kapusty” jest podbita mniej więcej 500 razy. Oczywiście, trzeba trochę wysiłku, aby znaleźć np. bazarek gdzie będą mieli tak samo dobre, „ekologiczne” warzywa co w modnym eko markecie. Zasada jest prosta: chcesz, szukasz sposobu, nie chcesz, szukasz powodu.

    • kominek

      Niestety nie spalę tak szybko. W pierwszych dniach obliczyłem, że z samych napojów z cukrem przyjmowałem dziennie ok 800 kcal.

      • Martinez

        No a wydatek energetyczny Twojego organizmu przy nic nie robieniu to dziennie około 2,500 kcal … faktycznie te 800 kcal z płynów słodzonych to dramat. Kominek poczytaj trochę o żywieniu i liczeniu kalorii, o aktywnościach fizycznych, o dobowym wydatku energetycznym organizmu, i wtedy kreuj na esiątku zdrowe trendy. Pozdrawiam. A Ci wysportowani, których widzisz na ulicach NY okupują to ciężkim treningiem i odpowiednim żywieniem … inaczej się nie da.

    • Gringo

      Nie same kalorie są ważne ale skąd one pochodzą ma ogromne znaczenie.
      Bardzo ważny jest indeks glikemiczny pokarmów, to jak dany produkt podbija cukier, im mniejszy IG tym lepiej. Oprócz słodyczy mleko oraz produkty zbożowe mają wysoki IG, niski ma mięso, warzywa, nie słodkie owoce.
      Inna ważna zasada odżywiania to to że porządne jedzenie nie ma składnika, samo w sobie jest składnikiem, na marchewce nie masz etykietki z listą składników ;)

      • Lucas

        Mhm, bo czlowiek na pewno oszuka fizyke, jak ja uwielbiam to gadanie o indexach glikemicznych i innych pierdolach, prawda ostateczna jest taka, ze jezeli zapotrzebowanie maszyny (jaka jest czlowiek) na tydzien wynosi 7x2000kcal i taki Kominek dostarczy sobie tylko 10000kcal to jedynie lamiac prawa fizyki nie schudnie, gdyz organizm musi gdzies te kalorie zastapic (czyli siegnie po tluszcz). Indexy glikemiczne i tym podobne jest dla ludzi z niska samokontrola (lub portfelem, czesto nisko-kaloryczne ready meal takich Weight Watchers sa poprostu 1,5x drozsze) bo jakze inaczej skoro jedyna 100% skuteczna dieta to ta gdzie zredukowales paliwo dla organizmu ( jak do auta nie nalejesz, to przeciez nie pojedzie). A co do aspartamu – sa badania, ze jest zdrowy, sa badania, ze jest niezdrowy (tychze jest mniej), prawda jest taka ze jak ktos sie do tego zabierze to okaze sie ze jablka beda nie zdrowe, czerwone mieso, kurczaki, no poprostu wszystko, ile badan tyle opinii, sam decydujesz komu wierzysz, wedlug „badan” praktycznie nie istnieje zywnosc, ktorej nie udowodniono ze wszystko z nia w 100% gra (taka mykoproteina przeszla tysiace badan, ale sa ludzie, ktorych zabije z powodu ich alergii na tego typu plesn/grzyba). Zamiast sie wszystkim przejmowac nie lepiej poprostu cieszyc sie zyciem?

    • a.

      Borze, jak mnie już meczy ta nagonka na sztuczne słodziki spowodowana tylko tym, że ktoś kiedyś stwierdził, że aspartam jest rakotwórczy, nikt nigdy tego nie udowodnił, ale jakie to ma znaczenie – od słodzików umrzemy, a cukier taki zdrowy! Sztuczne słodziki smakują obrzydliwie, ale to tak naprawdę jedyny solidny argument za ich nie spożywaniem.

  • glexu

    PRET A PORTER kojarzę z Londynu. Urzekli mnie pysznymi zupami.

  • nianiacka

    Półeczka ze zdrowymi herbatkami przypomina półkę z żelami pod prysznic, trochę odstraszające, ale szkoda, że u nas wybór herbat jest tak ograniczony bo bardzo je lubię, szczególnie zielone i czerwone. Niech wybór będzie jak największy, najważniejsze, żeby napoje nie przypominały w wyglądzie i smaku rozpuszczonych landrynek, jedyny taki napój, który lubię i którego czasem wręcz pożądam to cola.

  • djakdekiel

    W stanach mało rzeczy jest słodzone cukrem, tam króluje „cukier kukurydziany”. Z powodu cen. O wiele szybciej od niego tyjesz. Znajomy mówił, że po 2 miesiącach w Chicago sporo przytył właśnie przez to. Widział nawet słodzoną wodę :P
    Nie wszędzie są podane kalorie. W mieście lub stanie NY jest to wymagane i stąd to.

  • Lady Kokoska

    Drogi Kominku :)

    Nie wierze w 100% zdrowa zywnosc, bo po prostu w dzisiejszych czasach nie da sie takiej wyprodukowac na duzo skale. Nie znam dokladnie przepisow, ale podejrzewam ze jest tak ze farmer doda o 10% mniej pestycydow do swoich upraw i juz ma prawo sprzedawac je jako organiczne.
    W tej chwili panuje w Stanach moda na jedzenie organic, dlatego jest tu tego tak duzo. A jak wiadomo nowojorczycy uwielbiaja wszystko co jest modne ;) Mimo tego jest tu duzo osob otylych, a to ze wzgledu ze zdrowe jedzenie jest drogie. W NY szczuplosc czesto swiadczy o zasobnosci portfela.
    Co do wszystkiego co light, aspartan robi nam wieksza krzywde niz cukier: http://rhondagessner.wordpress.com/2013/09/02/a-killer-in-your-fridge-sweet-poison-a-must-read/

    Polecam jako ciekawostke, co kryje sie tak naprawde w zdrowym jedzeniu: https://www.youtube.com/watch?v=HGunZpKLb5o

    PS. Mala dygresja, Ci zadbani, wysportowani mezczyzni ktorych mijasz na ulicach to w wiekszosci geje:)

    • kag

      A organic i slow food sa w Polsce bardzo popularne. Uprawy z małych gospodarstw rolnych i agroturystycznych, sprzedawane najczęściej na targu (ale też np. na stoiskach ze zdrową żywnością). O wiele bardziej organic, ale bez modnej otoczki, raczej siermieżne, przez co może Kominkowi nie odpowiadają? Nie wiem. Tak samo slow food i inne tego typu – w Polsce popularne w większości domów, gdzie sie po prostu gotuje (a nie odgrzewa w mikrofalówce sklepowe mrożonki). Tylko znowu – traktując to jako coś normalnego i nie robiąc filozofii z obierania marchewki.

  • JJ

    Produkty typu light nie zawsze są takie lajtowe – bo jak się odejmie coś, to tę pustkę trzeba będzie czymś zastąpić. Można odjąć cukier i dać aspartam – czasami żeby odjąć kalorii, ale głównie po to, żeby sobie obniżyć koszty produkcji. Odejmiesz tłuszcz, ale w smaku już to już nie to samo (np. masło vs. masmixy vs. margaryna).

    A produkty eko z byciem eko mają czasami bardzo niewiele wspólnego (co pokazał chociażby Adbuster jajkami bez gmo), albo tę ich ekologiczność bardzo ciężko zbadać. Ceny mogą, i pewnie są, zawyżane, bo jak jest popyt, to czemu nie.

    A w Polsce – bida panie, więc na razie nie można oczekiwać boomu na jedzenie tylko ekologicznych produktów, których znalazienie też czasami bywa cudem, zwłaszcza jak ktoś mieszka w małej miejscowości (chociaż tam pewnie łatwiej o ‚jaja od baby ze wsi’).

  • Pawel

    Moda, moda, moda.. byla – jest – byla

    Pseudo zielono naturalni nowojorscy hipsterzy to jedna wielka banda hipokrytow..

    Codziennie widze ich przed takimi sklepami gdzie ceny sa wywindowane o 200 % w stosunku do normalnych… Stoja rozmawiaja ze soba, palac oczywiscie fajki … na zielono :)

  • Anka Sikorka

    A my mamy tatar…

  • Beata

    Ta moda na FAT FREE I SUGAR FREE na opakowaniach jest dla kretynow.
    Widze tutaj w Australii gdzie mieszkam pontony ktore juz nie pchaja wozka tylko jada na elektrycznym motorowerku czy jak to nazwac , bo nie sa w stanie same chodzis z powodu chorobliwe otylosci i maja przed soba goooore produktow Fat or Sugar free,bo to dietetycne przeciez.
    Nie te twarze nie skalane inteligencja nie czytaja juz na odworocie pudla z lodami ktore jest bez tluszczu ile kalorii pochlaniaja w weglowodanach ,jak rowniez zabawne sa pudla z panierowanym zarciem,kalmary,sznycle,krewety itp ktore sa sugar free,czyli diet.Nikt nie czyta na tych Sugar free ile z kolei maja tluszczu.
    Fast foody sa tu tanie ,nikt w domu nie gotuje i doganiamy Ameryke.

  • Sylwia

    Ja jestem prawie rok, też jem wszystko low-fat albo non-fat (w Polsce NIGDY) i przytyłam 8 kg;] teraz liczę kalorie, nie jem po 16 i jakoś „powracam”, ale w Polsce łatwiej i schudnąć i utrzymać wagę, a tutaj trzeba się cały czas kontrolować. Chyba nawet od sałaty sie tyje :/
    i własnie smieszy mnie też to, że na każdym evencie na jaki idę, typu mecze, koncerty, itp – każdy zajada się hot-dogami, burgerami, w drugiej dłoni dzierżąc colę light tudzież wodę…..

  • kr
  • madzia

    PRET A PORTER brązowy ryż jest u nich najlepszy:) uwielbiam go…

    • madzia

      Pret a Manger mialo byc. kurcze zasugerowalam się wyzej wpisem i oczywiscie pomylilo mi sie z modowym pret a porter ech… :/

  • Muszkieter

    Wydaje mi się, że podobne klimaty sałatkowo-kanapkowo widziałem… na stacji Orlenu :) Czyli wcale nie jesteśmy aż tak daleko w tyle, ale fakt – takie sklepy miałyby wzięcie. Ciekaw jestem jednak, jak amortyzują straty, bo codziennie świeże jeśli się nie sprzeda musi gdzieś lądować. Może rekompensują to ceną? Właśnie, Kominek. Jakie to są mniej więcej ceny za sałatki, kanapki?

    • Mona

      Jest tam napisane, że jedzenie wieczorem oddaja dla biednych.

  • GoRunway

    Pret a manger jest i w Paryzu.Niestety ludzie skarza sie, iz jest drogie, wiec jesli dla Francuzow nie jest to tanie, to dla Polakow tym bardziej.Jadlam, smaczne, ale niewarte az takiej marzy.

  • Finka

    Kominku, aspartam powoduje uzależnienie. Mój znajomy pije kilka butelek Coli Zero dziennie i nie może bez tego normalnie funkcjonować. Mój facet szedł raz do sklepu i jako, ze nie było Coli Zero kupił mu zwykłą Colę. Gdy ten zobaczył, ze to nie ta, wściekł się okropnie i nie mógł się uspokoić. Zupełnie jak na głodzie. Kiedy ktoś ze znajomych rzucił mu sugestię, żeby ograniczyć picie Coli wkurzył się jeszcze bardziej…

    Poza tym aspartam smakuje paskudnie, nieprzyjemnie drapie w gardle fuuu. Ale to już kwestia smaku.

    Ja sama przerzuciłam się z jakichkolwiek napojów gazowanych na wodę gazowana z Soda Stream ( http://pansonfire.com/wp-content/uploads/2012/06/sodastream-genesis_2.jpg ) dolewam do niej świeżo wyciśnięty sok z cytryny i jest to najpyszniejsza, zupełnie naturalna woda cytrynowa jaką piłam. Kupujesz takie urządzenie, a potem w zależności od zużycia dokupujesz pojemnik z gazem (przy dwóch osobach starcza mi mniej więcej na miesiąc). Cała zabawa nie jest droga, za to jaka smaczna. :) Wody cytrynowe ze sklepów są pełne tzw ‚naturalnych smaków’ czy ‚aromatów’, pochodzących z fabryk smaków takich jak International Flavors & Fragrances (można poczytać np. w tym artykule ( http://www.magazynbusinessman.com/2013/08/czego-mcdonalds-nie-ujawnia-swoim.html#.UjXZKT-CJq1 ).
    Pijam co prawda Colę czy Fantę głównie latem, na wakacjach, jednak w domu nigdy ich nie kupuję.

    Poleciłabym również Yerba Mate lub jeszcze lepiej jej zimny wariant Tereré (posiada bardzo wiele witamin i antyoksydantów, pobudza łagodnie lecz bardziej skutecznie niż kawa no i jest dużo zdrowsza). Zastąpiło to u mnie kawę w pewnym stopniu, przestałam ją pić z nawyku, bez przywiązywania większej wagi do smaku. Teraz piję kawę, kiedy mam ochotę poczuć jej smak i delektować się nim zamiast spijania niezliczonych kubków dziennie. Ale już się chyba za dużo rozpisałam. Dzięki mate lub tereré umysł staje się jakby jaśniejszy, łatwiej jest się skoncentrować i pracować dłużej na wysokich obrotach mózgu :) Ale mate to dłuższy temat, a ja już się dość rozpisałam. Polecam spróbować :)

    Lecę do sauny, owocnego czasu w NYC Kominku! ;-)

    • sonia

      A w Polsce na rozjasnienie umyslu polecam YERBATE, w co drugiej knajpie…

    • lukasz mikuc

      Również polecam YERBA-MATE – jest świetna! :-)

  • SzafaSkrajnej

    Ja się na dietach nie znam…na jedzeniu oprócz tego że ma sprawiac przyjemność..również..więc się wypowiem…Miałam taki okres w życiu gdy trafiłam na świetną dietetyczkę..rozpisała diete wg moich nawyków żywieniowych, formy spędzania wolnego czasu. Nie dośc że chodziłam non stop najedzona to co najważniejsze wzmocniłam przemianę materii..tak były połaczone ze sobą składniki dzięki którym częściowo spalanie przejmował mój organizm i już nie musiałam się pocić na bieżni, skakać na zumbie…teraz wystarczy że biegam za ..dziećmi… :-)

  • Sonia

    Jedzenie – mamy.

    Jedyne czego nam brakuje (ale już się rodzi np.moda na bieganie) to moda na KULT RUCHU :)
    jogging, gym to codziennosć

    Zauwazcie (tylko nie wystawajcie pod szkola;)), ze najwiecej grajacych na przerwie np.w kosza dzieci jest w Polsce….w szkołach amerykanskich

    Te stypendia dla jełopów swietnie grających w football.

    No i zmierzamy w tym kierunku –
    dobrze sytuowany i człowiek sukcesu – szczupły (stać go na dobre jeddzenie, dba o zdrowie dietę) ,
    niższe warstwy spoleczne – grube (nie liczę naturalnie chudych czy alkoholików. Wielka paka ciastek noname w auchan kosztuje tyle ile mała DOBRA czekolada…)

  • Magda

    Wystarczy przejsc sie do dobrego warzywniaka i mozna dostac duzo lepszej jakosci warzywa i owoce niz w przereklamowanym Whole Foods. Krew mnie zalewa jak czytam takie bzdury Kominku. Zeby jesc naprawde zdrowo w Stanach trzeba wlozyc w to duzo wysilku i pieniedzy. Chodzic do organicznych sklepow gdzie za jedzenie zaplacisz conajmniej 50% wiecej niz normlanie. Czytac etykiety nauczyc sie odrozniac kody zeby miec pewnosc, ze nie jesz GMO albo innego szajsu. A i tak te wszystkie wysilki wkrotce pojda na marne, poniewaz nasz wpanialy prezydent calkowicie zaprzedal dusze Monsanto.

    http://action.fooddemocracynow.org/sign/obama_signs_monsanto_protection_act_time_to_label_gmos/ W duzym skrocie oznacza to, ze firma Monsanto nie musi juz robic oznaczen swoich wyrobow i moze sprzedawac GMO bez informowania konsumentow, ze to GMO. Dla scislosci wiekszosc prodktow w Stanach to Monsanto (ziarna, nasiona). Za pare lat wszystko sie ze soba wymiesza i juz naprawde nikt nie bedzie wiedzial co je.

    Mieszkam tu o jakiegos czasu i tesknie straszliwie, ze smakiem i zapachem prawdziwych warzyw i owocow. Bo nawet to „organiczne wspnialosci” jakes takie sztuczne sa.

    Cytujac klasyka „Cudze chwalicie, Swego nie znacie, Sami nie wiecie, Co posiadacie.”

  • SHEBIS

    Drogi Kominku,

    pisząc o produktach light w kategorii zdrowej żywności jest ogromną pomyłką. Większość ludzi nie czyta składu produktów które są suger free a szkoda bo dowiedziałyby się że zamiast cukru posiadają one aspartam. Jest to najbardziej niebezpieczny związek chemiczny dopuszczony do produkcji spożywczej. Niestety dziś aspartam o zgrozo wykorzystywany jest nawet w farmaceutyce, nie wspomnę już o gumach do żucia czy nawet jogurtach. Nikt się nie zastanawia jak dużą dawkę dziennie tej trucizny każdy z nas spożywa.
    No cóż wielkie koncerny nas trują a my cieszymy z produktów light bo myślimy że w ten sposób dbamy o własne zdrowie.
    Ludzie czytajcie składy napojów i żywności, to nic trudnego!

  • Muszkieter

    Mona:
    Jesttamnapisane,żejedzeniewieczoremoddajadlabiednych.

    Dzięki, nie dopatrzyłem się. Co nie zmienia faktu, że cena nie może być niska. Nie ma bata, by się to im wtedy opłacało.

  • Marcin

    Diet cherry? Zapraszamy do Polski :) piłbym hektolitrami. Swoją drogą jak Ty będziesz funkcjonował po powrocie do kraju…

  • Alicja

    Pierwsza sprawa: nikt Ci nie napomknął, że po saunie nie idzie się na basen, tylko odwrotnie?? Możesz sobie zrobić kuku, ew. odbije się to na Tobie za XX lat, a tego byśmy nie chcieli, hm?
    Po drugie. W kwestii zdrowia firmy często mydlą nam oczy. Nie jest ciężko dodać na opakowaniu „bez cukru, bez sztucznych barwników itp.”. A czy ktoś pomyślał o syropie glukozowo-fruktozowym, który to podobno jest główną przyczyną otyłości, a nie jak wszyscy myśleli – tłuszcz?! To całe „bez cukru” to jest w ogóle jedna wielka tragedia. Jest masa rzeczy, które dodają w zamian, z czego 3/4 jest o wiele gorsza od cukru. Jeszcze jedna sprawa: plastikowe opakowania. Mało kto wie, jak obecność jedzenia w takowych odbija się na jego składzie, nawet woda w plastiku to nie to co kiedyś, w szkle. Na zakończenie zapytam jeszcze o te grzybki na tacce, które przypominają pieczarki – czy widziałeś kiedyś TAKIE pieczarki? Na pewno urosły na naturalnej, nieskażonej nawozami glebie. Dodam, że trochę jestem w temacie. Nic tylko leć po doniczki i sam hoduj ;)

    • Mags

      To nie pieczarki, to portabella.

  • Adam Grabiński

    Diet light i bez cukru może i nie tuczy, ale to, co z organizmem robią słodziki (np aspartam) po regularnym zażywaniu przez dłuższy okres czasu to już inna bajka.

  • Ola

    ależ jest pełno „zdrowych” sieciówek albo chociaż zdrowych produktów w sieciówkach! Salad story (wszystko), coffe heaven (sałatki), starbucks (sałatki), greenway (wszystko), sok świeżo wyciskany można dostać w większości miejsc… do tego bary mleczne, gdzie można zjeść świeżą warzywną zupę i małe prywatne knajpki, które kuszą zdrowymi przekąskami.
    I powstaje też coraz więcej sklepów z żywnością organiczną.

  • mariuszs

    No przecież to jest u nas modne. Idziesz na rynek kupujesz warzywa i robisz -_-

  • Karolina

    pierwsze zdjęcia – gdy moja mam za czasów mnie – kurdupla – podala mi sałatke z winogron przekrojonych na pół (teraz widze dopiero piękno w tym kształcie!), serem lazur, kukurydzą, sosem vingree i slonecznikiem miała wręcz wymiony nawet nie udawane.
    teraz UWIELBIAM takie menu. Staram sie jak najczęsciej tak właśnie w kuchni szarżować. ,,,, pycha! rozmiar mojej dupy też to lubi!

  • Kulinarna Fuzja

    Zgadzam się z Tobą w 100 % z tym ,że każdy produkt powinien mieć obowiązkową tabelę kcal. Niemniej jednak, uważam,że NIE MA dietetycznego jedzenia w Stanach (no dobra jest,ale w bardzo drogich organicznych sklepach, na które nie stać przeciętnego mieszkańca)! Tam nawet jogurty naturalne są faszerowane skrobią, żelatyną i cukrem. Wszystko jest dwukrotnie słodsze, niż w Polsce. Warzywa i owoce są pakowane lub pryskane, tak aby na kilometr świeciły ! U nas na targach kupujesz marchewkę brudną z pola i śliwki z listkami z drzewa. W Ameryce kurczaki są wypełnione hormonami i wodą. Aha,…i nigdzie nie znajdzie się takiego chleba jak u nas! That’s why Amerykanie są TACYYY grubi !

  • renata

    Oni znakują wartości odżywcze, bo wielkie koncerny żywieniowe przestraszył los, jaki spotkał koncerny tytoniowe – ci nie informowali o szkodliwości palenia i zostali za to ciężko ukarani finansowo. Znakowanie kalorii jest ich ubezpieczeniem – przecież wiesz ile masz jeść dziennie, my ci podajemy ile jest w paczce, jeśli jesz za dużo, to dlatego, że jesteś cymbał i sam chcesz. Bardzo ciekawa książka powstała na ten temat w wyniku śledztwa dziennikarskiego Michaela Mossa – Salt, Sugar, Fat.

  • http://mowia-weki.blogspot.com/ Mówią Weki

    Ja mam wrażenie, że już coraz więcej ludzi się zdrowo odżywia. A nawet (z psychologicznego ogródka dorzucę) niektórzy zapadają na ortoreksję i dostają bzika na tym punkcie. Nie musi być zawsze ekologicznie i organicznie, z certyfikatem. Fajnie jak jest prosto, bez tych wszystkich sztucznych śmieci, sezonowo, lokalnie. Pomidory od ‚Pan Mietka z Ryneczku” też mogą być najlepsze. Trzeba wiedzieć do kogo uderzyć albo zapisać się do jakiejś kooperatywy spożywczej. Świeże, tańsze, z pewnego źródła. Wody, herbaty, jak soki – najlepiej świeże. A takie rzeczy typu chleb – łatwo samemu upiec w domu, jest wiele prostych przepisów, ja w sumie piekę wciąż z jednego, który robi się praktycznie sam. :) Małą sprawa, a jednak coś zmienia. p.s. Polska jednak aż tak fast foodem nie stoi, ale mogę być nieobiektywna. :D

  • radeczko

    Kurde oglądam te amerykańskie wymysły i myślę… zjadł bym coś Tajskiego, najlepiej w BKK :) może za rok…