Nie taka chwila, bo jestem tu już od paru dni i nic nie robię. Kompletnie nic. Całe dnie siedzę w domu i czytam. Trochę spaceruję, ale większość czasu nadrabiam zaległości w czytaniu i oglądaniu programów na TVN. Są naprawdę bardzo ciekawe. Wiem już, kim jest perfekcyjna pani domu, o co chodzi w masterchef, widziałem kuchenne rewolucje i mam talent. Coś jeszcze widziałem, ale już zapomniałem.
Mój świat ogranicza się do małego łóżka. I jest cudownie. Od dawna marzyłem o takim lenistwie, a w Warszawie jakoś nigdy nie mogłem się skupić, żeby nic nie robić. Mam nadzieję, że moi znajomi nie przeczytają tego tekstu, bo się wkurzą, że do nikogo nawet nie zadzwoniłem. Spokojnie, na święta się spotkamy.

Przyjrzałem się waszym propozycjom książkowym, o które pytałem parę dni temu. Ciężko coś wybrać. Zdecydowałem się na Lee Child „Poziom śmierci”, bo miało dobre recenzje, poza tym jest na Legimi i nie muszę za nią płacić. Dam tej książce kilkadziesiąt stron szansy, ale to dopiero jak skończę czytać arcyciekawą „Formuła 1 to ja: Bernie Ecclestone”. Niesamowita książka. Wziąłem ją tylko tak, by poczytać parę co bardziej interesujących rozdziałów i bach. Zeszło mi do siódmej rano. Już nie będę jej recenzował, bo nie chcę zamienić tego bloga w portal księgarski, ale kto lubi wyścigi, niech sięgnie po tę pozycję. Miałaby szansę na co najmniej cztery gwiazdki.
Jutro może się ruszę z domu to porobię jakieś fotki Kołobrzegu jesienią, ale marne są na to szanse. W piątek muszę się stawić na Blog Forum Gdańsk i chwytam każdą godzinę spokoju, jaka mi jeszcze została.

Ups, muszę kończyć. Właśnie podano mi rybę.
To nieprawda, że nad morzem zawsze są świeże i najlepsze. W całym mieście na palcach jednej ręki można znaleźć smaczne smażalnie, a i w nich nie zawsze (albo nawet prawie nigdy) ryba jest „prosto z kutra”. Faktem jest, że nad morzem smakują lepiej. Tu jest klimat do takiego jedzenia. Dorsz z frytkami to jedna z moich ulubionych potraw. Na pewno mieści się w TOP 10.

kolobrzeg

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • DudziN

    Wszedłem na bloga chcę go przeczytać ale przez te obrazki zrobiłem się głodny i od razu poszedłem coś zjeść :D

  • Łukasz Kozłowski

    „Poziom Śmierci” jest bardzo fajny, ale chyba z książek Lee Childa najbardziej mi się podoba ta, którą przeczytałem jako pierwszą, czyli „Jednym Strzałem”. Ogólnie polecam książki Lee Childa, piękne opisy walki Jacka Reachera z przeważającymi siłami zbirów.

    • kominek

      Hm, mam nadzieję, że opisów walk będzie jak najmniej, bo to zawsze w książkach przeskakuję.

      • kebabkila

        Walk nie jest dużo. Za to nie brakuje planowania, śledzenia, wyciągania informacji i włóczenia się. Aha nigdy też nie braknie kobiety w tych książkach.

  • Sebastian

    Moim zdaniem w tej smażalni ryb najlepsze są pierożki Henia z farszem rybnym. Warte spróbowania :)

    • Furia

      po czym poznałeś smażalnię? Po widelcu czy tacce? :P

  • Jawor

    Dobry wybór smażalni :) (o ile poznałem po zdjęciu…)
    Jak wracam do domu to praktycznie zawsze tam zachodzę.
    Na dorsza oczywiście. Smażona ryba to tylko dorsz. Niech nikt nie próbuje mi przypadkiem wmawiać, że jest inaczej.

    Zgadzam się co do klimatu. Papierowe talerzyki, plastikowe sztućce i stada Niemców przemykające przez lokal co kilka minut.

    • Furia

      najlepsza jest fladra. Praktycznie to jedna z niewielu ryb która w okresie wakacji jest nad morzem świeża i nie mrożona. Rozpływa się z ustach. Dorsz tak nie ma :P

      • elka

        Rozprzestrzeniasz się jak ten wirus grypy zoladkowej w moim domu.Bleh…

  • joanna w.

    Czytam i nie dowierzam. Jesteś, a ja tylko mam te e-booki. Eh, z tym moim szczęściem.

  • Ania Diduch

    Czy to ryba od Rewińskiego? Chodziłam tam jako dziecko :-))

  • Madziorek

    Jeszcze nie miałam okazji czytać tej autorki ale zdecydowanie polecam książki, które napisał Simon Beckett mocne i zakręcone(momentami nie normalne?). Tylko uwaga, ten gatunek trzeba lubić. I muszę się przyznać, że idąc dziś po Twoją książkę po drodze w empiku zobaczyłam, że ten autor wydał coś nowego i zamiast wrócić do domu z Twoją książką wróciłam z książką Simona.

  • aga

    Lubię morze, ale ryb nie lubię. OSTATNIO W TELEWIZJI MÓWILI, że wcale nie są takie zdrowe!

  • Puszysława

    Rety, nienawidzę TVN. Codziennie rano zamiast zacząć robić cokolwiek, gapię się w telewizję śniadaniową. Ciągle chcę zapytać i ciągle zapominam. Czytałeś może coś Grishama?

    • Furia

      ale to masz pretensje do TVN czy do siebie? hm?

      • Puszysława

        Jeszcze tylko tego brakuje, żebym zaczęła mieć do siebie o coś pretensje. Powiem więcej – jestem z siebie dumna. Dziś obok telewizora postawiłam komputer i włączyłam Ewkę. Jutro może nawet z nią poćwiczę.

        A’propos. Bitwę o dom sponsoruje producent kominków. Rzuciło mi się w prawe ucho to słowo na „k”.

  • Róża Wigeland

    Nie czytaj recenzji książek. Spróbuj kupić książkę w ten sposób:

    1. Idż do księgarni i stań przed odpowiednim tematycznym regałem.

    2. Spójrz na okładkę, Czytelny na pierwszy rzut oka tytuł, nazwisko autora, elegancja w łączeniu kolorów i prostota. Szokujące lub bardzo kolorowe okładki z reguły niewiele oferują w środku.

    3. Tekst na okładce to reklama. Jeżeli podpisany jest innym nazwiskiem tzn. że zapłacono komuś, aby napisał, że ta książka jest świetna (nie spotkałam tekstu mówiącego: “wyjątkowa szmira, nie warta przeczytania, nie polecam”). Zakładając, że ktoś napisał tekst promujący po przeczytaniu książki i naprawdę ona mu się podobała, to jednak jest to JEGO punkt widzenia, a nie TWÓJ.

    4. I najważniejsze. Po wzięciu z półki sklepowej książki do ręki, otwórz na chybił trafił w kilku miejscach i przeczytaj fragment. Oceń, jakim jest napisana językiem, jakie to są słowa, czy Ci się podobają, czy do ciebie przemawiają.

    Kupiłam tak ok. 2000 (słownie: dwa tysiące) książek. Nie spodobało mi się może 20 z nich.

  • MiFufu

    Nie czytam też pędzę jeść. Pozdrawiam.

  • Karolina Franieczek

    No i skąd ja teraz wezmę od 8 rano rybę w robocie. Muszę włączyć wyobraźnię i przemienić w nią… jogurt. :) Udango pobytu w rodzinnych stronach.

  • Marcin Michno

    Jak cię na BFG zaatakuje psychofan z tekstem „widziałem wszystkie pana filmy” to będę ja ;]

  • rzuczysko

    Musisz spróbować ryby w smażalni „Gruba Ryba” przy promenadzie pod „Piranią”. Polecam zupę rybną i łososia z pieca ;)

  • Rondzio

    Sadysta, ja bez śniadania dzisiaj a Ty takie zdjęcia dajesz ….

  • Kasia

    Tak sadysta, ale z innych powodów niż u przedmówców. Dziś mam grypę żołądkową i na sam widok jedzenia chce mi się zwracać.

  • cp

    To MBP 13” czy 15”?

  • Zaciesz

    Pizza z krewetkami, pychota :) Taką dużą sam całą zjadasz?

  • Wojtek

    Czy ten dorsz ze zdjęcia, to przy Parku Jedności nieopodal plaży?

  • niepoprawna

    a na pierwszym slajdzie wypisz wymaluj (popraw jeśli się mylę) pizza z da grasso (czyżby z centrum?) swoją drogą niegłupi z ciebie człowiek, w kilka dni odkryłeś to co mi zajęło 20 lat- w Gdańsku jedyne co można zrobić to nadrobić zaległości w książkach, albo umrzeć. Taki oto ewenement- mieszkańcy miasta starzeją się szybciej od niego, w efekcie czytaj, pracuj, nie żyj blablabla…

  • Monika Kamińska

    Pizza <3

  • Bartłomiej

    Kominku, żadna z ryb oferowanych nad morzem nie pochodzi prosto z kutra. Pracowałem w kilku smażalniach, te rybki to mrożonki pochodzące z hurtowni. Gdyby na prawdę te ryby miały by być ‚prosto z kutra’, to czekał byś pół dnia zanim byś ją dostał. Po za tym, sezon połowów ryb oferowanych w nadmorskich restauracjach są bardzo różne, większość nie jest łowiona nawet latem.

  • Jola

    Od tych zdjęć, aż zgłodniałam

  • katia

    a czytałeś Nienackiego „wielki las” ? czytam to zawsze jeżeli dochodzę do wniosku że na tym świecie nie ma prawdziwych mężczyzn. „raz w roku w Skiroławkach” to na zimę – rewelacja rozewselająca oraz myśląca….jednak Wielki las to jak piosenka Waglewskiego Ojciec- to Horst Sobota wyjęty z kartek.. kosmos kwintesencja męskości

  • katia

    przepraszam, że bez dużych liter lub polskich znaków, ale to jest jak jedzenie nożem i widelcem:)

  • katia

    muszę sie wygadać- wybaczcie. Nienacki znany z Pana Samochodzika…. facet pisarz, który dochodzi do wniosku, że ma dosyć stolicy sprzedaje dom wyjeżdza na mazury do Gierzwałdu osiedla sie i opisuje mieszkańców ze swoja perspektywa…. mniam. każdy rozdział to jak mądrość życiowa hahhha. naprawade- sprawdzcie. a Wielki Las to juz ksiażeczka- koncentrat, bo cieniutka, ale dlatego kto ją czyta to dozuje sobie jedną strone dziennie aby za szybko nie skonczyc lektury.. mówi to czytelniczka wszystkich bibliotek swego miasta, które egzekwują ode mnie zaległe pozycje na pocztówkach….. wszystkie pozycje sa rozchwytywane przez znajomych – nie jest tak latwo je odzyskać….

  • katia

    najlepsze jest to, że Nienackiego kupicie na jego fanklubie po horendalnych cenach- nie ma wznowien. Wielki Las kupiłam od pana z rynku, ktory wyprzedawal swoj dom- 10 zl. Skirolawki kupila mi przyjaciolka w warszawie na ulicy za grosze. -15 zl… i oto chodzi….kto mowi ze ksiazka jest droga????!!!! ten kto nie wie co chce czytac!:))))

  • lucy

    Kocham dorsza, jem nawet w knajpce nad brzegiem mazurskiego jeziora i w Wigilię też.

  • buster

    Ta pizzeria musi naprawdę szanować klientów, albo to wariant z potrójnymi krewetkami. Chociaż po ostatniej pizzy z krewetkami, szynką i ananasem, zamówionej w jednej z warszawskich sieciówek, jestem skłonny stwierdzić, że nawet gdybym wziął krewetki x5, to i tak byłoby ich mniej niż tutaj. A na mojej było po jednej (!) krewetce na każdym kawałku.