Zaczyna się przedświąteczny terror. Dostaję na maila propozycje dołączania, wspierania, promowania akcji nakłaniających ludzi do kupowania polskich produktów w polskich sklepach. Powstają fanpage z krzykliwymi hasłami, że dobre jest to, co polskie.

wspieraj polska gospodarkeNigdy do czegoś takiego się nie przyłączę z jednego bardzo prostego powodu. Nie jestem masochistą. Jeśli wydaję moje pieniądze, to przeznaczam je na produkty najlepszej jakości bez oglądania się na kraj pochodzenia. Nie widzę różnicy pomiędzy napełnianiem kieszeni polskich a zagranicznych producentów. Nie jest też prawdą, że w Polskich firmach pracują wyłącznie Polacy, bo choćby w takich odzieżowych szyciem zajmują się dzieci w Bangladeszu. To jest jakaś wielka bzdura z tym, że polskie jest lepsze, bo rzeczy na moim biurku oraz w mojej lodówce w znakomitej większości należą do zagranicznych firm. Gdyby polskie było lepsze, to Polacy na pewno by kupowali polskie. Gdybyśmy chcieli robić zakupy w małych osiedlowych sklepach, to tam byśmy je robili. Ale nie chcemy. Wolimy supermarkety, bo spełniają nasze wymagania. Wolimy zagraniczne produkty, bo po prostu są lepsze. To tak jakbym ja do was wołał „hej, nie czytajcie zagranicznych blogów, czytajcie Kominka, bo jest z Polski i też chce zarobić!”.

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • Marcin Michno

    Polskie produkty kupuję w „obcych” sieciówkach.

  • ona

    Czytałam, że za 10 lat prawdopodobnie, nie będzie już żadnego prywatnego sklepu spożywczego, wszystkie prędzej czy później będą należeć do sieci. A Biedronek ma powstać w Polsce więcej niż na początku zakładano.
    To tylko sieci, a produkty spożywcze i tak są polskie, sery, mleko, pieczywo, więc nie rozumiem tego poruszenia.

    • Ehh….

      No dobrze, ale zagraniczne sieci zbierają z tych towarów zysk. My Polacy, tylko tracimy kupując w portugalskiej Biedronce czy brytyjskim Tesco.

      • pyzior

        „ale zagraniczne sieci zbierają z tych towarów zysk”. A producenci nie zyskują na nich? I co ja tracę niby kupując w zagranicznych sieciach? Kupuje dobry towar za niskie pieniądze,jednocześnie dając pracę polakom. Gdzie w tym strata?

  • limonka

    Otóż to…

  • Rondzio

    Ja też nie bardzo rozumiem ten pęd za „dobre bo polskie”. Tylko gdzie w takim razie są te polskie komputery, monitory, dżinsy itp? Jeśli pojawią się i będą lepsze od zagranicznych, słowo honoru – kupię.

    a poniżej humorystyczne spojrzenie na kupowanie tylko produktów Made in Russia – mam nadzieję, że taki linki przechodzą cenzurę
    https://joemonster.org/art/24914/Owladnieci_przez_chinszczyzne

    • kuku-mamuniu

      E tam, opowiadasz, jasne, że nosisz na tyłku polskie dżinsy – gdzie niby są produkowane Levisy? Z tego co wiem – w Łodzi. Nikt ich z Ameryki do polskiego sklepu nie zwozi.

      A co do powiedzenia „dobre, bo polskie” – ja się z tym zgadzam. Ze wszystkich pokazanych na Demotywatorach (druga grafika) sklepów zakupy robię w… Piotrze i Pawle, czasami w Almie – bo czysto, fajnie, przyjemnie, ładnie. Piję polskie mleko, jem polski ser, ubieram się w polskich hand-made’ach. Mebli nie mam z Ikei, tylko od lokalnego stolarza. Zagraniczne wcale nie jest lepsze! Choć polskie bywa droższe…

      Kominek – polski (przymiotnik) mała literka. Wiem, że wiesz, bo tylko raz popełniłeś w tekście byka (przeoczenie), ale razi mnie, no…

      • Anna

        Kuku-Mamuniu, ty to już chyba na każdym blogu popularnym swój komentarz zamieszczasz. :)

      • daga

        Polska jest z jednym z dwóch głównych producentów mebli dla IKEA, Burberry szyje swoje trencze w Polsce, stolarnia z Tarnowskich Gór robi półki dla Levisa, więc wszystko jest płynne, idę do lidla i kupuje czekoladę z krafta, a panienka w paryżu wesprze polską firmę :)

  • ghror

    Przecież to bzdura że kupując w sieciowych sklepach nie wspieramy polskiej gospodarki. Kto niby dostarcza produkty to tych sklepów? Brytyjczycy, Francuzi czy Portugalczycy? Kto pracuje? W cały proces funkcjonowania gigantów handlu detalicznego zaangażowanych jest gro polskich firm i polskich pracowników, z których każdy to konkretny profit dla polskiej gospodarki.

  • Marta

    Co za bzdury! Lepsze? Czasami! Tańsze? Często! I to zawartość portfela w naszym kraju decyduje najczęściej o tym gdzie i jakie robimy zakupy! Niestety!

    Piona Kominek!

  • kel

    Gdyby były dwa produkty o identycznej cenie i jakości, to wybrałbym polski. W przeciwnym wypadku nie ma nawet o czym rozmawiać. Nie będę patriotycznie używał chłamu, byleby tylko czasem nie wzbogacić innych.

    • mademoiselle zu

      Zgadzam się z Tobą w 100%:)

  • Jadźka

    Pamiętajcie przy okazji zrezygnować z jazdy autem, bo nie ma pojazdów naszej produkcji. Niedawno jeszcze poleciłabym jazdę rodzimym Autosanem, ale w tym roku postawili ich w stan upadłości. Może Wigry?

    • Maciej

      Polonezem, jak Kominek w GTA IV ;-)

    • Piotr

      Solaris również jest rodzimy i świetnie sobie radzi ;). A produkty z Biedronki w dużej części są produkowane w Polsce, więc kasa wcale nie idzie wyłącznie do zarządu spółki Jeronimo Martins, ale również do polskich producentów.

      • Paulina Aurora

        Solaris radzi sobie lepiej od Mercedesa (produkcja turecka), ale jak przychodzi do awarii, to przyjeżdża… IKARUS. Więc może to nie zawsze gdzie produkowane, a jak, się liczy?

  • Innooka

    Poniekąd wspieram polską gospodarkę, ale nic na siłę. Jeśli uważam, że zagraniczne jest lepsze, kupuję. W końcu mamy wolny rynek i konkurencję.

    Jako, że najbardziej „siedzę” w branży kosmetycznej, wiem, że w kraju mamy wiele niedocenianych firm, które produkują kosmetyki dobre i tanie. Niektóre są składem podobne do zagranicznych, zaś kilkukrotnie tańsze.

    • Paulina Aurora

      Szkoda, że kolorówka nieco kuleje :(

  • Mateusz

    otóż to, sluszna uwaga Kominku. Co z tego że większość sieci sklepów (nie tylko spożywczych) nie są rodowo polskie, skoro i tak produkty sprsedawane w nich (m.in. spożywcze) są właśnie produkowane w naszym krju przez polskie fiemy.
    Ten ból dupy tak naprawde o nic robi się nudny. A jak ktoś chce już naprawde kupować polską żywność od Polaków to niecgh idzie na bazar albo do osiedlowego.

    • PnK

      A co innego polskiego kupisz w osiedlowych sklepach? Polską kolę? Polskie piwo z zachodnich kompanii? W osiedlowych sklepach jest to samo co w marketach, tylko drożej i gorzej podane.
      Ja wspieram polskie produkty. Właśnie zajadam sobie pyszne polskie mandarynki ;)

  • YOeLL

    „Wspieranie” polskich produktów odbywa się zazwyczaj przed świętami, kiedy ludzie akurat są gotowi wydać przedostatni grosz na lepsze żarcie i prezenty.

    Głęboko gdzieś mają polskość, całkiem słusznie zresztą. A lobbystom „polskości w sklepach” życzę w 100% polskich świąt. Zobaczymy jak poszaleją.

  • Davvid

    Jeśli tylko jakościowo produkty polskiego producenta są porównywalne do zagranicznego – stawiam na rodzime produkty. Przykładem są świetne (moim skromnym zdaniem) wytwory marki Ziaja w branży kosmetycznej – niejednokrotnie tańsze od wyrobów koncernów zagranicznych.

  • buster

    No ok, powiedzmy, że idę zrobić zakupy w małym, osiedlowym sklepie. Z obsługą, tj. pani Krysia za ladą podaje mi żądane produkty. Nie mam wtedy możliwości spokojnie się zastanowić, porównać składów i cen. Wybór też znikomy a ceny znacznie wyższe. To dlaczego mam tam robić zakupy? Mam działać dobrowolnie na swoją szkodę? Małe sklepiki są obecnie po to, aby kupić śmietanę do zupy, gdy nagle się zorientujemy, że o niej zapomnieliśmy podczas zakupów w supermarkecie.

    • pit.

      ja prowadze sklep osiedlowy i wiele rzeczy mam tanszych niz w tych wszystkich marketach, wiaodmo że nie wszystkie produkty ale bardzo duzo mam TANIEJ niż markety… na około mojego sklepiku mam 4 markety, daje jeszcze jakos rade, ale jest coraz gorzej….

  • Aisi Nom

    Jeśli chodzi o produkty – kupuję te sprawdzone, obojetnie czy to polskie czy marokańskie czy jeszcze jakieś inne.

    Jesli chodzi o małe sklepiki – nie lubie robić tam zakupów. A już najbardziej nienawidzę sklepów Społem gdzie zawsze czuję się jak intruz, gdzie zawsze przeszkadzam, a usmiech u ekspedientki to tylko szyderczy.

  • AggieS

    Nie mają co robić to wymyślają durne akcje. Będę kupowała co mi się podoba i gdzie mi się podoba, zwłaszcza, że o tym co polskie zwykle nie mam dobrego zdania.

  • Lucy eS

    A może jest tak, że wielu dobrych polskich produktów nie znamy, bo nam się nie chce włożyć odrobiny wysiłku żeby poszukać, przeczytać przaśną etykietę lub wyzbyć się kalek myślowych i przyzwyczajeń wykreowanych przez nachalne reklamy.
    Podobno mamy wybitne jabłka, piwa regionalne, majonez…

    • Agnieszka

      No faktycznie. Ja zawsze kupuję tylko polskie jabłka, jak majonez to tylko Winiary , keczup polskiej produkcji jest absolutnie doskonały (np. z Międzychodu), mamy pyszne miody naturalne, twaróg. Nie wspomnę. o wspaniałym polskim piwie np. ja lubię Kasztelana Nie no masz rację, jest od groma wspaniałych polskich produktów. No i powiedzcie kto ma takie pyszne wędliny jak Polacy? Jadłam kiedyś kanadyjskie, amerykańskie i niemieckie. Wszystkie miały smak mydła.
      Mamy się czym pochwalić.

      • Maver

        Jakby patrzeć na to co napisałaś przez pryzmat tych krzykaczy co nawołują do bojkotu sieciówek, to twój majonez Winiary nie jest już polski bo firmę dawno przejął koncern Nestle. Natomiast produkcję twojego keczupu „Międzychód”(dawno nie jest już tam produkowany) jakiś czas temu przejęły Pudliszki, które są własnością amerykańskiej firmy Heinz.

        I można by tak jeszcze długo wymieniać. Faktycznie te piwa o których piszesz, w dużej części są jeszcze „nasze”. Ale te najbardziej popularne jak Lech czy Tyskie od dawna są już własnością amerykanów.

        Tak więc nawoływanie do bojkotu sieciówek ma taki sam sens jak przekonywanie do kupowania polskich produktów. Zarządy firm je produkujących dawno już nie są polskie. Liczy się jednak to, że przy tej produkcji pracują Polacy, przy ich sprzedaży pracują Polacy itp. itd.

    • Paulina Aurora

      Najlepsze polskie produkty wyjeżdżają za granicę. Strusie, bażanty i gęsi – to główne produkty, z których Polska słynie za granicą. Do tego ślimaki, kaczka.

  • Agnieszka

    Właściwie to racja z którą trudno się nie zgodzić. Ale fajnie czasem spróbować wybrać polski produkt zamiast zagranicznego. Np kosmetyki. Te polskie są bardzo fajne i dużo tańsze. Takie firmy jak Ziaja czy Eris robią porządne kosmetyki ale czy właściwie trzeba je reklamować? Czasem fajnie też przypomnieć Polakom że niektóre bardzo dobrze znane nam marki są polskie choć nazwa brzmi obco np. Inglot, dr Witt, Reserved.

  • AG

    Nie rozumiesz logiki wspierania polskich przedsiębiorców. Nie ma żadnego znaczenia czy zatrudnia Polaków czy Indian, ważne gdzie płaci podatki. Ważne czyj jest kapitał zakładowy.

    W tych akcjach nie chodzi o to by koniecznie na siłę wybierać gorsze jakościowo produkty krajowe, np. jeśli stać nas na BMW to jednak kupmy Poloneza Atu.

    Tu chodzi, by zwracać uwagę na kraj pochodzenia, na pochodzenie kapitału i w przypadku porównywalnej jakości wybierać polskie produkty, bo to wspiera rodzimą gospodarkę (np. produkcję) na czym wszyscy zyskamy.

    Na zachodzie w wielu krajach jest to standardowy odruch, wykształcony przez dziesięciolecia kapitalizmu. U nas z powodów wiadomych było odwrotnie. Powoli jednak wypada próbować wybić się na niezależność.

    • yogin

      Jak to miło, że nawet u Kominka, bywają inteligentni czytelnicy. Świetnie napisane!

    • Petrus

      „W tej chwili struktura gospodarki Polski jest strukturą kraju skolonizowanego, taka sama jak struktura Burundi, Rwandy, Nigerii, krajów afrykańskich.”

      Dziewięćdziesiąt parę procent kapitału bankowego (w Niemczech jest to 10 czy 20 procent), dziewięćdziesiąt procent kapitału handlowego pochodzi z zagranicy.

      „Nie jesteśmy u siebie, jesteśmy w kieszeni kapitału zagranicznego.”

      Z większą ilością faktów polecam się zapoznać na filmiku w YT, proszę wyszukać film „prof. Witold Kieżun”.

      Komentarze, że artykuły do wielkich sieci handlowych dostarczają polscy wytwórcy są śmieszne – proszę się zorientować, jakie to są marże, jakie biznesy, jakie zarobki. Jeśli dążymy do tego, aby być wyrobnikami i pracować w przyszłości za miskę ryżu, to rzeczywiście dobra droga.

      W jednym się zgadzam – jeśli ktoś odwala fuszerkę i sprzedaje chłam, to żadna metka go nie uratuje.

  • Pati

    Kupuję najczęściej to , co jest dobre jakościowo, smaczne i nie ważne, czy polskie czy skądś tam. No i wolę sama „pomacać”, obejrzeć, porównać składy niż prosić panią Zosię stojącą z ponurą miną..

    Jedyne co lubię kupować made in poland to ubrania – jest wiele firm, aspirujących projektantów, którzy tworzą naprawdę coś fajnego, ale to ubrania, a my tu o jedzeniu ;)

  • Cava

    Demagogia osób krzyczący „Kupujcie polskie” jest przerażąjąca.
    Najlepiej zamknąć te wszystkie supermakety, galerie i inne sklepy naszych zagranicznych wrogów, obudować Polskę murem i powrócić do sklepów z żwynością na kartki.

    Ciekawe ilu z tych krzykaczy zapłaciłoby ogromne podatki do naszego polskiego urzędu skarbowego gdyby zlikwidować te markety…

    • aneta

      Czytam i widzę, że mało kto tutaj rozumie o co z tym wszystkim chodzi. Nie chodzi tylko o kupowanie polskich produktów, ale głównie o to gdzie to kupujemy.
      Zagraniczne markety nie płacą do nas podatków, mogą sobie manipulować cenami jak tylko chcą, stracić na pewno nie stracą.
      Polak zadowolony, jak kupi oliwę z gazetki w promocji – zaoszczędził 3 zł, ale ile jeszcze innych rzeczy kupił po drodze i droższych, tego już nie widzi.
      Na tym polega psychologia marketów – lecą wszyscy po promocja, może ktoś i kupi tylko jedną rzecz, ale ile jest takich co wyjdą z pełnym koszykiem. A za kilka lat, gdy już polskie sklepy zbankrutują – pozostaną same markety, wtedy promocje się skończą.

      • ksk

        Matkobosko podatkowo.
        To gdzie te „zagraniczne markety” płacą podatki się pytam?
        Już mniejsza z tym, że dochodowy można sobie wypatroszyć, tu się zamortyzuje, tu zapłaci licencje przez irlandzo-holenderską strukturę i za dużo polskiemu fiskusowi nie zostanie.
        Ale VAT, lokalne podatki, tu już się da nieco mniej wycudować i jednak się płacą.
        Z jeszcze jednej strony, to proponuję popatrzeć, gdzie płacą podatki te rdzennie polskie firmy. I zastanowić się, dlaczego Polacy są drugim po Rosjanach beneficjentem rzeczywistym spółek cypryjskich. Podatki w Polsce, jasne.. :)

  • Maciek Gierszewski

    Jasna sprawa, że jeśli rodzima alternatywa jest kiepska, to nie ma co na siłę wspierać, ale warto czasem dać swoim szansę (ja choćby staram się kupować piwo tylko z małych polskich browarów). Jeśli wszystko będziemy importować to będziemy zbyt zależni od innych, a na samym handlu i budowaniu marketów to ten kraj nie przeżyje.

  • Michal

    Najpierw patrzę czy produkt spełnia moje wymagania, następnie na kraj pochodzenia lub cenę. W Polsce jest nieco inaczej niż np. w Szwajcarii, gdzie produkty lokalne to zwykle najwyższa klasa, a jedzenie najlepiej eko, jest najdroższe ale bardzo często kupowane. W Polsce niewiele jest takich marek, ale te które są to bardzo często kupuję. Czasami to wszystko jest jednak złudne bo Polski Bus nie jest polski, a Pudliszki należą do Heinz’a…

  • Bizarius

    Oczywiście że warto kupować produkty które są lepsze jakościowo, spełniają nasze wymagania i w ogóle są lepsze. Jest tylko jedno małe ale, gdy kupuje się Polski produkt wspiera się Polskie PKD co wzmacnia gospodarkę itd. itp. jeśli choć trochę ktoś się interesuje tematem wie o co mi chodzi. Jeśli nie, to niech wzbogaci swoja wiedzę inaczej nie warto dyskutować. Nie jestem masochistą i nie będę latał po całej Łodzi, Polsce, aby zaopatrzyć się w produktu które są mi potrzebne i pochodzą z PL, ale gdy mam do wyboru w jednym sklepie dwa takie same produktu to pomimo wyższej ceny warto wybrać ten Polski z tego samego powodu o którym pisałem wyżej.

    • Bizarius

      Dopiero teraz mi się przypomniała historia o której opowiadał mi znajomy. Jestem zbyt leniwy aby sprawdzić czy jest wiarygodna, ale z tego co pamiętam, opowiadał o tym że marka Netto chciała sprzedawać żywnościowe produkty Polskie w każdym swoim sklepie (także za granicą) bo zauważyła że nasze rodzime artykuły są lepsze jakościowo, zdrowsze, nie pędzone tak bardzo i do tego tańsze. Niestety ale rząd Danii nie zgodził się na to posunięcie, ponieważ bardzo zaszkodziło by to gospodarce tamtego kraju i z tego powodu w Netto poza Polską nie spotka się naszych pomidorów, ogórków, serów itd.

  • nocri

    Gięcie pały czy to w jedną czy w drugą stronę jest oczywiście bezsensem i tu się mogę zgodzić z kominkiem. To iż kupuję w Lidlu nie oznacza dla mnie, że sponsoruje przyszłą IV Rzeszę.

    Jednak podobne akcje czasami mają dobry wpływ na świadomość konsumentów. Niemiec byle czego do gęby nie wsadzi ale także zwraca uwagę na to czy dany produkt jest przez niemiecką gospodarkę wyprodukowany.

    Śmieszą mnie na przykład ludzie, którzy ze zwykłego snobizmu żrą włoskie gnochi bo modne, a kopytka to dla nich obciach. Zachwycają się garniturami i koszulami zachodnich projektantów w czasie gdy bytomska firma święci tryumfy na całym świecie tylko nie w Polsce. Zachwycają się smakowymi oliwami gdzie w Polsce mamy przepyszne smakowe oleje roślinne. …i takich przykładów można podawać wiele.

    Osobiście zwracam uwagę na jakość produktów i jego cenę. Nie kupię parmezanu który ma w Polsce cenę z kosmosu tylko dlatego żeby czuć się światowcem bo dobrze znam polskie sery 10x smaczniejsze od tego popularnego włoskiego sera. Nie mam kompleksów gdy na moim stole pojawi się polska wędlina z najlepszych polskich świń lub krów, a nie parmeńskie cuda, które często gęsto ustępują jakością polskim lub na przykład litewskim produktom.

    W takim rozumieniu podobają mi się akcję promowania polskich, regionalnych produktów, których produkcja i sprzedaż wpływa też na nasz polski budżet płaconymi w Polsce podatkami. Akcja jak w przykładzie kominka to typowo pisowski sposób na zrażenie ludzi do koniecznych inicjatyw. Krótko pisząc durna akcja nacjonalistycznych gówniarzy.

    • atria

      Akurat polskie mięso nie jest najlepszym przykładem. Jesteśmy sto lat do tyłu np. za Wielką Brytanią jeśli chodzi o jakościowe mięso (mam na myśli mięso ze zwierząt, które były hodowane w sposób ekologiczny, certyfikację takiego mięsa, zrzeszenia producenckie). Dostęp do takiego mięsa w Polsce i świadomość sprzedawców w sklepach mięsnych niestety jest w naszym kraju praktycznie zerowa. Polskie sery też dopiero uczymy się robić i doceniać (sery zagrodowe), ale tutaj jesteśmy w lepszej pozycji niż z mięsem, ale nadal wiele lat za Włochami czy Francją jeśli chodzi o technikę.

  • karolla

    a ja swiadomie wybieram polskie warzywa, owoce, mleczne produkty, piwa rzemieslnicze, niektore kosmetyki, ubrania od polskich projektantow, bo sa lepszej jakosci. Maja mniej konserwantow, a ja nie lubie jesc chemii, maja smak! Jablka smakuja jak jablka, warzywa pachna, piwo jest piwem a nie napojem piwnym, kosmetyki i ubrania moga spokojnie konkurowac z zachdnimi. Wiadomo nie wszystko ale wiekszosc za ktora wole sie porozgladac.

  • Danny_boy

    Gdyby polskie bylo lepsze to polacy na pewno by kupowali polskie. A agencje PR i reklamy stalyby sie przeszloscia bo co glosic oczywista oczywistosc

    I nie oszukujmy sie ilu z nas 10 lat temu wiedzialo co to szynka z parmy albo mascarpone…

    Roznica miedzy szapanem a winem musujacym itp.

    Konsumenci kupuja teraz rzeczy nie z uwagi na wartosc uzytkowa, instrumentalna tylko symboliczna.

    Mam aple bo jestem ‚you name it’ zajadam sie chorizo bo po nocach snie o hiszpani i moge sie polansowac poprawna wymowa tego slowa. Chce wygladac modenie wiec kupuje luzna koszule w serek (tylko delikwent zapomina ze nie ma 23 lat i dywanik klakow pod szyja wywoluje usmiech politowania..)

    Jako polacy za wielkiego wyboru nie mamy bo zyjemy w nedzy ludzie wybiora to co tanie – w wiekszosci wypadkow beda na wpol zdechle karpie z carefour’a geant’a
    czekolada z data waznosci na ten rok, itp itd.

    Mowienie o wyborach przy wynagrodzeniu 80% mieszkancow pl jest lekkim naduzyciem. Gdzie indziej tez nie jest o wiele lepiej i za granica czesto mozna zobaczyc dwa albo i trzy produkty na tej samej polce dla bardziej i mniej zamoznych.

    A i tak na marginesie made in nie zawsze znaczy ze produkt zostal wyworzony w danym kraju. Jesli wloch zamowi partie obuwia u chinczyka (co robi bo lubi tanio i solidnie ;) a pozniej w te buty wpakuje sznurowki i doszyje metke albo jakis bzdet to ma prawo nazwac ten produkt made in italy..

  • Pawel

    Krótko i konkretnie w kominkowym stylu, co najważniejsze – trafnie.

  • MiFufu

    Jeśli akurat Polski produkt jest wg. mnie dobry to go kupuję. Bez żadnej, kurde, ideologi. Tomek, masz rację, to, że Polskie to nie znaczy z automatu, że dobre – niech na łatwiznę nie idą!

  • ankawell

    Ja nie rozpatruję sprawy z punktu widzenia „czy towar jest polski, czy nie”.
    Dokonując zakupów kieruję się zdrowym rozsądkiem i patrzę trochę szarzej.
    Niektórych produktów nie kupuję, bo wychodzę z założenia, że to globalnie nieekonomiczne. Niech przykładem będą egipskie młode ziemniaki.
    Egipskie ziemniaki ceni się za ich jakość … są eksportowane do UE i Rosji …
    Ich nasiona muszą jednak najpierw zostać sprowadzane ze Szkocji , a dopiero później zasadzone w Egipcie. Aby ziemniaki zachowały w transporcie wilgotność i świeżość – zostaną przesypane irlandzkim torfem . Torf sprowadza się z rejonów do których potem eksportowane są ziemniaki , a źródła torfu regenerują się bardzo powoli . Zanim świeże ziemniaki opuszczą Egipt i wyruszą w drogę na nasze stoły – nasiona i torf pokonają prawie 8000 mil morskich . Następnie ciężarówki z ziemniakami pokonają ponad 300 km do portu na Kanale Sueskim – tam kontenery z ziemniakami zostaną zapakowane na wielki frachtowiec . W porcie docelowym znowu trafią na tiry i pojadą długie kilometry do wielkich centrów dystrybucyjnych , a stąd na Wasze sklepowe półki mają już stosunkowo blisko – ALE CZY TO MA SENS ???
    Egipskich ziemniaków nie kupuję – kupuję polskie i podobnie dokonuje decyzji konsumenckich w odniesieniu do innych towarów. Jedni nazwą to dziwactwem, a inni świadomym dokonywaniem wyborów.

  • Davvit

    Podsumowując zebraly sie tutaj 2 spójne poglądami grupy:
    1) nie zwracam uwagi na kraj pochodzenia – liczy sie jakość
    2) zwracam uwagę na rodzime produkty,ale wybieram je tylko w sytuacji gdy cena jest proporcjonalna do jakości,

    Zamiast promować haslo „dobre bo polskie” moim zdaniem powinno sie organizować kampanie edukacyjną „ten produkt jest polski” aby kazdy wiedzial,ze Ziaja czy Cropp to rodzime produkty, wysokie jakościowo. Tylko przez zdrowa konkurencje mamy szanse inteligentnie wspierać nasz kraj :)

    • kominek

      Mówisz o tym samym Croppie, który szyty jest w ww. Bangladeszu?
      Nie mam nic przeciwko wspieraniu tamtejszej gospodarki. Ale polskim województwem na pewno nie są.

      • abc

        Nie, tu chodzi o tego Croppa który płaci podatki w Polsce.

  • Blurppp

    Wszystkie takie apele są o kant d. rozbić, klient głosuje portfelem. Jak długo nie zaczniemy robić dobrych serów, win czy salami będę kupował importowane. Za to zsiadłe mleko tylko polskie, bo jest najlepsze w świecie.
    To jest argument, przy niższych kosztach pracy niż w „starej Europie” powinniśmy produkować towary tej samej jakości za mniejsze pieniądze. Wtedy będę wybierał polskie

  • goła_pionierka

    Kominek, a myślisz, że czytamy Cię z jakiegokolwiek innego powodu?:)

    Często kupuję polskie produkty, wolę lokalne marki od produktów dużych koncernów. Ale nie mam potrzeby nawracania na to całego świata i poprawiania sobie nastroju dołączaniem do durnowatych profili.

  • Davvit

    kominek:
    MówiszotymsamymCroppie,któryszytyjestwww.Bangladeszu?
    Niemamnicprzeciwkowspieraniutamtejszejgospodarki.Alepolskimwojewództwemnapewnoniesą.

    Ale patrzac szerze na LPP SA ktorej marka jest Croopj – centrala firmy (biura Np. logistyka,projektanci, marketing itd) znajduje sie w Gdańsku, sklepy (gdzie pracują setki polakow) w całym kraju. Ok – produkcja w Azji,ale większościowy kapital zostaje w Polsce.

    • Malina

      Zgadzam sie.

  • atria

    Mamy dobre polskie marki odzieżowe (Bytom, Vistula, Próchnik – ale nie wiem gdzie każdy z nich szyje), jest parę dobrych polskich marek butów (buty Lesta: większość brzydka jak noc, ale nie do zdarcia), chociaż tutaj trzeba utrafić (dlatego i tak kupuję buty skórzane marki Timberland bo wiem, że akurat z tej konkretnej nie będą przeciekać i będą się trzymać latami, zaś taka marka „Lasocki” cóż.. ). Mamy dużo swojej żywności i np. polskie gęsi są eksportowane na całą Europę. Ale to są dwie rzeczy: jedna to produkt (bo przecieżw Biedronce kupimy polskie mleko, tyle, że od dużego producenta, który jest w stanie sobie pozwolić na kontrakt z takim sklepem), a drugie, do kogo należy sklep.

    ps. u nas są bardzo popularne sklepy franczyzowe „Lewiatan”, pomysł sieci należał do Polaka, ale nie wiem, kto teraz jest właścicielem..

    Rondzio:
    Jateżniebardzorozumiemtenpędza„dobrebopolskie”.Tylkogdziewtakimraziesątepolskiekomputery,monitory,dżinsyitp?Jeślipojawiąsięibędąlepszeodzagranicznych,słowohonoru–kupię.

    aponiżejhumorystycznespojrzenienakupowanietylkoproduktówMadeinRussia–mamnadzieję,żetakilinkiprzechodzącenzurę
    https://joemonster.org/art/24914/Owladnieci_przez_chinszczyzne

  • Pan Lifestyle

    To nie tak z tymi Polskimi produktami. Polska niestety nieudolnie próbuje promować swoje produkty zrzucając ten obowiązek na konsumentów a sami producenci umywają ręce : ” no przecież to konsumenci nie kupują naszych produktów”. Moim zdaniem problemem jest to że producenci nie myślą globalnie, a z lenistwa chcą aby robotę zrobił ktoś inny, a najlepiej to za wszystko obwinić kogoś innego. Każdy kraj ma swoje dobre produkty i nic tego nie zmieni. Konsument szybciej przystosował się do nowego dzisiaj i szuka produktów które w pełni sprostają jego oczekiwaniom, a nie tylko częściowo.

  • Olga

    A jak idzie Ci lektura Childa? Idzie w ogóle, zabrałeś się zań?

    Zgadzam się z Twoim zdaniem na temat zakupów.
    Ale Twojej książki nie kupię , wolę czytać Twój blog.

  • Eda

    Mnie takie akcje nie ruszają. Lubię panią Basię z mojego osiedlowego sklepiku. :) Wkurzają mnie za to reklamy banków w grudniu. Kevin Spacey i wielki okrzyk: „Weźcie kredyt na Święta!”. Geeze, kredyt to można brać na nowiutkie auto z salonu albo dom, a nie na karpia i kilka drobiazgów.

  • Ewelina

    Niestety bardzo dużo w tym prawdy…

  • Malina

    Moim skromnym zdaniem takie akcje, jak kupuj dobre bo polskie, mają za zadanie uświdomić własnie ludziom, co jest polskie i w jakim polskim sklepie można to kupic, albo prędzej, ktore sklepy własnie nie są polskie…. Zdecydownie wole swojskiego, osiedlowego Jubilata, w ktorym pani szczerze nienawidzi mnie obsługiwać ale własnie swoją nienawisć szczerze mi dedykuje, bez taśmowego: dzień dobry, w czym moge pomóc… (w spuszczeniu sobie wpierdolu). Druga rzecz, że dojazd, dojscie i odnalezienie sie w tym przybytku rozkoszy tylko, żeby sobie kupić niemiecki jogurt, któremu termin ważnosci kończy sie za 6 miesięcy jest uwłaczające… Dla mnie wygrywają ośiedlowe sklepy, do których chodze spacerkiem i codziennie mam świeże polskie bułki z masłem! To tyle w zakresie żywności.

    Z ubraniami gorzej bo nie znam polskiej firmy, która od A do Z dziala na terenie Polski, wiec wybór jest słaby…ale jak mam wybrać między podobnymi spodniami z Inditexu czy z LPP to wole te z LPP bo przynajmniej częśc kasy zostaje w Polszy, a dzieci w Bangladeszu tak czy siak grosze zarobią….

  • Matu

    Ten wpis i komentarze dowodzą, że takie akcje może jednak są potrzebne – w Polsce jest mnóstwo firm, które w przeciwieństwie do LPP SZYJĄ ubrania w Polsce, choć jak widać świadomość tego faktu jest znikoma. Warto poszukać w sieci. Stosunek cena/jakość jest zwykle lepszy niż przy produktach z dużych sieci, brak im jednak reklamy i obecności w centrach handlowych.

    I druga rzecz – produkcja w Bangladeszu zawsze będzie bardziej opłacalna aż do momentu, w którym zlikwidujemy wszelką ochronę socjalną i polski robotnik zacznie pracować w warunkach zbliżonych do tych z Bangladeszu. Jeśli do tego chcemy zmierzać, to ok, tylko to się odbije na wszystkich, bo żyjący w ubóstwie ludzie nie dadzą też zarobić innym sektorom.

  • Jasiu

    Trudno zgodzić się z autorem. Zwłaszcza, ze pochodzi z biednego kraju na dorobku. Chyba, że życzy: a) wiekszego bezrobocia, b) wiekszej biedy, c) braku rozwoju cywilizacyjnego, d) wiekszej emigracji. Poza tym takie działanie szkodzi samemu piszącemu i jego sąsiadom. Mozna by powiedzieć: popieram biedę, więc nie dbam o gospodarkę własnego kraju.

  • Karol

    Trochę irytujące jest szermowanie argumentem, że firmy odzieżowe szyja głównie w Azji stąd nie ma sensu wspierać LPP, Atlantica (bielizna) czy innych polskich firm.
    Tak robi cały świat.
    Wysuwanie wniosku, że skoro firma polska zleca szycie w Azji to nie oferuje polskiego produktu jest dowodem całkowitego niezrozumienia sensu wspierania krajowego kapitału. W sytuacji gdy jest to powszechna praktyka biznesowa ważne jest gdzie jest siedziba właściciela marki, zarządzającego, gdzie generuje on zyski.

  • kat

    Czytam i dociera do mnie brutalnie, ze dzieci powinno uczyc sie przedsiebiorczosci i ekonomii juz od przedszkola, bo jako dorosli nie widza i nie rozumieja przeplywu pieniadza ani tego jak ten przeplyw ksztaltuje rynek. Markety daja zarobic Polakom? To zapytaj producentow, w jakich cenach sa od nich odkupowane produkty i porownaj z cena odsprzedazy. Ilu ludzi zatrudnia sie.w sklepach i za jaką pensje? Za 10 lat na rynku zostana cztery firmy, ktore podziela rynek klientow miedzy siebie. Ceny nie beda juz konkurencyjne, bo te firmy nie beda musialy ze soba konkurowac. A ty debilny konsumencie zatesknisz do nieostrzykiwanego miesa, z miesnego, ktory zostal zamkniety, bo ludzie woleli 2zl mniej zaplacic za dmuchana woda szynke. Kupuj gdzie chcesz. Wiedz tylko, ze najwiecej zarabia nie pani Krysia na kasie ani polska firma dowozaca towar, tylko dana korporacja. A ona zarobiony kapital wyprowadza z Polski do swojego kraju liczac na to, ze jutro rano przyjdziesz po swieze, chemiczne buleczki zostawisz kolejne zlotowki, ktore korpo przekuje w euro i wyplaci swoim portugalskim czy niemieckim udzoalowcom.