Czasami tak jest. Idziesz sobie ulicą, idziesz i myślisz – a zjadłbym coś. Rozglądasz się i nie widzisz żadnej znajomej, a przede wszystkim dobrej restauracji. Ale jesteś głodny. No to wchodzisz do pierwszej lepszej, którą wcześniej dyskretnie podglądasz przez okno. Czysto, białe obrusy, jasno i po włosku. W najgorszym wypadku wyjdziesz zły i najedzony. W najlepszym – odkryjesz coś dobrego. Tak było wczoraj.

Carpaccio mieści się nieopodal „palmy”. Gości wita włoch swoim „bondziorno”. Miejsca nie jest dużo, ale szczęście byłem tuż przed porą obiadową i do dyspozycji miałem prawie cały lokal. W karcie bardzo duży wybór, co niczego dobrego nie wróżyło, ale nim zdążyłem nad tym zadumać pojawiła się przeurocza kelnerka. Słuchając jej porady zamówiłem pastę z owocami morza, które podobno miały być świeże, niemrożone, co w Warszawie jest taką normą jak śnieg zimą w Egipcie. Nie słuchając jej sugestii zamówiłem przystawkę – bruschettę. Kelnerka stwierdziła, że to może być dla mnie zbyt dużo. O nie, proszę pani, dla mnie nigdy nie ma zbyt dużo. A jednak było, co pewnie już zauważyliście na tytułowym zdjęciu. Tak, to przystawka. Zaledwie jedna bruschetta. Wielkości półkilogramowego steku.

Smaczna, ale doczepiłbym się do zbyt małej ilości bazylii i zbyt grubo pokrojonych pomidorów, które są zbyt ciężkie na niezbyt twardy chleb. I spadają.

2014-01-04 15.01.44

 

Danie główne podane w pergaminie. Fajny pomysł. Dotychczas tylko ryby jadałem w ten sposób.

 

2014-01-04 15.02.45

 

Wydawało mi się, że za mało w tym łakoci. Ledwie pięć muszelek. W trakcie obiadu jednak nie odniosłem wrażenia, jakbym spożywał sam makaron, czyli doczepić się do jakości nie mogę. Tyle że klienci lubią patrzeć i oceniać po tym, co widzą. Restauracja ma świetą filozofię, że niczego nie żałują. Ogromna przystawka, ogromna porcja makaronu, to zbyt dużym kosztem nie będzie dorzucenie jeszcze pięciu muszelek. A wtedy zdjęcia będą jeszcze lepiej wyglądały i każdy klient z czystym sumieniem będzie mógł pomarudzić, że porcje są przesadnie wielkie.

 

2014-01-04 15.26.30

Jestem na TAK

 

4Ja nie marudzę. Najadłem się bardziej niż chciałem, lepiej niż spodziewałem, a do tego w przyjemnej atmosferze, bo ów Włoch z dużym wyczuciem zabawiał gości – do jednych (do mnie) podchodząc na słówko, do innych na dwa słowa, ale nigdy z nachalnością. Nie czytajcie recenzji w innych miejscach, które nie są zbyt pochlebne dla Carapciio. Ci ludzie nie wiedzą co czynią. Jeśli ja daję cztery gwiazdki, to w takie miejsce możecie wybrać się w ciemno, a jedyne ryzyko, jakie podejmujecie, to nieszczęście spotkania tam mnie. Z twarzą w pergaminie.  Zdecydowanie polecam.

Carpaccio na Nowym Świecie - rewelacja
Plusy
  • Czysto, smacznie, świeżo
  • Przyjemny klimat
MInusy
  • Przeszkadzają pytając "czy mi smakuje"
  • Smacznie, ale o jeden krok od ideału.
4.0Overall Score
Reader Rating: (54 Votes)

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • Paul Starzon

    Dobre jedzenie.. Ja się tym przejadłem we Włoszech, gdy musiałem czyścić vongole i cozze(muszelki) na kuchni heh.

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Jak się czyści muszelki?

      • Paul Starzon

        Zwykle przy tych czarnych długich maja takie gloniaste łapki i trzeba to wyrwać(mocno pociągnąć w dół), ale musisz uważać żeby nie przypadkiem zrobić odwrotnie, to wtedy on wikituje i do wyrzucenia. Potem umyć pod chłodną wodą, czasami jest że całe jest w glonie to wtedy lekko zeskrobać nożem. Co do tych mniejszych to bierzesz garściami i pod wodę obcierasz. Jak to zrobisz bierzesz do jakiegoś pojemnika i potem do lodówki, a jeśli chcesz aby zostały dłużej świeże to nawilżasz zwykły papier ręcznikowy i kładziesz na nie.
        Przy czyszczeniu obu patrz czy nie są już otwarte, jeśli są to znaczy że do wyrzucenia.
        Z tymi mniejszymi miałem problem sprawdzeniem i nie jestem pewnej tej metody ale kazali bym obijał o środkowe ściany zlewu. Ponoć można tak usłyszeć który jest pusty, bo mogą tak być.

        P.S
        Nie powiem ci jak przygotować spagetti di vongole, penne arrabiate itp, bo miałem za mało czasu aby się nauczyć. Ale jeśli w tym rok uda mi się prace koło Wenecji, to z pewnością zaznajomię się.

  • http://www.shadowofstyle.com/ ShadowOfStyle

    Uwielbiam spaghetti ai frutti di mare podawane w folii aluminiowej, fakt troche malo tych muszelek :D

  • Paulina Szestowicka

    Moim zdaniem to najlepsza włoska restauracja w Warszawie. „Przeszkadzają pytając „czy mi smakuje”” uważam za ogromny plus. Kelnerzy i kucharze są przesympatycznymi osobami. Lepszej pizzy w mieście nie jadłam :-)

  • http://batman-news.com Monika Anna Strega

    Jedzenie pyszne! Radosna, przyjazna, ujmująca atmosfera, włoski hedonizm udziela się od wejścia, kucharze wyglądają , zeby sprawdzić czy jedzenie gosciom smakuje…takiego miejsca mi brakowało w Warszawie!Super.