Prawdziwa recenzja porażki.

Czlowiek-ktory-stworzyl-Zare_CovadongaOkładka jest ważna. Często przekonuje do kupna książki i w tym przypadku poniekąd tak było, bo dobrze prezentowała się na półce z bestsellerami. I jeszcze ten napis – 100 tysięcy sprzedanych egzemplarzy. No dobrze, no nieźle, a co w środku?

W środku już na pierwszych stronach okazało się, że te 100 tysięcy to oni sprzedali, ale w ciągu ostatnich 4 lat, co jak na książkę dotyczącą jednej z największych firm odzieżowych, a właściwie jej szefa – jednego z najbardziej tajemniczych ludzi, nie jest wynikiem specjalnie zachwycającym. Ja w ciągu miesiąca sprzedałem swojej książki jakieś 9 tysięcy sztuk. Do setki nie docisnę, ale gdzie poradnik blogera, a gdzie biografia człowieka sukcesu.
Nie bardzo wiem, jaki jest prawdziwy tytuł tej książki, bo ona ma kilka. Czy jest to „Zara”? A może „Zara. Prawdziwa historia sukcesu”? A może „Zara. Prawdziwa historia sukcesu. Człowiek, który stworzył Zarę”. A może jeszcze inny, bo w Hiszpanii miała całkiem inny tytuł.
Była jedną z pięciu książek, które wziąłem na wakacje i pierwszą, po którą sięgnąłem po przylocie. Niespełna dwieście stron, duża czcionka – pełen luzik. Pęknie w trzy godziny maks. Nie wiem czy udało mi się nawet dwie wytrzymać.

 

Przeczytałem całą, ale z takim bólem, jakiego nie miałem od czasów „Chłopów” pana Reymonta. Tego szajsu nie da się czytać!!
To jest książka o Amancio Ortedze. Nie o Zarze. O nim. I nie byłoby w tym nic złego, bo lubię biografie, gdyby nie fakt, że na co trzeciej stronie czytasz, jaki on jest cudowny, jaki dobry, jaki inteligentny, jaki dobrotliwy. Serio. Czytasz to w pierwszych zdaniach pierwszego rozdziału, a potem czytasz to samo jeszcze kilkadziesiąt(!) razy. Bardzo bym chciał, aby ktoś o mnie taką książkę napisał. Z miejsca zostałbym kanonizowany. Nie twierdzę, że Ortega nie jest wspaniałym człowiekiem, twierdzę, że czytanie po raz trzydziesty, że jest wspaniały, staje się żenujące. Autorka nie ukrywa, że nie ma za grosz dystansu do niego. Ona go ubóstwia, uwielbia. Do tego stopnia, że potrafi zachwycić się wszystkim, nawet tym, że Ortega zamawia jajka na śniadanie. Dziesiątki rozmów z pracownikami – nikt złego słowa nie powiedział. Dziesiątki rozmów z byłymi pracownikami – nikt złego słowa nie powiedział. Mniej więcej co pięć stron trzeba czytać informację o tym, że Ortega jest skromnym człowiekiem i ceni prywatność.  Mniej więcej od setnej strony marzyłem, by ta książka się skończyła. Już wiedziałem, że niczego się z niej nie dowiem, bo to co najważniejsze – za sukcesem Zary stoi ciężka praca i Amancio Ortega – można przeczytać na tylnej okładce.

notTo beznadziejna, beznadziejnie nudna książka. Autorka złapała byka za rogi, mogła doskonałą biografię i schrzaniła sprawę po całości. Jeśli szef Zary faktycznie jest człowiekiem świętym i ma same zalety, to należało nakarmić czytelnika ciekawostkami. Ruszyć cztery litery do konkurencji i zapytać ich, co o nim sądzą, kiedy im podpadł, co mają mu do zarzucenia. Można było czytelnika uraczyć dziesiątkami zdjęć – projektów, krojów. Można było je opisać, zanalizować. Możliwości, by napisać dobrą książkę zawsze jest wiele, o ile nie jest się ograniczonym intelektualnie. Pod żadnym pozorem nie kupujcie tej książki.

 

Jutro wracamy na Dominikanę. Te recenzja to taka przerwa między posiłkami.

 

Zara. Prawdziwa historia sukcesu.
Plusy:
  • Wytrzymała półgodzinną sesję w saunie.
  • Tylko 180 stron
Minusy:
  • Najgorsza książka roku
  • Aż 180 stron
1.0Overall Score
Reader Rating: (41 Votes)

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • http://Oleandrra.pl/ Oleandrra

    to już druga nieprzychylna recenzja, którą czytałam (a nieczęsto czytam recenzje przed książką). dzięki, bo zaoszczędzę swój czas.

  • Ulla

    Tomek, jak kupujesz książki? Masz zaplanowane jakie chcesz nabyć, czy raczej na oślep – wchodzisz, przeglądasz i bierzesz?

    • Kominek

      Różnie, bardzo często jest to przypadkowe. Wchodzę do księgarni i wychodzę z książką, czyli w największym stopniu wpływ na decyzje zakupowe ma odpowiednia promocja.

  • Łukasz Witkowski

    Kupiłem w Lidlu w promocji :) Przeczytałem 20 stron i zapowiadało się ciekawie. Szkoda, że dalej – jeśli jest tak jak piszesz, to będzie te same 20 stron * 10 :(

  • http://mojadziewczynaczytablogi.blogspot.com/ Konrad

    A ja właśnie głównie przez okładkę z miejsca ją odrzuciłem. Pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło, to że wygląda jak te wszystkie pseudopsychologiczne poradniki sukcesu i słabe podręczniki do dziennikarstwa.

  • Puszysława Kot

    Wzięłam do ręki, rzuciłam okiem na treść w środku, przebiegłam wzrokiem dwa zdania, odłożyłam na półkę. Najwyraźniej intuicja mnie nie zawiodła, pieniądze wydam na „Blog” czy coś takiego. Bardzo dobre recenzje zbiera, a blogerom z jakiegoś powodu ufam.

  • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

    Mnie by zniechęcił tak rozwlekły tytuł. Serio.

  • MBSzadkowski

    Kolejna laurka dla „szefa”….

  • http://www.czarnabiedronka.blogspot.com/ Czarna Biedronka

    A mogła być taka ciekawa książka (oceniając po tytule)…

  • Joanna

    Również nie polecam, najgorsza biografia jaką czytałam, co drugie zdanie wychwala Ortege pod niebiosa, przymiotników nagromadzenie, brak obiektywizmu. Czytając można ulec zdenerwowaniu! Zdecydowanie nie czytajcie

  • Zaciesz

    Zgadzam się, że to starta czasu. Nie cierpię książek gdzie ludzie są ubóstwiani, bo należy ich ubóstwiać, ale nie wiadomo dlaczego, bo autor skupia się na komplementowaniu zamiast na konkretach.

  • http://erillsstyle.wordpress.com/ Erillsstsyle

    Bardzo obrazowe te plusy.

  • Nebelwerfer

    Dziwne, że nie założyłeś, że to książka pisana na zamówienie – Pana „Zary” oczywiście. Nie zdziwiłbym się, gdyby w Inditeksie było w dobrym tonie mieć tę książkę na biurku – choćby z czystego wazeliniarstwa
    Wtedy odpytywanie konkurencji, co myśli o bohaterze rodzi niebezpieczeństwo, że ktoś coś szczerze chlapnie.
    Pamiętam, jak kiedyś niejaki Ross Perot (milioner i kandydat na prezydenta USA) zamówił u Kena Folletta „Na skrzydłach orłów”. Nie dało się tego czytać, chociaż okładka była super (i nie miała nic wspólnego z treścią książki).

    • http://blackdresses.pl/ Monika

      Wydaje mi się, że to jest książka napisana na zamówienie wybielania wizerunku firmy pana Zary i celowo trafiła na Polski rynek w momencie w którym jest coraz więcej negatywnych komentarzy o Zarze i spółce.

  • oliwia

    A ja Chlopow tak uwielbiam!

  • Madzienka89

    Pięknie.
    Pięknie dziekuję za recenzję, bo ostatnio zastanawiałam się nad kupnem tego dzieła. Już wiem, że nie kupię.

    Do wydawnictw: chcecie wydać książkę, zapytajcie Kominka czy warto, bo jak zrecenzuje źle to jej potem nie sprzedacie.

  • ewka

    O Tobie nie będzie nudno,tego jesteśmy pewni:)

  • http://mentorweb.pl/ Michał Prochowski

    Plusy: tylko 180 stron. Minusy: aż 180 stron. Konkretne podsumowanie książki :)

  • mariawolna

    A ostatnio gdzieś przeczytałam, że taaaaka fajna ta książka. Już jej nie kupię :P

  • Kamil Skrok

    Haha i te plusy i minusy. :D

  • booksandmovies.bloog.pl

    Miałam w ręku, na szczęście nie kupiłam.

  • http://blackdresses.pl/ Monika

    „Przeczytałem całą, ale z takim bólem, jakiego nie miałem od czasów „Chłopów” pana Reymonta. Tego szajsu nie da się czytać!!” czemu nie umieściłam tego zdania w swojej recenzji tego tworu o kształcie książki.

  • http://www.aniamaluje.com/ aniamaluje

    Albo książka pisana na zamówienie, albo autorka chciała się podlizać kolesiowi licząc na jakieś profity. Chciałam kupić, ale zrezygnowałam po przekartkowaniu ;)

  • Anna

    Ciekawa jestem czy autorka zapytała o opinię ludzi pracujących w sklepach Zary, osobiście pracowałam dla jego firmy i nie polecam nikomu….
    A po książkę też nie zamierzam sięgać.

  • Krzysztof

    A Feynmana dalej nie przeczytałeś!

  • tricycle

    Przeczytałem powyższą lekturę i mogę ją polecić każdej osobie która prowadzi bądź będzie prowadzić biznes. Owszem dużo w niej przynudzania ale czytając wybiórczo to fantastyczna lektura która inspiruje podobnie jak książki Napoleona Hill-a, Tracy-ego czy Robbinsa

  • yourguest

    hej kominek, nie czytam twojego bloga systematycznie więc może ominąłem ten temat ale dlaczego akurat kominek.ES i kominek.IN dlaczego takie końcówki a nie inne ?? :)

  • Ulla

    A propos zagiętego rogu:
    – A ty to w ogóle czytałaś te książki? – pyta znajoma, która pożycza kilka lektur.
    – Nie, kupuję i stawiam na półce, żeby ładnie wyglądały. Takie hobby.
    – Tak myślałam. Wyglądają jakby nowe były.

    Ja z TYCH. Inni – podkreślają, robią notatki na marginesach i zaginają rogi ;)

  • http://buster.pw/ buster

    Fajne wakacje i fatalna książka, mocno irytujące połączenie. Też zawsze wyruszam obładowany w większą ilość pozycji (teraz w sumie na Kindlu, więc lżej), na wypadek, gdyby któreś okazały się słabe/nudne.

  • Kasia

    Słyszałam o tej książce już wiele opinii. Większość z nich pokrywała się z Twoją. Dlatego stwierdziłam, że nie wydam na nią ani grosza. Co do okładki to w zupełności mnie nie przekonuje. I co może wydać Ci się dziwne to nienawidzę książek drukowanych na takim papierze. Mam wrażenie, że to jakiś gniot;) Wiem, wiem – żen, ale tak jest:)

  • Vagdavercustis

    Najgorsza książka roku już w styczniu? ;)

  • Andrzej

    Miałem kupić ebooka na promocji bo właśnie jest, ALE … dzięki Tobie zjem sobie w słoneczny dzień loda, a książkę przeczytam jakąś inną. Nie mam czasu na g* książki…