Tak wyglądałem jeszcze kilka dni temu w początkowej fazie alergii. Później było gorzej.

Wahałem z tym tematem, bo raczej staram się pokazywać wyłącznie zdjęcia, na których dobrze wychodzę. Wszyscy blogerzy tak robią. Trochę je  wyczyściłem, bo nie mogłem na nie patrzeć. Tam, gdzie widzicie lekkie czerwone zabarwienie, w rzeczywistości było ono zabarwieniem, które zobaczyłbyś na mnie z odległości kilometra. To dlatego dopiero wczoraj zobaczyliście moją twarz. Wcześniej nawet ja nie chciałem jej oglądać.

klata

Zaczęło się dzień po przylocie do Dubaju. Niewielka wysypka na dłoniach. Nic, co zwróciłoby moją uwagę, bo jestem przyzwyczajony, że na słońce lub zmianę diety tak reaguję. Ledwo widoczna, da się z tym żyć.
Następnego dnia zbudziłem się o piątej rano po trzech godzinach snu i zacząłem drapać. Po wszystkim. Wysypka objęła dłonie, ale to wciąż nie było nic poważnego, więc olałem sprawę i drapałem się dalej.
Kolejnego dnia rano nie poznałem się w łazience. Całą głowa, klatka piersiowa, plecy i nogi były zaorane czerwonymi plamami, takimi, jakby mi ktoś przejechał po skórze paznokciami. Zastanawiające jest, że jedyne miejsce, jakie ominęła wysypka to okolice krocza. Znajoma zasugerowała, bym przypomniał sobie gdzie wkładałem penisa, a potem zrobił to samo z resztą ciała i będę zdrowy.

W takich sytuacjach zawsze sobie przypominam o jednej regule: najwięcej najpoważniejszych powikłań oraz przypadków zgonu jest z powodu zbyt późnej diagnozy. Nigdy nie zwlekam z kontaktem z lekarzem.
Wiedziałem, że pierwsze pytanie, jakie mi zada: co jadłeś?

jedzenie

DSC04659

Na takim talerzu masz tysiące przyczyn potencjalnej alergii.

W ciągu pierwszych dwóch dni w Dubaju zjadłem co najmniej 6 gatunków ryb, kilkanaście różnych warzyw, wypiłem kilka rodzajów soków. Zliczenie tego wszystkiego byłoby niewykonalne, bo alergię można złapać na wszystko, a wziąć pod uwagę trzeba nawet przyprawy.
Na szczęście fotografuję wszystko, co jem, więc od razu przesłałem mojemu lekarzowi pełną galerię zdjęć. Było tego dużo więcej niż widzicie powyżej. Skontaktowałem się z kucharzem w restauracji i prosiłem, aby podał mi nazwy wszystkich ryb. Wśród potencjalnych zamachowców były: popularny tutaj hamour, śledź, krewetki, ten czerwony tuńczyk z fotki wyżej i oczywiście pan homar.
Jako że w moim przypadku reakcja alergiczna była bardzo silna, nie bawiliśmy się z zgadywanki i popędziłem do apteki po odpowiednie leki.

leki

Gupisone zaczęło działać już następnego dnia. Wysypka przestała się rozwijać. Dwa dni później twarz miałem czystą. Dzisiaj mam ledwo widoczne czerwone plamki na klatce piersiowej, ale myślę, że to są ich ostatnie chwile. Poza fatalnym wyglądem i swędzeniem nie miałem żadnych problemów. Humor dopisywał, apetyt też, tylko momentami nie wiedziałem co ze sobą zrobić, bo potrzebowałem kilku rąk, aby ukoić ból.

hamour

Z menu wywaliłem wszystko, co pływa i nie jest ugotowane lub usmażone. Winowajcy pewnie nigdy nie znajdę. Mam nadzieję, że nie były to krewetki. Jestem prawie przekonany, że był to humour, którego zamówiłem sobie do pokoju w godzinę po przylocie, bo już nazajutrz źle się czułem.

Fotografuj jedzenie

I tu dochodzimy do sedna tematu.
Alergie przytrafiają się każdemu z nas. Zazwyczaj niegroźne. Nie ma czegoś takiego jak odporność na wszystko. Dziś możesz zjeść krewetkę, a za rok po zjedzeniu umrzesz, bo nigdy nie wiesz, kiedy organizm stanie się na nią uczulony. Nigdy nie wiesz, kiedy możesz być uczulony na chleb, sól i swojego ulubionego batonika.
Fotka jedzenia to może być zbyt mało na postawienie diagnozy, ale wystarczająco wiele, aby nakierować na tę właściwą. Gdyby nie to, że zrobiłem zdjęcie kilkudziesięciu produktom, nie spamiętałbym wszystkich, które zjadłem, a tak to teraz będę ciut ostrożniejszy kiedy któryś z nich spróbuję ponownie. W końcu znajdę zbrodniarza.

Coraz częściej czytam, że fotografowanie jedzenia jest śmieszne i głupie. Po trochu jest. Raczej bym tego nie robił, gdybym nie był blogerem, a skoro widzę, że na Instagram lepiej od jedzenia lajkuje się tylko mój piesek, to znaczy, że chcemy to jedzenie oglądać. Ja też lubię oglądać czyjeś zdjęcia. Durni kucharze i restauratorzy burzą się, że ich klienci zamiast delektować się potrawą, robią jej zdjęcie i w tym czasie zdąży wystygnąć. Nie ich zasmarkany interes, co robię z jedzeniem, za które zapłaciłem, zwłaszcza, że dla mnie smak bywa mniej ważny od wyglądu.
Jeśli wyjeżdżacie na wakacje, jesteście ograniczeni w pewnym stopniu kontaktem z lekarzem, narażeni na duże koszta i ryzyko opłacenia ich z własnej kieszeni, a bywa że bariera językowa może skutkować postawieniem złej diagnozy.

Róbcie zdjęcia jedzenia. Mieszkania możecie sobie odpuścić, ale nie wahajcie się fotografować w restauracjach, w których jesteście pierwszy raz, a zwłaszcza, gdy próbujecie czegoś pierwszy raz. W Polsce też się tym nie przejmujcie. Jeśli ktoś wam zwróci uwagę, powiedzcie, że jesteście uczuleni na niektóre potrawy i na wszelki wypadek musicie mieć fotografie, aby w szpitalu nikt nie robił zgadywanek, na co was leczyć. Bo jak was w nocy coś złapie, to mogą być problemy z dodzwonieniem się do prywatnego mieszkania kucharza. To nieprawda, że na nic nie jesteście uczuleni. Ja też nie byłem.

 

biegi

Pamiętajcie o tym, co wam dziś napisałem, a ja idę pobiegać.

 

 

bieganie

Albo dumnie poczekam na mniejszy wiatr. Dobrze mi się siedzi.

 

Przegapiłaś wczorajszy tekst? „Relaks w hotelu”

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • http://www.slawomirszewczyk.com/ Slawomir Szewczyk

    Ważne że znikło :) Piszesz że wyrzucasz z menu wszystko co pływa i nie jest ugotowane lub usmażone. To znaczy że nie będziesz już jadł wielbionego przez Ciebie sushi? No i biegaj, biegaj bo się buty zmarnują.

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      W Dubaju sushi nie zjem. W wawie czuję się bezpiecznie.

      • spaceman

        Nie przesadzaj :) Mieszkając prawie 10 lat w Dubaju zatrułem się raz, w jednej z 5 gwiazdkowych knajp. Sushi jem często (to polskie nie ma w ogóle startu jesli chodzi o świeżość ryb, ten obrzydliwy mrożony tuńczyk…), jadam też czasem w brudnych spelunach. I nigdy nic się nie działo. Wysypki nie doszukiwałbym się w jedzeniu…Pamiętam, jak mój ojciec ostatnim razem był u mnie, wysypki dostał po kąpieli w morzu albo basenie (wyglądała tak samo jak u Ciebie) – może bardziej tu jest problem? Dodam, że ja wysypki nie dostałem, a tez się kąpałem (jedliśmy też to samo)…

      • Mateusz Sosnowski

        Jeżeli chodzi o objawy to pod koniec tamtego roku miałem prawie identyczne, wysypka trwała 3 dni, 2 noce nieprzespane przez swędzenie, przeszła sama, diagnoza lekarza: pokrzywka, przyczyna to cos z jedzenia ale do dzisiaj nie ustaliłem co… A i najważniejsze: to było mniej wiecej w listopadzie kiedy z powodu studiów nie ruszałem sie z wawy na krok wiec z tym bezpieczenstwem to bym nie szalał bo to nie jest zalezne od okolicy

        • Igor Chmielewski

          Kominek musi mieć dobrego lekarza skoro jest w stanie kontaktować nawet z Dubaju. Można byłoby się spodziewać kolejek na linii ;)

          • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

            Owszem, lekarza to akurat mam najlepszego na świecie :)

  • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

    Dobra dobra – przyznaj się że złamałeś celibat;)

  • http://miroslawgucwa.znadplanszy.pl/ Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

    Jak zobaczyłem zdjęcie tytułowe i pierwsze w tekście to bałem się dalej przewijać ;) Są jeszcze poważne lokale, które zabraniają robić zdjęcia?

  • basia drapak

    Oj, wiem coś na ten temat. Radziłabym unikać szeroko pojętej chemii spożywczej, a jej niestety w daniach z restauracji nie brakuje. Dla mnie prawie każda wizyta w restauracji kończy się drapaniem, większym lub mniejszym. Jeśli chodzi o owoce morza, to z tym trzeba ostrożnie, bo wiele osób ma na nie alergię, a to niezwykle silne alergeny. Jeśli już się ma za sobą takie kulinarne superprzygody, to najlepiej mieć przy sobie paczkę zwykłych tabletek na alergię, bo nie znasz dnia i godziny, kiedy coś cię znowu podstępnie uczuli, zwłaszcza w podróży. A świąd i opuchlizna to największy kat każdej przyjemności ;]

  • http://www.kakufashioncook.pl Monika Ciemiecka

    Jak dobrze, że też fotografuje większość tego co jem, szczególnie na wyjazdach. Dzięki za ten wpis.

  • http://riboq.in/ Agnieszka Riboq Rybacka

    A właśnie, jak bieganie? Mamy 12 marca, idzie jakoś?

  • http://naprzekor.blogspot.com Agnieszka Bałaga-Kupis

    Na mnie bykiem kelnerzy i kucharze patrzą, gdy odpytuję ich ze składu serwowanych mi potraw i napojów. Raz jeden nie zapytałam i prawie się przekręciłam, bo był miód. Do dziś wszystkim bogom dziękuje, że miałam ze sobą wziewy na zupełnie inną alergię. Pomijając, słuszny zresztą pomysł, fotografowania jedzenia, proponuję od siebie – paczuszka pierwszej pomocy, a w niej chociaż jedna tabletka wapna ;)

    A przy okazji – mam dziwne wrażenie, że alergia klienta jest wielką zniewagą dla kucharzy. W każdym razie – niektórych.

    • karo

      WAPŃ, nie wapno. Wapno to może być palone.

  • http://pozytywnakuchnia.pl Dorota Kamińska

    Uff, całe szczęście, że już jest lepiej i nie trzeba całego ciała wkładać byle gdzie ;).

    • http://naprzekor.blogspot.com Agnieszka Bałaga-Kupis

      Jak byle gdzie? W miejsca, które leczą :)

  • http://blackdresses.pl/ Monika

    Witam w świecie alergików <3 Swoją droga przyprawy uczulają zawsze najbardziej. Ostatnio pytałam w knajpie: "Czy w tej zupie jest curry albo pietruszka". "Nie, nie ma". Przyszła zupa oczywiście z …pietruszką.

    Swoją droga boski argument, mam ze 20 alergii pokarmowych, więc będę stosować: Jeśli ktoś wam zwróci uwagę, powiedzcie, że jesteście uczuleni na niektóre potrawy i na wszelki wypadek musicie mieć fotografie, aby w szpitalu nikt nie robił zgadywanek, na co was leczyć"

    Z lustrzanką przeciw alergii :D

  • http://www.11-22.pl 11:22

    Ja się założę że to jakiś spisek – na bank Cię specjalnie czymś nakarmili żeby zaszkodzić Twemu look’owi ;> a Ty umiejętnie wykorzystałeś sytuację by napisać o tym notkę zatem sabotaż ewidentnie nieudany ;)

  • http://klapserka.pl/ Klapserka

    O, wow, współczuję. Te leki, które dostałeś, były bez recepty? Jeśli tak, to super, że tak sprawnie pomogły.

    • spaceman

      W Dubaju wszystkie leki oprócz w zasadzie tylko psychotropów są bez recepty. Z ciekawostek – jeśli dostajesz receptę od lekarza na np taki lek jak u kominka, to dostajesz go w aptece za darmo (oczywiscie, jeśli masz ubezpieczenie)

  • Konrad Frąckiewicz

    Czapeczko nike, kope lat.

  • http://www.pidzamowa.blogspot.com pidzamowa

    Bieganie przy 31 stopniach musi być podwójnie męczące… Ja w upale to nawet chodzić nie lubię (;

  • Gadzinisko

    Bieganie w tym upale?

    Auć. Boli nawet jak pomyślę.

  • http://www.ratowniczy.net/ Grzegorz Nowak

    Świetnym dodatkiem do wypraw, oprócz fotografowania jedzenia, jest zabranie ze sobą dobrej apteczki wyposażonej w leki na najczęstsze dolegliwości w krajach egzotycznych: reakcję uczuleniową, biegunkę, wymioty, odwodnienie, gorączkę. Polecam, sam bez apteczki się nigdzie za granicę nie ruszam i nie, nie jest to zboczenie zawodowe :-).

  • Joanna M. Grabowska

    Tak mi wpadło do głowy: „Jedz frytki, będziesz brzytki” :D

  • Wody

    Bez czapeczki nie ma biegania to jak rysiek bez klanu :)

  • Anna

    Genialny wpis. Od około 5 lat śledzę Twoje teksty – ostatnio stwierdzam jeszcze częściej, że ‚to jest to’. Pozdrawiam!

  • Ona Weronika

    Znam ten ból, czekają mnie testy, wizyta u alergologa już była. Tylko mój problem jest inny kosmetyki kolorowe, to sprawca wszelkich alergii. Niestety nie mogę wyglądać na co dzień, tak jak na miniaturce, bo po kilku godzinach, mam wysypkę, puchnę itp. Jako pierwszy ratunek, dobrze mieć przy sobie wapno musujące i pić podwójne dawki, a później to już tylko leki sterydowe albo coś łagodniejszego.

    Zdjęcia są super wszystkiego, tylko w Polsce będą patrzeć na ciebie jak na idiotę, jakoś Chińczyki nie mają z tym problemu :).

  • ARSH

    O, Skubany…przypakowałeś chyba :D

  • izabella

    Przydatne też mogą być zdjęcia roślinek obok miejsce gdzie się sypia… Potem lekarzowi łatwiej rozwiązać problem, zamiast faszerować sterydami na wszystko.

  • Robert

    Jest od pewnego, niedługiego czasu coś takiego jak testy na nietolerancję pokarmową, które w części mogą zaoszczędzić sensacyjnych wykwitów po jedzeniu. I proszę nie mylić ich z testami z krwi wykonywanymi na alergeny, bo to nie to białko… to tak w skrócie ;) http://www.lemone.pl/pl/art,testy,nietolerancji,pokarmowej,150.html

  • kevin171

    Raz dostalem alergii slonecznej.Nosz kurna!Czlowiek poleci w cieple kraje,zeby sie powygrzewac na sloneczku i co?Alergia. Na sloneczko. Potrafi popsuc wczasy,swedzi cale cialo,ale faktycznie- oprocz krocza. za to plywanie z meduzami skonczylo sie tragicznie wlasnie dla krocza.Jakby ktos z zapalona zapalniczka sie nade mna znecal.Ale przechodzi po jednym dniu,w przeciwienstwie do alergii. Na szczescie masc pomogla w 3 dni bylo po wszystkim.

  • Vagdavercustis

    To faktycznie robi sens, jakby się tak zastanowić…

  • Elza

    Ja trochę z innej beczki – moja nieleczona od lat lekka alergia (która nie wpływała na komfort życia, objaw znikały po paru dniach, czasem wystarczył ogólnodostępny lek antyhistaminowy, żadne tam wieczne zapalenie płuc, kichanie i inne takie, przeziębienia dosłownie raz dwa razy w roku, czasem zmiany skórne) zamieniła się w astmę oskrzelową. Pojawiły się duszności – zrobiłam spirometrię i testy alergiczne. Nie lekceważcie objawów, bo nigdy nie wiadomo co z tego wyjdzie. Kominku, od paru dni biorę Aerius. Jak mnie dzisiaj głowa rozbolała, jakiś koszmar. Mam nadzieję, że nie od tego (jeden ze skutków ubocznych, zawsze dokładnie czytam ulotkę przed przyjęciem jakiegokolwiek leku).

  • Justyna

    Jakie masz ciekawe usta :) jak serce :) a alergii nabawiłeś się pewnie od tych energy drinków… sama chemia Panie Blogerze… hmmm choć jak widać ryba (i to nawet ta martwa) też może zabić…

    • Kasia

      Usta ma smutne, takie „Ratujcie mnie, dziewczyno!” ;) Opiekuńcze będą próbowały się załapać.
      Ciekawy ma umysł.

  • Ulla

    No to żeś się załatwił. Ja jak widzę u siebie plamki nieznanego pochodzenia w pierwszej kolejności sięgam po wapno, z reguły pomaga. W sumie nigdy mnie aż tak nie wysypało, ale to fakt, alergia może dotknąć każdego, nie znasz dnia ani godziny. Czyli teraz, jak jest już lepiej, będzie więcej Kominka na Kominku? ;)

  • Mo Nick

    dwa ostatnie zdjęcia zrobiły mi wieczór

  • dzienbezkawy dzienbezkawy

    Dobry wpis, nawet bardzo dobry. Ja jakoś jeszcze nie zawsze mogę się przełamać by każdemu posiłkowi robić zdjęcie… szczególnie w restauracji w pracy kiedy to kucharki dziwnie patrzyły kiedy robiłam zdjęcie nazwy zupy dnia „jarzynowa na pomidorach”. Też jestem alergikiem, ale bardziej na pyłki. W testach wyszło, że uczulenie mam na pomidory i jajka, póki co nic mi się nie dzieje z tego powodu chociaż „nigdy nie znasz dnia ani godziny”. Jak mnie złapie uczulenie to „puchnę” więc u mnie objawy są bardziej niebezpieczne niż pokrzywka.

  • Natalia

    Ja przez trzy lata miałam alergię na pyłki drzew. Alergia nagle się pojawiła i nagle znikła. Z kolei ostatnio wysypało mnie po zjedzeniu łososia. I nie, to nie jest żadna nowość w moim jadłospisie. Łososia jadam często, nawet bardzo. Tak samo pół dzieciństwa spędziłam na wsi, więc skąd ta alergia na pyłki? Więc to prawda, że nigdy nie wiadomo co i po czym nas złapie.

  • http://prawyalt.pl/ Maciek Walichowski

    „Health is beauty”, z Twojej perspektywy musiałeś ciekawie to hasło odebrać.

  • http://nocri.blox.pl/html nocri

    Dlatego też najdalej za granicą byłem w Czechach na Stożku, a jadam jedynie zdrowe kopytka z cukrem i chleb ze smalcem.

    • dzienbezkawy dzienbezkawy

      Kopytka z cukrem? Pierwsze słyszę.. ale co kto lubi. Ze mnie się śmieją, że jem placki ziemniaczane z keczupem :)

      • http://nocri.blox.pl/html nocri

        Placki też jem z cukrem :)

  • marta

    toczeń? zrób sobie też badanie pod kątem białaczki.

  • KlaudynaHebda

    Ja niby nie jestem uczulona, a po zjedzeniu pierwszych w sezonie mandarynek to dostałam takiej alergii, że szok, ledwo wyszłam z napadu astmatycznego. Ale wiem, że słabo reaguję na alergię potencjalną i zawsze mam w szafce wapno dla alergikow (coś tam jeszcze dodatkowo dodają do niego). Przeżyłam, ale było ostro. Nie jadłam mandarynek potem przez 2 miesiące:)

    • http://blackdresses.pl/ Monika

      O cześć Klaudyna, mandarynki strasznie uczulają, ja dostaję od nich kataru :D

  • http://rodzynkisultanskie.blogspot.com Gosia: Rodzynki Sułtańskie

    (O Boże, widzę obłędny humus). Argument za tym, że Instagram może uratować życie.
    Albo babcina rada, żeby nowe smaki wprowadzać PO-WO-LI, a nie rzucać się na wszystko ;) Ja niestety nigdy nie stosuję się do tej zasady, zjadam wszystko sprzedawane na ulicy; jeszcze jedząc mięso próbowałam każdego kebaba na rogu, zupy z owczej głowy i mózgu – nic mi nigdy nie było. A potrafię dostać alergii na Kubusia albo truskawki, które nie uczulały mnie nigdy – a później pach, jedna truskawa za dużo i już wysypka.

  • http://eksperymentalnie.com/ Agata Chmielewska vel Kurczak

    czuję się usprawiedliwiona pstrykając fotki jedzenia. Teraz jak ktoś będzie się śmiał, powiem: ale Kominek pisał… ;)

  • http://nocri.blox.pl/html nocri

    Mam hasło reklamowe dla tej firmy turystycznej: „Z nami poznasz choroby, które wyleczy jedynie dr. House”

  • Iwona W-l

    Oj…nagrzeszyłeś;)

  • Agnieszka Bzdęga

    Alergicy, łączmy się :D a tak serio to idzie się przyzwyczaić do różnych wysypek, krostek, pieczenia, swędzenia, szczególnie w wypadkach przewlekłych reakcji

  • Maga

    Trochę nie rozumiem. Co dało fotografowanie jedzenia, skoro i tak nie wiesz co Cię uczuliło?
    Poza tym wielu składników dania na fotografii nie widać. Czemuż to fotografowanie miałoby służyć. Kupy się to nie trzyma.