Najczęściej odwiedzane przeze mnie miasto w Polsce i z każdą kolejną wizytą podoba mi się coraz bardziej. Tym razem na krótko, bo tylko parę spotkań, jedna noc, ale czasu nie zmarnowałem.

Nie o tym miałem dziś pisać, bo w podróży udało mi się stworzyć całkiem fajny antyporadnik dla początkujących biegaczy, ale z braku czasu nie udało mi się kupić fotek i muszę ten tekst przełożyć na jutro lub pojutrze. Dlatego poniższy temat jest zastępczy. Czyli Kraków.

Jedno z tych zdjęć, które bloger długo pamięta. Wcale nie dlatego, że jest świetne. Otóż wysłało mi się przypadkowo. Zrobiłem roboczy podpis „The Kraków” i przez kilka minut myślałem, jaki dać „właściwy” podpis. Niestety przypadkowo nacisnęło mi się ‚wyślij”, fotka poszła na Instagrama i Facebooka i już było za późno, by coś zmienić. Wkurzony, że pierwsza fotka z Krakowa to coś na szybko strzelone z okna w hotelu i bez fajnego podpisu, zapomniałem o niej.
Wchodzę na FB parę godzin później, a tam pod nią 800 lajków. Rekord ostatnich tygodni.
Niezbadane są gusta czytelników.

Szybka wizyta na Kazimierzu i widzę, że wszystko po staremu:

2014-05-27 18.19.34 2014-05-27 19.55.46

Jeśli w budżecie miasta zostały jakieś pieniądze na niedoszłą organizację igrzysk, stanowczo sugeruję przeznaczyć je na publiczne toalety. Ten pan powyżej… tak…on robił to na chodniku. W ogóle nie zawstydzała go obecność przechodniów.

Na profilu prywatnym zapytałem o miejsce na obiad. Miałem go zjeść w towarzystwie znajomej blogerki, której przy okazji udzielałem porad blogowania (udając, że cokolwiek się na tym znam).

Wybraliśmy Pimiento Argentino Grill.

2014-05-27 18.36.54

2014-05-27 18.36.49

Zaraz jak tylko weszliśmy, koleżanka zwróciła mi uwagę, że jedna z kelnerek dziwnie zareagowała na mój widok. Domyśliłem się, że czytelniczka i pomodliłem, aby nie któraś zbanowana, bo inaczej strach będzie jeść. Na szczęście okazała się bardzo miłą dziewczyną, nawet znalazła chwilę na rozmowę, doradziła, gdzie można kupić pyszne ciacha i zaliczyła tylko jedną wtopę – nazwała mnie „panem”. Panem to ja jestem tylko w łóżku. Wszędzie indziej wyłącznie po imieniu, bo krzyczę, gryzę i biję.

2014-05-27 18.47.22

Starter – szparagi. Pyszne. Kruche, żadnych włókien, no po prostu idealne.

2014-05-27 18.47.43

Jeszcze jeden starter – argentyńskie pierogi z mięsem. Smażone prawdopodobnie na głębokim tłuszczu, co zwykle w restauracjach kończy się olejem rozlanym po całym talerzu, wsiąkniętym w farsz. Tutaj – idealne.

2014-05-27 19.11.32

Koleżanka blogerka wzięła jagnięcinę z kozim serem, szpinakiem i ziemniakami. Stwierdziła, że lepszej nie jadła. Mięso mięciutkie, idealne pasowało do sosu – lekko gorzkawego, ale świetnie podbijającego smak.

2014-05-27 19.11.52-1

A mój stek to dzieło sztuki. Nie przypominam sobie, abym w Polsce jadł lepszego steka. No tak, siekany u znajomych w Kołobrzegu (Grill Wichłacz – pisałem o nich latem) jest równie znakomity, ale jeśli chodzi o steki z argentyńskiej wołowiny, to ta krakowska restauracja bije na głowę większość lokali, w jakich jadłem dotychczas steki. A jadałem w kilkunastu krajach. Ponoć sprowadzają je pakowane próżniowo z Berlina co parę dni, aby zawsze były świeże. Wierzę im, bo nawet jeśli tak nie robią, to cokolwiek dziś dostałem, było maestrią smaku. Idźcie tam, powiedzcie, że chcecie to, co Kominek, a zaręczam, że się nie zawiedziecie. Ja z pewnością tam wrócę.

2014-05-16 15.43.22

Dla porównania – stek z Jeffs, zamówiony przed tygodniem. Zbiegiem okoliczności też blogowe spotkanie. W smaku najgorszy nie był, ale zamiast steku miałem jedną wielką żyłę. Nikt nie lubi żył w mięsach. Z całego obiadu najlepszy był ziemniak z serem.

2014-05-23 13.40.34

I jeszcze jeden sprzed tygodnia. Zbrodnia w biały dzień – stek urugwajski w Sphinx. Restauracja ta nie cieszy się dobrą opinią, ale mam do niej sentyment i raz na dwa miesiące lubię tam zjeść. Szparagi miękkawe, i ciągnące się jakby gotowały się w pralce, a stek w przypominał w smaku polędwicę z supermarketu. Nie było to złe. Było godne fast-fooda. Szkoda.

2014-05-27 19.31.01

Tort czekoladowy na deser. Przepięknie podany, w smaku bez większych zastrzeżeń. Był bardzo dobry. Tak po prostu.

symbol

Sumując – złapali tylko jednego minusa. Zapytali czy mi smakuje, a jak powszechnie wiadomo, nie lubię tego. Dodatkowy plus za możliwość doliczenia napiwku do rachunku. Bardzo często mam przy sobie tylko kartę, a nie we wszystkich lokalach jest taka możliwość.

Postanowiłem, że nauczę się robić steki. To obowiązek prawdziwego mężczyzny. Efekty zaprezentuję za kilka tygodni.

Popołudnie w Krakowie i na najlepszym steku w Polsce
Pimiento Argentino Grill - pierwsza od czerwca 2013 roku restauracja oceniona przeze mnie na pięć gwiazdek. To chyba mówi samo za siebie.
Plusiki:
  • Prosto i elegancko urządzone
  • Wszystko pyszne
  • Wszyscy bardzo mili
Minusiki:
  • Nie mają filii w Warszawie
  • Na ceny nie zwykłem narzekać, ale są dosyć wysokie
  • Pytają, czy smakuje. Głos mam, umiałbym samemu zgłosić uwagi
5.0Overall Score
Reader Rating: (135 Votes)

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • crt

    powiadomienie na macu coś się zepsuło i przenosi na złego linka… to po prawej co wyskakuje.

    • Radoslaw Komuda

      Ja w ogóle nie dostałem…

      • Tereferee

        same here :(

  • Aleksandra

    Och, widzę, że byłeś niemal pod moim mieszkaniem :P

  • osiris

    dobry sztejk nie jest zły, a bardzo dobry jest grzechu wart :)

  • Monika

    The Kraków ma fajne kolory – nic dziwnego, że wszyscy lubią ;)
    A czytając o knajpie przypomniało mi się, że podczas ostatniej wizyty w Krakowie koło niej przychodziłam, jaka szkoda, że się nie zdecycowałam…

    • Rafał Kowalik

      Now decycuj się bez powodu. Nie warto. :)

  • gressiv

    Wygląda to wszystko pysznie, aż trzeba się przejść ;) Btw. za niedługo to będzie rekomendował Kominek, zamiast Magdy Gessler ;)

  • Katarzyna M.

    Mimo pory- zgłodniałam ;)
    mimo bycia studentką, pewnie tam zawitam ;)

  • http://www.slawomirszewczyk.com/ Slawomir Szewczyk

    Zdjęcia wyglądają apetycznie, naprawdę :) nie byłem tam więc się wybiorę jak będzie okazja.

  • abdullak

    Następnym razem polecam zajrzeć do Ed Red na Sławkowską – mięso polskie, ale gdyby nie informacja o tym, to bym nie uwierzył:) Hotel Galaxy?

  • http://aboutworld.eu/ Kris

    Jeśli chcesz się nauczyć robić steki to może powinieneś się skontaktować z Robertem :3

  • Mateusz O.

    Tylko dlaczego akurat 23 zł napiwku?

    • crt

      10% od ceny za jedzenie…w zaokrągleniu.

      • Mateusz O.

        No tak, nie przemyślałem swojego pytania. ;)

  • Christine Finlay-Osóbka

    Czegoś tu nie rozumiem. Obsługa 23,00, ale „Service is not included”. Głupiam ja.

    • Piotr Biernacki

      napiwek

      • Christine Finlay-Osóbka

        Obsługa = service

        Napiwek = tip/gratuity

        Jeszcze głupszam ja.

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Poprosiłem o doliczenie do rachunku.

      • Christine Finlay-Osóbka

        Nie znałam tego zwyczaju, mimo kilku lat spędzonych/spędzanych w Polsce. Dobry borze, daj mi cierpliwość i deczko szarych komórek, coby zrozumieć polskie obyczaje!
        Będę dalej uważnie czytać Kominka. Rzekłam. ;)

      • http://www.piotrkosek.pl/ Piotr Kosek

        Swoją drogą ciekawe, czy te doliczone kelnerka dostanie. Jakoś się nie mogę do tego przekonać i staram się mieć na napiwek gotówkę. Może jestem staroświecki, mi dont noł :)

  • djakdekiel

    Szkoda, że jeszcze kelnerka numeru nie dorzuciła na paragonie:P
    Cholera, jak będę przy kasie to się wybiorę bo 5 gwiazdek u kominka to jednak wiadomo…

    • dominikas8

      gUpia, gUpia…

  • Marcelina

    rewelacyjne to pierwsze zdjęcie Krakowa.

  • luka

    Kominek z czystej ciekawości. Będąc w Stanach wiesz że za dobrą obsługę minimum napiwku to 15%. W Polsce są inne zasady? Nie byłem w Polsce prawie 10 lat dlatego pytam.

    • Kamil Krakowiak

      w Polsce 10 % jest ok. imo

  • gola_pionierka

    Daj przepis na steka, jak już się nauczysz. Też zostanę prawdziwym mężczyzną.

  • http://www.zycie.me/ Karolina Franieczek | Życie Me

    Największy błąd w życiu – Wejść na kominkową notkę z jedzonkiem z samego rana w pracy. Mam ślnotok, jeść!!!!

  • Ona Weronika

    widać, że kucharz ma nie tylko talent kulinarny, ale też artystyczny, tak pięknie podane, że aż szkoda jeść :)

  • http://julekwpodrozy.blox.pl/html Wojciech Nesterenki

    No rachunek mały nie jest, ale wołowina argentyńska jest jedną z najlepszych na świecie i dość droga. Można ją kupić bez problemu w MAKRO a czy gdzieś jeszcze to nie wiem, kiedyś się naszukałem po mieście i tylko tam kupiłem. Polecam przyrządzić samemu – niebo w gębie. PS. Jak nie lubię deserów to za ten dałby się pokroić – wygląda smakowicie.

  • Marcin Kontraktewicz

    No to trzeba jechać do Krakowa na stejka. Jeśli chcesz samodzielnie zacząć je przyrządzać to polecam mięso z bazaru na ul. polnej w Warszawie. Chyba najlepsze jakie można dostać w stolicy.

  • Moskit

    Dzięki Kominku za info o steku! NA-RE-SZCIE. Od lat szukam w Polsce (w sumie to i w Europie) dobrego miejsca. Porcje dość małe, ale pozycja obowiązkowa przy najbliższej wizycie w Krk.

    PS mój pierwszy koment na którymkolwiek blogu, dzięki za wspólny pierwszy raz :*

  • K.

    Następnym razem Ed Red na Sławkowskiej, nie pożałujesz :)

  • http://www.mostlyahhhs.com Banana

    Kominkowi podoba się Kraków. Dziwne.

  • Greg Bookwood

    Ciekawe, skąd dokładnie w Berlinie te steki sprowadzają? Do Krakowa mam niestety zbyt daleko.

  • http://anonimove.com/ Kacper Ożóg

    Czy tylko mi ocena wyświetla się w tak paskudny sposób? (Czytaj – nie wyświetla)

  • Robert

    mniam mniam ładne zdjęcia. Czekam na obiecany antyporadnik dla biegaczy

  • anna.a

    Pimiento to mój częsty punkt wizyt w Krakowie (a obowiązkowy jesli płacę kartą korporacyjną… :))) Zdecydowanie najlepsza wołowina jaką jadłam. Ale ostatnio na deser zamówiłam ananasa podanego na ciepło w syropie – kosmos, doznania czysto orgazmiczne. Polecam. Może trudno w to uwierzyć, ale deser był równie niezwykły jak i danie główne.

  • Paweł Daniel Kęcerski

    Gryziesz, krzyczysz i bijesz. Dobrze, że zaznaczyłeś że to poza łóźkiem. Sam stek wygląda znakomicie i na pewno się wybiorę by zobaczyć czy pobije mojego dotychczasowego faworyta, którym jest stek robiony przez znajomego kucharza. Wystarczy powiedzieć, że jako 5-letnie bobo jadłem u niego golonkę. Śni mi się po dziś dzień.
    P.S. Na rachunku widnieje napis „Service not included”, czy nie jest to aby przekłamanie. Gdzieś mi ostatnio mignęło, że zgodnie z polskimi przepisami serwis jest wliczony w cenę potrawy. Tylko jakoś nie mogę tego teraz ani znaleźć, ani potwierdzić. Jacyś prawnicy/gastronomi?

    • Christine Finlay-Osóbka

      Like it!

      P.S. Prawnik, nie gastronom. Też nie kminię.

  • M

    Za mną dobry stek chodzi od wielu mcy, tylko te ceny.. no i jeszcze nie ma gwarancji co za to zostaniesz.
    Tak jak i szparagi za mną chodziły i dobry schabowy, no i w końcu parę dni temu, gdy burczało mi z głodu w brzuchu (tak jak właśnie w tej chwili), postanowiłam zamówić do domu jedzenie z restauracji (choć miałam już tego nie robić po wielu rozczarowaniach). Wybrałam restaurację, która parę lat temu była ok, nawet jedna znana pani zachwalała krewetki z lawy a i ja coś tam kiedyś jadłam, więc myślałam że o ile ceny wysokie to chociaż będzie jakość dobra. Nosz psia mać! Takiego obrzydlistwa to już dawno nie jadłam! Wydawałoby się, że schabowy z ziemniakami i młodą kapustą to danie które trudno spieprzyć-a jednak jest to możliwe. Wszystko było tak obrzydliwie tłuste niczym w podrzędnym barze i tak też smakowało. Mięso chyba nie było najświeższe, panierki tyle co mięsa, przy kostce niedosmażone, no ale najgorszy był ten tłuszcz. Nawet kapusta była obrzydliwie tłusta! I dziwna w smaku-może przez ten tłuszcz właśnie. Ziemniaki w końcu wylądowały w koszu a kotlet z kapuchą zalegały na żołądku wiele godzin. Człowiek od mcy ma ochotę na najprostsze polskie danie i z niby eleganckiej restauracji dostaje taki szajs! Chyba tylko ja mogę mieć takiego pecha o czym tym bardziej przekonuje mnie zdjęcie i cena kominkowych szparagów.. Bo drugim daniem z owej restauracji były szparagi. 2tyg zabierałam się do tego zamówienia no bo 37zł za szparagi z jajkiem? Ale że w końcu skończy się sezon to stwierdzilam że zaszaleję, bo jak sama ugotuję to będzie ciągnące łyko a za te 37zł to może będzie chrupiąca pychota. No niestety. Szparagi były miękkie, z wyglądu jak rozgotowane i w smaku równie tragiczne bo skąpane w jakimś serowo tłuszczowo pomarańczowym sosie. Do tego jajko w koszulce.
    A teraz patrzę że za 29zł można zjeść pyszne szparagi z szynką parmeńską! Dokładnie takie zestawienie mi się marzyło, więc zaraz zacznę skamleć przed ekranem, tym bardziej żem głodna, jest trzecia w nocy a w domu nic ciekawego do żarcia (kasze se mogę ugotować ew).
    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że naprawdę nie stać mnie na restauracyjne jedzenie więc jak już wydaje się tę kasę to chciałoby się chociaż zjeść coś dobrego a tu pieniądze wyrzucone w błoto. W restauracji to możesz nie zjeść i nie zapłacić, no a jak zamawiasz do domu to płacisz z góry. Niby można reklamować ale problem w tym że niestety nie jestem na tyle asertywna, obrotna etc:(
    Do firmy dostawczej to można chyba reklamować tylko do kwadransa od odbioru, więc miałam napisać maila do restauracji, ale w końcu nie zrobiłam nic:( Zresztą i tak by kasy zapewne nie oddali, MOŻE by ew zaproponowali jakąś rekompensatę w postaci posiłku na miejscu w lokalu, albo i to nie. Powinnam na wszystkich portalach restauracyjnych zjechać knajpę i ostrzec ludzi, ale ja taka właśnie pierdoła jestem:( mam jakieś swoje blokady, stany depresyjne lękowe czy jak tam to zwać i nawet ważnych dla mnie spraw urzędowych nie załatwiłam od.. LAT. Paradoksalnie to właśnie człowiek majętny, dla którego 100zł to pestka i który ciągle jada w restauracjach, zapewne by tego nie odpuścił i wywalczył by co najmniej dobry obiad. Zakładając że potrafią coś dobrego przygotować, no ale swego czasu to była dobra restauracja, ceny jak widać dalej mają luksusowe. Za tą kasę co wydałam to mogłam mieć i takiego pysznego steka i szparagi z szynką parmeńską jak widać.
    Jak jeszcze chciałabym kiedyś zaryzykować zjedzenie czegoś z restauracji, w dobrej jakości i ilości względem ceny, to jest w Wawie takie miejsce? Bo serio mam chyba pecha w tym temacie.
    Inna też inszość, że jak widzą Kominka czy jakiegoś blogera kulinarnego który robi recenzję, to starają się itd.. Więc może następnym razem powinnam iść na obiad z Kominkiem:)
    A do Krakowa wybieram się od lat. W zeszłym roku było już blisko, na cały tydzień miałam pojechać, no ale była już jesienna pogoda, nie miałam przygotowanego żadnego programu zwiedzania etc a kompletnie nie znam Krakowa, no i nie chciało mi się samej szlajać bez sensu. O cenach noclegów już nawet nie wspomnę. Można znaleźć dobry nocleg poniżej 100zł? Ba! Poniżej 150zł jest chyba problem? Świata już mi nie będzie dane zwiedzić ale chociaż Kraków to bym chciała jeszcze poznać. Do Zakopanego też się wybieram z 10lat. Ostatnio udało mi się w końcu Sopot zaliczyć ale przemilczmy tę porażkę. Ile można się szlajać w te i wewte po monciaku? ‚Morze’ to zdecydowanie nie to samo co znam z Kołobrzegu. A gdy postanowiłam ‚zaszaleć’ to skończyło się to niestety bardzo niefajnie. Echhh.. Chyba już do końca życia będę gniła w 4ścianach, leżąc w wyrze z tabletem w ręku i z burczącym brzuchem (bo same zakupy nie przyjdą ani się samo nic nie ugotuje a na cateringi trza mieć kasę; a przede wszystkim trzeba mieć zdrowie) Teraz latem to najbardziej marzy mi się morze albo chociaż jakaś działka, domek na wsi, eko jedzonko, truskawki z krzaczka, siedzenie na powietrzu w ogródku etc.. Tylu ludzi to ma i nie docenia. Ludzie generalnie nie doceniają tego co mają i narzekają na wszystko a ja bym się chętnie z nimi zamieniła-na życia, bo na charaktery i umysły to już niekoniecznie:)
    No ale po co w ogóle ja to wszystko piszę? Jakoś tak o trzeciej w nocy we na mnie naszła a chciałam tylko o tych szparagach napisać i zapytać czemu taki niski napiwek;) i czemu akurat 23zł a nie te 26zł dla równego rachunku i co by chociaż te 10% było?:)
    Edit: Ha ha.. W nocy umysł śpi tudzież wolniej myśli. Już sobie sama odpowiedziałam na ostatnie pytanie;)
    Kurcze, świt mnie zastał na tym pisaniu. Tylko czy ja mam to teraz wysłać czy skasować w cholerę:] ostatnio nie wysylam większości komentarzy właśnie przez rozpisywanie, ale tym razem zrobię wyjątek. Powinnam ew powycinać wątki niekulinarne ale w sumie nie ma ich wiele. O Krakowie też na temat jakby nie było:)
    A tak w ogóle to właśnie mnie olśniło że dzisiaj sobota a więc udanego weekendu życzę:)
    Aha i zapytam od razu tutaj przy okazji- Tomek, żarty żartami, ale czy Ty karmisz psinę czymś prócz czekolady?;) czemu taka chudzinka z niej?
    I gratulejszyn za bieganie. Nic nikomu nie musisz udowadniać i bić żadnych rekordów. Biegaj jak lubisz, nawet i 10min/km;)
    Pozdrawiam

  • KrzysioR

    EdRed dla mnie 100000x lepszy.

  • Konserva Eater

    Kominku, nie czujesz, że ładują Cię w 4 litery? Za 3 ziemniaczki 9 zyli… na bogato, rzekłbym. Kilogram ziemniaków kosztuje… nie wiem, nie mam pojęcia bo nie jadam ziemniaków, więc strzelam: 2 złote? Więc 3 sztuki ile mogą kosztować? 20 groszy? A Ty płacisz 9 zyli. Więc ile to jest procent marży? 5 tysięcy?

    Ty się cieszysz, bo zjadłeś pyszne danie za jedyne 9 zyli. Pan Kaziu w kuchni się cieszy, że na trzech kartofelkach zarobił 10 razy tyle co swego czasu na gramie złota prezes Amber Gold.

    I kto tu w sumie rządzi?

  • Daleko

    Tomek, jeżeli najdzie Cię chęć na świetny stek w Warszawie to polecam Butchery and Wine, w mojej opinii są jeszcze lepsi niż Pimiento :)

  • JJ S

    Czy ktos potrafi mi wytlumaczyc w przystepny sposob, co to jest ta „obsluga”, skoro serwis jest „not included”?