Najbardziej wyczekiwany przeze mnie film tej wiosny. Nigdy nie chodzę w dniu premier, bo nie cierpię tłumów, ale dla Toma zrobiłem wyjątek. Ja i 4 osoby. Nikogo więcej w multikinie nie było.

Budzisz się w stolicy Anglii i wbrew twej woli jakiś brzydki żołnierz każe ci walczyć w wojnie z kosmitami, które właśnie zjadły żabojadów i teraz zmierzają w kierunku Londynu. Kilka godzin później lądujesz na plaży (skojarzenia z D-Day jak najbardziej słuszne), po czym giniesz. Budzisz się w Londynie i wbrew twej woli znajomy już ci żołnierz każe walczyć w wojnie z kosmitami, które właśnie zjadły francuzów i teraz zmierzają w kierunku Big Bena. Kilka godzin później lądujesz na plaży (skojarzenia z Medal of Honor jak najbardziej słuszne), po czym giniesz. Budzisz się w cholernej stolicy stolicy cholernej Anglii i wbrew twej woli jakiś cholerny żołnierz każe ci nawalać w kosmitów, które właśnie zjadły Francję i teraz zmierzają w kierunku Londynu. Kilka godzin później zrzucają cię na plażę (wiesz, z czym to się kojarzy…). I giniesz.

Różnice pomiędzy kolejnymi odrodzeniami są niewielkie i w pełni zależne od ciebie. Znając przyszłość, potrafisz ją modyfikować, a wiedząc, że jesteś nieśmiertelny, możesz pozwalać sobie na różne eksperymenty i po kilkudziesięciu próbach jesteś w stanie uciec z bazy wojskowej, aby odnaleźć Emily Blunt, która wie, co ci dolega. Razem pojmujecie, że możecie uratować świat.
Tyle, jeśli chodzi o fabułę.

To ten sam motyw, który znany jest z „Dnia świstaka”, tyle że zamiast komedii zaserwowano nam prawdziwą sałatkę gatunkową, mieszając horror, fantastykę, kino akcji i dramat. Oglądając „Na skraju jutra” nie tylko powtarzamy z Tomem dzień za dniem, ale także czujemy się, jakbyśmy już to wszystko gdzieś widzieli. Kosmici przypominają te złe ośmiorniczki z „Matriksa”, choć z twarzy bardziej podobne są do obcego z „Obcego”, Tom Cruise przypomina Toma Cruise’a z gamą min doskonale znanych z jego wszystkich filmów, a Emily Blunt jest tą młodą, zdolną, samotną aktorką, w której zawsze męski pierwszoplanowiec musi obowiązkowo się zakochać.

Trailer obejrzysz pukając w środek fotki
Film zbiera różne recenzje i sam nie wiem, które przeważają, choć skłaniałbym się ku tezie, że rację mają zarówno krytycy jak i zwolennicy filmy. Bo ci pierwsi mają rację, że film jest kalką filmów znanych wcześniej, niczego nowego nie wnosi i na pewno nie zostanie klasyką gatunku. A ci drudzy mają rację, że to znakomite kino akcji, a przecież od tego typu filmów oczekujemy przede wszystkim rozrywki. Na pewno ją otrzymujemy, mimo że niesmak pozostaje. To czwarty po „Vanilla sky”, „Raporcie mniejszości” i „Niepamięci” film Toma, w którym czas jest pojęciem wyjątkowo względnym. Niestety nie wychodzi z tej zabawy obronną ręką. Pierwsze dwa ww. dzieła to TOP10 moich ulubionych filmów, choć przez widzów nie zostały należycie docenione. „Na skraju jutra” plasuję na trzeciej pozycji w prywatnym rankingu. Tak, bawiłem się świetnie, tak warto obejrzeć, tak Tom i Emily dobrze się spisali. Tak, schrzanili potencjał na dobry film, ale to już nie jest uwaga do nich, ale do scenarzystów, bo coś mi się wydaje, że ten motyw można było lepiej wykorzystać niż do walki z wielkimi brzydkimi pająkami. Wyrzucić z filmu całą fantastykę i wyszłoby dzieło o klasę lepsze, a tak to mamy tylko dobry film sensacyjny do jednorazowego obejrzenia i zapomnienia. Obejrzenia. Zapomnienia. Obejrzeć. Zapomnieć.

Recenzja "Na skraju jutra" - wciąż kocham Toma
Można obejrzeć
Plusiki
  • Wciąga od pierwszych minut, mimo że akcja zaczyna się dopiero długo później
  • Emily - zawsze wygląda jak wredna baba, ale to pierwszy film, na którym to jest sexy
Minusiki:
  • Bohater budzi się w miejscu, w którym zmiany wydarzeń są bardzo ograniczone i nużą widza (skuty kajdankami w bazie wojskowej)
  • 3D można sobie darować, słabe i mało emocjonujące ostatnie 15 minut (poza fajnymi ostatnimi 3 minutami)
  • Spaprany wątek relacji Toma i Emily. On spędził z nią pewnie z rok. Po takim czasie nawet ja bym się w niej zakochał.
3.0Overall Score
Reader Rating: (25 Votes)

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • Paweł Daniel Kęcerski

    Nie jest to aby przypadkiem kalka z Source Code? W Polsce znany jako Kod Nieśmiertelności

    • Marek

      Na twoim miejscu sprawdzilbym daty poniewaz Futurustyczny Dzien Swistaka jest adaptacja ksiazki/mangi nie jestem pewien co bylo pierwsze i kiedy wyszlo.

      • Robert

        Ksiazki,a wlasciwie to noweli, która wyszła w 2004.

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Nie, żadnych skojarzeń z Source Code.

  • razzededge

    Troche mi sie to nie podoba jak splycili w stosunku do pierwowzoru i *** SPOILER ALERT *** zakonczenie zmienili na „rozowo” hollywodzkie, takie jak bylo w mandze, to by bylo genialne
    jak dla mnie 7/10, porzadny kawalek kina akcji i masz racje 3d kompletnie nic nie dawalo

  • MatejBudz

    Czytam mangę która jest oparta na powieści „All You Need is Kill”. Film też jest oparty na tej powieści (dość luźno z tego co wiem). Na dniach planuje kupić i przeczytać polskie wydanie tej powieści i mam nadzieje zę nie zawiodę się. Manga utrzymuje napięcie, i powtarzający się dzień nie jest nużący, wręcz przeciwnie, każdy z czasem wygląda inaczej. Mam nadzieje że film dorównuje mandze w jakości.

    • AniTa

      I jak wrażenia po lekturze? Ja jestem na tak :) Co do filmu to popieram – jest to luźna adaptacja powieści i w moim odczuciu nie dorównuje jej (zwłaszcza zakończenie). Niemniej jednak obydwa doznania artystyczne warte poświęcenia czasu i kasy :)

  • http://kulturazombie.pl Kultura Zombie

    Świetny film, przywrócił moją wiarę w Toma Cruise.

  • Ula

    Pewnie obejrzę, łykam wszystko z Tomem. I nieważne, że „ale to już było”. Jak mam ochotę na kino rozrywkowe to takie wybieram. Zresztą po trailerze widzę, że Tom trzyma formę. Też love Tom <3

  • Konserva Eater

    Kosmici, nawalanka, nieśmiertelność, złe ośmiorniczki z Matrixa, zjadanie Francuzów, wielkie brzydkie pająki. Chryste, zawęziłbym tę stu zdaniową ecenzję do zdania jednego, a każdy normalny od razu odczytałby sygnał: „omijać z daleka”.

  • Paweł Bieliński

    Od czasów Obliviona i występu w Top Gear też kocham Toma. Może ma nierówno pod sufitem pod względem scjentologicznym, ale filmy robi przednie. Pasja porównywalna do Leo Dicaprio.

  • Anja Angelina

    Tomcio, nie wiem czy doczytasz TU…
    Ale dzisiaj są urodziny Esiątka!
    Cheers! :)
    U mnie kieliszek białego wytrawnego wina!
    Bądźcie szczęśliwi :)

    • Ula

      Właśnie! Trzyletnie Esiątko. Lecę po Milkę i Colę na imprezkę ;)

  • http://www.panidyrektor.pl/ Pani Dyrektor

    Live DIe Repeat przywodzi u mnie na myśl uczucie z czasów kiedy gry komputerowe nie były konstruowane tak jak teraz (z autosavem) tylko .. przed każdą trudną misją musiałam sejwować a potem … w ostatnich punktach życia przeciwnika dostawałeś „dead” i .. again i again i again … Nie miałeś tego uczucia na tym filmie?? U mnie – dokładnie dokładnie to samo uczucie. No i dźwięki przyjemne ;] Wszystkie te „pdrz, pdrz, dmm dmmm, dffff”. U mnie w Rzw na premierze 3D też było 6 os. w sumie ;] W reklamach pokazali nowe Transformersy ;] Na to też czekam.