Pół roku biegania, setki kilometrów, wiele chwil radości i znacznie mniej irytacji, a to wszystko było po to, bym na Manhattanie mógł przebiec 15 kilometrów wzdłuż rzeki Hudson.

2014-08-25_11-03-44

Nieprzypadkowo tę fotkę dałem do styczniowego tekstu zapowiadającego początek mojej przygody z bieganiem. Tutaj chciałem wrócić. Tutaj pobiec. Mieć taką kondycję, jaką mieli ci wszyscy, którzy mijali mnie – spacerowicza – przed rokiem. Kiedy miewałem chwile zwątpienia, przypominałem sobie o moim celu – biegu nad rzeką Hudson.

hudson

Wróciłem tam. Nic się nie zmieniło. To miejsce wyglądało tak, jak je zapamiętało. Jako idealne do biegania. Po prawej masz rzekę Hudson, po lewej calutki Manhattan, począwszy od Central Park przez wszystkie dzielnice a skończywszy na WTC i Battery Park z widokiem na statuę wolności. To zdjęcie zrobione mniej więcej w połowie trasy. Do widocznego w dali WTC jest jakieś 5-6 kilometrów.

central park run

Dla porównania – mój pierwszy bieg w NYC, o którym pisałem wam 3 tygodnie temu. Central Park, 5 kilometrów. Byłem po nim wykończony i zniechęcony.

hudson river run

A tu na czerwono trasa dzisiejszego biegu. Początek na granicy Manhattanu z Harlemem. Koniec – czubek wyspy.

Wybrałem porę wieczorną, poczekałem na dzień, kiedy temperatury zejdą poniżej 25 stopni, po czym po prostu zacząłem biec. Szło mi całkiem nieźle. Zwykle po pierwszych dwóch kilometrach wiem, czy mam dzień na 5km czy na 10km i tutaj czułem, że spokojnie dam radę pobiec jeszcze dalej.

river run nyc

A najlepiej w Nowym Jorku.

 

W tym roku miałem przyjemność biegać w kilku różnych miastach – Dubaju, Northampton, Pekinie, Warszawie, Krakowie, Bydgoszczy i Kołobrzegu. Żadne z tych miejsc nie można porównywać z Hudson River Run (taka potoczna nazwa dzisiejszej trasy). Zaczynasz na samej górze wzdłuż Riverside Park. Jest trochę spokoju, zieleni, niewielu spacerowiczów. Potem jest tylko lepiej, bo mijasz porty z wielkimi statkami, kątem oka dostrzegasz Empire State Building, starając się nikogo nie staranować przebiegasz przez jakiś plan filmowy, za chwilę widzisz jak 15 metrów od ciebie startuje helikopter, kilometr dalej zaczyna się promenada i na końcu której w końcu dostrzegasz wielki budynek WTC. Wymijasz go z prawej, wbiegając na kolejną promenadę i w dali widzisz Statuę Wolności. Przed tobą ostatni kilometr. Bieg kończy się na balustradzie oddzielającej ląd od wody.
Przypuszczam, że wielu biegaczy, którzy chcieliby kiedyś potrenować w Nowym Jorku, udałoby się do Central Park. Tak, tam też jest fajnie. Może nie za pierwszym razem, ale po paru biegach zaczynasz lubić klimat tamtego miejsca. Jednak najpiękniej biegnie się wzdłuż rzeki Hudson i nie sądzę, by było na świecie miejsce, które zachwyci mnie bardziej.

Tylko raz mnie nie zachwyciło. Właśnie dziś, kiedy miałem pobić swój rekord i zamiast zwyczajowych 8-10km, pobiec 15 km.

 

bieg nyc

 

bieganie nyc

Biegnę i nie mam co ze sobą zrobić.

 

Gdzieś na 10 kilometrze znudziło mi się słuchanie muzyki i podziwianie Manhattanu. Znudziło mi się patrzenie jak zaliczam kolejne etapy. Biegłem, biegłem, biegłem i cholera… straciłem radość z tego biegu. Nie byłem zmęczony, nie brakowało mi sił, pogoda była świetna. Po prostu nie miałem co ze sobą zrobić. A trasa przecież nie jest przesadnie długa i każdy średnio doświadczony biegacz powie ci, że 15 kilometrów to nie jest jakiś szczególnie długi bieg. No jest dobrym dystansem, nieosiągalnym dla początkujących, ale bezproblemowym dla tych, którzy ćwiczą od 2-3 miesięcy

batter

Meta. Cześć, statua.

manhattan

Czułem się dumny, że osiągnąłem cel, bo przecież jeszcze na początku kwietnia padałem na pysk po przebiegnięciu 300 metrów. Tak, tak. Trzystu metrów!

Jeden z pierwszych biegów. Tempo 9 minut na kilometr (to dramatycznie wolno). Trudno mi określić, jaką długość tu przebiegałem, ale stawiam, że nie było to więcej niż 500 metrów, po których następował 2-3 minutowy odpoczynek.

 

Bieg na kilometr to było dla mnie wydarzenie dnia, a pierwszy trening z kumplem skończyłem na niespełna 4 kilometrach, mając stan przedzawałowy. Później było już łatwiej. Pierwsze pięć kilometrów, pierwsze sześć i pod koniec maja pierwsza dycha. Potem przyszedł kryzys i przez blisko miesiąc nie trenowałem. W połowie lipca, na kilka tygodni przed NYC, przestałem się obijać i uczciwie trenowałem, biegając co dwa dni.
Dziś, w chwili mojego triumfu, zrozumiałem, że optymalny czas biegu to dla mnie godzina. Przez godzinę nie jestem w stanie się znudzić, mogę sobie pomyśleć i posłuchać muzyki. Przestaję zatem zwiększać dystanse, a skupię się na zwiększaniu prędkości. Miałem jeszcze jeden cel – przebiec się dookoła Manhattanu, ale już mi się nie chce.
Wolę zrealizować inny – jeszcze nigdy nie udało mi się przebiec 10 kilometrów poniżej godziny, a to jest jedna z tych magicznych granic, jakie każdy biegacz chciałby pokonać. Nie cierpię biegać szybko i nawet nie wiem, czy jestem w stanie taki czas zrobić, bo nie próbowałem. Będzie ciężko, bo tylko 2 razy w życiu udało mi się zejść poniżej 30 minut na 5 kilometrów.

 

 

Wybrane teksty, w których wcześniej pisałem o bieganiu:

Jak zacząć biegać – antyporadnik.

13 rzeczy, których potrzebujesz zanim zaczniesz biegać.

10 bezmyślnych powiedzeń, które usłyszysz, gdy zaczniesz biegać.

Bieganie po Central Park – przyjemność i udręka.

I jeszcze jedno. Ci wszyscy zapaleńcy biegowi…

oni ciągle mówią, jak bieganie zmieniło im życie.

Stali się szczęśliwsi, pozytywnie nastawieni do świata, zdrowsi, niektórym poprawiły się relacje w związkach i z rodziną, innym życie znowu zaczęło mieć sens. Po kilku miesiącach biegania mogę wam powiedzieć, że to wszystko jest bzdura. Bieganie jest super. Naprawdę jest super. Samopoczucie po dobrym biegu też jest super. Bieganie jest świetne na stres.  Ale to wciąż tylko bieganie. Sport jak każdy inny.

Nie stałem się lepszym człowiekiem dzięki bieganiu.

Nie mam super sylwetki i ciągle wielki brzuch zwisa mi aż do kolan.

Moje relacje z kobietami były takie, jak przez ostatnie miesiące, czyli żadne.

Mityczna euforia zwana biegowym orgazmem trwa po biegu tyle, że jej nawet nie zauważasz, a podobną radość daje zjedzenie dobrej czekolady.

Nie jestem szczęśliwszy, nie jestem inaczej nastawiony do życia, nie kocham bardziej zwierząt i w dalszym ciągu nie lubię brokułów.

 

Lubię biegać, bieganie naprawdę jest fajne, jeszcze fajniejsze jest wydawanie setek i tysięcy złotych na różne gadżety, dzięki czemu w końcu nie muszę marnować pieniędzy, wysyłając je biednym afrykańskim dzieciom. Jak przebiegnę pamięcią przez ostatnie miesiące, to jedynym minusem biegania była styczność z gatunkiem Biegowych Mend Społecznościowych. To ten rodzaj ekspertów i znawców, którzy zlatują się do każdego tekstu o bieganiu i wygłaszają swoje mądrości. Wszystko wiedzą lepiej, zawsze biegają lepiej i doradzą ci zwłaszcza wtedy, kiedy ty tego nie chcesz. Zaprawdę powiadam wam Biegowa Menda Społecznościowa, zwłaszcza taka, co to wyznaje filozofię „można taniej”, „po co ci te wszystkie gadżety” i „musisz poprawić czas…”, to największa zakała tego pięknego sportu.

Po pół roku biegania wiem, że bieganie jest tylko bieganiem. Sportem jak każdy inny. Jeśli zmienia ludziom życie na lepsze, to chyba tylko tym, którzy wcześniej je mieli do dupy.

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • maxikaz

    ale jaja jezdem pirszy

  • natt1402

    Po raz kolejny sprawiłeś, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Z 2 konkretnych powodów.
    1. Zdjęcia są przepiękne i czuję się jakbym poniekąd tam była.
    2. Nie oszukujesz mnie, jak większość, że bieganie uszlachetnia.
    Dzięki :) !

  • Maja

    Cały tekst dobrze się czyta, ale co wciąż dudni mi w głowie? „miałem przyjemność biegać w kilku różnych miastach – Dubaju, Northampton, Pekinie, Warszawie, Krakowie…” – jesteś cholernym szczęściarzem Kominku :) Chyba też nie chciałoby mi się biegać więcej niż godzinę, za dużo przed Tobą i zbyt wiele za Tobą :) Z wyrazami zazdrości, ślę pozdrowienie!

    • Piotr Komorowski

      ” jesteś cholernym szczęściarzem Kominku”
      Nie widzę żadnego szczęścia czy przypadku ze Kominek mógł sobie pojechać do Dubaju czy NYC. Widzę za to wiele lat pracy z jasnym z góry ustalonym celem na myśli.
      Nic nie stoi na przeszkodzie ze KAŻDY z komentujących za jakiś czas mógł sobie na taki styl życia pozwolić. Wystarczy tylko na to zapracować. I to niekoniecznie w fabryce 40 godz w tygodniu. Jest wiele dróg do osiągnięcia celu wystarczy tyko wybrać jedna i ciężko pracować.

      • kevin171

        Wystarczy tylko czytac ze zrozumieniem,a nie sapac bez sensu. Mienie (macie) szczescia to nic zlego i nie wyklucza ciezkiej pracy.

        • Piotr Komorowski

          Gdzie jest ukryty sens w wypowiedzi do ktorej sie odnioslem?

          Posiadanie szczescia nijak sie wiaze z tym gdzie Kominek sobie podrozuje. To nie jest tak ze jest szczesciarzem bo wlasnie wygral los na loterii. Wiekszosc osob tego nie rozumie. Mysli ze te podroze sie wziely same z siebie a Kominek ma szczescie bo sponsorzy wylosowali z czapki los z jego imieniem. A to nie jest prawda.

          • Aleksandra

            A jednak, nie podważajac tego, iż Kominek wypracował sobie swoją pozycje latami można powiedzieć, że miał trochę szczęścia. Jezeli hipotetycznie zacząłby blogować rok temu byłoby mu znacznie trudniej osiągnąć swój status.

            Być może to zly przykład, ale…
            Pamietacie kampanie reklamowa jakiegos samochodu (chyba Peugeot) Fash i Seg byly wydaje się mniej znane w blogosferze, a teraz radzą sobie swietnie. Także ważnym jest kogo spotykamy na swojej drodze i to mozemy nazwać „szczęściem”.

            Podsumowując myślę, że miał szeroko pojęte szczescie i mam nadzieje, ze jak bedzie możliwość to sobie Kominek i po księżycu bedzie biegać.

      • http://www.lewana.pl lewana

        Wydaje mi się, że tu nikt nie chciał skrytykować niczyjej pracy. Masz szczęście może znaczyć również ,,fajnie Ci kominku”. ;) Przynajmniej ja to tu tak odczytałam.

      • Maja

        Nie miałam na myśli niczego negatywnego, „masz szczęście” jest równie metaforyczne, co dosłowne… Panie Piotrze, po co szukać dziury w całym? Jest szczęściarzem, bo robi to co lubi, nawet jeśli ciężko na to pracuje, to to nadal jest szczęście !!

  • Justek aka cacko_z_dziurką

    Byłam biegająca. Już nie jestem. Znalazłam dla siebie ciekawsze rozwiązanie – ROLKI!!! <3

  • http://lukaszmikuc.pl/ Lucas Mikuc

    A ja chciałem biegać, żeby być lepszym człowiekiem i zostać popularnym blogerem, jeść brokuły! I wszystko legło… jak krew w piach! Niedobry Kominek, niszczy życie innym! ;)

  • http://www.nishka.pl/ Natalia Tur

    Piękne zdjęcia. Twoje teksty o bieganiu i przesłanie, które na moje oko można zamknąć w słowach: „Chcesz biegać: po prostu biegaj. Nie chce ci się: nie biegaj” bardzo mi pomogło wrócić do biegania po kilkunastu latach przerwy.

    Gdybym musiała stosować się do dziesiątek profesjonalnych wskazówek, stylów, instrukcji JAK BIEGAĆ dawno bym się poddała, a raczej zniechęciła. A gdy czasem dopada mnie niechęć do biegania i robię sobie na kilka tygodni przerwę to nie odczuwam wyrzutów sumienia. Nic na siłę.

    Z bieganiem jest jak z posiadaniem dziecka. Jeżeli brać na poważnie wszystkie rady, sugestie i instrukcje od doświadczonych rodziców, to można by zwariować „Chcesz mieć dziecko: po prostu miej. Nie chcesz: nie miej.”
    :)

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Cała moja życiowa filozofia sprowadza się do dwóch odpowiedzi: TAK lub NIE.
      It’s so simple.

  • http://www.hania.es Hania Sywula

    Gratulacje! ;) +super zdjęcia!

  • Gadzinisko

    „Stali się szczęśliwsi, pozytywnie nastawieni do świata, zdrowsi,
    niektórym poprawiły się relacje w związkach i z rodziną, innym życie
    znowu zaczęło mieć sens. Po kilku miesiącach biegania mogę wam
    powiedzieć, że to wszystko jest bzdura.”

    Cztery słowa: your mileage may vary ;)

  • Michal

    Bo za wolno biegasz :). Ale też nie dorabiam filozofii do biegania, pływania czy roweru. Po prostu lubię się dobrze zmęczyć, najlepiej jadąc lub biegnąc….

  • NCMS

    Takie mendy trafiają się w każdej dziedzinie. Lubisz piwo? Oni wiedzą, które jest najlepsze, a Ty pijesz szczyny. Masz psa? Oni doradzą Ci jak go karmić/szczepić/głaskać, a Ty się nie znasz. Kupiłeś aparat? Oni mają lepszy i dowiodą Ci, że nie umiesz robić zdjęć.

  • jolcik

    teoria biegu na 10km:” do połowy na maksa, a potem przyspieszasz i końcówka w trupa. A jak na mecie masz siłę oddychać to znaczy, że było za wolno”

  • http://nocri.blox.pl/html nocri

    Właśnie dlatego nie biegam tylko nie śmiałem Ci o tym wcześniej napisać. Bieganie zostawmy Etiopczykom bo robią to zajebiście …a tak w ogóle to mam teorię, że bieganie białym wymyślili producenci obuwia.

  • http://www.rovver.pl/ rovver.pl

    Wbrew pozorom twoje „organiczne” odczucie dotyczące długości biegu nie jest tak zupełnie bezpodstawne. Godzina, a nawet w niektórych teoriach nawet 45 minut to optymalny czas, który jest najbezpieczniejszy dla zdrowia (stawy) i pozwala na bieganie częściej. Jeśli nie trenujesz pod maratony i inne tego typu wyzwania to organizm i głowa całkiem dobrze Ci podpowiadają :-)

  • http://blackdresses.pl/ Monika

    Bieganie wolno <3 BMS mnie za to nienawidza :D

  • PolishGuyFromBrooklyn

    Prawda jest taka > Tylko bieg interwałowy czyli minuta biegu na maksymalnie możliwych obrotach. Kolejna minuta marsz lub trucht. Tak przez 20 minut. Długodystansowe biegi to strata czasu ponieważ spalacie przy tym nie tylko tłuszcz ale i mięśnie. Nie dotyczy to osób takich jak Kominek, którzy biegają rekreacyjnie. Osoby chcące wyglądać jak Usain Bolt muszą biegać interwałowo czyli, szybko ale nie długo.

  • przybihni

    też mam nadzieję za rok tam pojechać. czytanie Twoich ostatnich tekstów to trochę dla mnie takie przygotowanie na to. postawię się teraz trochę w roli społecznościowego eksperta. w czasie biegania spalasz masę kalorii. gdybyś tylko ograniczył trochę tę czekoladę to od razu sylwetka by się poprawiła a i pewnie na kontaktach z kobietami byś zyskał dzięki temu. ale mam teraz pewnie ze 2 promile w wydychanym więc nie słuchaj

  • amelia

    10/10 i tyle w temacie ;)

  • pethi

    -Czy bieganie zmieniło pani życie?
    -TAK! Teraz gdy zupa jest za słona i mąż chce mi wytłumaczyć jak on to mówi „ręcznie” ile soli należy wsypać, ja już jestem przy telefonie i dzwonie na 911.
    ~Krystyna z niebieskiej karty.

    -Czy bieganie zmieniło panu życie?
    -Ależ! Kiedyś to policja łapała mnie w niecałą minutę. A dziś? 2:50:01!
    ~Sebastian, dla znajomych Seba, byle nie Sebuś.

  • Artur Lorenz

    Też mi się zawsze wydawało że bieganie jest strasznie nudne… Zwiedzanie okolic Poznania rowerem jest znacznie ciekawsze, szczególnie że dystans do 60 km nie jest żadnym wyczynem a dalej jest już tylko ciekawiej ;)

  • http://www.mojezyciewoulu.blogspot.com/ Natalja

    Kominku, już to kiedys pisałam, ale dzięki Tobie (przez Ciebie!) bieganie w NY też jest moim marzeniem…W ogóle może zostań w tym NY co? Uwielbiam twoje notki stamtąd :D

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Niestety muszę wracać do pieska.

  • http://m-ortycja.blogspot.com/ M.Ortycja

    ja biegam na domowej bieżni, moją pierwszą dyszkę pokonałam w niecałe 51 minut i nie wydawało mi się to jakimś mega rekordem, ot stałe tempo 12 km/h, ale jak sobie przeczytałam w tym twoim wpisie, że każdy biegacz chciałby pokonać magiczną granicę dyszka w mniej niż godzinę to poczułam się taaaaka dumna z siebie :D

    • Z

      to opuść bieżnię i pójdź pobiegać na normalnym terenie.

      • http://m-ortycja.blogspot.com/ M.Ortycja

        Moja siostra biega na tym, jak mówisz, normalnym terenie, i robi w godzinę 12 km, czyli dychę w tym tempie, co ja, a biega również od kilku miesięcy, więc naprawdę nie jest to chyba jakieś mega wielkie osiągnięcie ;)

        • Natalia

          Czy mamy ci pogratulować czy co? Bo nie rozumiem? ;)

          • http://m-ortycja.blogspot.com/ M.Ortycja

            a ty to kto? Bo nie rozumiem, dlaczego mam Ci się tłumaczyć :D

          • Natalia

            Ja jestem Natalia, miło mi :) Dla mnie przebiegnięcie 10km w poniżej godzinę to kwestia ponad pół roku systematycznego i niesamowicie nudnego biegania, które wtedy się skończyło na dobre, więc zazdroszczę genów ;)

  • marco polo

    biegowe mendy mnie rozje..bały , hahahahhaha (biegowa menda niczym łonowa wesz – kiedy zaatakuje, nigdy tego nie wiesz:)

  • Ciekawski

    Jedna kwestia, jeśli ten temat był już poruszany, to przepraszam. Dlaczego używasz hashtagów na instagramie w tak bezsensowny sposób? Czy to jakiś rodzaj manifestacji czy nieświadomość (w co mocno wątpię), o co chodzi?

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Moje hashtagi są używane w najbardziej sensowny sposób na świecie.

  • radek

    No to tak jak z paleniem.
    Rzuciłem i samopoczucie dupy nie urywa :).

  • Marian Koniuszko

    Biegales z Nexem7? Szacun.

  • http://calm-down.blog.pl/ A.

    Więc biegnij Tomek, biegnij. I przebiegnij te 10 w 60.

  • Michal Wisniewski

    slabiak, nie lubi brokuł, to wszystko wyjasnia..

  • kevin171

    No i spoko,ale zwiekszajac predkosc,zwiekszysz dystans. Bedziesz biegal godzine,ale coraz dluzsze dystanse. Az sie znudzisz i zostaniesz sprinterem:)

  • Różowa Klara

    Przyszła moda na bieganie i tyle, większość biegających fruwa, bo życie zmieniło się o 180 stopni. Te wszystkie opowości o zmianie życia, radości często mnie bawią, bo fakt sport jak każdy inny i można schudnąć jeżdżąc na rowerze, można wiele przemyśleć na rolkach itd., do biegania została dopisana wyjątkowa otoczka, która nie jest niczym nadzwyczajnym.

  • http://www.primocappuccino.pl/ Ania

    a mnie uwiodło jedno słowo. W Bydgoszczy. Zżera mnie ciekawość, jakaż to trasa jest na tyle malownicza, że chciałeś na niej trenować przed Hudson River Run?

  • Ola

    Kominku, kiedy można się spodziewać rozszerzonej wersji „Blogera” w sprzedaży?

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Zapowiem to w piątek

  • http://www.usta-usta.eu/ olacom

    W miarę jak czytałam posta to czułam, że w końcu muszę się ruszyć i zacząć biegać. Naprawdę czułam jak przepływa przeze mnie wcześniej nie znana mi motywacja. Na szczęście napisałeś na końcu to kluczowe zdanie, że bieganie nie zmieni mojego życia i coś tam o tym orgazmie, ale już nie doczytałam bo zaszeleściło opakowanie otwieranej czekolady… Więc ten, tego, świetne zdjęcia..

  • http://www.lubelskibiegacz.pl/ LubelskiBiegacz

    Dobry plan treningowy+regularność+przyzwoita dieta = latasz poniżej 50′ na dychę i myślisz :)