Jeszcze trzy dni temu należałem do tej grupy ludzi, którzy twierdzili, że nic nie może zastąpić w ręku książki, a czytanie na elektronicznych urządzeniach jest pozbawione klimatu.

Istotna informacja – pierwszą wersję tego tekstu pisałem zaraz po kupnie w Nowym Jorku w październiku 2010 r. Od tego czasu wiele się zmieniło i tam gdzie widzicie skreślenia, to poprawki datowane na marzec 2012 r.

 

 

Sceptycyzm mój nie zmniejszył się, gdy pierwszy raz wziąłem do ręki Kindle. Małe to, szarawe jakieś, ja mam na tym czytać?
Ale po powrocie do hotelu pomyślałem sobie – miliony much nie mogą się mylić.

W Stanach ludzie nie czytają książek. W metrze, na lotniskach i w samolotach co druga osoba ma Kindle. Obowiązkowo w futerale, bo bez niego trzymanie jest niewygodne.
Następnego dnia wróciłem do sieci Best Buy, aby jeszcze raz sprawdzić sensowność Kindle. Niestety już nie było. Obszedłem wszystkie sklepy i nic. Wysprzedane. Dopiero z pomocą Magdy (tej samej, która mi pomaga w wyborze hoteli – pisałem wam 2 tygodnie temu) znalazłem swojego Kindle w sieci Staples.
130 dolarów + 40 za futerał.
Pomyślałem – w Polsce pewnie o połowę drożej, więc nawet jak mi się nie spodoba to sprzedam bez zysku.
I kupiłem.


Instalacja poszła bez problemu. Wystarczyło podpiąć USB pod laptopa. Od znajomych wziąłem kilka e-booków, usiadłem na tarasie, aby zobaczyć czy da się na tym czytać. Wyboru dużego nie miałem i zdecydowałem się na biografię Jurka Dudka. Dzień później skończyłem czytać. Może miałem szczęście, bo trafiłem na interesującą książkę, a może po prostu Kindle to coś stworzone dla mnie, bo przekonałem się do niego. Oczywiście, że nic nie zastąpi książki i to urządzanie raczej będzie mi służyło do czytania lekkiej literatury, ale jest absolutnie niezastąpione przy okazyjnym czytaniu np. w podróży. Z całą pewnością do tramwaju z książką już nie wsiądę, bo i po co, skoro mam coś, co jest wygodniejsze?
Wiecie, to jak z gazetami – kiedyś nie wyobrażałem sobie czytania wiadomości sportowych w internecie. Teraz czytam wyłącznie w internecie.
Kiedyś nie wyobrażałem sobie przeglądania sieci w telefonie. Odkąd mam Samsung Galaxy – już sobie wyobrażam, bo jest to wygodne. Notabene dużo bardziej wygodne niż na Iphone, który też dobrze się pod tym względem spisuje.
Podobnie jest z Kindle – nie ma mowy, aby zastąpiło mi książki na stałe, ale to idealne urządzenie do tymczasowego zastępstwa.
Kindle Amazon zyskało nowego fana.

Zalety:

1. Tani jak na amerykańskie warunki. 130 dolarów to 4 obiady. Przesyłka do Polski to koszt między 500 a 600 zł.
2. Bateria ponoć wystarcza na miesiąc i to chyba prawda, bo po 3 dniach wciąż mam prawie 100%.
3. Znakomity ekran. Jakiś dziwny, bo wyświetlony tekst nie pobiera energii. Kindle przez cały czas ma włączony ekran na domyślnej tapecie przedstawiającej losowo wybranego autora książek.
4. Bardzo wygodny o ile ma się futerał.
5. Choleranie ważna kwestia – przerzucanie kartek. Przyciski pod kciukami. Nie da się zrobić tego lepiej. Ideał.
6. Zaimpletowany mp3 player – mnie niepotrzebny.
7. Zaimpletowany lektor. Mnie niepotrzebny.
8. Całkiem wygodne robienie zakładek i zapamiętywanie wybranego tekstu.
9. Ogólne wrażenie – solidny, ładny produkt.

Wady:

1. Niby łyka .pdf, ale niesetety rozdzielczość nie pozwala na wygodne czytanie. Poważna wada.
2. Nie obsługuje .doc. Kolejna poważna wada.
3. Internet po wifi nie działa w Polsce. Nieistotna wada, bo po co mi wifi w Kindle? Książki mogę kupować na kompie. Szybciej i wygodniej. Internet po wifi działa. Nawet na swojego bloga mogę wejść. Aczkolwiek wygodne to nie jest.
4. Brak możliwości naprawienia tego w Polsce. Jak się zepsuje to pogrzeb.  Amazon posiada rewelacyjny serwis gwarancyjny. Bez problemu przysyłają nowe Kindle w razie awarii.
5. Przydałaby się funkcja wpisania liczby stron w plikach tekstowych, bo tak to czytasz i nie wiesz na jakiej stronie jesteś. W książce Dudka masz tylko wartości od 0 do 4000. I na której jestem stronie, jeśli pojawia mi się, że akurat czytam stronę numer 3435?
6. Beznadziejna i w sumie niezbyt potrzebna klawiatura. Nowe modele nie posiadają klawiatury.
7. Mimo wszystko 6-calowy ekran jest ciut za mały. Wydaje mi się, że 8-calowy byłby idealny, choć niewiadomo, czy Kindle byłby wtedy wciąż tak poręczny.
8. Brak kolorów.

Reasumując – jestem na TAK.
Jak mi się znudzi to sprzedam komuś z was po cenie kupna.Nie sprzedam!! Zresztą empik wchodzi ze swoim czytnikiem niedługo. Może wymyślą coś lepszego. Nie wymyślili.
Póki co mam problem, bo nie mam jeszcze e-booków w .txt. Można gdzieś kupić (a jeśli nie to ukraść) nowości wydawnicze na Kindle w języku polskim?


Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • kie_rka

    Ile najdłużej czytałeś na nim książkę? Nie męczą Ci się oczy – tak jak po długim użytkowaniu komputera?
    Zastanawiam się, bo od jakiegoś czasu mam ochotę zainwestować w iPad 2 głównie z powodu e-book’ów ale po przeczytaniu Twojego posta zaczynam mieć wątpliwości.

  • kominek

    Nie wiem ile najdłużej. Pewnie z 5 godzin. Oczy nie męczą, bo nie mają od czego męczyć. To nie jest ekran LCD.

  • http://www.facebook.com/jakub.paluch Jakub Paluch

    Panie autorze co do pdf i doc wystarczy mieć taki program jak calibre…

  • http://www.facebook.com/jakub.paluch Jakub Paluch

    co do numeracji stron jest przecież na dole procentowy udział. Z całym szacunkiem ale klawiatura jest potrzebna do wyszukiwania fraz, robienia notatek, zakładek…. :)

  • Andre53

    „Brak możliwości naprawienia tego w Polsce. Jak się zepsuje to pogrzeb”

    Kontaktujesz się z Amazon, jeszcze nim odeślesz swój egzemplarz wysyłaja drugi w okresie gwarancyjnym. W ciągu kilku dni masz nowy.

  • lady.kari

    Calibre + Chomikuj i masz ogromną bibliotekę. Pdfy pięknie przerabia na format kindlowy. Pod tekstem mogłabym się podpisać – też nie wyobrażałam sobie, że coś może zastąpić książkę, ale Kindle daje radę. Choć nadal brakuje mi miejsca na półkach…

  • spanish inquisition

    obsługuje .doc – przynajmniej Touch:)

  • http://zapiskinakartce.blogspot.com Karolina

    Kindle to bardzo fajna rzecz, tylko moim zdaniem elektroniczne książki powinny być tańsze, niż te papierowe. Treść może jest ta sama, ale wydawca nie musiał wydać ani grosza na druk i papier.

  • Kuba Gołacki

    Bardzo podoba mi się ostatni akapit odnośnie dziecka Empiku :) Wyszła im tragedia. Zaprzeczyli samemu sobie, wydając czytnik z normalnym wyświetlaczem. Shaaaame.

  • http://popkultura.info/ Aleksander

    Z Kindle’a korzystam dopiero od kilku dni, ale już teraz nie wyobrażam sobie czytania grubych i nieporęcznych książek w formie tradycyjnej. Z czytnikiem można się wygodnie rozłożyć na łóżku, jedną ręką jeść a drugą zmieniać kartki itp., a jak się na chwilę odejdzie, to książka się nie zamknie. Dla mnie rewelacja. Jeżeli chodzi o darmowe książki, to serwis Wolne Lektury ma całkiem interesujące pozycje (oczywiście nie wszystkie).

  • JohnDoe

    Co prawda tekst już ma swój wiek, ale skoro ja dziś na niego trafiłem to może trafią inni. Jest sposób na numerację stron w Kindlu. Podobno z automatu są w książkach kupionych w Amazonie (nie wiem, nie sprawdzałem, mnie w szkole próbowano uczyć rosyjskiego, angielski znam z widzenia, jak jest napisane to wiem, że to angielski więc na razie nie kupię nic w Amazonie). Artykuł jak zrobić numerację stron każdej książki jest na Świecie Czytników: http://swiatczytnikow.pl/trzy-sposoby-na-liczbe-stron-w-ebookach-mobi/