Moda przemija, styl pozostaje?

Jeszcze nie zacząłem pisać, ale już wiem, że ponownie zgrzeszę popełniając dłuższy wpis. Jest ku temu okazja, bo trwa paryski tydzień Haute Couture, a ja swoje życie zawdzięczam tylko temu, że przez internet nie da się drugiej osobie wbić noża w serce. Dnia wczorajszego, a właściwie była to już noc, doszło między mną, a moją znajomą do krótkiego acz dosadnego w słowach starcia. Poróżniła nas Coco Chanel, choć punktem zapalnym był pokaz Karla Lagerfelda:

Trochę pomarudziłem, że on na starość zrobił się zbyt przewidywalny, coś tam wspomniałem o kostiumach chanelowskich. Ani się nim zachwycić, ani zrobić z nim to, co prasa z całego świata zrobiła wczoraj z Diorem. To była egzekucja i chcąc nie chcąc ci sami dziennikarze, którzy przed paroma miesiącami zrównali z ziemią Galliano, teraz stali się jego najlepszymi adwokatami. W jego powrót jednak nie wierzę. Przynajmniej nie przed końcem procesu.
Wracając do tematu, między słowami napisałem znajomej, że Chanel jako symbol kobiecości zawsze była i pozostanie przereklamowana. Możliwe,że dodałem jeszcze coś w rodzaju „nie wiem co ty widzisz w stylu, który z kobiety robi mężczyznę”.
I tyle wystarczyło, abym oberwał.

Napisała mi, że Chanel jest właśnie kwintesencją czystej kobiecości, to ona odsłoniła nogi kobietom, zrzuciła z nich gorsety, długie, niewygodne suknie, podkreślała talię, biust, narzuciła perły, a kostiumy chanelowskie do dzisiaj są symbolem elegancji. To dzięki Coco kobiety nie musiały ładować na siebie ton materiału, a prostota ubioru dodawała im klasy. Na koniec jeszcze napisała dwa słowa: mała czarna!!!
I było pozamiatane.

No prawie pozamiatane, bo zgadzam się ze wszystkim i nawet życzyłbym sobie, abym miał kobietę gustującą w strojach Chanel, ale jest jedno „ale”.
Może to szczegół, ale „ale” dziś jest pretekstem do napsania tego tekstu i przyczynkiem do dyskusji: czy aby na pewno Chanel to kwintesencja kobiecości?
Przecież ona tak naprawdę zawsze inspirowała się mężczyznami. Głównie tymi, z którymi sypiała.
Cofnijmy się do jej czasów. Powszechnie za początki jej kariery uważa się projektowanie kapeluszy, ale próżno na wikipediach i rysach biograficznych szukać wzmianki o tym, że talent szlifowała w zakładzie krawieckim, gdzie sprzedawano mundury i akcesoria wojskowe. Przypuszczalnie tam złapała dryg do adaptowania męskich ubiorów w kobiecej modzie. Jedne z jej pierwszych kreacji były inspirowane strojami angielskich marynarzy. Bodajże szyła jakieś bluzy. Potem ubierała kobiety w czerń, blezery marynarskie, płaszcze przeciwdeszczowe, kazała obcinać włosy, to przecież od niej zaczęła się moda „na chłopczycę”.
Stworzyła ponadczasowe torebki, dziś otoczone kultem i uwielbieniem – głównie wśród fałszerzy i nie można o nich powiedzieć nic złego, ale dziś sprzedaje je tylko logo. Odrzućmy logo, pokażmy torebkę pierwszemu mężczyźnie, a z pewnością odpowiem wam „no torebka jak torebka, zwyczajna taka”. Czyż nie?

Nie śmiałbym odmawiać kobiecości małej czarnej, ale też pamiętajmy, że to nie Chanel wymyśliła małą czarną. Dokonał tego Patou i w jej czasach kobiety zakładały czarne sukienki, gdy miały żałobę. Coco w małej czarnej dostrzegła potencjał, który udanie sprzedała. Co zresztą było i tak ewolucyjnie nie do uniknięcia, bo kobiety kilka lat wcześniej za sprawą Poireta zaczęły zrzucać z siebie zbędny balast. Chanel zresztą wcale tego balastu nie chciała do końca zrzucać. Będąc panią w mocno podeszłym wieku wypowiadała się negatywnie o miniówkach. Według niej, mężczyznom kobiety w krótkich spódniczkach się po prostu nie podobają. Jeśli chodzi o mnie – krótką spódniczkę przebija tylko nagość, ale cóż się dziwić kobiecie zakochanej w spodniach.
Nie śmiałbym krytykować zapach „no 5″, ale jej udział w jego stworzeniu był taki, że po prostu wybrała jeden z flakoników podstawionych jej pod nos. No i udało się, złego słowa o zapachu powiedzieć nie można.

Kostiumy chanelowskie do dziś dodają kobietom elegancji, powagi, są często wybierane jak strój do pracy. Coco ubiorem zrównała kobiety z mężczyznami. Cudownie, że to zrobiła, ale nie pogodziła kobiecości z elegancją. Elegancja jest ponad wszystkim. Dała im prostotę, ale nie skromność. Dodała powagi, ale zabrała ciepło. Delikatność i subtelność zamieniła na „zimną wyrazistość”.
Bliżej mi tu do zaprzeczenia kobiecości niż definiowania jej kwintesencji.
Kobieta w stylu chanelowskim kojarzy mi się ze swoistym dystansem. Coco raz powiedziała  „mężczyźni zapominają, że w środku sukni jest jeszcze kobieta”. Może te słowa niesłusznie odbiera się jako jej swoistą pogardę dla mężczyzn. Może ukryła w nich sedno stylu chanelowskiego. Ubiorem dystansują, wyzbywają cech przypisanych kobietom. Brakuje ekstrawagancji, szaleństwa, delikatności i odrobiny wyuzdania. Są pociągające, mogą nawet kusić, ale na tym koniec.
Jestem mężczyzną i nie ma dla mnie kuszenia bez obietnicy grzechu.

 

 

 

 

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1038618353 Maria Noll

    „Brakuje ekstrawagancji, szaleństwa, delikatności i odrobiny wyuzdania” .. Dokładnie!

    Kobieta wykreowana przez Coco jest zawsze elegancka, ale oschła i tak naprawdę pozbawiona kobiecości. Nowoczesna – ale stonowana. Klasycznie wyemancypowana.
    Kusi – ale nie zniewala. Partneruje mężczyźnie zamiast go ozdabiać..

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002356179578 Anka Sikorka

    Jestem absolutnie zakochana w projektach Chanel. Podoba mi się konsekwencja projektantów, duch Coco nie zawieruszył się przez lata w umysłach kolejnych „geniuszy” na usługach tego domu mody. Podoba mi się zwłaszcza to, że słynne kostiumy i małe sukienki Chanel uwydatniają kobiece kształty, a jednocześnie nie są ani odrobinę wulgarne. Zgadzam się, że nie jest to czysty seks i pokusa, jednak – Chanel nie nosi się po to, żeby kusić. Kusić chciałabym w sukniach YSL. Tam, gdzie kobieta ma być elegancka i traktowana poważnie, tylko Chanel.
    Drobny problem mam z perfumami, podejrzewam, że jeszcze do nich nie dorosłam, może kiedyś. A może to nie moje nuty i pozostaną mi miłe wyłącznie jako jeden z pierwszych symboli luksusu dla kobiet.

  • http://bieroza.blogspot.com Gośka

    zgadzam się, są klasyki z którymi się nie dyskutuje, ale brakuje mi w „szanel” nuty szaleństwa

  • reinieri

    „Jestem mężczyzną i nie ma dla mnie kuszenia bez obietnicy grzechu.”

    Chyba lepiej nie da się podsumować.

  • tastas

    Kwintesencją kobiecości może kolekcje Chanel i nie są, ale nie można powiedzieć, że „zrównały kobiety z mężczyznami”. Chanel to niezaprzeczalnie styl i luksus, a opinia, że jest prekursorką kobiecości ciągnie się za nią dzięki małej czarnej, naturalnie eksponującej kobiece kształty, jak za Kominkiem opinia chama, przez jeden mały tekst o Oetkerze.. ;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001021687302 Michalina Prawda

    Kominek nieźle obeznany w modzie :) O tym zakładzie krawieckim od mundurów nigdy nie słyszałam.

    A pokaz, chociaż rzeczywiście średnio innowacyjny to zaczyna się ślicznie i z chęcią zabrałabym dla siebie parę rzeczy.

  • aguska

    Chanel to klasa. Nic więcej nie trzeba dodawać.

  • http://www.facebook.com/karina.suprynowicz Karina Suprynowicz

    Mi Chanel kojarzy się z poprawnością i oficjalnością. Zawsze miałam wrażenie, że to marka kobiet dojrzałych. „Indywidualizm w uniformie”, w którym zapewne czułabym się silna i pewna siebie, przydałby mi się raczej w pracy. Przy mężczyźnie wolałabym swoją łagodniejszą, bardziej kobiecą wersję, której w Chanel nie znalazłam.

    http://archiwum.polityka.pl/art/coco-chanel,376820.html

  • http://www.facebook.com/jusiama Justyna Mazur

    Kolekcje Chanel, kojarzą mi się z kobietami, na wysokich stanowiskach, które muszą budzić respekt. Dlatego:
    „Ubiorem dystansują, wyzbywają cech przypisanych kobietom. Brakuje ekstrawagancji, szaleństwa, delikatności i odrobiny wyuzdania. Są pociągające, mogą nawet kusić, ale na tym koniec.”

    Dla mnie to zupełnie nie mój styl, ale z przyjemnością patrzę na kobiety, które dobierają sobie kostiumy od Chanel. Oczywiście mała czarna w szafie wisi. Natomiast do pracy nie muszę ubierać takich cudów:)

    Co do perfum NO 5. To jest zapach dla eleganckiej i dojrzałej kobiety. Ja chyba jeszcze do nich nie dorosłam…póki co wybieram zdecydowanie zapachy w innym klimacie.

  • http://www.facebook.com/ania.diduch Ania Diduch

    Jest dużo prawdy w tym co napisałeś. Inspirowane orientem, wyszukane projekty Poireta przestały być atrakcyjne w czasach I Wojny kiedy kobiety musiały pracować zamiast mężczyzn w fabrykach. Chanel idealnie wpasowała się w tę zamianę, jej stroje były wygodne i proste oraz symbolizowały kobiecą niezależność.

  • http://www.facebook.com/wojciechowska.kasia Kasia Wojciechowska

    Mężczyzna, który orientuje się co się stało z Galliano parę miesięcy temu i Diorem pokaz temu. Wyjdę za Ciebie!

    • kominek

      Nie przesadzajmy z tym Galliano, trąbiły o nim wszystkie pudelki :)

  • stratiformis

    A ja mam wrażenie, że w kostiumikach Chanel wyglądam jak stara baba, albo raczej stara maleńka, może dlatego, że nie wyglądam na moje -dzieścia, za to uwielbiam chanelowskie dwukolorowe pantofelki.

  • reverof

    Bardzo podobają mi się kolekcje Chanel, bardzo. M.in. dlatego, że ja uwielbiam prostotę w ubraniach.
    Ta kolekcja była dla mnie doskonała http://www.voila.pl/407/9s6sy/?1 Szkoda, że mnie nie stać :) Wielokrotnie słyszałam, że wyglądam na osobę zdystansowaną, raczej chłodną. Jak oglądam kolekcje to Chanel jest tym, co widzę po prostu na sobie.
    Jednak tak jak Anka, nie dorosłam jeszcze do kultowych perfum Coco no. 5, nie podobają mi się też dwukolorowe pantofelki. Natomiast uwielbiam te pikowane torebki, moja koleżanka ma ich kilka, są boskie.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001418352695 Mateusz Ligęza

    Dobra jestem zielony :( Muszę zacząć się jakoś pokątnie tym interesować… Chyba zacznę oglądać pokazy mody.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001418352695 Mateusz Ligęza

    Aaaa z Galliano to coś mi się obiło o uszy… to ta historia kiedy w stanie wskazującym na spożycie zaczął obrażać Natalie Portman. O tym było dość głośno.

  • macmac

    Słyszałem, że modę „na chłopczycę” zapoczątkował Polak – Antoni „Antoine” Cierplikowski. Z tego co można przeczytać w internecie, był w czasach Chanel porównywalnie znaczącą osobistością świata mody, a dzisiaj niestety niewielu o nim pamięta. Nawet w Polsce.

  • niebonie

    a) czy tylko mnie te modelki wydaja się być z profilu dziwnie wygięte?
    b) czytając notkę skrycie liczyłem, że zwrócisz Kominku uwagę na kwestię włosów. Chanel, owszem macała przy tym palce, jednak tej zbrodni jako pierwszy dokonał Antoni Cierplikowski. Sławna postać tamtych czasów, a przy tym dziwak. Obecnie w jego rodzinnym mieście organizowany jest nieco tandetny festiwal – Open Hair skupiający się tak jakby na modzie i stylizacji. Ba! Powstała nawet sztuka teatralna o mistrzu pt. „Antoine” z Żurkiem, Arciuch, Milowiczem, Szwed w obsadzie.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001969096687 Izabella Meyssner

    O prześmiewco!! Czyż to nie ona mawiała,ze istnieje tyle stylów ile kobiet..A prostota jest kwintesencją kobiecości. Pewne rzeczy trzeba zwyczajnie umieć nosić.. Obcisłe spodnie i zwyczajna koszulka mogą być równie seksownym strojem jak ta „prawie spódniczka”

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000431602207 Raq Ffka

    Wydaje mi się, że Coco robiąc takie a nie inne projekty miała inny cel: ona raczej chciała pozbyć się tych niewygodnych kiecek i gorsetów, dlatego ściągnęła nieco z mody męskiej po to by było wygodnie a nie męsko.
    Jej stroje bardzo proste i eleganckie. Każdy kto trochę interesuje się modą powie: Coco? Stroje idealne do pracy. A w pracy się pracuje a nie kusi. Do kuszenia są aftery.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000431602207 Raq Ffka

    I jeszcze jedno. Pisanie w jakimkolwiek kontekście, że oto kobieta dorównała mężczyźnie to jakaś totalna pomyłka. A co to kobieta jakaś gorsza jest czy co, że ma mu dorównywać? Niby w czym i w ogóle po co? Ani kobieta nie dorówna mężczyźnie ani mężczyzna nie dorówna kobiecie bo jesteśmy innymi stworzeniami, mamy inne cele, inne pragnienia, inne potrzeby i tak dalej. A inny nie oznacza gorszy.

    PeeS. No chyba, że jakaś pani rzeczywiście czuje się gorsza i bycie na równi z mężczyzną uważa za swój cel życiowy. Ino współczuć.

    • kominek

      Prosiłbym, byś pisała bardziej przemyślane komentarze albo poczytała sobie trochę o historii roli kobiet w społeczeństwie. W czasach Coco nie miałyście nawet praw wyborczych.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000431602207 Raq Ffka

    W latach 70stych też nie wszystkie miały – wiem.
    Komentarz ma charakter ogólny.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000842380495 Renata Malina

    Do kolekcji domu mody Chanel nie mam zastrzeżeń, ale nie są to ubrania w moim stylu i nawet gdyby było mnie stać nie kupiłabym nic z tych kolekcji.

    Lubię, gdy my kobiety podkreślamy nasze kształty;). Doceniam piękno innych kobiet i miło patrzeć ile pięknych kobiet spaceruje ulicami naszych miast;). O tak!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000842380495 Renata Malina

    Maria Noll:
    „Brakuje ekstrawagancji, szaleństwa, delikatności i odrobiny wyuzdania” .. Dokładnie!

    Kobieta wykreowana przez Coco jest zawsze elegancka, ale oschła i tak naprawdę pozbawiona kobiecości. Nowoczesna – ale stonowana. Klasycznie wyemancypowana.
    Kusi – ale nie zniewala. Partneruje mężczyźnie zamiast go ozdabiać..

    Dokładnie.

  • Chromosomx

    Coco faktycznie inspirowała się mężczyznami, gdzieś w którejś jej biografii nawet czytałam, że chciała poniekąd zrównać kobiety z mężczyznami, bo ubrała je w żeńską wersję garnituru. De facto człowiek w wielkiej obszernej sukni, z gorsetem i burzą loków był zawsze kobietą (poza ofc przypadkami skrajnymi). Dziś chodzić w spodniach nie znaczy ani być facetem ani być kobietą. (Jestem zwolenniczką spódnic, sukienek etc, etc, pokaż nogi!!!)
    To Chanel wcisnęła kobiety w „biurowe mundurki” marynarki + spodnie. Za jej sprawą – co według mnie jest wyolbrzymione, kobiety szturmem ruszyły robić kariery w biznesie.
    To czy jej kreacje są kwintesencją kobiecości czy nie, to chyba jednak kwestia gustu.

    Dla mnie kwintesencją kobiecości (o ironio, dziwnie to zabrzmi) jest Christian Louboutin a właściwie jego buty. Kobieta w szpilkach choćby (zwłaszcza) nago to cud świata i kwintesencja, esencja kobiecości. Mieć choćby jedną czerwoną podeszwę w szafie z butami to jest kobiecość.

  • kara

    Justyna Mazur:

    Co do perfum NO 5. To jest zapach dla eleganckiej i dojrzałej kobiety. Ja chyba jeszcze do nich nie dorosłam…póki co wybieram zdecydowanie zapachy w innym klimacie.

    uwielbiam styl channel, chociaż uważam, jest zarezerwowany na speclajne okazje. Prefumy no.5 kiedyś dostałam i …oddałam Mamie.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002211543568 Paweł Trzy

    Chanel to dla mnie styl właśnie polegający na kreowaniu zimnej, eleganckiej, pewnej siebie kobiety, trochę chłopczycy ale zwracając uwagę na czas gdy Chanel święciła pierwsze triumfy chyba to było słuszne bo wtedy kobiecość przystosowana do obecnych wtedy wzorców wyraźnie była odróżniana od męskiego stylu więc Chanel dała światu to czego brakowało mu. Nie będę się zastanawiał ile w tym było jej zasługi, ile wyczucia a ile geniuszu, zrobiła swoje. Osobiście mi ten styl nie odpowiada, ja wolę trochę szaleństwa połączonego z kobiecością wyrażająca delikatność, obietnice grzechu, pokusę z niewinnością, Chanel to nie to.

    No i jestem facetem, któremu kobieta w krótkich włosach się nie podoba a w spodniach, no czasem może i seksownie wyglądać ale wolę sukienkę na niej, za chłopczyce ja dziękuje, a tak naprawdę o czym tu mówić, kobieta najpiękniej wygląda nago… czekam aż moda na takie chodzenie po ulicach wejdzie, tylko klimat musi się ocieplić ha ha…

  • Hanna

    Prócz tego, że Chanel zawdzięczamy kilka klasyków – dla mnie jej kolekcje zawsze były szare, nudne i powielające się. Na tegoroczny sezon zimowy zdecydowanie bardziej wolę kolekcję Christiana Diora – kolory są przepiękne, wspaniałe faktury, futra, aksamity i transparentne materiały… Wszystko niebanalnie ze sobą uplecione. Jestem pod wielkim wrażeniem, tym bardziej dlatego, że do pokazu o mało co mogłoby nie dojść. Więcej tam kobiecości, pięknych, zwiewnych sukienek i pasteli.

    Tak, moim zdaniem kobiecość Chanel jest przereklamowana. Nie widzę w niej kobiecości i zawsze pozostanie dla mnie kobietą z sznurem pereł i papierosem w ręku, która patrzy w dal wzrokiem zimnym i bez uczuć. Kobieta kojarzy mi się z ciepłem, a ja zawsze jak na nią patrzyłam – tego ciepła nie dostrzegałam. Ja oczekuję od mody czegoś więcej niż garsonka. Moda to sztuka – chcę czegoś co mnie zaskoczy, zszokuje. Coś, czego jeszcze nie widziałam, a Chanel tego mi już tego nie daje.

  • http://www.facebook.com/undek Michał Mło Opydo

    Wygląda na to, że miała szczęście i podjęła kilka szczęśliwych decyzji. Dlatego teraz przypisuje się jej rewolucje. Good for her.
    „Coco ubiorem zrównała kobiety z mężczyznami. ”
    Nie sposób się nie zgodzić, to chyba kwintesencja Chanel. Jak dla mnie Chanel dała kobietom coś z tego co mają mężczyźni, zachowując jednak trochę kobiecości. Trochę w ramach takiego kompromisu. Jest spoko, do konkretnych okazji, jeśli kobieta chce nad kobiecość dać elegancje*.

    *Brakuje mi tu trochę słowa, którym mógłbym zastąpić elegancje, ale w tej chwili nie mogę znaleźć. Bo oczywiście może być strój w stu procentach kobiecy i w stu procentach elegancki, ale powiedzmy sobie, czym innym jest elegancko ubrana kobieta na przyjęciu, a czym innym elegancka kobieta pracująca w banku. To zupełnie dwa inne stroje.

  • Crybebe

    Od czasu do czasu moda na chanel wraca jak bumerang także pewnie coś w niej jest. Ja osobiście nie wyobrażam sobie żywcem kopiować starych zestawów chanel, teraz robi się to w nowoczesny sposób i to jest ok. Łączy się słynne żakiety z obcisłymi jeansami i np topami w charakterystyczne również dla chanel poprzeczne paski, do tego czarne szpilki i moim zdaniem jest mega kobieco. Wiadomo, że chanel i inni projektanci na pokazach wszystko przerysowują by podkreślić to co chcą przekazać. My zwykli śmiertelnicy potem tylko czerpiemy inspirację i łączymy po swojemu tworząc nową modę, która potem inspiruje projektantów i tak w kółko :)

  • powiedz_a_ja_powiem_men

    Kominku, obrony ode mnie spodziewaj się w najbliższym czasie.

  • http://www.druk-wielkoformatowy.net Ania Zielonka

    Czesto zagladalam na wlasnie ten blog i nieraz znajdowalam cos odkrywczego. Tym razem tez tak jest. Polecam Wasza strone swoim wszystkim znajomym.

  • Patrycja K.

    Na adaptowanie tzw. męskiego stylu duży wpływ miała sylwetka Chanel, która była niska i chuda – proste stroje, bez wcięcia w tali doskonale maskowały nieciągłości sylwetki.
    Myślę, że jej stroje bardziej miały być praktyczne niż kobiece. Widać to dobrze na przykładzie kilku elementów z jej projektów: guziki – które miały służyć do zapinania, a nie jak wcześniej jako ozdoba; duże funkcjonalne kieszenie w żakietach czy użycie nowych materiałów takich jak dzianiną czy flanela.