Basen, który widzicie powyżej to moje dzisiejsze odkrycie. Jest położony trochę na uboczu hotelu i nikt tam nie chodzi. Poza jednym kelnerem, który zapytał mnie, czy nie mam ochoty na drinka. Mieszkam w Spice Hotel Spa. To pięciogwiazdkowe monstrum, nie największy, w jakim byłem, ale wystarczająco duży, abym miał gdzie spacerować i w środku i na zewnątrz.|

Zobaczycie, kiedyś będzie tak, że biura turystyczne pójdą po rozum do głowy i zaczną do takich hoteli wysyłać blogerów z czytelnikami. Koszt takiej wyprawy to dla nich grosze. Nawet z kieszonkowymi. Poleciałem z oferty Neckermann i bardzo sobie ich chwalę. Od strony organizacyjnej – bez zarzutu, co jest o tyle istotne, że wylatywałem w dniu, kiedy Okęcie było zamknięte i musieli się trochę napocić, aby ogarnąć wkurzonych turystów. Koszt wycieczki też nie był duży. Razem z ubezpieczeniem (zawsze kupuję najdroższe) wyniósł 3200 za tydzień.
Nie potrafię ogarnąć głupoty (a może ignorancji) biur, które nie dostrzegają w blogerach idealnej reklamy swojej oferty. Idealnej, bo najbardziej wiarygodnej. Zatem cierpliwości, nastaną czasy, że razem będziemy latać. Wspomnicie moje słowa.
Przy czym mówię to do kobiet. Mężczyzn to ja tam nie bardzo bym potrzebował…

 

Lubię duże hotele, bo można w nich przesiedzieć całe wakacje i nie znudzić się. W małych wszystko jest pojedyncze. Jeden lub dwa baseny, jedna restauracja, jeden bar, jedna sauna, jedna droga prowadząca nad morze, ta sama garstka ludzi krzątająca się po ograniczonej przestrzeni. Najlepsze hotele, w jakich mieszkałem, były duże. Jak Club Faraana w Egipcie czy Sandos Caracol w Meksyku. Że nie wspomnę o Mirage w Las Vegas, którego w całości nawet nie poznałem.
Lubię mieć wybór, do której restauracji pójść, w którym barze się napić, w którym basenie wykąpać. Lubię w wielkiej restauracji siąść sobie gdzieś na uboczu i w spokoju zjeść obiad czytając newsy na iPadzie.
Ktoś może powiedzieć, że mniejsze hotele są bardziej kameralne i panuje w nich spokojniejsza atmosfera. Nie wiem, co jest ciekawego w kameralnych hotelach, a zdecydowanie w nich nie jest spokojniej. To właśnie w dużych można zaszyć się gdzieś daleko od ścieżek wydeptanych przez turystów i cały dzień spędzić na przebywaniu w samotności. Całkowicie się tu wyobcowałem i w ogóle nie przebywam z Polakami, bo nawet dla siebie samego mam zbyt mało czasu. Już czwarta noc, a ja się czuję, jakbym był tu dopiero od wczoraj.

 

 

 

 

Wszystkie zdjęcia wykonane zostały aparatem firmy Panasonic Lumix GH2.

http://www.kominek.tv/2011/09/test-panasonic-lumix-gh2/

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • milionowa

    Naprawdę wygląda bajecznie i relaksująco :)
    Nie miałam do tej pory okazji wyjechać na takie prawdziwe wakacje i zastanawiam się, jakie miejsce byłoby dobre na „pierwszy raz”. Te jest bardzo BARDZO kuszące :)

    • kominek

      Na pierwszy raz to na pewno właśnie ten hotel.
      Ale na drugi raz – konieczne egipskie rafy w Sharm.

  • wat

    Zdjęcia robione GH2?

    • kominek

      Tak, a co?

  • Michał Mło Opydo

    Ten kot na zdjęciu to jakiś rasowy (mau egipski?) czy tam tak wyglądają dachowce:)?

    • kominek

      To są basenowce. Oni je tutaj hodują na gyros.

      • Agnieszka Szarek

        Jak na gyros to trochę przychudy…

  • Szymon Urbanek

    Oglądając te zdjęcia poczułem się jak na wakacjach.

  • gilraen_tinuviel

    Wow, ten hotel ma naprawdę wszystko, nawet tygrysy po tarasie chodzą!

  • Bazyl Lia

    wygląda pięknie. ciekawi mnie natomiast ile milionów ludzi jest w tym kompleksie w sezonie.

  • Natalia Kundzia Rakendrol

    Bosko, cudownie, niebiańsko. Tez nie miałam jeszcze okazji pojechać na prawdziwe wakacje, choć na pierwszy rzut wybrałabym chyba Chorwację. Góry i morze. :)
    Btw. zabawnie mały TV jak na taki standard. Trzeba było zapakować swojego Panasonica big. :)

  • Grzg

    a nie powinieneś przypadkiem na końcu dać dopisku: „zdjęcia zawierają lokowanie produktu” ? ;)

    • kominek

      Nawet w żartach takie komentarze nie są tu mile widziane.

  • fanfaronka

    Wiesz, pewnie masz rację. Ale dla mnie hotel nie jest priorytetem – jak dokądś wyjeżdżam, to i tak jestem aktywna i zdecydowanie większość doby spędzam na zwiedzaniu (najchętniej na własną rękę) różnych miejsc, niekoniecznie tych obleganych przez turystów z mniejszych i większych hoteli. Z tego też powodu rzadko sobie bookuję noclegi, wolę spontan, raczej nie zatrzymuję się też w jednym miejscu dłużej niż 2-3 dni. Jak już zwiedzam i poznaję daną kulturę, to na całego (łącznie z nocowaniem np. w mniej turystycznych dzielnicach) :) Chociaż kiedyś pewnie chętnie wypróbuję taki wyjazd z byczeniem się w luksusowym, wielkim hotelu. Ale to już raczej w miejscu, które znam, i które po prostu zapragnę odwiedzić jeszcze raz.

  • Paweł Trzy

    Podoba mi się ten hotel, choć szczerze wolę bardziej aktywne wyjazdy, każdy dzień w innym miejscu, to od dziś jeśli przyjdzie mi ochota na relaks gdzieś w świecie to po pierwsze wybiorę duży hotel (do tej notki raczej poszukiwałbym czegoś małego…) i po drugie jednak Turcja.

  • Leokadia Litwinowicz

    luksus panie, luksus – a w samym jego środku Nasz Pan Kominek:-) piękne miejsce, piękne foty:-)

  • Paulina Brzykcy

    Korzystałam kiedyś z Neckermanna i tez byłam bardzo zadowolona. Duże hotele są zdecydowanie lepsze. Coś czuje, że odwiedzę w przyszłym roku ten, w którym jesteś :)

  • Grzg

    kominek:
    Nawet w żartach takie komentarze nie są tu mile widziane.

    a to przepraszam bardzo… po prostu na jednym ze zdjęć widać olejek do kompieli nivea, który … w zasadzie jest chyba dla kobiet ;) (czyżbyś pojechał w towarzystwie ;D) , a tu proszę u Kominka stoi w łazience …

    po za tym super hotel, tym razem musiało Cię troszkę bardziej szarpnąć niż te egipty czy tunezje
    pozdrawiam

  • Barbara Kozłowska

    Pięknie!

  • Cloe

    O tym,że hotel piękny nie będę się rozpisywać…ale czy ja dobrze widzę? znów nadrabiasz zaległości – „Plebania”? ;) udanych… i wracaj cały, zdrowy i opalony ;)

    • kominek

      Plebania, Złotopolscy, Na dobre i na złe… Ja tu wszystko nadrabiam:)

  • Lena

    Hotel jest świetny, wygląda naprawdę super. Jedyne, co mnie przeraża, to snack bar… Tam, gdzie jest ciepło, łatwo zapomnieć o jedzeniu i z reguły po takich wakacjach wracam ciut chudsza. Gdybym miała pyszne przekąski na wyciągnięcie ręki, byłoby źle :-).

  • zapius

    Zdjęcie 11 i 12 to przypadkiem nie jest kuzyn ducha drapacza?

  • kominek

    Grzg: a to przepraszam bardzo… po prostu na jednym ze zdjęć widać olejek do kompieli nivea, który … w zasadzie jest chyba dla kobiet ;) (czyżbyś pojechał w towarzystwie ;D) , a tu proszę u Kominka stoi w łazience …

    Właśnie dlatego w regulaminie jest sugestia, aby nowi czytelnicy nie komentowali zanim nie poznają zwyczajów tego miejsca.
    Zapamiętaj sobie, że na tym blogu nikt nie zakrywa nazw produktów. Tak było i pozostanie. A jeśli coś jest reklamą, jest opisane jako reklama.
    Olejek pod prysznic Nivea nie jest wyłącznie dla kobiet. Używam go, bo lubię. Tak samo jak Garniera do mycia twarzy. Gdybyś choć przez chwilę pomyślał, to pewnie zrozumiałbyś, że ja doskonale wiem, jakie zdjęcia robię, co jest na tych zdjęciach i które świadomie wybieram do publikacji.

  • Martyna Rydel

    znalazlam tez cos dla siebie – CAT HOUSE!

  • halynka

    Kłoty najlepsze w całym zestawie;-)

  • elka

    zdjęcia i informacje bardzo cenne i równie ciekawe…i te barwy….

  • kara

    ale bez LCD..? uuu Panie..

  • Cloe

    kominek:
    Plebania, Złotopolscy, Na dobre i na złe… Ja tu wszystko nadrabiam:)

    Taaa…nieodłączny element wakacji na obczyźnie ;)
    „Endrju” się do Ciebie nie wybiera? :) Żyje czy słuch po Nim zaginął? ;)

  • fido

    kominek: Tak samo jak Garniera do mycia twarzy.

    nie sądziłam, że jest Garnier do mycia twarzy… ciągle się uczę.

  • kuzu

    wszystko fajnie, tylko dlaczego za” jedynke” biura podrozy kaza sobie doplacac jak za druga osobe ?

    • kominek

      To nie biura tylko hotele.
      Jeśli są pokoje dwuosobowe, a w wielu hotelach mają pełne obłożenie, to wolą zarabiać na dwóch osobach, a nie na jednej.

  • pethi

    „kiedyś będzie tak, że biura turystyczne pójdą po rozum do głowy i zaczną do takich hoteli wysyłać blogerów z czytelnikami…Przy czym mówię to do kobiet. Mężczyzn to ja tam nie bardzo bym potrzebował”
    No ale biurom raczej taniej wyjdzie zafundować wczasy tym 5 czy 6 mężczyznom nie wiem ilu tu ich jest, niż 30k kobietom.

    kominek: Tak samo jak Garniera do mycia twarzy.

    Przeczytałem Gingers’a, ale nie dziwcie się czytam przy wyłączonym monitorze.

  • kuzu

    bardziej niz nad basenem z ktorego smierdzi chlorem wole spedzic wieczory nad brzegiem. Jest dla mnie cos fascynujacego w szumie fal, zwlaszcza jak sie rozbijaja o skaly…

  • http://www.puramente.pl Zbigniew Grabowski

    Zawsze śmieszą mnie baseny przy hotelach w nadmorskich miejscowościach. Przecież turyści przyjeżdżają głównie dla plaży, wody w morzu/oceanie itd. Jakby chcieli moczyć się w chlorowanej wodzie to mają to w swoim mieście ;)

    • kominek

      Tak? To znajdź mi w listopadzie w Warszawie odkryty basen. A najlepiej to kilka odkrytych basenów. Z darmowymi drinkami i jedzeniem pod które możesz sobie podpłynąć.

  • Daria

    jako pamiątkę z podróży wybieram kocura. szaro-rudego poproszę.

  • Daria

    Swoją drogą, zwiedziłeś już dalszą okolicę? Wybieram się do hotelu Eftalia Aqua & Spa, boję się że to jakaś melina.

    • kominek

      To jest wielka melina. Tu nic nie ma. Dosłownie. Gdyby nie fajny hotel, zanudziłbym się.

  • Olg.

    a ja zawsze mocze się w basenie, w morzu woda za słona :)
    Przez Ciebie Kominku przypomniałam sobie jak bardzo tęsknie za słońcem.

  • Martyna Skrobińska

    Fantastyczne miejsce, bez dwóch zdań. Jak tylko zrzucę te 15 ciążowych kilogramów i wykombinuje komu podrzucić małolactwo, to zadzieram kiecę i lecę ;)

  • grochZfasola

    zazdroszczę. marze o wypoczynku, tym bardziej jak oglądam zdjęcia.
    tez używałam elmex zieloną ale już nawet o niej nie myślę jak wypróbowałam elgydium anti plague.

  • Katarzyna Zecer

    Koty cudne! :) a ja już za kilka dni sprawdzę, czy mały rudzielec w Faraanie urósł. No i czy słodkości i kilka innych rzeczy nadal mają ten sam, niepowtarzalny smak… Jeśli jest coś, co można Ci, Kominku, stamtąd przemycić, to służę swoją osobą i niedużym miejscem w walizce:)))
    P.S. No i też czeka mnie nadrabianie „Plebanii”, „Rancha” i innych polskich seriali ;)

  • Asf

    Kiedy wracasz? Bedziesz na imprezie maxima?

    • kominek

      Niestety nie będę. We wtorek jeszcze jestem tutaj.

  • Łukasz Szpinda

    Czy byleś kiedyś na prawdziwych wakacjach z cała paczka znajomych gdzie budżet 3200 owszem był ale dla 4 Osób??
    Ciekaw jestem czy jakieś 2 lata temu (tak wtedy tez bywałem ale na starym dobrym „Kominku”, nie na hiszpańskim przydomku!) byś napisał że 3200 to MAŁO za tydzień!?? Bez całego sponsoringu i jedną frazą „blogowego biznesu”?
    tylko za 1/3 tej kwoty kiedy bez sauny i wszystkich tych udogodnień można sie bawić X razy lepiej, niż Ty w samotności? Trochę ten blog schodzi na jakieś luksusowe schronienie dla marzycieli…

    • milionowa

      O kurczę… :D

    • pethi

      Łukasz Szpinda: prawdziwych wakacjach

      Uwielbiam epitet prawdziwy przed rzeczownikiem, rzadko kiedy jest naprawdę prawdziwy.

      Łukasz Szpinda: paczka znajomych

      Ja nie mam znajomych, jedyną paczkę jaką posiadam to chipsów, które zaraz skonsumuje, o ile mi ich szczury nie zjedzą.

      Łukasz Szpinda: 3200

      Do tylu to ja nie umiem nawet liczyć, czy to jest po 5248?

      Łukasz Szpinda: starym dobrym „Kominku”,

      Ah te stare dobre czasy, które nie były wcale takie stare, ani takie dobre.

      Łukasz Szpinda: hiszpańskim przydomku!

      OLE!

      Łukasz Szpinda: można sie bawić X razy lepiej,

      Jasne, że tak. Pamiętam jak w 1943, panowie w hełmach, przyszli do mnie i powiedzieli, że jadę na obóz, myślę sobie bomba. Nie muszę już harować w fabryce azbestu, osiem dni w tygodniu.
      Mówię ci, transport gratis, na miejscu prysznic, dali nam ubrania, byliśmy a diecie ciut, ciut, więc ludzi grubych nie było. Śpiewom i biesiadom też.

      Miło było w ogóle poznać.

    • kominek

      Tak, koniecznie trzeba będzie przypomnieć regulaminy…
      Odpowiem, bo jedną swoją odpowiedzią zamykam gęby takim jak ty.

      Dwa lata temu napisałbym, że 3200 to mało. Trzy lata temu też. Bo tak się składa, że koszt moich wypraw np. do Meksyku wynosił ok 15 tys. Czy miałem wtedy jakąś reklamę?
      Nie. Ale oczywiście teraz łatwiej jest mi wytykać reklamy.

      Ten blog nie schodzi na żadne schronienie dla marzycieli. Na tym blogu nigdy nie było miejsca dla osób zaglądających innym do kieszeni i walących teksty „za 1/3 tej kwoty…można bawić się X razy lepiej”.
      Może i możesz za 1000 zł bawić się lepiej.
      Mnie stać by za 3000 zł bawić się gorzej.

      Wyobraź sobie, że są ludzie, którzy lubią luksus i ja do nich należę, a gdyby nie „cały sponsoring” to by nie było ani starego dobrego Kominka, ani nowego złego, bo nie miałbym za co żyć. Czego takie pasożyty jak ty nigdy nie zrozumieją.

      Nie żebym miał coś do Biedronek, bo sam w nich kupuję, ale… ci którzy kupują w Biedronkach i ubierają się w second handach – nie mają tu czego szukać. Nie pasujecie tu swoją mentalnością i stylem życia. Tylko wprowadzacie nieprzyjemny klimat w komentarzach.
      Żegnam.

    • Natalia

      Dajcie spokój, chłopaka tak zabolało, że kogoś stać na takie wakacje, a on co najwyżej może sobie nad jezioro pojechać. Biedaczysko!

      Nikt tu nie zabrania się bawić ani biednym, ani bogatym. Jedni dobrze się bawią z paczką znajomych za 100zł za weekend, inni świetnie się bawią wydając tysiące za tydzień i co z tego? Stać ich, zarobili sobie, to niech korzystają. Wyjaśnij mi tylko jedną rzecz – dlaczego wakacje za 3200 za cztery osoby to są PRAWDZIWE wakacje, a 3200 za jedną osobę to są już nieprawdziwe wakacje?

  • Erill

    kominek:

    Nie żebym miał coś do Biedronek, bo sam w nich kupuję, ale… ci którzy kupują w Biedronkach i ubierają się w second handach – nie mają tu czego szukać. Nie pasujecie tu swoją mentalnością i stylem życia. Tylko wprowadzacie nieprzyjemny klimat w komentarzach.

    A to pojechałeś stereotypem. Ja trochę nie rozumiem wrzucania do jednego worka mentalnych dusigroszy którzy zawsze będą mówić „bo to można taniej” od ludzi którzy zwyczajnie porównanli ceny i uznali, że lepszą jakość można znaleźć za mniejszą cenę ale nie przekładają tego na cały światopogląd. Ja kupuję w biedronce, jak i Ty o czym mówisz, kupuję również w sh. Ale kupuję tez w regularnych sklepach, nie kupuję innych perfum niż oryginalne za które trzeba dobrze zapłacić, nie boli mnie kupno dobrego obuwia za 400zł czy telefonu za 2500zł. A mimo to kupuję w biedronce i w sh. Czy umiejętne wydawanie pieniedzy to „nie ta mentalność”?

    A tak poza tym dla mnie Faraana mimo, że piękna jest za mała. 3 dni wystarczyły do przejścia jej wdzłuż i wszerz przechodząc przez wszystkie bary (w jednym nawet kiedyś ktoś puścił „żono moja” w oryginale). Farsha zdecydowanie najlepsza mimo, że trzeba było płacić za drinka ale miejscówka i klimat był tego warty. Z całego wyjazdu najlepiej wspominam właśnie tamto miejsce, no i grill bar z pysznym jedzeniem.

  • Erill

    Łukasz Szpinda:
    Czy byleś kiedyś na prawdziwych wakacjach z cała paczka znajomych gdzie budżet 3200 owszem był ale dla 4 Osób??
    Ciekaw jestem czy jakieś 2 lata temu (tak wtedy tez bywałem ale na starym dobrym „Kominku”, nie na hiszpańskim przydomku!) byś napisał że 3200 to MAŁO za tydzień!?? Bez całego sponsoringu i jedną frazą „blogowego biznesu”?
    tylko za 1/3 tej kwoty kiedy bez sauny iwszystkich tych udogodnień można sie bawić X razy lepiej, niż Ty w samotności? Trochę ten blog schodzi na jakieś luksusowe schronienie dla marzycieli…

    Od kiedy o prawdziwości wakacji świadczy ich budżet ja się pytam? Tobie się kolego coś pomieszało. Szpanujesz tym, że nie stać Cię na wakacje w normalnej cenie za granicą i piszesz to tonem jakbyś był lepszy? Od kiedy zarabianie i wydawanie zarobionych przez siebie pieniędzy jest czymś wartym potępienia? Kompletnie nie pojmuję tego typu atrybucji. Oszczędość to zaleta ale dusigorszowanie i wywyższanie się z tym to wada i coś czego trzeba się wstydzić. Zamiast zaglądać innym do portfela może warto żebyś zaplanował sobie wakacje za 400 zł jak CI tak szkoda pieniędzy na wypoczynek.

  • Paulina Brzykcy

    Każdy kto próbuje wcisnąć, że wakacje za 1000 zł na tydzień za granicą są rewelacyjne nigdy nie był na wakacjach za granicą za 3000 zł. Kiedy jakieś 6 lat temu leciałam pierwszy raz na wakacje, na sylwestra do Tunezji i w pełni nie świadoma, że hotel 3 i pół gwiazdki na ich standardy to europejska melina też wydawało mi się , że jest fajnie. był basen, był bar, duży hotel i plaża, czego tu więcej chcieć? Pół roku później byłam w Egipcie w hotelu 4 i pół gwiazdki i okazało się, że chcieć można i to o wiele więcej. Jeśli ktoś chce podróżować po taniości to niech jedzie do Ciechocinka. Na podróże trzeba wydać i każdy kto raz wydał więcej pieniędzy dobrze o tym wie i nie żałuje żadnej wydanej złotówki.

  • Monika Drzewiecka

    Czy zależność działa też w aspekcie ‚im większy hotel, tym więcej kotów w hotelu’?

  • Natalia

    Duże hotele na pewno są lepsze, ale jak miejscowość duża i dużo miejsc do posiedzenia w otoczeniu hotelu, to i namiot by wystarczył. Chociaż w większych miejscowościach raczej hotele z dużym terenem nie występują – tam zazwyczaj jest dużo dużych hoteli, ale teren hotelu kończy się na basenie. Olbrzymy są tylko na odludziach, gdzie poza hotelem nie ma nic, jak np. Taba w Egipcie. hotel Movenpick – budynek sam w sobie nie jest duży, baseny też nie zachwycają, ale ogrody – coś pięknego. Przez jeden tydzień trudno wszystko obejść. I naprawdę tanio. Polecam!

  • Katarzyna Stachurska-Rexha

    W Albanii jest fajnie. Tak inaczej.

  • paula

    małe hotele wybiera się wtedy, kiedy nie zamierza się spędzać całego pobytu w odizolowanym, hermetycznym światku obslugiwanym przez kelnerów i pokojowki, i chociażby zjeść obiad poza obrębem cudownego przybytku