Masz takie miejsce, do którego chcesz wrócić. Wszyscy pamiętamy o miejscach, którym złożyliśmy obietnicę powrotu. To wioski, miasta, plaże, szczyty gór. Mniej lub – zazwyczaj – bardziej odległe od nas i od naszej codzienności. Miejsca niedostępne od zaraz. Miejsca, które muszą na nas poczekać. Tam byliśmy szczęśliwi  i kiedyś tam wrócimy. Na pewno. Hm, na pewno?

Zainspirowała mnie znajoma, która na swojej ścianie zamieściła fotkę podpisaną „miss you like crazy„. W kilku słowach wyraziła to, co myślimy o takich miejscach, kiedy najbardziej nie możemy do nich wrócić.  W ciemno zakładam, że chodzi o Nowy Jork, Manhattan.
Jedyne miejsce na świecie, do którego od 2010 roku nie mogę wrócić, bo złożyłem sobie obietnicę, że zrobię to dopiero wtedy, kiedy będzie mnie na to stać. Kiedy idąc Manhattanem, będę mógł pomyśleć ” o tam, niedaleko mieszkam”, „o, dziś zostawię kelnerowi sowity napiwek”, „zajrzę na Broadway”, „rano pobiegam w Central Park”. I uniesioną ręką, machnę żółtej taksówce. Poproszę kierowcę, by po prostu jechał. Przed siebie. Donikąd.
A kiedy już dotrzemy na miejsce, krzyknę mu „proszę zatrzymać resztę” i rozejrzę się za kolejnymi marzeniami.

 

Już wtedy wiedziałem, że minie wiele czasu zanim tam wrócę

 

Wszystko, co robiłem w ostatnich dwóch latach było podporządkowane temu marzeniu, choć wiem, że dla was marzenie o znalezieniu się w przeludnionym, brudnym, głośnym i miejscami nawet śmierdzącym mieście jest aż nazbyt przyziemne. Ale czy wśród was nie znajdzie się nikt, kto tęskni za jakąś dziurawą góralską chatką, rozlatującym się domkiem nad jeziorem, upalnym odpoczynkiem w Egipcie lub gdzieś, gdzie byliście i przeżyliście chwile, które wywołują uśmiech tęsknoty ilekroć o nich pomyślicie.

To teraz was rozśmieszę. Kilka miesięcy temu na innego bloga wrzuciłem ten teledysk. Zostałem, delikatnie mówiąc, wyśmiany, że w ogóle słucham Kylie Minogue. I Jasona Donovana. Nie zaprzeczyłem, choć tak po prawdzie to nie znam ich twórczości. Pamiętam, że leciał w telewizji kilkanaście lat temu, kiedy mały Kominek dopiero zaczynał sobie marzyć, że pewnego dnia ktoś będzie chciał go czytać. Na całe dnie zamykałem się w pokoju i pisałem, pisałem, pisałem.
Zakochałem się właśnie w tym kadrze. Nie w niej. W tych drapaczach chmur, w tych kolorach wschodzącego słońca. Kolorach, jakich w naszym kraju nie ma. Pomyślałem sobie wtedy „pewnego dnia w podobnej scenerii, usiądę z samego rana i będę pisał książkę”. Zapamiętajcie to marzenie. Kiedy piszę wam te słowa, nie wiem kiedy to nastąpi. Może już w tym roku? Tak wiele się dzieje wokół mnie dobrego i coraz częściej łapię się na myśleniu, że to wszystko już jest na wyciągnięcie ręki.
Kolega z Kołobrzegu (misiu, widzisz, trafiłeś w końcu na mojego bloga!) zaśmiał się niedawno, gdy mu o tym powiedziałem.
- Wiesz Tomek, tak od kilku lat słyszę, że jeszcze trochę, jeszcze trochę. Każdego roku to mówisz.
Ale nie wyśmiał mnie. On chyba sam już widzi, że… no jeszcze trochę.

 

 Tych, którzy jeszcze nie wiedzą lub nie czytają kominek.es regularnie, informuję, że dzisiejszy temat należy do kategorii Lifestyle, która od marca jest poruszana przeze mnie wyłącznie na tym blogu.

 

- Ja to bym przed śmiercią chciała na Ukrainę wrócić, do ziemi, na której się urodziłam, zobaczyć co tam zostało – zwierzyła mi się starsza pani jakiś czas temu w pociągu.
- W czym problem? Pieniądze? – zapytałem.
- A gdzie tam pieniądze. Pieniądze to się znajdą. Starość, psa nie mam z kim zostawić, tu do doktora trzeba chodzić.
- A ja ze 20 lat nie byłam w Bieszczadach – włączyła się inna pasażerka – Dawniej na kolonie to każdego roku jeździłam. I tak sobie obiecuję co roku, że wrócę i zawsze albo coś wypada albo mąż nas nad morze ciągnie.
Wszyscy mamy miejsca, do których obiecaliśmy sobie wrócić. Często nic z tych obietnic nie robimy, żyją sobie obok nas, powracają, rozbudzają nadzieję, na powrót znikają w szarej codzienności. Czasami do jednego miejsca dochodzą kolejne, a razem z nimi kolejne obietnice. Nigdy nie dowiem się, czy ta starsza pani wróciła na Ukrainę. Przypuszczam, że nie i wcale nie starość stanęła jej na przeszkodzie. On zrobiła to, co robią wszyscy na jej miejscu – znajdują wygodne tłumaczenie. Szkoła, praca, rodzina, dzieci, pieniądze, zobowiązania. Ciągle patrzymy na te same fotografie, te same filmy, żyjemy tymi samymi wspomnieniami. Spójrzcie na swoje kalendarze. Pełne są codziennych spraw i nie ma tam miejsca na realizację marzeń.
Kiedyś tam wrócisz? Nie. Kiedyś to za późno! Wyznacz sobie datę, bo w przeciwnym razie kiedyś po prostu spostrzeżesz, że to się nigdy nie wydarzyło. Ale równie dobrze możesz powiedzieć to teraz. To się nigdy nie wydarzyło.

 

Aktualizacja:
Pół roku później: kominek.es/2012/09/zycie-ktore-sobie-wymyslilem/

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • solens

    Właśnie zaczynam odliczanie do mojego powrotu do niewielkiej mieściny na południu Hiszpanii, gdzie czułam się szczęśliwa jak nigdy przedtem. Za miesiąc o tej porze będę w samolocie :)

  • http://pozytywnakuchnia.pl Dorota

    Komi, strasznie się mocno wzruszyłam czytając ten tekst. Sama nigdy nie składam obietnic powrotu do danego miejsca, bo nie znalazło się jeszcze takie, które wywarłoby na mnie aż tak duże wrażenie. Zwiedzając jedno zawsze myślę, że jest jeszcze tyle innych do obejrzenia. Ale z całego serca Tobie życzę: leć do Nowego Jorku choćby jutro i spełniaj marzenia, trzymam kciuki :).

  • Panda

    Miły wpis… Ja staram się konsekwentnie dążyć do celu i oto za tydzień wyjeżdżam w miejsce, o którym marzyłam od dziecka… Powoli, małymi krokami wszystko się uda!!

  • Mateusz Hublewski

    Też mam takie miejsce. Santiago De Chile. Czy kiedyś tam wrócę? Tak.

    Nowy Jork wspaniały, chciałbym tam polecieć. Miałem tutaj napisać co bym zrobił gdybym tam był, ale po chwilowym zastanowieniu stwierdzam, że wszystko byłoby zajebiste. Po prostu być tam, żyć, wypić kawę czy poleżeć i poczytać książkę na trawie w Central Parku.

    Kiedyś ;)

    • anusza

      Oj tak :) mam dokladnie takie same odczucia co do Nowego Jorku.

      Powiem jeszcze, ze jako nastolatka mialam marzenie pojechac do Londynu. Wzielo mnie tak po Harrym Potterze i nawet kiedy fascynacja ksiazka minela – marzenie zostalo. Big Ben, czerwone pietrowe autobusy, slynne londynskie metro, taksowki tez maja „swoje” mimo, iz zolte nie sa :) Jam szarym czlowieczkiem jest i nigdy jakos nie wierzylam ze dane mi jest takie „swiatowe” zycie. Nie wyznaczylam sobie konkretnej daty, bo nie sadzilam ze to sie w ogole wydarzy, ale nie przestalam marzyc. A teraz… slowa, ktore czytacie, pisze wlasnie z Londynu :)

      Nowy Jork marzy mi sie jeszcze bardziej, ale to marzenie jest nieco bardziej odlegle. Ale teraz juz nie mam watpliwosci, ze mozliwe do zrealizowania.

  • Kasia

    Piękny tekst Kominku…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1045913179 Bożena Wojnar

    Chociaż nigdy tam nie byłam, to jednak od wielu, wielu lat tęsknię za Nowym Jorkiem. Nie mogę napisać zatem, że tam wrócę, ale napiszę, że na pewno tam będę!

  • Marc

    Tekst pasuje do stylu bloga .in. Ale, co z tego że pasuje. Uwielbiam takie teksty!

    • kominek

      Ups, chyba kolejna osoba, która przegapiła przeniesienie tematyki lifestylowej na esiątko…

  • http://kattsta.blox.pl kattsta

    Ja też bym chciała, żebyś wyleciał do NY jak najszybciej. Życzę Ci tego z całego serca :)

    Jeżeli chodzi o mnie to lubię wracać do tych miejsc gdzie byłam. I generalnie jeśli sobie coś postanowię (że tam wrócę) to to robię (wracam). Ciągle ciągnie mnie do Włoch.. Znowu je odwiedziłam w marcu. I było tam tak cieplusio. Polecam.

    A ostatnio myślę o tym, że znowu bym chciała polecieć do Durrs nad morze, zjeść pyszny burek i odpocząć.

    Pozdrawiam!

    • kominek

      A cóż to jest Durrs?

      • http://www.facebook.com/profile.php?id=1343893435 Daria Marzyńska

        Jak się wpisze „Durrs” w google to same prezerwatywy wyskakują ;)
        Obstawiam, że chodzi o Albanię:
        http://www.albanian.com/main/countries/albania/durres/index.html

      • http://kattsta.blox.pl kattsta

        Miasteczko w Albanii. Jeśli nie byłeś to gorąco polecam. Może nie samo miasteczko, ale Albanię. Ludzie tam są bardzo (sic!) ciepli. Czułbyś się tam jak król wyniesiony na piedestał. Wiem o tym ;)
        Niesamowite przeżycie. Chciałbyś jeszcze.

        • http://kattsta.blox.pl kattsta

          Oczywiście powinno być Durrës. Z tym, że w albańskim akurat tego „e” z dwoma kropkami w tym wyrazie się nie czyta. I tak z przyzwyczajenia napisałam tak jak się mówi a nie pisze.

    • anna krzanik

      a co to jest burek?

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000612800287 Kamil Ostrowski

    Nie sądziłem, że na ES jest też miejsce na takie teksty. Jest dobry – może najlepszy jaki tutaj czytałem. Pozycję IN uznaję za zagrożoną.

    Osobiście chcę wrócić w najbliższych miesiącach do Krakowa, po studiach planuję tam na jakiś czas zamieszkać. Ostatecznie chciałbym jednak wylądować w Amsterdamie, albo Kolonii – najbardziej przyjazne europejskie miasta w jakich miałem przyjemność być.

    • kominek

      Kamil, jak rozumiem, nie czytasz tego bloga regularnie i powinienem powtórzyć, że tematyka lifestylowa została tu przeniesiona miesiąc temu?:)

      • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000612800287 Kamil Ostrowski

        Czytam regularnie, ale jakimś cudem musiało mi to umknąć. Teraz już wszystko jasne, świat znów ma sens :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1155925357 Krzysztof Stasiak

    Ja sobie obiecałem powrót do Paryża, na wieże Eiffel. W tym roku byłem tam, ale najwyższe piętro było nieczynne z powodu jakichś tam prac. Muszę tam być!

    • onaonaoan

      miałam dokładnie tak samo ;)
      zamknięte z powodu ogromnego wiatru jaki wtedy wiał…
      ale wrócę i „zaliczę” to piętro!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1343893435 Daria Marzyńska

    Jak ja Cię tutaj kocham i uwielbiam Kominku, to na .in już chyba nie będę zbyt często wchodzić. Tu jest taka cudna atmosfera, że tam jak w dziczy się czuję.
    A mi NYC się marzy strasznie! I w przeciągu najbliższych 15 lat na pewno tam pojadę!

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1343893435 Daria Marzyńska

      A wrócę na pewno do małej mieściny w Chorwacji, której nawet sobie nazwy przypomnieć nie mogę teraz, tak dawno tam byłam. Ale jak tylko myślę: Chorwacja, to widzę ten widok z tej mieścinki. Piękne wspomnienia mam.
      I do Monako! Koniecznie! Ależ to miasto ma magię.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=1247365320 Elżbieta Ellie Dyduch

      Bo tutaj nikt nikogo nie bije.
      Wszyscy się kochają, tęczowo gadają, kolorowe motylki latają…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1794504079 Marta Zaremba

    Wroc, czekamy:)

    • kominek

      Pisząc tekst zastanawiałem się, czy choć jedna z was ciągle o mnie pamięta:)

      • http://www.facebook.com/profile.php?id=1794504079 Marta Zaremba

        Pewnie ze pamietamy, nawet niedawno wspominalysmy stare dobre czasy. Moj kindle serdecznie cie pozdrawia (w koncu sie zlamalam) :)

  • bananek123

    Kominku z całego serca życzę Ci żebyś realizował swoje marzenia i żył tylko tak jak sobie to wymarzysz. I masz racje: kiedyś nie nastąpi nigdy. Tak trzymaj!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000499451629 Matylda Czerwik

    Ależ ja jestem sentymentalna. Tęsknie do prawie każdego miejsca, w którym kiedykolwiek postawiłam stopę, nawet jeżeli było obrzydliwe, cuchnęło starym żulem i będąc tam, chciałam uciekać, bo zawsze! z tym miejscem związane są wyjątkowe wspomnienia. Wspomnienia czasów, w których kiedyś żyliśmy; ludzi których kiedyś poznaliśmy; okoliczności, które nas tam sprowadziły; wspomnienia tego jacy byliśmy i na ich tle kształtowana świadomość jaką drogę pokonaliśmy, jak się zmieniliśmy.
    Moim największym marzeniem jest, by na starość nie wypowiadać zdań zaczynających się od: „a ja zawsze marzyłam…”, „a ja zawsze chciałam pojechać/wrócić/zobaczyć(…) no teraz to tak, no… już trudno, bo dzieci/chory kot/deszcz meteorytów/ceny paliw/apokalipsa”.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000785115353 Szymon Urbanek

    Ja na razie nie mam swojego miejsca do którego chciałbym wrócić. Chyba jestem jeszcze za młody i za mało widziałem….

    Ja również chciałbym pojechać do USA z kieszeniami wypełnionymi dolarami, ale z uwagi na to że jeszcze ani razu tam nie byłem, postanowiłem sobie że ten warunek nie musi być spełniony przy pierwszym wyjeździe.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1247365320 Elżbieta Ellie Dyduch

    Jest jedno takie, jakby to powiedzieć, „miejsce w jednym miejscu”, w którym nie byłam blisko 3 lata, a do którego udało mi się parę miesięcy temu wrócić, spełniając sobie daną obietnicę. Siadasz w słońcu, uśmiechasz się i myślisz „I’m awesome”. Dopiero tam zobaczyłam, jak bardzo przez ten czas moje życie się zmieniło. Mam jeszcze jedno miejsce w głowie i tu się nie stresuję czasem – ja po prostu wiem, że tam wrócę prędzej czy później. Jak mnie będziesz wciąż kochał i nie bił, to cię zabiorę!

    Kom, mało znam tak wytrwałych i zdeterminowanych ludzi jak ty. Dla mnie to, że tam wrócisz jest tak pewne jak to, że się nie hajtnę z facetem bez brody, no.

  • Magda

    To prawda – nie ma to jak wymówki, by nie realizować swoich marzeń, w tym wypadku wyjazdu w ukochane miejsce. Dzieci, pies, praca, szkoła, kot, świnka morska, stara ciotka i co tam jeszcze… A, pieniądze oczywiście. Tylko jak to się dzieje, że jak się chce, to wszystko można? Ja, biedna, jak mysz kościelna, potrafiłam odłożyć przez rok całkiem ładną sumę. Wystarczyło zrezygnować z paru rzeczy. Dzieci do mamy, pies, kot i świnka do rzeźni, starą ciotkę do domu opieki i nagle okazuje się, że inni sobie bez nas poradzą.
    Ach… Jak do niewielu ludzi dociera, że życie mają tylko jedno, nikt za nich go nie przeżyje i jeśli teraz nie zaczną żyć, to kiedy? Starzy, schorowani, przykuci do łóżek będziecie mogli jedynie powiedzieć sobie: Kiedyś mogłem i nie chciałem, teraz chcę i nie mogę.
    Warto marzyć i robić wszystko, żeby te marzenia spełnić.
    Ja spełniam.
    Bo chcę i mogę.
    PS. Ustanowiłam sobie „tradycję” – mniej-więcej raz na pięć lat pojechać do Grecji. I trzymam się tego.

  • Pat

    i się rozmarzyłam. na pewno jeszcze nie raz ukochane Trójmiasto i Londyn i Amsterdam (może i oklepane, ale jakże fantastyczne miejsca). a przede mną czeka wciąż jeszcze pierwszy raz w Reykjavík i w Bejrucie. Na to drugie raczej długo mi przyjdzie czekać, ale Islandia… hm faktycznie trzeba sobie datę wyznaczyć.

  • http://www.vtomasz.in/opowiadania/ Vtomasz

    Ja planować puki co nie muszę, bo najbliżej wyjazdu jestem, bo w wakacje. Do oddalonej od miast wsi 70 km od Bydgoszczy powrócę tam, bo już byłem i zawszę, tam będę wracał.

  • Karo

    Ja znalazłam takie swoje miejsce rok temu – Turcja :) i za miesiąc znów tam będę :) i cieszę się, że nie mówię i mam nadzieję, że nie powiem ‚to się nigdy nie wydarzyło’. Trzeba spełniać swoje marzenia! ale prawdą jest, że wśród znajomych mam takich, którzy mówią: ‚ale ci fajnie, znowu gdzieś jedziesz!’. a ja nie wiem co w tym takiego dziwnego. skoro chcę jechać to szukam sposobu, a nie powodu by nie jechać. a większość ludzi niestety ma na odwrót. bo druga połówka, bo kasa, bo praca, bo pies…

  • goła_pionierka

    Jestem jeszcze za młoda, żeby marzyć o powrotach. Na razie marzę o miejscach, które chcę zobaczyć. I realizuję te marzenia. Powoli, bardzo powoli, ale w końcu przecież w końcu kiedyś zobaczę Kaukaz, nie ma innej możliwości. A Tobie oczywiście życzę podbijania Nowego Jorku. esLive z Central Parku będzie super:) A na razie to wiesz, Warszawa o 6 rano też jest fajna, a Kępa Potocka wygląda (prawie) jak Central Park:)

  • http://katja-martita.blogspot.com/ Katja Martita

    Świetny post. Chyba żaden z Twoich czytelników nie wątpi, że uda Ci się wrócić do NY. Ja jeszcze nie znalazłam miejsca do którego chciałabym wrócić, mam za to długą listę tych, których jeszcze nie odwiedziłam. Skreślanie kolejnych pozycji daje mi ogromną satysfakcję.

  • Pingback: KIEDYŚ TAM WRÓCĘ | Kominek IN()

  • elka

    Kiedyś wiele podróżowałam i moim miejscem corocznego powrotu był Kraków:)
    Nie wiem jakim cudem,ale zakładałam,że będę i byłam,po prostu.Wielokrotnie trafiałam na różne utrudnienia by nie zrealizować wyjazdu,ale kiedy szłam w zaparte,to dopięłam swego:)
    Kiedyś obiecałam sobie koncert na który nie udało mi się dojechać,ale po kilku latach go zrealizowałam dzwoniąc z pociągu o urlop na żądanie.Zupełny spontan,miałam w nosie,że mogę przez to stracić pracę.
    Na chwilę obecną nie mam jakichś specjalnych planów,ot takie tam planowałam spędzić urlop z siostrą i zaraz to uczynię.Bardzo chciałabym odwiedzić mamę przed rozwiązaniem,no ale nie przyciągam tego marzenia,bo się troszkę obawiam podróży.Ja mam tak,ze jak śnię buty to moje marzenie wyjazdowe się spełni na bank,nawet kiedy nie ma na to szans.
    Podróżowanie mogłoby by być moim zawodem,uwielbiam obce miejsca i niekoniecznie to musi być wyjazd zagraniczny.Kocham łazić bo nieznanych mi miejscach.Ma się wówczas takie uczucie nieskrępowania,wolności,anonimowości.
    W związku z marzeniami.Jako siksa marzyło mi się mieszkać w bloku,drażniło mnie echo w moim dużym domku.Podobały mi się małe pokoiki moich kuzynów z łóżkiem wystającym z szafy.Warto się zastanowić nad tym o czym się marzy,bo te cholerstwa potrafią się spełnić i po 15 latach ;)
    Teraz znowu chcę domku z ogródkiem.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=541903619 Hanna Marszalek

    też tęsknię za NY…

  • Ania

    No i sie poryczalam!!! Nigdy nie przypuszczalam, ze wzruszy mnie jakikolöwiek twoj tekst. O NYC mysle identycznie. Narazie stac mnie na bilet i hotel, ale na dodatkowe szalenstwa nie starcza:) Trzymam kciuki za marzenia!

  • Rev

    Ja wiem, gdzie wrócę „na stare lata”. Teraz pozwalam mojemu życiu toczyć się własnym rytmem. Zawsze miałam ileś alternatyw, planów od A do H. Podejmuję jakieś tam decyzje już na samym końcu, mam jakiś cel, do którego dąże, tyle, że sobie wymyślam tak, żeby ten każdy, alternatywny, plan własnie prowadził ku temu. A potem, jak już osiągnę, to, co chciałam, zmienię wszystko, na „tamto” miejsce. Ale to gdzieś za ok 40lat. Ale wiem, że tam będę. (i nie mówię o trumnie ;) )

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000178839429 Agnieszka Staszewska

    I właśnie takie teksty Kominka uwielbiam!
    Optymista na całego!

    PS. Data wyznaczona!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1791635085 Marcin Michno

    Büyükada, ławka nad wodą, fanta która nigdzie nie smakuje jak tam i gözleme na talerzu..Może kiedyś – na razie szukam nowych miejsc.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1197113126 Wojciech P. Knapik

    Kominku! Jakże bliski mojemu sercu był Twój tekst. Dokładnie tak jak Ty, tęsknię za Manhattanem. Byłem tam w roku 2008, ale po prawie 4. latach dalej czuje ukłucie w sercu gdy widzę zdjęcie lub film z tym miejscem w roli głównej. Tęsknota jak za kochaną osobą. Coś, co siedzi głęboko w duszy jak Excalibur w kamieniu. Niewiarygodne uczucie zakochania w mieście.
    Popularność Twoich blogów jest dla mnie czymś naturalnym, bo czujesz i myślisz jak wielu z nas. Gratuluję umiejętności przelewania codziennych myśli na papier. Też bym tak chciał, ale brakuje konsekwencji w działaniu :) Pozdrawiam wiosennie, życząc Crosstown Traffic Jimiego Hendrixa w uszach, włócząc się po Brodwayu :)

  • ethi

    mrrr tekst na poparcie zmian. tego mi było trzeba :)

    A tak w duchu czuję, że po takim przeniesieniu na .es nie za dużo będę miał do roboty na .in… I w cale mnie to nie martwi :D

  • drommer

    Mam dwa miejsce, do ktorych kiedys wroce.
    Pierwsze to Rodos. Piekna wyspa, raj dla kitesurferow. Miasteczko Rodos, stawiam na pierwszym miejscu.
    Kolejne to Las Vegas. Te neony, sklepy, hotele, restauracje i tlumy ludzi. Jednak najlepiej jest rano. Idziesz rano, slonce pali cie, ulice puste wrecz, w kasynac tylko znajdziesz ludzi i w sklepach.
    Mam jeszcze jedno miejsce, ale zdje mi sie, ze jest to bardziej tesknota do osoby, poznanej tam, niz do samego miejsca.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001244157428 Dżej Zet Fiszer

    „Wyznacz sobie datę, bo w przeciwnym razie kiedyś po prostu powiesz: to się nigdy nie wydarzyło.”
    To kiedy, Kominku?

  • lesna_nimfa

    świetny tekst, motywujący do tego by mieć marzenia i dążyć do miejsca gdzie będą mogły sie zrealizować. ty sam jesteś tego najlepszym przykładem- choć wielu wokół śmiało sie z tego że piszesz bloga, ty uparcie parłeś naprzód, by osiągnąć cel. i myślę że ci się udało, jesteś znany, czytany, zapraszany:)…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1351133034 Monika Perszowska

    Bardzo miło czytało się i faktycznie łezka zakręciła się :)
    Tak się tylko zastanawiam, że owszem, fajnie, że są takie miejsca, do których chcemy powrócić, ale co z tymi nieodkrytymi jeszcze? Przecież świat jest olbrzymi! Jak możemy być pewni tego, że nie ma cudowniejszego miejsca od tego, który nosimy w sercu, a może to też pewna forma miłości? :))
    Byłam w wielu miejscach, ale w żadnym nie zakochałam się :) Jeszcze…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001233790532 Krzysztof Gapanowicz

    Fajnie, fajnie, ale wygodniejsza skórka do czytania twoich tekstów (zwłaszcza na telefonie) jest jednak na .in :*

  • Ola

    A ja ciągle wracam do tego samego miejsca. Mam 22 lata, a od 19 jeżdżę do maleńkiej Łeby nad naszym własnym,polskim morzem. Tam zabierali mnie rodzice, tam jeździłam sama, z chłopakiem, później ten chłopak własnie tam, na molo, powiedział, że chce spedzić ze mną resztę żcyia;) W tym roku, oby, znów razem tam wrócimy, żeby w sukni ślubnej biegac po plaży i cieszyć się szczęściem. Marzenia się spełniają.

  • Artur

    Kominko Coehlo ?

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1144920245 Judyta Myllynen

    Tez mialam kiedys takie miejsce. Spelnilam swoje marzenie i teraz dane mi jest w nim mieszkac. Lata leca, a ja nadal jestem zauroczona :) Moje miejsce na ziemi! Widzac jakiego rozpedu nabiera twoja kariera w blogoswerze, mysle, ze wyladujesz w NY szybciej niz przypuszczasz…

  • Łukasz

    To jest jeden z tekstow o ktorym za kilka lat będą mówić „stary, dobry kominek”.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000069823046 Kamila Latus

    Tomku, całkiem podobnie myślimy. Tylko ja skalę mam jakby mniejszą, bo moje marzenia mają zasięg krajowy, ale to nie zmienia faktu, że są równie silne jak Twoje.
    Dobrze że jesteś. że inspirujesz. że motywujesz. Serdeczne dzięki! :)

  • Em-94

    Kurka, mam niecałe 18 lat. I tęsknię za chwilami spędzonymi w Gdańsku, chociaż byłam tam tylko tydzień. Na co dzień mieszkam w Białymstoku, ale coś czuję, że Gdańsk na mnie czeka. I się doczeka :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=720619110 Piotr Komorowski

    Kominku, jak juz wrocisz do NYC to zapraszam na kawe.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100003237619220 Justyna Banaszkiewicz

    Kiedyś podczas pochmurnego, wietrznego dnia stałam w Morzu Czarnym z podwiniętymi nogawkami patrząc w dal. Świat ogarniała szarość.
    Codziennie myślę o tym miejscu. Łzy aż napływają do oczu, kiedy wyobrażam sobie bezradność jaka mnie ogarnia zdając sobie sprawę, że jeszcze nie dziś, jeszcze nie w tej chwili…
    Pięknie było! Jak dla mnie HEAVEN!

    Bardzo lubię takie sentymentalne teksty. Dziękuję :)

  • beatrixkiddo

    Rozmarzyłam się…Też chcę do z powrotem do „moich” miejsc!

  • Ula

    Nowy Jork to jest zdecydowanie to miejsce do którego pragnę najbardziej wrócić.Byłam tam raz i to miasto po prostu mnie zaczarowało. Mam nadzieje, że wrócę tam już za rok w wakacje i znów będę chodziła beztrosko po Manhattanie zwiedzając kolejne jego ciekawe zakątki, poznając bardzo ciekawych ludzi i spędzając wspaniale czas;)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000456171479 Filip Fagiewicz

    Ja niedługo Nowy Jork zobaczę. Cieszę się strasznie, bo widziało się go na wielu zdjęciach, filmach itd.
    Zawsze chciałem jechać, mimo to wciąż najbardziej marzy mi się Australia. Odkąd przeczytałem Tomek w krainie kangurów. Parę lat temu wyprowadziła się tam bliska rodzina, rok po tym jak byli pozwiedzać. Mi niestety wciąż nie po drodze…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=545867997 Roksana Chmielarska

    podoba mi się Twoje dążenie do celu, konkretnie wiesz, czego chcesz i realizujesz. Kiedyś czytałam coś nt. metody ‚wizualizacji’ swoich marzeń :) moim jest – mieć chatkę gdzieś na karaibach i codziennie zaczynać poranek od kubka herbaty z widokiem na turkus oceanu i białą pustą plażę !

  • Anna Krzanik

    Jeszcze trochę w Twoim przypadku znaczy jedno: Wkrótce. Obejrzyj się za siebie, popatrz na teraźniejszość i zobacz jakiego to wszystko nabiera rozpędu. Mówię Ci WKRÓTECE, a mówiąc słowami mojej lektorki od ang. która odpowiada na pytanie Kiedy Test? Coming soon. Powodzenia Komin i weż jakiegoś Penthousa na tym Manhatannie, ponoć są najlepsze :)

  • Angelene

    Znajoma też ma marzenie z nowojorską taksówką w roli głównej: Tak wsiąść do jednej z nich jak w filmie akcji i powiedzieć tylko: za tym autem! szybko!;)
    Aaaa ja za każdym razem jak jestem w Krakowie i biegam załatwiając różne pilne sprawy, i mijam tramwaje jadące do stacji „Cichy Kącik”, mam taką wielką i przeogromną ochotę wsiąść do takiego i odjechać, gdziekolwiek to jest!

    • Anna Krzanik

      Polecam Cichy Kącik choc niekoniecznie dzisiaj, bo dziś dokładnie w miejscu „Cichy Kącik” odbędzie się derby, więc na pewno nie będzie to cichy zakątek. Za to jak pojedziesz tramwajem nr 15 w przeciwnym kierunku to trafisz na przystanek o nazwie „Meksyk”. Jest tam bardzo dziko i nawet bardziej zielono niż na przystanku „Cichy Kącik” :)

      • Angelene

        „Meksyk” kojarzę! :) czasami tamtędy przejeżdżam i rzeczywiście tam dziko, jeszcze sąsiedztwo kombinatu też robi odpowiedni klimat. Ktoś miał niezłą wyobraźnie nazywając tak ten przystanek;)

  • jaga

    Pisz tak jeszcze, w końcu znajdzie się sponsor.

  • Szara

    Belgrad.

  • Anna Krzanik

    A ja wrócę do Szczawnicy, jak zawsze gdy potrzebuję naładowac akumlatory. Kominek mi wjechał na ambicję…Ok daje sobie dwa miesiące, żeby tam wrócić. 4 lata mnie tam nie było i juz tysiąc razy chiałam tam pojechać…ale się jakos nie składało. Do końca czerwca pojade chociaż na weekend. Obiecuje to sobie, a Kominka biorę na świadka.

  • anna

    Dla mnie taka magia bylo tez jedno miasto… Pamietam jak dzis, kiedy przechodzac prze Trafalgar Square, w czasach kiedy jeszcze musielismy sie spowiadac prze imigration, zobaczylam dziewczyne z rozowymi wlosami, jedym trampkiem zielonym, drugim niebieskim, w tiulowej rozowej spodnicy i nieokreslonej bluzce, to wtedy powiedzialam, ja tu bede mieszkac, to jest wlasnie moje miejsce na ziemi. Z biegiem kilku lat udalo mi sie spelnic marzenia, teraz w drodze do pracy widze codziennie Tower Bridge, wiezowce Liverpool Street, katedre St Pauls i chociaz nie patrze na to wszystko jak dawniej, nadal przejezdzajac przez Blackfrias rozgladam sie codziennie, zeby nie umnkelo mi nic, za czym tak bardzo kiedys tesknilam.

  • Neju

    Kiedy po raz pierwszy wyjechałam ze znajomymi na mazury pożeglować zakochałam się w widokach, ludziach we wszystkim co tam mnie spotkało. Wszyscy razem obiecaliśmy sobie, że co roku będziemy tam wracać i jak na razie obietnice spełniamy jednak nie jest to taki powrót o którym marze bowiem rok temu przyjaciółka, taka od dzieciaka została zamordowana i już nigdy z nami nie wróci na jeziora. Pomimo, że obietnice i marzenie spełniamy co roku czuje się tak jakby nigdy ten wyjazd nie doszedł do skutku. Kraina Wielkich Jezior na zawsze będzie miejscem do którego będę wracać jak nie fizycznie to na pewno w marzeniach.

  • Iz

    Hej, swietny wpis! Dokladnie wiem co czujesz! Ja sobie tez zlozylam taka obietnice jak bylam jeszcze mala i teraz przez ostatnich 6 lat mieszkalam w moim ukochanym miescie – Londynie. Londyn to MOJE miejsce na swiecie, tam jestem w 100% szczesliwa. Takze i Tobie zycze spelnienia marzen!!! Wszystkiego dobrego!

  • beatrycz

    Marzenia się spełniają, chociaż czasem kiedy się już realizują uświadamiamy sobie, że coś trzeba dla nich poświęcić

  • Pingback: We wrześniu przeczytacie moją pierwszą książkę! | Kominek ES()

  • Pingback: Cokolwiek myślisz pomyśl odwrotnie | Kominek ES()