Popełniłem wielki grzech, bo polubiłem sushi z marketów i zaczęli mnie śmieszyć fani i znawcy sushi, którzy traktują tą potrawę z nabożnością, zapominając, że jest to połączenie zwyczajnego ryżu ze zwyczajną rybą.

Znawcy wiedzą, gdzie jest dobre sushi. A co to znaczy dobre sushi? Jaki jest punkt odniesienia? Ryż? Wszędzie ten sam. Ryba? Wszędzie ta sama. Klimat? Zazwyczaj także panuje podobny. Jak na mszy w kościele. Wygląd? Z tego co wiem, wyglądem trudno się najeść, ale naiwnego klienta można omamić, bo przecież im ładniejsze sushi tym lepiej.

Jadałem w Warszawie w kilku restauracjach sushi i nie bardzo wiem, czym one się między sobą różnią. 
Kiedy przed kilkoma dniami pokazałem na Instagramie zdjęcie z sushi z marketu, usłyszałem, że takie sushi to syf, bo

prawdziwe sushi to takie, które jest świeże i zrobione w dobrej restauracji.

To nawet zabawne czytać o “świeżej” rybie, jestem tylko ciekaw, skąd w Polsce bierze się świeżego tuńczyka?
To jest tak samo świeże, jak świeże jest mleko prosto od krowy. W kartonie. Czy to, że ktoś robi sushi na twoich oczach już oznacza, że ono jest świeże? A gdzie ta ryba była wcześniej? Myślisz, że składniki do sushi zbiera się w ogródku pod restauracją, a rybki łowi w Wiśle? Myślisz, że jak za ladą ryż lepi ci rodowity  Japończyk, to on jest mistrzem w sushi? Pewnie jeszcze myślisz, że umie karate, a nad łóżkiem trzyma samurajski miecz? Z niego taki sam mistrz, jak w są mistrzami w robieniu pizzy „Włosi” zatrudnieni w polskich restauracjach. Zawsze mnie to śmieszyło.

Znawcy wiedzą, gdzie jest dobre sushi, pomimo że przeciętny Polak nie ma żadnego punktu odniesienia, bo Daleki Wschód widział tylko na zdjęciach, a nawet jeśli był sobie raz kiedyś w Japonii, to trochę mało, by stać się ekspertem. Tam przecież jest jeszcze więcej słabych barów z sushi niż w Polsce. Jak z pizzą – podobno najlepsza włoska. Może to prawda. Byłem we Włoszech, jadłem ich pizzę i uważam, że w Polsce robią o niebo lepszą.

Gdyby naprawdę istniało coś takiego jak dobra restauracja sushi, to po zapytaniu 10 znajomych o taką restaurację, nie dostałbyś 10 różnych propozycji. Dostałbyś jedną lub dwie. Jak z pizzą w Nowym Jorku. Na 100 osób, 90 poleci ci Grimaldi’s (względnie Lombradi’s). Sprawa załatwiona. Ale w przypadku sushi każdy jest ekspertem i ma swoje ulubione miejsce, które tak naprawdę nie jest ulubionym, a jedynym lub jednym z niewielu, w których przeciętny Kowalski był. Zjadł coś, co było zjadalne, nie dostał biegunki i już czuje się zobowiązany do rekomendowania tego miejsca.

sushi

Sushi z marketu za 10.99 $ z sosem sojowym lanym z jednorazowych saszetek. Przepraszam.

Dla wielu ludzi sushi jest dużym problemem, bo nie mają pojęcia, jak powinno się jeść i do czego służą te dziwne białe ściereczki, które dostaje się przed posiłkiem. Niektórzy wycierają nimi twarz. Dramat się robi też przy pałeczkach, bo przeciętny Polak patykiem jeść nie potrafi, a wziąć w łapę się wstydzi. Niech cię buk chroni przed pójściem na sushi ze “znawcą”, to cię zjedzie, że sosu sojowego za dużo bierzesz, bo jego to trzeba malutko. Wasabi też malutko. A w ogóle to musisz umieć się zachować, bo nie jesteś w fast-foodzie.
Amerykanie mają trochę zdrowsze podejście do sushi. Sprzedaje się je na tony w każdym markecie prosto z lodówki. Wyglądem niewiele różnią się od restauracyjnych. Nikt nie zawraca sobie głowy żadnym sushi-savoir-vivrem, tylko po prostu bierze w łapę i zjada. Bierzesz tyle sosu sojowego, ile potrzebujesz, tyle wasabi ile lubisz i nawet nie musisz udawać, że sushi jest dla ciebie czymś doskonalszym od burgera. Bo obiektywnie rzecz biorąc – nie jest.

Lubię jadać w drogich restauracjach, lubię patrzeć na ładnie podane jedzenie i nigdy nie powiem, że sushi z marketu lub robione własnoręcznie w domu jest smaczniejsze od tego przygotowanego w dobrej restauracji, ale nie chcę być gamoniem, który poddaje się nabożnemu traktowaniu tej potrawy i wyklucza z jadłospisu japońskie jedzenie tylko dlatego, że było przygotowane w warunkach „fabrycznych”. Na tej samej zasadzie powinniśmy unikać 100% innych potraw, bo na co dzień zjadamy wyłącznie to, co pochodzi z masowej produkcji. I jakoś żyjemy.

Nie wiem, czy przygotowanie dobrego sushi to rzeczywiście wielka sztuka. Być może i jest. Ale czy to większa sztuka od robienia pizzy i steków? Bo ja prędzej znalazłbym w Warszawie restaurację ze smacznym sushi niż z dobrym stekiem. W Warszawie jadłem sushi we wszystkich rekomendowanych i znanych restauracjach. Nie przypominam sobie, aby jakakolwiek mnie zachwyciła. Wszędzie był ten sam, dobry, poziom. Nawet gdyby sushi zrobił mi jakiś mistrz nad mistrze, to czułbym się co najmniej głupio, piejąc z zachwytu nad mistrzowskim połączeniem ryżu i ryby. Tej świeżej ryby, która zanim dotarła na mój stół, pokonała w lodówce tysiące kilometrów.

sushi z marketu

Sushi z jednego z tańszych marketów. Każde opakowanie ok. 10 dolarów, co można przeliczyć na „ok. 10 zł”. Czy to wygląda jak zbrodnia na sushi?:)

 

Archiwa:Jak zrobić sushi? 12 prawd, mitów i porad, które powinieneś znać. (jeden z najpopularniejszych tekstów na blogu)

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • Nium_nium

    Polecam Jiro śni o sushi;)

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Zapomniałem napisać w tekście, że pod każdą publikacją o sushi ktoś musi wrzucić komentarz odwołujący się do tego filmu.

      • http://www.primocappuccino.pl/ Ania | primocappuccino

        Nawet ja oglądałam. A nigdy do ust nie wzięłam surowej ryby i żadnej ośmiornicy ;)

  • Nicco

    Składniki wszędzie są podobne. Cały patent rozchodzi się o ryż, o to jak jest gotowany, studzony w międzyczasie itd. Jak jest to klejąca się papka to znaczy, że jest to słabe sushi. Tyle

  • Radoslaw Komuda

    Ale przecież oshibori jest od tego, żeby sobie wytrzeć twarz! Choć w Japonii ich się już nie podaje – teraz wszyscy mają jednorazowe, pakowane chusteczki nawilżone. Wytarcie dłoni jest spoko, ale kiedy spocony lub w upał dostaniesz zimny ręcznik – przynosi on fantastyczną ulgę. Zimą oczywiście będzie on podgrzany.
    W Japonii obciachem natomiast jest wycieranie się takim ręcznikiem pod pachami, czy nawet – wycieranie pleców. Tak robią tylko dziadkowie i to najlepszy sposób na odstraszenie lasek. ;E

    Ręcznie robione sushi przegrywa coraz częściej z szybkim kaiten-zushi. Na zdjęciu wyżerka za 100 złotych:

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Jak chcesz, to sobie możesz nim wytrzeć nawet pięty, ale jednak „właściwszym” użyciem jest wytarcie dłoni przed zjedzeniem.

      Poza tym to jest tak jak z wodą do espresso. Nikt nie wie po co ona jest i jeden ekspert ci powie, że do wypicia przed, a drugi, że do wypicia po.

      A trzeci (taki jak ja) po prostu napije się kawy, bo zamawiał kawę, a nie wodę.

      • Radoslaw Komuda

        To takie swoiste stopnie wtajemniczenia. Z książek nauczysz się wycierać ręce, z praktyki – też twarz. Jeden słoneczny dzień spędzony zbyt długo poza klimatyzowanymi wnętrzami i korytarzami podziemnymi lub przesadzony stopień pikantności zupy curry – docenisz chłód ręcznika. #BeenThere #DoneThat

        • Marek Wyszyński

          Ja wycierałem zawsze i ręce i twarz i nikt się na mnie dziwnie nie patrzył, a i po Japończykach widziałem, że łapy tym wycierali :). A kaizen-sushi to jak robione, jak nie ręcznie? Nożnie? :)

      • Michał Śnieżyński

        Heh, moja mama ostatnio zamówiła espresso bo nie było zwykłej kawy sypanej. Po posmakowaniu wlała tam wodę. Pycha. :)

      • Piotr

        @kominek:disqus Tak btw. jako barista mogę Ci powiedzieć jak my traktujemy wodę do espresso i po co ona jest. Są trzy teorie: 1) żeby przepłukać kubki smakowe przed wypiciem espresso, żeby poczuć pełnię smaku kawy 2) dla ciot, które przepijają espresso wodą „bo jest mocne” i trzecia moja ulubiona: żeby chlusnąć w twarz bariście, jak espresso jest niedobre ;) pzdr.

    • Michał Kamelski

      Ta wyżerka to za 60 zł, bo jeden talerzyk standardowo kosztuje 100Y.

      • Radoslaw Komuda

        O rety… 100 kosztuje różowy, ale taki czerwony z białym pierścieniem już ponad 2x tyle (jakieś 250). Zapłaciłem ponad 3000 JPY za całość. ;]

  • http://mamdopowiedzenia.blogspot.com/ Dorota W

    Ja nie mam problemu, bo nie lubię sushi:))

  • Maciej Barabasz

    Oooo, dokładnie tak. A najlepsze sushi, jakie jadłem, to takie, które zrobiłem sobie sam. Wbrew pozorom jest to banalnie proste, nie wymaga nawet jakiejś ponadprzeciętnej zręczności. Niedawno w Biedrze były zestawy do robienia sushi chyba za 2 dychy. Był w tym ryż, liście itd. Trzeba było dokupić tylko rybę, ogórka – co kto chciał. Dużo lepsze (bo według własnego uznania!) niż z restauracji.

    Natomiast najlepszą pizza, jaką kiedykolwiek jadłem była pizza jedzona w Rimini – to jest nazwa pizzerii, która kiedyś była obok CPN-u na wylotówce z Ciechanowa.

  • orsolya

    Ja tam biorę w łapę ]:-> Udko z kurczaka również tak wcinam. Jak Frank Underwood żeberka.

  • nphard

    tę potrawę :-)

  • Agnès Więckowska

    Jeśli nie kupuję sushi we francuskich marketach to tylko dlatego, że mają słaby rapport ilość-cena (1/3 opakowania, które pokazałeś, Kominku, za 10€). Ale bardzo chętnie zachodzę do Chińczyka obok pracy i kupuję paczkowane sushi. A Chińczyk ma chyba przegląd menu ze wszystkich państw Azji… „Dobrej” restauracji serwującej sushi w Paryżu jeszcze nie znalazłam.

  • Jarek

    Serio musisz pisać i usprawiedliwiać się, że jesz sushi w markecie przed kimkolwiek? Nie możesz po prostu napisać że nie masz hajsu na jedzenie sushi w knajpie w NYC?

    Dlaczego sushi jest lepsze w knajpie niż w domu? Bo można się spotkać ze znajomymi, coś wypić, zjeść, pogadać i po prostu miło spędzić czas. Byłem w stanach parę razy i raczej niewiele osób kupuje kolację i bierze ją w łapę. Bardziej obcokrajowcy na dorobku, lub ludzie których po prostu nie stać. Tak, można zjeść pysznego-super hot doga nad rzeką z butelka piwa w ręku, ale po co? To właśnie jest typowo polskie – idę żeby się najeść, więc nie zwracam uwagi na ludzi, nie zwracam uwagi na to że mam 90% ryżu, 5% draństwa i 5% ryby, nie zwracam uwagi na ludzi. A jak już wychodzę, to jem wcześniej – takie przyzwyczajenie. Cóż, taki lajf, ale mam nadzieję że się to zmieni, bo akurat to mi się wszędzie na zachodzie podoba. WSPÓLNE jedzenie.

    To co masz tam na fotce to gówno a nie sushi ;) Jeśli to samo zamawiałeś w knajpach, to szczerze współczuję :)

    BTW, nie zauważyłem też żeby w Polsce ktokolwiek celebrował sushi.

  • slodkokwasnapl

    ale oczywiscie ze sushi mozna jesc palcami
    a sos sojowy sluzy do podkreslenia smaku a nie do zabicia go, jednak sushi to ryba i ryz jak by bylo inaczej to by sie ryz gotowalo w sosie sojowym ;)

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Sos sojowy służy do jedzenia i możesz sobie nim zabijać co chcesz i ile chcesz.

      • slodkokwasnapl

        oczywiscie ze sluzy do jedzenia, ale to jest przyprawa, tak jak sol czy pieprz czy chili
        wiec nadmiar nie sluzy harmonii smakow
        ale oczywiscie jak ktos lubi to nawet moze nigiri czy maki zapijac sosem sojowym ;)

        • Uzasadniony wulgaryzm

          Huj z harmonią.

    • http://www.primocappuccino.pl/ Ania | primocappuccino

      Na moje to i ryż i ryba są bez smaku, zatem kiedykolwiek mam coś takiego na talerzu, sojowego walę dużo, żeby chociaż coś było czuć.

      • djakdekiel

        To ujowa ryba była skoro bez smaku. Może pangę dali?:D

        • http://www.primocappuccino.pl/ Ania | primocappuccino

          Nie jadam mutantów z chińskich kanałów. Jeśli już zjem rybę, to najpierw ją sobie złowię. Gołymi rękami.

    • szanka

      z moich kawałków zawsze cieknie sos sojowy w ilościach hurtowych
      a jak nikt nie widzi to jeszcze na koniec załyczę ze spodeczka :D

  • http://blue-kangarooo.blogspot.com/ Ania Kania

    kurczę, ja bym się cieszyła, gdybym w polskim markecie znalazła dobre sushi, ale to ze sklepu zawsze jest dla mnie jakieś takie kwaśniejsze, niż to z restauracji. Myślę, że jeśli sushi z marketu smakuje, to nie jest to żadne świętokradztwo :p

  • MartaLalique

    Ach ci Amerykanie… Mają jakieś wady?

    • ARSH

      Podobno zjadają swoje potomstwo. Tak słyszałam…

      • slodkokwasnapl

        to Chinczycy ;)

      • MartaLalique

        w sushi?

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Beznadziejne jedzenie w restauracjach.

    • http://stronabierna.pl Agata Piątkowska

      Całe mnostwo, ale Tomek jako jeden z niewielu zamiast powtarzać chamski stereotyp, że Amerykanie głupi i kropka pisze o ich zaletach, np. o podejściu do życia bez sraczki na każdym kroku :)

      Co do sushi ja po prostu lubię świeżo zrobione, bo z lodówki siakieś takie stwardniałe ( XD ) i be , ale nie dorabiam sobie do tego filozofii i nie dyktuję innym co mają robić ( a fe!) Ręcznik-ręce , jakbym wytarła tym twarz to by cały makijaż na nim został i jeszcze bym wystraszyła ludzi z restauracji ^^’

  • Antsiaaa

    Ostatnio znalazłam – 35 zł i całkiem zjadliwe

    • Tomasz Woźniakowski

      gdzie to albo co to za ‚producent’?

      • Maria Żuk

        Ja takie widziałam w Piotrze i Pawle. Jadłam te w mniejszych opakowaniach i mi smakowało :) No ale ze mnie żaden „znawca” :P

      • Antsiaaa

        w Piotrze i Pawle albo Selgrosie. Są różne zestawy, ten jest chyba największy – kilogram sushi. Sushi Tokyo z Poznania/ sushi.smacznego na fb :)

        • Anna Pie.

          Tak, Piotr i Paweł. Dobre było, też jadłam :)

    • http://www.dogorybrzuchem.pl/ Mateusz Goleń

      Gdzie to :)?

  • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

    Z surowizny tylko tatar i śledzik mi smakują (zwłaszcza śledź z rodzynkami, miodem i cynamonem).

    • ARSH

      Na razie tylko mój Szwagier docenił cudowny smak słonej ryby z obrzydliwymi rodzynkami ,miodem i cynamonem. Uwielbiam śledzia z cynamonem!

      • Marcin

        W Szwecji macie tego na kazdym kroku i ani grama sledzia znanego z Polski np w grzybach lesnych :(

  • ARSH

    No, popatrz. My sushi robimy w domu. Tak na szybko. Gotuję ryż z ichnim octem, kroimy rybę,ogórka,awokado, bierzemy każde swoją łyżkę, nią nabieramy ryż z miski, dodatki,lejemy sos, wasabi i do pysiaczka. Kto by się tam w zawijanko bawił :D

    • http://simplywe.pl/ Zuza i Misiek

      Toć zawijanko najfajniesza część! Poza jedzeniem oczywiście :)

  • weronika

    sushi zushi w warszawie ma co tydzien dostawe swiezych rybek (w tym calego tunczyka) z lotniska na lodzie (nie mrozone); ) to moze o to im chodzilo biadolac ze swieze lepsze?

    • Mmm

      Jako osoba, która pracuje w sushi wypowiem się na temat tego co napisałeś/aś. Nie jest możliwe, że dostawy są raz w tygodniu, bo ryba najzwyczajniej w świecie nie przeleży tyle bez mrożenia – nawet jeśli będzie leżała na lodzie. Wnioski są dwa: albo mrożą rybę, albo wciskają kit o dostawach prosto z lotniska, a w rzeczywistości – tak, jak każda restauracja sushi – mają codzienne dostawy z hurtowni, ale mówią o lotnisku, bo bardziej światowo brzmi. Po za tym transport lotniczy w tym wypadku by się nie opłacał. Właściciel musiałby przez to znacznie podwyższyć ceny w menu, a z tego co widziałam nie jest tam jakoś wybitnie drogo.

      • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

        Na czym konkretnie polega twoja „praca w sushi”?

        • http://widelcem-pisane.info/ Mateusz Cichosz

          pewnie składanie i zawijanie

        • Iwona

          Jak nie ma dostawy ryby, to jego zawijają w rolkę. W końcu taniej niż samolot.

  • Alicja

    Bylam w Japonii, jadlam tamtejsze sushi z marketu, bylo tanie, smaczne i swieze(codziennie rano przywoza nowe porcje tego specjalu do marketowych lodowek). Dla porownania, kosztowalam rowniez sushi w typowo japonskiej knajpie, wypadlo blado przy tym ze sklepu.

  • http://www.mojezyciewoulu.blogspot.com/ Natalja

    W czasach erasmusa w Finlandii grupa japońskich studentów zrobiła nam wieczorek sushi. To był pierwszy raz gdy jadłam sushi. Było bardzo smaczne, ale z tego co przygotowali najbardziej smakował mi kurczak w curry :P

  • http://m-ortycja.blogspot.com/ M.Ortycja

    Takie „eksperckie” gadanie, o jakim wspominasz, zgrywanie wielkiego znawcy sushi, to jest typowe zachowanie w stylu „nie znam się, to się wypowiem” – byle tylko coś pogadać, byle się powymądrzać i się popisać, zwłaszcza jak słuchają (albo czytają) tego znajomi, którzy np. w życiu nie mieli styczności z sushi (to nic dziwnego, sama długo się wzbraniałam i pierwszy raz spróbowałam dopiero w zeszłym roku) i wierzą w każde słowo, a potem jeszcze dalej to powtarzają. Albo przeczytają tacy ludzie coś gdzieś na portalu internetowym czy Geslerowej posłuchają albo innego kucharza, który jest dla nich autorytetem, bo był w tv, i potem te poglądy bez sprawdzenia adaptują jako swoje opowiadając każdemu kto chce słuchać, a jak już nikt słuchać nie chce, to pisząc w internetach

  • Jacek Król

    Ojj z Japonią się nie zgodzę – byłem na 10 dniowej wycieczce, jadłem w 8 różnych restauracjach(z kategorii raczej średnich i tych tańszych, gdzie jadą taśmą talerze z cenami 130-600 jenów) i smakowo było bez porównania do tego co serwują w PL.

    Ryż co prawda nie do odróżnienia jak dla mnie, jednak ryba była o niebo lepsza – tam niemal każdy bar sushi zaopatruje się codziennie „na świeżo”, a na targach rybnych już o 5 rano w zasadzie brak jest towaru. No i przede wszystkim wielkość porcji – w PL dostajesz kulkę ryżu ze skrawkiem ryby, w Japonii jest kuleczka ryżu z wielkim płatem rybnym.

    Z resztą – wypytaj Krzyśka Gonciarza, który z Japonii sobie zrobił chyba drugi dom :)

    • http://stronabierna.pl Agata Piątkowska

      Kiedy byłeś :) ?

  • http://bkawecki.wordpress.com/ bartoszkawecki

    W ogóle to jest niesamowite jak z dania japońskich biedaków, stworzoną po to żeby było łatwo, prosto i syto (i przy pomocy powszechnie dostępnych tam składników), można zrobić wielce ekskluzywną, drogą i wykwitną potrawę.

    • PolishGuyFromBrooklyn

      Sushi traktuję dokładnie jak jedzenie robotnika. Taka zakąska po ciężkim dniu pracy. Nic ekskluzywnego w tym nie widzę. Sushi jest jak iPhone. W Stanach jest tak pospolity, że nawet zwykły robol z Meksyku go posiada a w Polsce jest to jakiś ekskluzywny gadżet do szpanowania przed innymi.

    • djakdekiel

      W Japonii to nie suszi jest najpopularniejsze ;)

    • Perse

      Tak samo jak z pizzą.

  • Kinga Górska

    „czułbym się co najmniej głupio, piejąc z zachwytu nad mistrzowskim połączeniem ryżu i ryby” – zatem nie jesteś prawdziwym fanem, czy też znawcą sushi. W związku z tym po co piszesz ten artykuł, skoro sam nie wiesz „co to jest dobre sushi”?

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Jestem jednym z trzech największych znawców sushi w Polsce.

    • DlaczegoJaSieNieZalogowalem

      Po co piszesz ten komentarz skoro sama nie wiesz kim naprawdę jest Kominek?

      • Imie

        No to kim jest Kominek (bo znawcą sushi jednak nie jest)?

  • http://mojadziewczynaczytablogi.blogspot.com/ Konrad

    Nie znam się na sushi. Nie jara mnie. Może jeszcze nie dorosłem. Za to uwielbiam tatara. Zazwyczaj, kiedy ktoś mówi mi, że zabierze mnie na świetnego tatara zabiera mnie na tragicznego tatara. Ja już wolę jeść dobrze podaną paczkę sokołowa, niż tego kleistego gluta, którego w knajpach nazywają dobrym tatarem.

    • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

      Mówiłem że musimy kiedyś iść na wódkę – teraz do tego dochodzi tatar. Koniecznie rwany.

      • http://mojadziewczynaczytablogi.blogspot.com/ Konrad

        Byłem Twój już w momencie kiedy powiedziałeś wódka.

        • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

          Ma się ten bajer ;]

          • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

            Wystarczy na trzech?

          • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

            Wódki ci u nas dostatek a i tatar się znajdzie;)

  • Magdalena Ch

    sushi w opakowaniu ma jedną wielką zaletę. Mogę je zjeść w domu i nie przejmować się czy wypada jeść ręką czy nie, czy dobrze trzymam pałeczki itp. Jak zapragnę to nawet zjem widelcem i poleje keczupem.

    • Tomson

      Onionlifestyle.

      • Magdalena Ch

        onionlifestyletakbardzo.

  • pionierka

    Długo upierałam się, że surowa ryba jest niejadalna, ale dałam się ostatnio zabrać na randkę do suszarni. Nawet dobre to było, ale to nie jest jedzenie, którym można mnie uwieść. Wolę dobrego mielonego.

    • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

      Pionierka – pokrewna duszo ;)

  • Maddie

    Ja kupowałam sushi w supermarkecie na Litwie za ok 6 litów i smakowało tak samo jak restauracyjne :)

  • O Vi

    Pewien mądry człowiek polecił mi kiedyś suszarnię, podając za argument ten fakt iż tam się stołują Japończycy. Od tamtej pory jest to moja ulubiona knajpa z sushi w Warszawie. Wystrój tragiczny, ale nadrabiają jakością jedzenia. I ponoć dla Japończyków mają specjalnie bardziej kwaśny ryż.
    Ogólnie to zazdroszczę, że możesz jeść smacznie i z marketu, też bym tak chciała!

  • http://www.dieta-sportowca.com.pl Dorota T.

    Super Komi, jak zwykle. Strasznie fajne podejście, aż się uśmiałam. :) moja przygoda z sushi zaczęła się właśnie w takiej sushi-restauracji, gdzie pogadać nie szło, bo sushi master stał obok i nasłuchiwał. :) Potem jadłam parę razy marketowe i były równie smaczne. Kwestia tego, czy zależy nam na atmosferze typowego sushi-baru z pływającymi setami czy zadowolimy się tym samym smakiem w domku. :)

  • http://www.mostlyahhhs.com Banana

    We Whole Foods przy Union Square (tam- na pewno, gdzie indziej- mocno prawdopodobnie) sprzedają sashimi z białego tuńczyka. Nabądź, jeśli nie próbowałeś. To cud jakiś, nie ryba.

  • M.

    Absolutnie nie jestem znawczynią sushi, za to doskonale wiem, jakie smakuje mi najbardziej. Gorąco polecam Sushi Wola, odkąd je odkryłam, nie zamawiam już sushi z żadnego innego miejsca (tak, jem sushi tylko na własnej kanapie). Byłam raz na miejscu i master ma duży dystans do tego co robi – parze obok mnie zaproponował widelec, obserwując ich pierwsze zmagania :)

    • http://marcinrzeczkowski.com/ Marcin Rzeczkowski

      Czyli na pewno popełnił jakąś Niewybaczalną Zbrodnię Na Sushi i przez niego Prawdziwi Samuraje Przewracają Się W Grobach :D
      Czuję się przekonany do spróbowania sushi z tej restauracji.

  • Mike

    Kupcie parę kawałów w restauracji na wynos i spróbujcie na drugi dzień, a okaże się, że smakuje niemal identycznie jak w zestawie z marketu. Po prostu chodzi o ryż, który zaraz po przygotowaniu smakuje o wiele lepiej, jest delikatniejszy i lepiej komponuje się z rybą.

  • marcut

    najlepsze sushi kominkowe,z parówką. No włąśnie mógłbyś odświeżyć przepis. Tym wpisem zainspirowałes mnie do zrobienie sushi według Twojego przepisu .ponownie.

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      A było tak, było. Ja to gdzieś znajdę w archiwach.

      • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

        wtedy zostałem bohaterem mojego domu..tfu – akademika ;)

  • http://www.poprostubartosz.pl/ Po prostu Bartosz

    Suś z pudełka – przecież to jakaś prowokacja dla wyświetleń… :D

  • Xxx

    Kominku, byłeś kiedyś w Sakanie w Warszawie?

  • http://www.jestemgeekiem.pl/ Natalia Dołżycka

    Kurde, Tomek, piąteczka! Podpisuję się pod każdym słowem, bo też uwielbiam sushi z marketów. ;) Mało tego, ludzie, którym wydaje się, że sushi to ekskluzywna potrawa, niech się pacną w czoło. Sushi, podobnie jak pizza, było jedzeniem biedoty (ryż, glony, ryba, heloooo….!) i to nasza kultura (a nawet bardziej, amerykańska) zrobiła z niego jedzenie kojarzące się z dobrobytem. Oryginalnego sushi nawet nie jadło się pałeczkami, tylko palcami, ale my oczywiście musieliśmy być „bardziej cesarscy od cesarza” i orientalny „smaczek” dodać.

    Rozgadałam się, ale chodzi o to, że dobre sushi to takie, które Ci smakuje. Obojętnie skąd. I że sushi ma pełne prawo leżeć sobie w lodówce w supermarkecie, bo – co do zasady – jest japońską wersją kanapki z serem. ;)

  • Marcin

    Dla mnie istotna jest tylko jedna różnica między sushi z knajpy a sushi z marketu. W tym marketowym mamy ryż, który przeleżał sobie w lodówce wraz z zawiniętą w niego rybą x czasu, co wcale nie musi być korzystne dla smaku całości. W restauracji mamy świeży ryż i jedzenie podane zaraz po jego przygotowaniu. Myślę, że to tak, jak z kanapkami – zrobionymi w domu, ze świeżego pieczywa, sera i szyneczki w porównaniu z marketowymi sandwichami, które zalegają w lodówkach po kilka dni. Czasami zdarzają się oczywiście dobre, gotowe kanapki z marketu, ale zazwyczaj to rozmoknięta i czerstwa buła, z rozlanymi sosami i wątpliwej jakości wkładem.
    Co nie znaczy, że każde marketowe sushi musi być nędzne i nieświeże – zazwyczaj pewnie aż tak źle nie jest :)

  • Anastasia Procner

    Głównie chodzi o ryż. Leżący 6 godzin w lodówce ryż jest nieporównywalnie gorszy od takiego, który został w miarę niedawno przyrządzony i nie twardniał w lodówce. Jeszcze a propos ryżu: jak jest przyprawiony ma OGROMNE znaczenie. Bezsmakowy ryż = kiepskie sushi, choćby nie wiem jaka ryba i reszta składników były smaczne/świeże.

  • Przemek

    Jest jedna główna różnica pomiędzy sushi kupowanym w markecie (już więcej nie ruszę), a tym z restauracji – to ostatnie zostało przed chwilą przygotowane. Ugotuj sobie makaron do obiadu, a potem niech poczeka 1-2 dni w lodówce i dorób sobie do niego jakiś smaczny sos. Pyszny, świeżutki makaron, nie? Nie. Dlatego nie znoszę ryżu ugotowanego a long time ago, in a galaxy far, far away, tylko na niedługo przed podaniem. Za to różnic pomiędzy restauracjami serwującymi sushi nie widzę w jakości, tu się zgadzam.

  • http://pl.befreak.me Sandra Jankowiak

    Profanacją to są różowe glany. Sushi z pudełka to po prostu sushi z pudełka. Najlepszy zestaw ‚zrób to sam’ i patrzenie jak ktoś szaleje z wasabi, a potem popija litrami wody :P

  • http://www.alabasterfox.pl/ Adrianna Zielińska

    W takim razie raczej nie znam się na sushi, choć jadam je regularnie od 3 czy 4 lat jakieś dwa razy w miesiącu. Z knajp, z marketów, robione w domu. Bo lubię. Więc zjadam tam, gdzie akurat wpadnę, z nabożną czcią traktować tego nigdy nie zamierzam – to po prostu kolejny posiłek ;) Ale moja ignorancja jakoś mnie nie boli, moje kubki smakowe również się nie skarżą. Ale tak, mam swoją ulubioną knajpę – uwielbiam jej wystrój i obsługę, a także wersję sushi z karmelizowanym smażonym jabłkiem, ale sushi to sushi – dla mnie osobiście wszędzie smakuje bardzo podobnie. Jeżeli wpadnę do Japonii – będę miała jakiś sensowny punkt odniesienia, do tego czasu – w knajpie czy ze sklepu – i tak się zje, i tak będzie dobre, bo to przecież sushi, a i pałeczkami się pobawię ;]
    Uwielbiam też domową wersję, raz że duuużo, dwa – wkładam do środka dokładnie to, na co mam ochotę i nie kminię nad menu – który tu zestaw wybrać, by ominąć składniki, za którymi nie przepadam, nie zamawiając przy tym wszystkiego na pojedyncze sztuki (bo płacę wtedy miliony) ;) Problem jest taki, że w 9/10 przypadków, jestem zbyt leniwa na klejenie sushi.

  • Xbox Polska

    Sushi jak sushi, ale wybór konsoli zacny! ;)

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      To wynajęty apartament. Konsola nie moja. Nawet nie próbowałem grać, bo widziałem GTA i cały mój nowy jork przesiedziałbym na kanapie.

  • diancia

    Jestem teraz w Miami i niestety tez sie zakochałam w sushi z marketów.Prawie codziennie jade rowerem do Publixa i kupuje 2 zestawy ;) u mnie jest chyba jeszcze taniej bo po 7 $ ;)

  • Waldek

    W niektórych marketach w USA, włączając Publix, sushi jest przygotowywane i pakowane na miejscu w sklepie. Przychodzi człowiek i zawija. Także argument, że ryż z rybą leży w lodówce nie wiadomo jak długo jest nietrafiony. Polecam sushi w restauracjach all you can eat z jedzeniem orientalnym. Tam sushi jest robione przed naszymi oczami. Chciałoby się rzec jak Big Mac w McDonalds ;) tyle, oprócz sushi można zjeść inne rzeczy, a wejście za około $10 ;)

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Te sushi, które pokazałem wyżej to było robione na miejscu w markecie. Whole Foods przy Columbus i drugie w G..Grace_coś_tam.

      • Waldek

        Chciałem tylko powiedzieć jaka jest różnica pomiędzy „marketowym” sushi w US i „marketowym” w Polsce. Może po tej informacji stanie się jasne dlaczego możesz się delektować bardzo dobrym sushi ze sklepowej lodówki. Miłego pobytu. Napij się „Arizony” w US. Dobra wiadomość jest taka, że jest już dostępna w Polsce

  • FuzBal

    Ja osobiście za sushi nie przepadam bez względu na to kto gdzie i jak je zrobił. Prawdziwe prawdziwe zjeść można pewnie w Japonii w jakichś naprawde konkretnych restauracjach (są i takie gdzie rezerwacje są na kilka miesiecy do przodu) i trzeba za nie odpowiednio zapłacić… W Polsce sushi nadal ma łatke żarcia dla ”burżujów” (przynajmniej wśród starszych pokoleń) a zwykli Kowalscy faktycznie zaglądają na to coś od święta i często bywa to ich pierwsza i ostatnią wizytą na sushi.

    W Polsce to kupne sushi to jednak dramat :D

    Wiadomo co kto lubi, ja za sushi nie przepadam ale za to pizze ala włoską cenie bardziej niż te ”spolszczone”. W Łodzi mamy +/-3 naprawdę dobre pizzerie + 1 food trucka :D gdzie można zjeść naprawdę PYSZNĄ pizze. Ale wiadomo musi być odpowiedni piec, opalany odpowiednim drewnem itd…

    Fajne porównanie dałeś ze stejkami. Dla mnie zdecydowanie większą sztuką jest zrobienie DOBREGO steka. Albo chociażby nawet burgera…

  • http://blackdresses.pl/ Monika

    Akurat w Polsce faktycznie robią lepszą pizze niż np. w takim Mediolanie, ale do poziomu Rzymu nie dobijemy nigdy (oczywiście nie mówię o knajpach dla turystów). Ale jeśli chodzi o sushi to masz rację, ostro przeginamy w udawaniu znawców.

  • Nomen nescio

    Spróbuj Sushi Yasuda, recenzję (zachecającą lub też nie) znajdziesz we wpisie o NYC na blogu Minimally Minimal (zalinkowałbym, ale pewnie dostałbym bana jak stąd do Chin…). We wpisie jest także parę innych miejscówek z Nowego Jorku opisanych – chętnie przeczytałbym Twoją opinię na ich temat (tak aby porównać z tamtym blogerem).

  • http://sniffery.tk/ Aleksandra Olszewska

    Co do warszawy to Sakana przy pl. Teatralnym według mnie serwuje naprawdę wspaniałe ‚połączenie ryżu z rybą’. A co do tego sklepowego, to prawda jest różne, ale myślę że jest to podobnego rodzaju różnica jak kupienie gotowego dania a zamówienie go w restauracji. Po prostu jedno było wcześniej przygotowane w związku z tym może być świeższe.

  • Halinka 83

    Kiedyś przechodząc z rana obok sushi „restauracji” „baru” (jak zwał tak zwał), zauważyłam jak Pan przygotowujący danie, przelewa jakiś tajemniczy płyn. Ale z czego do czego przelewa… Z butelki z napisem „Naleczowianka” do ładnie wyglądającej buteleczki na sos. Pan podany jak na talerzu przechodniom zza szyby, w ogole sie tym nie przejmowal. Myśle ze nawet mnie nie zauważył :) i co ? Jadac tam czy kupic w markecie?

  • http://www.pixelpr.net/ Monika Loryńska

    Jak dla mnie to sushi z marketu MEGA się różni smakiem od takiego z restauracji czy domowego. Ale wydaje mi się, że wiem dlaczego – cukier. To z marketu jest słodkie, mnie ono przymula po kilku kawałkach – nie da się zjeść dużo tego. Ale to pewnie też zależy jakie – kupowaliśmy z Biedronki to takie właśnie było. Z Auchan też bardzo podobne. A w domu zalewamy ryż tylko octem ryżowym i jest zarąbiste w smaku, zażeramy się tym i możemy zjeść duże ilości. Być może że nie robimy tego dobrze i ono może powinno być z cukrem, ale we wszystkich innych miejscach poza marketami, sushi miało ten sam smak, więc chyba coś w tym jest.

  • sushi master

    Kominku, dzięki za ten post. Cieszę się, że istnieją ludzie, którzy mają do sushi tak zdrowe podejście jak Ty.
    Sushi to nic innego jak ryż + ryba + sos sojowy + wasabi i kilka innych dodatków i nie jest żadną wykwintną potrawą jak próbują to nam wmówić.

    To zdecydowanie bardziej danie z fast-foodu niż z eleganckiej restauracji – tak traktują je praktycznie wszędzie. O dziwo w Japonii sushi też nie jest uznawane za wyrafinowane danie, jest raczej tanie i spożywają je zwykli przeciętni ludzie. Specyficzne są tylko pewne zwyczaje i kultura spożywania sushi, istnieją pewne związane z tym tradycje.

    My Polacy, nie wiedzieć czemu, w pewnym momencie zachłysnęliśmy się sushi i zaczęliśmy sobie wmawiać, że to coś wyszukanego i ekskluzywnego. Może z powodu jego wysokiej ceny jaką narzuciły powstające sushi-bary, gdzie sushi robi się niestety ekonomicznie, jak najtaniej i ze składników nie zawsze wysokiej jakości.

  • djakdekiel

    Pamiętam jak byliśmy ze znajomymi na sushi. Wzięliśmy większy zestaw aby popróbować różnych. Jeden zjadł kilka i stwierdził, że idzie na kebaba. Więcej dla mnie :D Oczywiście nic do niego nei mam:)

  • http://www.katem-oka.pl/ Michał Wójtowicz

    chciałbym, żeby takie zestawy sushi były do kupienia w Polsce.
    moje zachcianki spełnia natomiast Sushi Kushi (w którym można zamawiać przez net) ze swoimi zestawami luchowymi za 20 zł.

  • cocochines

    Ja akurat za marketowym sushi nie przepadam, bo dodawanego do nich sosu sojowego nie da się zjeść, a tak na sucho to żadna radość.

  • Kuba

    Oglądałem wczoraj wideo na temat sushi na blogu Krzysztofa Gonciarza. Przez jakiś czas mieszkał w Japonii(albo jeszcze mieszka) z tego co mówił jest wielkim fanem sushi. Twierdzi, że najtańsze sushi jakie można kupić w Tokio jest dużo lepsze niż to które serwują w Polsce w najlepszych lokalach. Na chwilę obecną trudno mi sobie wyobrazić tą przepaść smakową ale chciałbym spróbować sushi w Tokio:)

  • Olek

    Raz jadłem sushi z Auchan i przyszło mi na myśl porównanie do ciastka ze sklepu z domowym ciastem. Oczywiście na pewno są lepsze i gorsze, a ciasto z cukierni jest czasem jak domowe. Ale w tym wypadku ryż suchy, bez smaku – dokładnie, coś jak ciastko z marketu w porównaniu z domowo upieczonym :]

  • Guest

    Dobrze, że się zdjęcie wkleiło.