Nie da się ukryć, że dosyć bezkrytycznie podchodzę do tego miasta i nie było łatwo mi napisać tekstu o tym, czego w nim nie lubię. Tak naprawdę to wszystkiego można nie lubić, każdą zaletę przekuć na wadę.

W tekście o miejscach i rzeczach, za którymi zatęsknię wspominałem o klimacie metra, które obiektywnie rzecz biorąc jest nieporównywalnie brzydsze od warszawskiego. Tęskno mi do żółtych taksówek, które są bardzo niewygodne, bardzo niepraktyczne, wcale nie tanie i w prawie każdej kierowca nie potrafi sklecić po angielsku nawet dwóch zdań. Większość ulic jest brudna i mocno zaśmiecona, wszędzie można natknąć się na karaluchy, a szczury biegające w Central Park pod twoimi nogami to taka sama norma, jak u nas muchy. Drapacze chmur są ogromne, ale budowano je sto lat temu. Są stare i brudne. Mieszkania to w ogóle porażka, bo są malutkie i drogie. Szukanie w dobrym miejscu na Manhattanie lokum poniżej 15 tys. za miesiąc to szczyt odwagi i naiwności. Za 30 tysięcy już nieźle pożyjesz, ale musi ci wystarczyć jeszcze na życie. Wielu ludzi nie ma dobrych wspomnień po Nowym Jorku i dosyć często łączy ich jedno: brak pieniędzy. Najpierw oszczędzają na mieszkaniu, później na życiu i nic dziwnego, że mając 50 dolarów na dzień nie są w stanie nacieszyć się wszystkimi zaletami miasta, bo tyle kosztuje jeden obiad w przyzwoitej restauracji. Jedna książka to koszt 20 dolarów. Dobre ciastko? 5 dolarów. Tygodniowy bilet na metro? 30 dolarów. Przejazd taksówką z lotniska na Manhattan to 60 dolarów. Wejście do muzeum – 20 dolarów.
Oczywiście można wszystko zrobić taniej, ale ja nie chcę żyć zgodnie z filozofią „można taniej”. Albo mnie na coś stać albo tego w ogóle nie chcę.

 

Ze wszystkich niewielkich wad Nowego Jorku, najwięcej znalazłem przy restauracjach. Zaliczyłem ich tu kilkadziesiąt w ciągu ostatnich 4 lat. Jadałem za 5 dolarów i za 150 dolarów. Nie zmienię zdania – przeciętna nowojorska restauracja trzyma poziom polskiego baru mlecznego.

 

kluski

Spaghetti w jednej z restauracji w centrum.

 

 

 

IMG_4204

Halibut z makaronem i orzechami w sosie curry. W menu opis był zachęcający, ale widok trochę mniej. Koszt ok. 30 dolarów.

drzewo

Sieciówka, chyba Rosa Mexicana. Enchiladas. Smakowały jak papier. Ponad 20 dolarów.

 

burger nyc

Burger. Beznadziejne frytki, zimne pieczarki, w miarę dobre mięso, ale dwukrotnie nadziałem się na kostkę. No sorry. 30 dolarów w plecy.

IMG_3557

Czystość także pozostawia wiele do życzenia. To moja ulubiona cukiernia (Mayson Kayser). Zamówiłem w niej raz śniadanie – łososia z jajkiem. Dostałem szynkę z jajkiem i musiałem wezwać kierownika, bo kelner nie dał się przekonać, że szynka to nie łosoś.

brudne widelce

Kelner zabrał talerz po zjedzonej przystawce i zostawił brudne sztućce. Kiedy poprosiłem o nowy zestaw, zaskoczony zapytał „a dlaczego?”.

 

dupek

Nie będę też tęsknił za metalowymi budkami z jedzeniem, bo ono jest fatalne. Tanie, ale paskudne. Poza tym wszystkie metalowe budki w NYC wyglądają tak samo. Tylko Halal Guys darzę sentymentem.

 

kola sok

Do posiłków najczęściej piłem kolę. Nie zatęsknię za nią, bo bardzo ciężko jest dostać taką z butelki lub puszki. Wszystkie lane z kija, słodkie, z zapachem kranówy.

 

napiwki nowy jork

Kiedyś to mi się podobało, ale ich pazerność zdaje się nie mieć końca, dlatego nie zatęsknię za sugestiami napiwków, bo one z roku na rok są coraz wyższe. 10 czy 15 proc? Nie ma szans. Najmniej 18. Za dwa lata pewnie będzie to 25%. Nie zatęsknię też za ich podatkami, bo często jest tak, że widzisz cenę np. 10 dolarów, ale gdy przychodzi do płacenia, to doliczają podatek. Nie mają obowiązku poinformować o tym na etykiecie. W praktyce jak za obiad masz zapłacić 100 dolarów, to razem z podatkiem i napiwkiem wyjdzie cię jakieś 130.

waga funty

Nie zatęsknię za funtami. Wolę na wadze widzieć kilogramy. Nie zatęsknię za milami, bo kilometry są wygodniejsze.

 

2014-08-23 16.27.50

Za bankomatami również nie zatęsknię. Zazwyczaj brudne, często zepsute i zawsze wypłacają w dwudziestodolarowych banknotach.

 

DSC02892

Czy można tęsknić za parkami, w których jest 10 drzew i tyle samo ławek? Tak, to jest park jakich w NYC wiele. One mają klimat i lubiłem w nich siadać, ale w zasadzie w NYC nie masz za bardzo wyjścia, bo Central Park jest jeden, a poza nim tylko dżungla. Miejska.

break

Po kilku tygodniach słowo „organic” zaczyna drażnić, bo jesteś organikami atakowany z każdej strony. Nawet w restauracyjnych menu wrzucają info co jest organic. Najgorsze, że mi się to udzieliło i po jakimś czasie odruchowo wybierałem to, co jest „organic”.

 

nyc

I na koniec coś za czym zatęsknię, ale coś, co jednocześnie jest największą wadą NYC. To hałas, gwar, ciągły ruch. Tu cały czas coś się dzieje, cały czas dzieje się coś ciekawego i toczy się życie. To jest piękne, to buduje wspaniałość tego miasta, ale nie ma mowy, bym potrafił tu żyć na stałe. Jeśli kiedyś kupię sobie tu mieszkanie, a pewnie kupię, to z całą pewnością nie będzie ono blisko serca Manhattanu.

 

Jeśli policzyłeś i wyszło ci, że jest więcej niż pięć rzeczy i miejsc, za którymi nie tęsknię, to na pewno źle policzyłeś i musisz to zrobić jeszcze raz.
A poza tym Nowy Jork już całkiem nieźle poznałem i pod koniec pobytu pomyślałem sobie, że jak się uda mi zrealizować wszystkie plany (o nich opowiem wam na nowym blogu na początku stycznia), to może za rok skusić się na coś nowego? Może dam drugą szansę Miami lub LA, a może zmienię klimat na wiejski. Mam nadzieję, że w przyszłym roku właśnie takie dylematy będą zaprzątały mi głowę.

 

 

 

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • kevin171

    To organic, to to samo, co szwabskie bio? Masz racje- jedz na wies. Najlepsze jedzenie to wlasnorecznie upolowane mieso w warzywach samodzielnie zasadzonych we wlasnym ogrodku, popij woda z wlasnej studni glebinowej, albo mlekiem prosto z krowiego cyca:). Jesli chcesz,zeby mieso z warzywami bylo jeszcze smaczniejsze-doloz 2 razy tyle i wyrzuc warzywa!

  • http://www.mozaikazone.com/ Lena

    kostki w mięsie… bleee… a co do napiwków to fajnie jest je dawać tym, którzy na to zasługują, chyba o to w tym chodzi, napiwki jako wymóg mi nie pasują, daję jak mi smakuje albo jak obsługa jest miła.

    • Agnieszka Makowska

      uważam dokładnie tak samo i taką zasadę stosuję :)

    • http://cruxinterpretum.blogspot.com/ paranoJa

      bez kitu, nie to, że jestem skąpa (dobra, jestem ;)), ale zupełnie nie rozumiem doliczania napiwków do rachunku. zdaje się, że idea napiwków była właśnie taka, żeby wyróżnić nimi dobrą obsługę itd.

  • pionierka

    No to jestem o worek dolarów do przodu, bo mi się całkiem NY odechciało.

  • http://www.sylwiaprzybylo.blogspot.com Sylwia

    ahaha myślałam, że w spaghetti był włos, ale jednak to mój monitor… uroki posiadania kota

  • http://mcichocki.pl Michał Cichocki

    Jak Niebo i Ziemia. Z Twoich poprzednich wpisów można wywnioskować, że uwielbiasz Nowy Jork, a widzimy, że dostrzegasz w nim mnóstwo wad. Gdy czytałem Twoje wpisy o pobycie w Nowym Jorku zastanawiałem się, dlaczego piszesz o nim w samych superlatywach. Prawie uwierzyłem, że jest tam naprawdę idealnie. Brakowało mi tego wpisu; spojrzenia na wszystko z innej perspektywy, oraz pokazania wad Nowego Jorku.
    Podejrzewam, że spaghetti smakowało, jak wyglądało (o ile w ogóle je spróbowałeś).

  • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

    Serio?Jedno nocne foto?
    Dobra – mam nadzieję że się czaisz z najlepszymi zdjęciami na jakieś mega podsumowanie z galerią;)
    #niepierwszy #boniemamnetu

  • Wojtek

    Za mieszkanie 15 tys. złotych czy dolarów?

  • http://www.alabasterfox.pl/ Adrianna Zielińska

    Ostatecznie nigdzie nie jest idealnie, ale da się ogarnąć ;) Pomimo tego wpisu, pozostaję naiwnie przywiązana do pozostałych, w których piszesz raczej w superlatywach o NY – jakoś tak mam, że trzymam się zwykle tych pozytywnych stron ;) Ostatnie nocne zdjęcie – cudo!

  • LuQ

    Czyli w skrócie jest brudno, drogo i zwykle brzydko?

  • Adam Kania

    Miami bardziej do mnie przemiawiało niż NYC. W miami ludzie wydawali się radośni i spokojniejsi. Może poprostu mają tam lepsze kartele narkotykowe? :)

  • Angelika

    Całkiem dużo tu nie trafnych spostrzeżeń dotyczących NYC, ale cóż są Twoje. Polecam San Diego na następny raz;)

  • http://www.mojezyciewoulu.blogspot.com/ Natalja

    Sama nie wiem, chyba jednak chcę żebyś jechał za rok do NY. Z drugiej strony – możesz mieszkać tam na stałe, a jeździć do LA, Chicago, i SF, o!

  • ewa

    Zmieniasz zdjanie częściej niż kobiety :)

  • ARSH

    A duch w koszu…?

  • Agnieszka Makowska

    daj szansę LA

  • pkom79

    Pozwole

  • Krzysztof Sokół

    Masakra…kulinarnie zniszczyłeś mój świat…moje nadzieje…ten burger to…niemożliwe ;) jednak co moloch to moloch – ale artykuł wciągający.

  • http://bysiak.com/ Adrian Bysiak

    Auć, kostki w hamburgerach są niedopuszczalne – po prostu nienawidzę. Odnośnie jedzenia, myślę że nie jest aż tak źle. Patrząc na ilość restauracji u nas i ich jakość, nie trafiłeś najgorzej. Z drugiej strony 30$ za obiad – brzmi nieco gorzej.

  • Joanna Cur

    Życzę Ci w przyszłym roku takich dylematów.
    LA nie widziałam, ale NYC oraz Miami – tak. I wiem, że na pewno wrócę do NYC, pomimo tych wad, które wymieniłeś i z którymi niestety trudno się nie zgodzić.

  • Wojaczek Magdalena

    nie obraź się ale każde jedzenie wygląda jakby ktoś narzygał wczoraj :) heh :/

  • Lech

    Te ceny najmu to w złotówkach, czy w dolarach?

    • Grzesiek Swierczek

      w bitcoinach

  • http://www.StrefaKulturalnejJazdy.pl/ AM

    Mimo wad, fajne miasto ;) ale szczerze wolałbym coś na florydzie ;)

  • Hanna

    Lubię NY, ale polecam też Boston. Mniejszy, trochę tańszy i czystszy, i piękny :)

  • Grzesiek Swierczek

    No właśnie to jest tych kilka drobnych rzeczy, które czasem irytują. Celnie zauważyłeś, że NYC jak i generalnie całe USA nie nadają dla niezbyt zamożnego podróżnika. Tacy nie zaznają żadnego uroku a tylko się umęczą o przeżycie tam i wrócą załadowani negatywnymi emocjami. NYC jest i będzie najbardziej intrygującym miastem na świecie.

  • http://sniffery.tk/ Aleksandra Olszewska

    to organic to fake organic, wciskają tylko kit żeby zarobić więcej pieniędzy

  • http://www.lubelskibiegacz.pl/ LubelskiBiegacz

    Kominek – co powiesz na NY Maraton za rok? ;)

  • racoon

    ja się na brooklinie stołowałem i nie narzekałem, za 15 dolarów elegancki homar u chińczyka, za 3 dolary slice najlepszej pizzy jaka jadłem, za 5-6 dolarów zajebisty makaron z krewetkami i warzywami, osobiście bardzo tęsknie za tym jedzeniem

  • Czytelnik123

    Jeżeli nie złożyłes sztuccy w odpowiedni sposób na talerzu – to zaden kelner ich nie zabierze (chyba ze o to poprosisz) ;-)