To się mogło przydarzyć każdemu. Nawet twojej byłej. Wyobraź sobie, że zima znowu zaskoczyła drogowców, a ty nie zamknąłeś w domu okna. Wchodzisz do pokoju, a tam śniegu tyle, ile jest tylko w reklamach coca-coli. I dostrzegasz, że śnieg coś nierówno pada na twój nowiuteńki dywan z Lerua Merlę. To mapa, ty durniu! Śnieg rysuje ci mapę do tajnej bazy NASA.


Następnego dnia wybierasz się w podróż do miejsca wskazanego przez śnieg. Trafiasz do, jakżeby inaczej, tajnej bazy NASA, w której to poznajesz piękną astronautkę i starego mędrca. Po wymianie uprzejmości okazuje się, że matka ziemia pada ze zmęczenia, kosmici wyrzeźbili obok Saturna czarną dziurę, a ty jesteś jedynym na świecie pilotem, który może tam polecieć. Ostatnia nadzieja ludzkości. Mniejsza o to, że w zasadzie to jesteś farmerem i dziobiesz kukurydzę. Nazajutrz pilotujesz rakietę. Córka płacze. Ty płaczesz. Lecisz w nieznane. Do pomocy masz inteligentnego robota i kolegę pilota (czarnoskórego, czyli można będzie go zabić w połowie filmu).

Absurdów w fabule „Interstellara” jest znacznie więcej i zaczynają się już w pierwszym kwadransie seansu, którego najważniejszym motywem jest pogoń za małym, zagubionym indyjskim dronem. Pasuje to tak do reszty filmu, jak do mojego tyłka mała czarna. Na upartego można wcisnąć, ale po jaką cholerę? Po kwadransie historia przenosi nas w kompletnie inne rejony, a widz zamiast podziwiać kosmos, zachodzi w głowę do czegóż był ten dron. Zresztą ten kosmos wygląda tak, jakby reżyser przed montażem zadzwonił do twórców „Grawitacji” i zapytał ich, czy już opróżnili kosz na Macu. Bo jeśli nie, to on chętnie weźmie parę słabszych ujęć do swojego filmu.

Bardzo trudno jest znaleźć w internecie pozytywną recenzję „Interstallera”, ale to nie oznacza, że ten film jest dnem. Ma swoje dobre momenty, ma kilka zapadających w pamięć dialogów, niektórzy dopatrzą się nawet paru wzruszających scen i naprawdę da się to obejrzeć, a po skończonym filmie nie mieć myśli samobójczych. Tyle że tego filmu już nic nie uratuje i na zawsze zostanie zapamiętany jako „najgorsze dzieło Nolana”. Jest pełen uproszczeń i niechlujstwa. Mamy w nim domek stojący na polu kukurydzy. I domek ten nawiedzany jest przez burze piaskowe. Kilkadziesiąt lat później ten domek wygląda tak samo jak wcześniej. Gdyby moją chatę nawiedzały burze piaskowe, to bym wybudował wokół niej jakiś namiot, kopułę, cokolwiek! Całkowicie bzdurny jest motyw szybciej płynącego czasu w jednym z miejsc odwiedzanych przez bohaterów, a już szczyt głupoty mamy później, gdy wlatują tam gdzie muszą i nie zostają ani rozczłonkowani, ani napromieniowani.

Można bronić filmu, tłumacząc, że to przecież tylko film i nie można traktować go jako dokumentu, ale czym jest w takim razie? Dramatem w kosmosie? Komedią romantyczną? Jest straszno, jest śmiesznie, jest Matt Damon, a jego przytulanki z głównym bohaterem to jeden wielki WTF?!? tego filmu. Połowa sali się śmiała, a druga połowa ćwiczyła facepalm. Niektórzy dopatrują się w „Interstellarze” doskonałej wizji ziemi w niedalekiej przyszłości. Gratuluję im spostrzegawczości, bo według mnie cała wizja przyszłości sprowadzała się do pokazania jednego domu w środku pola z kukurydzą. Cały świat sprowadzono do tego jednego miejsca.
Nie wiem, czy „Interstellar” to dobrze zrobiony film wedle słabego scenariusza, czy może całkiem pomysłowy scenariusz totalnie schrzaniony przez reżysera. Jestem bliższy tej drugiej opcji, bo wydaje mi się, że spartolono tu doskonały pomysł na miniserial. Jest wielką sztuką w niespełna trzech godzinach opowiedzieć wielowątkową historię, dziejącą się na przestrzeni wielu lat i ta sztuka z pewnością Nolanowi się nie udała. Kto oglądał film, niech spróbuje go sobie podzielić na parę części i wyobrazić, przy których kończyłyby się kolejne odcinki.

Spoiler
Pierwszy kończyłby się na starcie rakiety, drugi spokojnie mógłby kończyć się ucieczką z pierwszej planety i informacją, ile to lat minęło, trzeci byłby spokojniejszy i pokazywał cały ten dramat bohaterów, których bliscy na ziemi już się zestarzeli. W czwartym odcinku mielibyśmy podróże na pozostałe dwie planety, a koniec wieńczyłaby potyczka za Mattem Damonem. I wreszcie w piątym – czarna dziurka, powrót na ziemię. Względnie można byłoby piąty rozbić na dwa odcinki, bo bez problemu dałoby się zaciekawić widzów pokazaniem przyszłości ziemi, a już na pewno byliby ciekawi, czy bohater doleciał do samotnej Ani.
Zbyt leniwy jestem, by sprawdzać, czy reżyser się do tego przyznał, ale idę o zakład, że „Interstellar” miał być serialem.
Film, rozłożony na części pierwsze, jawi się jako gniot, ale oglądany z przymrużeniem oka wychodzi ze starcia z widzem obronną ręką. Nie wiem, czy to magia marketingu, czy geniusz reżysera. Wychodząc z kina myślisz sobie „ale gówno”, a po chwili dodajesz „fajnie się oglądało”.

Interstellar - a gdyby tak tobie kurz nierówno w domu spadał?
Plusiki:
  • Ania, Jessica i gadający robot
  • Jest Matt Damon!
  • Fajny tytuł. To nic, że nikt nie wie co oznacza.
Minusiki:
  • tajna baza NASA o której nikt nie wie
  • nie chce się skończyć
  • Jessica przez cały film tylko płacze
3.0Overall Score
Reader Rating: (205 Votes)

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • http://www.oczekujac.pl/ Maria

    „ale gówno”, a po chwili dodajesz „fajnie się oglądało” <3

    • maria gorecka

      Poznaj Tomka, pisarza poradnikow :)

    • http://www.blogczekolady.pl/ Aurora

      Cóż, może niektóre gówna są ładne i godne oglądania? :P hahahahaha

  • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

    Już chciałem obejrzeć ale ktoś porównał do Odysei.
    To był jeden z klasyków na których zasnąłem, więc sobie odpuściłem.

    • http://mojadziewczynaczytablogi.blogspot.com/ Konrad

      Ale wiesz, że temu komuś chodziło o „2001: Odyseja kosmiczna”, a nie „Odyseję” Homera w dowolnej ekranizacji? ;)

      • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

        Adaptacje Odysei Homera dało się nawet oglądać -.-

  • http://psychoword.wordpress.com/ Gabi Paliś

    Ja nie rozkładałam tego filmu ani na części pierwsze, ani nie patrzyłam poważnie. Kiedy idę na film, to ma mnie on zaciekawić i wciągnąć. Tu się udało w 100%. Jakby patrzeć na absurdy w filmach, to w każdym są. Nie tylko sci-fi, bo tu teoretycznie można wcisnąć wszystko, ale i w innych. To każdy film byłby gównem/gniotem, którego fajnie się oglądało. Nigdy nie zrozumiem takich recenzji.

    • Suprim

      W tym filmie nie można powiedzieć czy jest coś absurdem czy nie skoro te elementy : czarna dziura, hiper prędkości nie zostały jeszcze zbadane – więc lepiej dla dobra nauki nie wypowiadać się w tych tematach skoro czegoś nie rozumiemy.

  • Martuśka

    Można naprawdę przymrużyć oko na te wszystkie absurdy, bo film jak wspomniałeś się nieźle ogląda. Dla mnie jednak jego koniec następuje kiedy główny aktor wpada w czarną dziurę, czyli na 20 minut przed końcem. Wszystkim moim znajomym już powiedziałam, że jeśli będą ten film oglądali, to właśnie w tym momencie mają go wyłączy bądź wyjść z kina. Myślę, że ten scenariusz to świetny pomysł, ale źle przedstawiony. Taki pseudofilozoficzny bełkot im wyszedł, a można było z tego wyciągnąć na prawdę wiele, wiele więcej, bo pojawiło się w tym filmie kilka ciekawych postaw człowieka.

    Także pamiętajcie, jak Mathew McConaughay wpada w czarną dziurę, to nie lećcie za nim, a wyłączcie film!

    • Quaho_tesseract

      Reżyser pozostawił końcówkę filmu do czystej interpretacji odbiorcy tak jak np. Incepcja czy prestiż. A jeśli chcesz wiedzieć to główny bohater zginął po wlocie do czarnej dziury a ostatnie minuty filmu jak sie spotyka z córka jest jego wizją po śmiertelną w filmie nawet profesor Mann powiedział „ostatnie co widzimy przed śmiercią to nasze dzieci”

  • http://www.piotrkosek.pl/ Piotr Kosek

    „Całkowicie bzdurny jest motyw szybciej płynącego czasu w jednym z miejsc odwiedzanych przez bohaterów” Dlaczego całkowicie bzdurny? Dylatacja czasu w silnych polach grawitacji to fakt :) Nawet GPS musi mieć to uwzględnione w swoim działaniu, a jest tylko trochę oddalony od Ziemi (źródła grawitacji) i różnica w ciążeniu jest niewielka.

    • teserakt

      Prostym przykładem może być sam Saturn czy Mars – czas tam zupełnie inaczej leci niż u nas na Ziemi. Każda galaktyka ma swoje prawa. Albert Einstein twierdził, że nie da się poruszać z prędkością ponad światła, dlaczego tak twierdził ? Bo nie było jeszcze takiej technologii aby to sprawdzić. Zmierzam do tego, że człowiek zawsze będzie coś krytykował jeżeli czegoś nie rozumie.

      • namebis

        Tu nie chodzi o pola grawitacji, ale o prędkość obiektu. Im szybciej obiekt się porusza, tym czas leci wolniej z punktu widzenia obserwatora zgodnie ze szczególną teorią względności Einsteina i nie ma w tym nic niezwykłego. Dlatego na planecie znajdującej się w bezpośredniej odległości od czarnej dziury (sic! nie zważając na promieniowanie, która ona emituje, uniemożliwiając jakiekolwiek życie/egzystencję na niej) czas jest wielokrotnie spowolniony, bo aby planeta utrzymała swój tor orbity i nie „spadła” na czarną dziurę potrzebuje OGROMNYCH prędkości i rzeczywiście może być tak, że 1 godzina to kilka lat. Akurat jeśli chodzi o planety, które podałeś to czas na nich „leci” szybciej niż u nas na Ziemi, bo ich prędkość orbitalna jest niższa niż prędkość naszej planety. Ale te różnice są tak mało znaczące, że tylko dokładne urządzenia są w stanie je wykryć, dla nas, postronnych mieszkańców różnica jest niewidoczna :). Film jest rzeczywiście pełny absurdów, ale mimo to wydaje mi się, że miło się go ogląda, a jak ktoś się interesuje astronomią i ogólnie fizyką, też znajdzie coś dla siebie. Pozdrawiam!

        • http://www.piotrkosek.pl/ Piotr Kosek

          Ogólna teoria względności opisuje duże ośrodki masy jako źródła dylatacji czasu, jako że te zaginaja miejscowo czasoprzestrzeń

      • http://www.piotrkosek.pl/ Piotr Kosek

        Jak to każda galaktyka ma swoje prawa? Prawa fizyki są takie same w całym wszechświecie. :-)

  • Erykah La Rocca

    Narzeczony mnie zostawi, jak sie dowie, że podzielam Twoje zdanie o gównie ;)

  • hairoutine

    Czytałam inną recenzję, gdzie film został porównany do Incepcji. Prawda to?

    • http://trzydziestkazvatem.blogspot.com/ Ola

      Zupełnie o czym innym jest film, ale coś jest na rzeczy. Jak oglądałam Interstellar to jakoś wyszło mi z głowy ze to jest Nolan, i pod koniec filmu wyraźnie miałam skojarzenia z prowadzeniem jak w Incepcji plus muzyka.

  • http://pomalualedoprzodu.tumblr.com Darek Foxiu

    „Bardzo trudno jest znaleźć w internecie pozytywną recenzję „Interstallera”, ale to nie oznacza, że ten film jest dnem” – wystarczy zajrzeć na metacritic :) na tę chwilę 3/4 recenzji jest pozytywna…

  • lila

    Film oglądałam z przyjemnością a absurdy w filmie nie umniejszały przyjemności z oglądania filmu, być może nie przykładam takiej wagi Film ma być przede wszystkim rozrywką, recenzje specjalistów słabe , ale oceny widzów na portalach filmowych bardzo wysokie więc chyba spełnił to kryterium.

  • Ula

    Metju <3

    Do plusików dorzuciłabym od siebie mjuzik baj Hans Zimmer. Uwielbiam muzykę filmową.

  • pethi

    „a gdyby tak tobie kurz nierówno w domu spadał?Śnieg rysuje ci mapę do tajnej bazy NASA.”
    No śnieg czy kurz w końcu spadał?

    ” Trafiasz do, jakżeby inaczej, tajnej bazy NASA”
    Czyli SNASA (Secret NASA). Barney Stinson tam robił, ciekawe czy się zaprzyjaźnili z Rustem?

    „kosmici wyrzeźbili obok Saturna czarną dziurę”
    Ale że co? W skale wyrzeźbili? I oni mieli tą rzeźbę wycenić, kupić i przywieść do Luwru, jako nowe dziedzictwo UNESCO?

    „Mniejsza o to, że w zasadzie to jesteś farmerem i dziobiesz kukurydzę. ”
    No ale zaraz, zaraz. Kto rozbił szajkę pedofilską w Luizjanie?

    „zadzwonił do twórców „Grawitacji””
    -E macie jakieś scenki z kosmosu?
    -Nie już nie. Sorry.
    -Nawet w koszu?
    -Hmm. A jest jedna ale tylko z lecącym w oddali George Clooneyem
    -BIERĘ
    -Dlaczego rozmawiamy po polsku?
    -Hmm.

    „tajna baza NASA o której nikt nie wie”
    Gdyby o niej wiedziano nie byłaby tajna. HELOŁ.

  • Klara Komar

    a mnie się podobał i to bardzo, 3 godziny siedziałam jak zaczarowana, zadziałała magia kina

    • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

      Kiedyś tak miałem, ale potem się okazało, że to nie magia kina tylko ciastko z haszem zapodane z partyzanta.

      • http://www.formeformidable.pl/ Paula

        Oj a to potrafi zbić człowieka z tropu…

  • P

    Mnie się podobało. Poszedłem na ten film żeby zobaczyć ładne obrazy i wciągnąć się w fabułę, więc dostałem dokładnie to czego chciałem. Na telewizorze czy komputerze pewnie bym tego nie obejrzał (tak jak Avatara), ale w kinie oglądałem z radością. Polecam :)

  • MaciekP

    Początek z tą mapą zachęca, ale potem kiedy zacząłeś o pięknej kobiecie i starym mędrcu to stwierdziłem, że nie chcę tego widzieć – zabierzcie mi to z kin!

  • Pretentious king

    Ta cała pseudorecenzja ma tyle sensu, ile według jej autora miał film. Na szczęście filmu broni znakomita większość opinii i takimi prymitywnymi opiniami przejmować się nie trzeba.

  • holly

    Kominku, odpowiem Ci na kilka Twoich wątpliwości.

    1. Interstellar, to po angielsku „międzygwiezdny”

    2. Dylatacja czasu w miejscach silniejszej grawitacji to akurat fakt.

    3. Obok Saturna nie było czarnej dziury, a most Einsteina-Rosena.

    4. Tajna baza NASA, bo jak pada w filmie w obliczu klęski głodu, nikt nie chciał denerwować opinii publicznej wydawaniem pieniędzy na podróże w kosmos, mające na celu znalezienie planety do kolonizacji, a że nie o kolonizację już żyjących chodziło, tego dowiadujemy się później.

    5. Główny bohater jest byłym astronautą, pilotem, który już leciał statkiem, który zostaje wysłany, co prawda nie wyleciał ze stratosfery z powodu awarii, jednak doprowadził do bezpiecznego lądowania. Poza tym kiedy znajduje się znaki wskazujące współrzędne tajnej bazy, tajnego projektu , za pomocą zawirowań grawitacji (które to zawirowania otworzyły tunel czasoprzestrzenny i podejrzewa się, że jest to znak od istot wyższych), to trochę głupio nie zaproponować mu pilotowania misji, szczególnie, ze reszta osób ćwiczyła jedynie na symulatorze.

    5. Pogoń za dron, jest naświetleniem widzowi w jakim świecie żyje główny bohater – nie mamy inżynierów, prąd elektryczny jest w cenie. Poza tym elementy tego drona zostają wmontowane do maszyn rolniczych, które zaczynają wariować – pierwsze dla bohatera zawirowania grawitacji, które bierze za awarię owych wmontowanych elementów.

    5. Główny bohater jest obecnie rolnikiem, ale tego nienawidzi – był inżynierem, był pilotem, tęskni do tego. Jesteśmy postawieni w świecie, w którym już niemal każdy jest rolnikiem i wytwarza żywność z powodu klęski głodu…

    6. Kilkadziesiąt lat później , czyli na zakończenie filmu widzimy dokładną replikę tego domku.

    7. Bohater nie wlatuje prawdopodobnie do czarnej dziury – podczas, gdy się w „niej” znajduje i rozmawia z robotem, pada takie podejrzenie, że stworzyli ją być może ludzie, a z pewnością istoty, które chciały im pomóc. Przyznam, że jak zobaczyłam przestrzeń pięciowymiarową w czarnej dziurze załamałam się, ale widać trzeba w takim momencie nie wyłączać się w swoim oburzeniu, ale słuchać dalej dialogów.

    Na koniec, to nie jest Armagedon, tylko s-f aspirujące do miana ambitniejszego. Prawdopodobnie rozczarowani byli, Ci którzy spodziewali się kolejnego amerykańskiego filmu katastroficznego, ratowania Ziemi. Jest pewna zależność w ocenie tego filmu – osoby, które jarają się s-f, oceniają go w większości wysoko. Dla reszty jest nieporozumieniem.

    Interstellar ma bardzo wysoką punktację na IMDb, bo aż 9,0 (średnia ocena 226 852 użytkowników) więc nie cały internet ocenia go źle :)

    • anonim

      „Na koniec, to nie jest Armagedon, tylko s-f aspirujące do miana ambitniejszego.”

      Ambitniejszego.
      Ambitniejszego?
      Ambitniejszego?!?

      • http://erillsstyle.wordpress.com/ Erillsstsyle

        Nigdy nie zrozumiem dlaczego w tym kraju nie można powiedzieć „to mi się podoba, uważam że jest dobre” żeby nie znalazł się ktoś kto będzie z tego szydził. Kurczę Tobie anonimie się nie podobało – ok, Twoje prawo. Dlaczego holly odmawiasz tego, że się jej podoba i uważa za ambitny? Co więcej nie wykazując żadnego merytorycznego argumentu?

    • Filip Kubicz

      Zgadzam się. Ten film na pewno spodoba się fizykom i inżynierom. Polecam „Limes inferior” Janusza Zajdla, żeby porównać sobie tą wizję przyszłości z całkiem podobną.

      A Kominek jak zwykle pisze by prowokować… ;P

      • Michał Głuszko

        Nie, to raczej nie jest prowokacja. Tak pisze osoba, która po prostu czegoś nie rozumie. Niesamowicie trudną sztuką jest odwzorować tok myślenia kogoś, kto naprawdę nie ma pojęcia, bo taka osoba dopowiada sobie różne rzeczy, często kompletnie absurdalne, lub wyśmiewa takie naprawdę oczywiste, np. wytłumaczone w czasie filmu prostymi słowami.
        Więc albo Kominek jest mistrzem imitowania niewiedzy i marnuje się jako bloger, albo po prostu jest osobą bez zaplecza intelektualnego w pewnych kierunkach.

        Niestety stawiałbym na to drugie :/

      • Michał Woźniak

        Według mnie wizja świata w Limes Inferior i w Interstellar niewiele ma ze sobą wspólnego. W sumie to w ogóle nie widzę analogii.

        • Filip Kubicz

          [SPOILER – nie czytaj jeśli zamierzasz mieć kontakt z Lim. inferior]
          .
          .
          .
          .
          Ludzkość stłoczona w miastach, poza metropoliami ogromne tereny rolnicze. Skrajna propaganda i wypaczenie historii. W ukryciu przed tą większością grupa specjalistów pod presją pracuje aby uratować świat. ONI. Obcy, którzy napędzają postęp ludzkości.
          Główny bohater – (doświadczony przez życie) inżynier, który zostaje wybrany przez tą utajnioną grupę naukowców.

          To nie jest mało. Są też duże różnice, skoro o tym wspomniałeś. W Limes rolnictwo ma się świetnie i spokojnie pozwala wyżywić całą ludzkość. U Nolana przeciwnie – dziwna choroba trawi kolejne gatunki zbóż i sprawia, że ludzie chcą opuścić swoją planetę. W Interstellar technika przyszłej ludzkości jest przemyślana i dopracowana, a może tylko oparta na dzisiejszych wyobrażeniach o przyszłości? Dla porównania wizja Zajdla ma już ponad 30 lat i momentami jest zabawna, nieporadna dla człowieka żyjącego w XXI wieku.

          Pozdrawiam ;)

  • holly

    A co do spoilera z dzieleniem na odcinki, Komunku, to przysnąłeś. Bohaterowie byli na 2 planetach, na trzecią planetę poleciała już tylko Ann.

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      O ja pierdolę, to wszystko zmienia!

      • Heinrich

        oooo sarkazm! Very good! …Szkoda że nie padła odpowiedź na bardziej merytoryczne odpowiedzi do dosyć słabej recenzji dowodzącej o ignorancji w temacie ww.filmu.

      • madon90

        Dossskonała odpowiedź :) Wszyscy widzę na poważnie wzięli recenzję jakby to fimweb był ale ludzie to jest Kominek! Przecież napisał, że fajnie się oglądało :)

        • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

          Zwłaszcza Matta Damona!

  • Aleksandra Jusińska

    Matt Damon? Serio? To chyba inny film oglądaliśmy.

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Mówię ci, że był.

  • racoon

    Co ? Robić z tego miniserial ? Ja bym po prostu wyrzucił połowę bezsensownych dramatycznych scen z tego filmu i zrobił dobrą sensacje SF, może trzeba by było mrużyć oczy jeszcze bardziej, ale za to oglądało by się jeszcze fajniej. Nie twierdzę że ten film ma dużo wspólnego z nauką, ale czytając tą recenzje łatwo stwierdzić, że Ty drogi kominku masz z nią wspólnego jeszcze mniej ;)

  • Lena Zenkovska

    Moim zdaniem jest to film dla tych, którzy nie zrozumieli Odysei Kubricka. Takie sobie tłumaczenie z przemądrzałego na ludzki

  • http://sniffery.tk/ Aleksandra Olszewska

    well, jeszcze nie widziałam ale opinie są niesamowicie podzielone.. nawet jeśli Kominek nie zachęca.

  • trzy_krzyzyki

    Czepiasz się chłopak. Film był całkiem dobry choć przyznam iż nieco przydługi.
    Nie analizuj tak wszystkiego, daj się ponieść trochę emocjom :)

  • Aneta Łukasik

    Masakrycznie głupia recenzja. „Interstellar” jest rewelacyjny, ale trzeba mieć sporą wiedzę, żeby go zrozumieć. Anyway, jakoś udało mi się znaleźć sporo ciekawych recenzji „Interstellara”, czyżby autor bloga czytał już tylko siebie?????

    • Michał Głuszko

      Autor próbował być zabawny i przyznam, że tekst rozbawiłby mnie, gdybym był przeciętnym „humanistą”, oczywiście bez obrazy względem prawdziwych humanistów.

      W zasadzie początek odebrałem jako wyolbrzymioną parodię, ale po fragmencie z dronem zrozumiałem, że Kominek po prostu nie był w stanie utworzyć prostego łańcucha przyczynowo-skutkowego. I to byłoby ok, bo trzeba chociażby podstawowej wiedzy z gimnazjum, by do tego ciągu włączyć pewne zjawiska (nie tylko fizyczne), a jak wiadomo z czasem takie informacje ulatują. Ja też nie scałkuję niczego bez ściągi, po prostu nie robiłem tego i nie pamiętam.

      Jednakże autor obnaża się z jedną wstydliwą cechą. Nie zrozumiał czegoś i uznał, że to by-zy-du-ra. A mógł zadać pytanie na losowej grupie dyskusyjnej czy na Stacku i tam losowy licealista odpowiedziałby mu po 5 minutach, tłumacząc, po co komuś elektroniczne komponenty wysokiej klasy w postapokaliptycznym świecie i jak ta scena miała ukazać, raz, wartość tychże, a zatem ich niedostępność i stan światowej gospodarki i produkcji, dwa, umiejętności głównego bohatera, który potrafił przejąć kontrolę nad dronem. Może nawet dodałby akapit, w którym poddałby w wątpliwość realizm tejże sceny.

    • http://erillsstyle.wordpress.com/ Erillsstsyle

      Nie no bez przesady.
      Nie popadajmy w skrajnosci, że tylko wielkie umysły z ogromną wiedzą go rozumieją.
      Rozumieją go ludzie, u których jest podatny grunt na takie historie. Po prostu.

      • Aneta Łukasik

        I właśnie o ludzi zainteresowanych tymi tematami mi chodziło, ale nie o wielkie umysły :) A Kominek zainteresowany nie jest i nie chce być, więc krytyka mu się nie udała.

  • dylatacja czasu

    Przy tworzeniu „Interstellar” Nolan zasięgnął opinii u wielu fizyków i na tyle na ile było to możliwe starał się trzymać reguł jakie rządzą wszechświatem. Znalazł się jednak Kominek, który stwierdził, że dylatacja czasu to bzdura. Napisz lepiej recenzję budyniu, bo nic innego Ci nie wychodzi :(

    • Visenna

      Dziękuję Ci dobry człowieku, odzyskuję wiarę w ludzkość.

  • Visenna

    Polecam posiedzieć trochę na lekcjach fizyki, zamiast pisać bzdury o „całkowicie bzdurnych rzeczach”. Nie trzeba być Einsteinem, żeby pewne rzeczy wiedzieć, NAWET jak się jest blogerem. Wstyd.

  • Quaho_tesseract

    Recenzencie. Wnioskuje że jest pan światowej sławy fizykiem i na pewno ma pan kilka uwag do Kipa Thorn’a bo według pana, teoria dylatacji czasu to kompletna bzdura i nie ma ona miejsca w żadnym dziale fizyki kwantowej ani najprostszym podręczniku fizyki. tak więc proszę sie do niego szybko zwrócić i powiedzieć że jest kretynem a pan jako spec od fizyki kwantowej powinien obalić tą teorię która w zasadzie nie jest teorią tylko W 100% POTWIERDZONYM ZJAWISKIEM FIZYCZNYM !!!!!!!!!!!!!!!
    Druga sprawa to to jak pan patrzy an ten film co do kwestii technicznej, która jest bardzo dopracowana
    zdjęcia i muzyka są świetne a porównywanie tego do Grawitacji gdzie film był z góry nastawiony na zdjęcia do Interstellar gdzie film był nastawiony na relacje międzyludzkie i naukę ( która nawet nie musi być w 100% zgodna bo film jest oparty na TEORIACH). Poza tym czepianie się np. tego że NASA w tym filmie jest ukazana jako „tajna baza” jest czystą głupotą. W filmie było jasno wyjaśnione dlaczego tak sie stało. A to że głupi rolnik został wybrany na pilota misji też jest wyjaśnione już na samym początku filmu gdzie dowiadujemy się że był on pilotem NASA i miał on wszelkie doświadczenie z tego typu pojazdem.
    Ps. Jest to najgorsza recenzja jaką przeczytałem o tym filmie. Dziękuje dobranoc

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Akurat tak się składa, że pisanie o dylatacji czasu w kontekście mechaniki kwantowej to również przepiękny popis znajomości tematu. Fizyka relatywistyczna stoi na chwilę obecną w opozycji do fizyki mikroświata =). Nie zmienia to jednak faktu, że autor tekstu rzeczywiście nie posiada wiedzy nawet na poziomie szkoły średniej i walnął takiego babola, że aż ziemniaki mi w piwnicy zgniły. Wypadałoby zafundować czytelnikom sprostowanie.

  • Tomek P.

    Strach pomyśleć, jak bardzo autor mógł nie zrozumieć innego filmu Nolana – „Incepcji”.

  • http://znadsrodziemnego.wordpress.com/ Mac Bie

    Tak jak kapele rockowe na kontrakcie, scenarzyści i reżyserzy muszą wyrobić normę, niestety.
    Nie lubie generalizacji, ale w ostatnich latach tylko kilka filmów niosło jaki taki przekaz.
    Nawet tu, we Francji, gdzie tradycyjnie film ma przekaz…
    Czytaj : miał, bo ostatnio to crap przekaz głównie jest. Jedni kopiują faktycznie od drugich, a „popkalczar” zjadła ogon już dawno…

  • Kat

    Komin, muszę się z Tobą zgodzić. Ten film jest po prostu kiepski. Pretensjonalny tak że aż czasami bolą zęby. No i te wieczne misje amerykanów w celu ratowania świata… Inaf ;).

  • lukpo

    „Całkowicie bzdurny jest motyw szybciej płynącego czasu w jednym z miejsc
    odwiedzanych przez bohaterów, a już szczyt głupoty mamy później, gdy
    wlatują tam gdzie muszą i nie zostają ani rozczłonkowani, ani
    napromieniowani.”

    No debil xD

  • Marcin P

    ” Całkowicie bzdurny jest motyw szybciej płynącego czasu w jednym z miejsc odwiedzanych przez bohaterów.” :D :D :D

    Szkoła podstawowa Kominku

  • hejt-eR

    Ta recenzja jest mniej więcej na poziomie pytania: „Jakim cudem zdążył na start rakiety, skoro odliczanie zaczęło się gdy był jeszcze w samochodzie?…”
    Pomijając kilka oczywistych błędów, film pełen jest metafor i skrótów myślowych (choćby po to, żeby nie zrobić serialu), nie każdy musi je chwytać. Ale cóż, kto nie sięga głęboko, ten sięga płytko i czepia się tego co widać, bo nie zauważył tego, czego nie widać. Ponadto, jak można merytorycznie skrytykować wizję tematyki, co do której nie ma jeszcze pełnej wiedzy? Film stawia pytania i próbuje na nie odpowiedzieć. Rozprawy naukowe to na Discovery science itd., a dla Nolana szacunek za odwagę w interpretacji i piękną wizję.
    Dla mnie ta recenzja jest hejterska i efekciarska przede wszystkim.

  • Karolina Nihil

    niema to jak wypowiadać się na tematy naukowe nie mając pojęcia o nauce. warto czasem zamknąć buźkę. trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść, Panie Kominek.

  • D

    Jak poszły napisy końcowe nie wiedziałem czy film mi się podobał czy nie – tak mieli niektórzy znajomi z którymi byłem. Później stwierdziłem, że ,,fajnie się go oglądało”, ale nie wiem czy warto było wydać kasę na bilety…