Gdy na ciebie spojrzę, będę widział twój życiorys, a jeśli będzie on odczytywany po chińsku, przed oczyma będę miał jednocześnie tłumaczenie na angielski. Gdy wyjdę na zewnątrz, będę niemalże wszechwiedzący. Będę mógł nawet określić, co znajduje się za danym obiektem, gdyż „wbudowany” rentgen w oczach pozwoli mi prześwietlać obiekty, a po drugiej stronie będzie znajdować się aparat, kamera. (…) po śmierci pozostanie po nas właśnie kopia (mózgu), co w pewnym dziwnym sensie oznacza pewną formę nieśmiertelności.

(w tekście może być trochę więcej literówek niż zwykle, bo nie mam sieci teraz, a na telefonie ciężko edytować tekst)

10 lat temu….

Pociąg PKP relacji… hm… właściwie to pociąg k a ż d e j relacji, czy to podmiejski czy dalekobieżny był mieszaniną brudu, hałasu, smrodu z kibla i papierosów. Mimo że zawsze były przedziały dla palących, to jak człek siedział sam, to se sam mógł zapalić. Ale to też nie zawsze, bo jak siedział ktoś ze mną, to miał mnie w czterech literach i też palił.
– Pan tylko okno uchyli, bo jak wsiądzie baba z dzieckiem to wrzask będzie. – rzekł konduktor do pasażera.
– A niech spierdala. – odpowiedział kulturalnie Pan Dziad.
Autentyczna rozmowa, którą pamiętam do dziś, bo jako zbuntowany cwaniak, miałem ochotę zapytać, czy ja tu się już nie liczę i dlaczego kobieta z dzieckiem jest ważniejsza ode mnie? Bo ten dziad, co siedział w jednym wagonie obok mnie, jarał faje i w dupie miał, co ja o tym myślę. Przyznaję, nie przeszkadzało mi to, bo w tamtych czasach zapach fajek w pociągu był tym samym, czym kac po libacji. Normą, panie, normą.

Teraz.

- Proszę pana, ostrzegałem, gdy zapalił pan raz. Kurwa mać, tu są kobiety z dziećmi, pasażerowi, pociąg pełny! Pan mnie nie posłuchał i na następnej stacji odbierze pana policja. To jest karygodne!
Tak zareagował stanowczy konduktor, gdy jeden z podpitych gówniarzy dosłownie na moment zapalił papieroska w jednym z nowoczesnych pociągów, jakimi miałem nieprzyjemność podróżować. Gówniarz dosłownie raz się zaciągnął, a zapach fajki rozniósł się po całym pociągu i trzymał aż do końca mojej podróży (no jakieś pół godziny). A nie, przepraszam, dwa razy się zaciągnął, bo raz dostał ostrzeżenie, ale się nie bał i zaryzykował ponownie.
Pomyślałem sobie, jak to fajnie jest teraz i jak myśmy mogli żyć kiedyś w tym smrodzie, bo przecież palenie było dozwolone niemalże wszędzie. Nawet w telewizji w trakcie audycji na żywo.

Powyższe dwa akapity napisałem w trakcie dwóch przejażdżek pociągiem, a ten dopisuję w trakcie trzeciej, bo już znalazłem kilka elementów, które mi spoją tekst. Wszedłem do jeszcze nowocześniejszego pociągu, który ponoć w naszym kraju osiąga zawrotne prędkości, ale widocznie ja miałem pecha i trafiłem na godziny szczytu, bo wlókł się niczym stare dobre „osobówki”. Ale to nieważne, ja nie o tym miałem.
Wchodzę do bezprzedziałowego, ludzi sporo. Połowa wpatrzona w telefon. Druga połowa wpatrzona w okno. Kiedyś społeczeństwo  w pociągach dzieliło się na tych, co czytają gazety i tych, co się nudzą i zawracają innym dupę. Teraz jest spokój. Każdy zajęty sobą, a raczej swoim telefonem. I bardzo dobrze. Idąc na swoje miejsce kątem oka dostrzegłem pana, grającego w pokera online. Chyba sieć mu padała, bo zakreślał ipadem ósemki na wysokości twarzy. Serio? Można złapać lepszy zasięg podnosząc tablet pół metra wyżej? Poker w naszym kraju jest średnio dozwolony, a właściwie to zabroniony, bo ćwierćinteligenci z teką ministrów traktują go jako hazard.
Już siadając dostrzegłem dwie laski przytulone do siebie. No znak naszych czasów. A tego przecież kiedyś nie było.

Jutro

Tego wszystkiego już niedługo nie będzie. Tak, jak dziś coraz trudniej jest pojąć, że można było palić papierosy i w pociągach i w samolotach, tak za kilka lat będziemy się dziwić, że był taki czas, kiedy wychodząc na ulicę, mogłeś częściej spotkać człowieka wpatrzonego w telefon niż rozmawiającego z kimś. Pary jednej płci nauczyliśmy się tolerować, ale wciąż je zauważamy. Nawet taka bzdura jak gra w pokera zapewne za jakiś czas zostanie zalegalizowana i dziwić się będziemy, że kiedyś z kumplem na kasę pograć nie mogłeś. Rozejrzałem się przed chwilą, aby upewnić się w czymś. No tak! Zauważyłem lesbijki (jak mniemam), a nie dostrzegłem starszego małżeństwa, które na końcu przedziału cichutko rozmawiało. Tego też nie będzie. Miłość na całe życie staje się domeną starców i dziwaków.

Otworzyłem lapka. Sprawdzam newsy. Jakiś kolo złapany na posiadaniu marihuany. Za kilka lat nikt nie uwierzy, że był czas, kiedy za to można było mieć kłopoty i jakkolwiek wciąż jestem przeciwny legalizacjom narkotyków, tak optymistyczne doświadczenia z amerykańskich stanów powoli przekonują mnie, że być może tkwię w błędnym myśleniu. Sam nie zażywam, ale jeśli to nie szkodzi tak bardzo, jak się dotychczas wydawało, to dlaczego miałbym zabraniać tego innym?
Dalej – afera, bo Google komuś linków nie chciało usunąć. Za kilka lat nikt nie uwierzy, że mogliśmy dawać przyzwolenie na nie(!)posiadanie prawa do zapomnienia. To powinno być prawem każdego człowieka, bo niby dlaczego jakaś prywatna firma ma prawo bez naszej zgody udostępniać o nas dane?
– Dla pana co podać? – zapytał Pan Zwózkiem (nie wiem jak się tych panów określa)
– Kawę. Poproszę, tej.
Dostałem rozpuszczalny szajs i byłbym hipokrytą, gdybym choć słowem narzekał na zawartość sztucznych składników w tej jednorazówce, bo wyznaję zasadę, że trzeba jeść i zdrowo i niezdrowo, ale pomyślałem sobie, że za kilka lat nie będziemy rozumieli, jak dawniej godziliśmy się na jedzenie wyłącznie tłustych i niezdrowych rzeczy i nikt specjalnie nie zawracał sobie głowy, czy to jajko na śniadanie pochodziło od szczęśliwej kury? (słownik: kura szczęśliwa – kura, której wmówiono, że 5 cm² więcej w klatce naprawdę robi różnicę). W Stanach co drugi produkt ma napis GMO free, nawet zatyczki do uszu, bo wyedukowani klienci niczego innego nie kupią.

Siedząc w tym dopieszczonym nowoczesnym, niezbyt szybkim i o klasę mniej wygodnym od „przedziałowców” pociągu rozmyślałem sobie, że z roku na rok żyje nam się zdrowiej, czyściej, normalniej. Nawet przeklęta polityczna poprawność, której nienawidzę, ma swoje zalety, bo u jej podstaw leży prawo każdego człowieka do równego traktowania. Prawo do życia tak, aby nikt nam w tym życiu nie przeszkadzał. A zwłaszcza ten dziad w pociągu, który dawniej jarał fajkę za fajką. Nawet jeśli teraz wpierniczam fast-foody, to jestem świadom, że nie jest to najzdrowsze jedzenie i powinienem brać przykład z mojej piesi, która jest zadeklarowaną wegetarianką. Zresztą sami dobrze wiecie, wytwory jakiego warzywa przyswaja. Piesia będzie bohaterką jutrzejszego tekstu, bo dostała prezent od Coca-Coli. Kto widział fotkę na Insta przedwczoraj, ten pewnie jutro i tak wejdzie z ciekawości.

Kończąc, wrócę do początku tekstu, w którym straszyłem o nieśmiertelności, rentgenach w oczach i takich tam. To cytat z Michio Kaku, człowieka, z którym Natalia Hatalska robiła kiedyś wywiad w ramach doskonałej, inspirującej publikacji Futuremakres.Today. Rzecz jest darmowa, pobierzcie i poczytajcie o przyszłości. Już parę miesięcy temu miałem wam o tym wspomnieć.
Utkwiła mi w głowie rozmowa z nim. Przewidywał, jaka przyszłość nas czeka za 10 lat, może trochę więcej. I chyba on ma racje. Nawet dziś motyw widzenia, co jest za danym budynkiem, w dobie google maps, nie wydaje się specjalnie zaskakujący. Dzięki Facebookowi historia życia każdego z nas jest otwartą księgą. Piszesz u mnie komentarz, a ja za chwilę mogę wiedzieć, czy też lubisz słuchać Britney Spears. Jakoś niespecjalnie przeraża mnie, że będziemy wielkim chodzącym internetem, studnią wiedzy bez dna, bo jest całkiem spora szansa, że dzięki rozwojowi urządzeń, pozbędziemy się telefonów, tabletów i innych urządzeń, które dziś zastępują nam drugiego człowieka. Jeśli będziemy telefonami i będę mógł pogadać z tobą chwilę po tym, jak myślami do ciebie zadzwonię, to w porządku. Przypomnę sobie, jak to jest iść chodnikiem i patrzeć przed siebie.

Ten tekst nie miał wyglądać tak, jak wygląda, ale przekornie postanowiłem pobawić się formą. W moich zapiskach jego tytuł brzmiał „10 współczesnych norm, które za 10 lat wydadzą nam się absurdalne”. Punktem wyjściowym było palenie w pociągach, które wciąż jeszcze gdzieniegdzie jest normą, ale za 10 lat będzie tak samo niepojęte, jak dziś ćmik w samolocie. A potem dopisywałem sobie kolejne punkty, układał mi się fajny „top ten”, który zostałby przeczytany jednym tchem,  zebrał sporo lajów i „true bro”, „racja” w komentarzach. Kiedy siadłem do pisania, zdecydowałem się napisać w starym nudnym stylu. Też przeczytacie. Nie tak masowo, ale to nic. Napisałem tak, abym mógł za kilka lat pokazać, że kiedyś na blogach powstawały dłuższe formy, choć pewnie od dziennikarzy starej daty dostałbym w czajnik za nazywanie tego tekstu dłuższą formą.

Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę, krytykujesz mnie lub widoczna jest nazwa twojej strony. Wstęp tylko dla ludzi przyjaznych, uśmiechniętych i kulturalnych.

  • http://www.historymakers.pl Dawid Borowiak

    Ja zaraz poczytam, ale już 2 raz się udało!

  • Agnieszka Makowska

    prawie pierwsza :)

  • http://sylwesterizowski.pl/ Sylwester Iżowski

    Napisze komentarz, a przeczytam jutro, pozdrawiam.

    • http://sylwesterizowski.pl/ Sylwester Iżowski

      Jednak przeczytalem dzisiaj, ten tekst jest taki jakiś inny…. taki dojrzały.

  • JackWalker

    I podobnie było, jest i może będzie z bieganiem.
    Kilka lat temu słyszałem komentarze typu „gdzie biegniesz?”, „co się spieszysz?” Pewnie psy go gonią czy „masz fajka?” A dodatkowo mało kto biegał.
    Dziś już nie słyszę komentarzy (przynajmniej w Warszawie), biega coraz więcej ludzi jednak ciągle jest wielkie wow jak ktoś biega.
    Ciekawe co będzie za kilka/kilkanaście lat z sportem czy zdrowym odżywianiem?

  • http://www.pionierka.pl/ pionierka

    A dzieci w latach 60. malowały na plastyce prace pt. „świat w 2000 roku”. Na obrazkach ludziki w kombinezonach śmigały po kosmosie, taksówki miały skrzydła, a ludzie odżywiali się tylko kolorowymi pastylkami… Tak to jest z futurologią, że spodziewamy się cudów, a po latach jest po prostu normalnie. Więc za 10 lat dalej będą niewychowane dziady w pociągach a, a Ty patrząc na posiwiały pysk piesi będziesz zajadał hamburgera popijając go colą.

  • http://www.lipcowo.pl/ Martyna Lipiec

    Ale ten tekst mi się wpisał dobrze w moje ostatnie rozmyślania spowodowane oglądaniem „Secret Experiments Lain”. Z tym, że myślałam nad przyszłością bardziej w kontekście coraz większego znaczenia internetu, sieci. Cóż, snuć jakieś przypuszczenia możemy, czas pokaże czy mieliśmy rację, choć niektóre tendencje, o których wspomniałeś faktycznie wydają się być znaczące dla tego, co będzie w przyszłości.

  • julia

    racja

  • http://mrcichy.pl/ Bartosz Cicharski

    Kiedyś wrzuciłem na blogu listę takich prognoz japońskich naukowców z 1996 albo 1997 – jak będzie wyglądał świat do 2020. Trochę im się omsknęło, bo sztucznej krwi czy bazy na Księżycu jakoś jeszcze nie ma… ale patrząc na tę naszą codzienność, to mam wrażenie, że żyjemy w przyszłości. I bardzo mi się to podoba.

    PS: W Polsce też są jedne jaja, które reklamują się hasłem „od kur karmionych bez GMO”. Są to jedyne jaja, jakich nie planuję nigdy kupować. Właśnie za to hasło. Ale to tak na marginesie.

    • Anna Kowalska

      Mają jeszcze 5 lat ;)

      • http://mrcichy.pl/ Bartosz Cicharski

        Aż zajrzałem do tamtego wpisu. No więc:
        – 2005: sztuczna krew, przewidywanie trzęsień ziemi.
        – 2006: możliwość leczenia AIDS.
        – 2010: samowytwarzanie tekstów przez komputer.
        – 2011: leczenie Alzheimera.
        – 2013: leczenie wszystkich nowotworów.
        No więc nie mają tych 5 lat. Za to na 2018 przewidują spacer na Marsie, a w 2019 mamy skonstruować sztuczne oczy. Brzmi jak piękna bajka. Ale warto za nią trzymać kciuki.

        • Anna Kowalska

          Rzeczywiście. Za to pewnie wymyślono przez ten czas rzeczy, których naukowcy nie przewidzieli w latach 90. A jednocześnie ciągle pracują nad powyższymi rewolucjami. Również trzymam za nie kciuki :)

  • Anna Kowalska

    Biorąc pod uwagę, jak bardzo świat zmienił się w ciągu życia mojej Babci (ma 86 lat) i jak przyspieszył w ostatnim czasie, to jestem ogromnie ciekawa, jak będzie wyglądała moja emerytura. Na chwilę obecną planuję nadrabiać książki i filmy i grać w Simsy, a co kilka lat zmieniać miejsce zamieszkania, wybierając wśród odwiedzonych już, ulubionych miast. To nie są jakieś wydumane rzeczy, ale jednocześnie nie wiem, jak zmieni się świat, więc może nie będą takie łatwe do realizacji. No i pewnie będą inne, może ciekawsze formy spędzania wolnego czasu. Zobaczymy ;)

    Btw, dopiero teraz zobaczyłam Zegar Śmierci. Dawno tu jest? Jak na niego patrzę, to słyszę to złowieszcze cykanie…

    • http://www.fabrykazdrowia.blogspot.com/ Justyna Markowska

      Też będę na emeryturze grać w Simsy :) i mam nadzieję, że do tego czasu wypuszczą 4 na Maca :D

  • Wojciech Wiesław Konopka

    Lumpy po bramach stać będą zawsze i nawet google maps nie nadąży za aktualizacja bazy

  • LuQ

    Nasze wyobrażenia na temat przyszłości oraz wspomnienia z przeszłości i tak zawsze mijają się z prawdą… A dlaczego? Przyszłość, wiadomo, że trudna do przewidzenia, więc nie trzeba rozwijać. Przeszłość? Czemu ją przekłamujemy? Czasem wydaje nam się być lepsza niż teraźniejszość, bo wyostrza się to co było dobre, a to co złe podświadomie się zapomina. Ze złem wyciąganym z czasu przeszłego jest analogicznie.

  • Mo Nick

    tym tekstem przypomniałeś mi, jak uwielbiam Cię czytać

  • Lixen

    zmiany, zmiany, zmiany – jedyna stała w życiu
    #michnochory?

    • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

      Tomek wie że czasem zostawiam sobie teksty na później. Przy porannej kawie lepiej smakują.

  • Ula

    Chcę wierzyć, że w pierwszej kolejności zauważyłabym starsze małżeństwo. Chcę wierzyć, że miłość na całe życie nie będzie domeną starców i dziwaków. Chcę być dziwakiem.

    Dobrze, że napisałeś ten tekst w starym nudnym stylu. Pięknie piszesz w takim stylu. Lubie później wracać do takich wpisów, dlatego mam nadzieję, że kiedyś popełnisz taką książkę.

  • Justek aka cacko_z_dziurką

    Na szczęście nie wszystko się zmienia. Odkąd pamiętam miałam serce dziecka, aż do teraz. Nie wyrosłam. I raczej mi to nie grozi.

  • http://www.qrkoko.pl/ Qrkoko

    Mam nadzieję, że sporo takich dłuższych form tekstów trafi na Jasona :)

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Niestety tak. Krótkie formy w dużym stopniu zlatują na sociale, głównie Insta i fanpage.

      • Marta Szatańska

        cudownie

  • http://www.alabasterfox.pl/ Adrianna Zielińska

    Zmiany są dobre. Mniejsze, większe – zaskakują, zarówno negatywnie, jak i pozytywnie, ale są czymś, na co w ostateczności każdy z nas czeka w różnych aspektach życia – stagnacja to zło w czystej postaci.

  • ulć

    Zdecydowanie takich form wypowiedzi mi tu brakowało od jakiegoś czasu. Tych krótkich czasem nie chciało mi sie czytać.
    Przyszłość jest tak wielką niewiadomą, że chyba boję się nawet o niej myśleć. Wolę obserwować bieg wydarzeń.

  • caroline777

    Szczerze mówiąc nie doczytałam, bo wino za bardzo odebrało mi jasność widzenia/zdolność myślenia, ale biorąc po uwagę fakt, że ostatnio obejrzałam po raz dziesiąty film pt. „Powrót do przyszłości 2″ i obraz roku 2015 w tymże filmie znacznie odbiegał od rzeczywistego… Myślę, że kilka lat może wydłużyć się do kilkunastu.

  • http://www.primocappuccino.pl/ Ania

    A mi jeden z niewielu razy chciało się przeczytać od startu do finiszu, i nawet się wczułam! Chyba lubię stary styl, i wolę dziś niż jutro. Nadal wierzę w miłość do starości, a z całego tekstu wygrywa dla mnie:
    „Przypomnę sobie, jak to jest iść chodnikiem i patrzeć przed siebie.”

    p.s. Autokar, który zapali się np. papierosa (palonego ukradkiem w WC) spala się w całości w 4 minuty. Po słodkim przywitaniu klientów dzielę się z nimi taką ciekawostką. Nikt nigdy nie odważył się zapalić ;)
    (still alive!)

  • p

    „Sam nie zażywam, ale jeśli to nie szkodzi tak bardzo, jak się dotychczas wydawało, to dlaczego miałbym zabraniać tego innym?” – a czemu miałbyś zabraniać nawet jeżeli szkodzi?

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Z tego samego powodu, dla którego zabraniamy zabijać. Po to wymyśla się prawa we wszystkich społeczeństwach, aby jak najmniej ludzi było krzywdzonych – z własnej lub cudzej winy.

      • http://kucfilolog.blogspot.com/ Kuceł Filolog

        Samobójstwo nie jest karane.
        A prawa – z tego co kojarzę – wymyśla się, by jedni nie krzywdzili drugich, a nie po to, by jedni nie krzywdzili..jednych.
        Na tej samej zasadzie – rzucając umiarkowanym sucharem – gwałt jest zakazany, samogwałt nie.

      • p

        idąc tym tokiem rozumowania – zabrońmy noży kuchennych, a nuż ktoś skrzywdzi sam siebie przypadkiem się kalecząc.

  • http://iwilwarin.wordpress.com/ wilwarin

    to się nazywa ewolucja. A wbrew tej pozytywnej nucie w artykule, nasze społeczeństwo jest i tak daleko z tyłu. Dużym mankamentem wśród ludzi jest brak znajomości historii i sprawnego wyciągania wniosków, dzięki czemu nie popełnialibyśmy wielokrotnie tych samych błędów. Ba! Kiedyś już wiele rzeczy zostało powiedziane i zrobione, a teraz jak ktoś to odtworzy uważa się go za odkrywce :)

  • kevin171

    Snilo mi sie dzis, ze gralem z toba w siatkowke jeden na jeden. Wygrales pierwszego seta:) Padao, wiec po secie zdjales swoj sweter robiony na drutach, zeby wysechl i powiesiles na siatce do gry. Siatka znizyla sie o polowe. Genialne! Niestety musialem wstawac, takze dokonczymy mecz dzis w nocy :)

    • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

      Jeśli w siatkę to tylko plażową.

      • kevin171

        Powiedz tylko gdzie i kiedy! :)

  • illonky

    Przeczytałam, całość. Pamietam czasy, gdy palenie było normą, z resztą wszyscy w moim otoczeniu palili i dla mnie to było coś oczywistego. Spojrzę na polecany tekst później, ale myślę, że faktycznie będzie się można obejść kiedyś bez telefonów i tabletów, swoją drogą tęsknię trochę za czasami, gdy w knajpie się rozmawiało a nie patrzyło w ekran ;)

  • http://www.fabrykazdrowia.blogspot.com/ Justyna Markowska

    true bro :)

  • http://www.sawiusz.pl/ Piotr P. Sawukajtys

    Kiedyś usłyszałem takie hasło: „Jeśli jakiś pomysł przyszedł ci do głowy, to jest szansa na to, żeby wprowadzić go w życie” i rzeczywiście, jak się okazało większość nowinek technicznych to rzeczy, w które mało kto wierzył. Można też przewidywać, że im dalej w las nowoczesności, tym silniej będzie działać magiczna moc rzeczy retro. Retro no i klasyki. Ciekawe, czy za 20 lat takie gry, jak (pierwsza część) Tomb Raider, Max Payne, FIFA World Cup 2002, Dungeon Siege, Baldur’s Gate, czy chociażby Mortyr zostaną przez kogokolwiek na świecie odpalone chociaż raz.

    Chociaż do 2038 trzeba będzie przeżyć z 40 końców świata, to powiem jedno – na pewno będzie zajebiście :D

  • Hubert Zajma

    „Serio? Można złapać lepszy zasięg podnosząc tablet pół metra wyżej?” – można. U mojej babci na balkonie, na wysokości oczu nawet EDGE ledwo łapie, każda strona wczytuje się pół godziny, pół metra wyżej – HSPA+, strony internetowe wczytują się pół sekundy. Testowane routerem 3G, a nie jakimś badziewnym telefonem. A powód? Pobliski wał przeciwpowodziowy.
    Im więcej takich wałów, tym później przyjdzie przewidywana przez wszystkich przyszłość. Bo po co nam super sprzęt, kiedy nie ma internetu?

  • http://www.vademecumblogera.pl/ Beata Redzimska

    Tomku dales mi do myslenia. A jak w ptzyszlosci zdarzy sie cos jak w filmie Révolution i imternetu nie bedzie i niczego do czego sie przyzwyczailismy nie bedzie

    • http://sylwesterizowski.pl/ Sylwester Iżowski

      Jeszcze pół roku temu hejtowałaś kominka, a teraz takie pochwały mmm, niezła zmiana.

      • http://www.vademecumblogera.pl/ Beata Redzimska

        Nie wiem, czy to nazywa się hejtowaniem. Wpadłam po raz pierwszy na bloga Tomka, a tu
        jakiś tekst o Snapchacie zakonczony taką sobie puentą o kobietach po 30-stce (należę do tej grupy). Zalała mnie krew. Ale nie przestałam czytać Kominka. Z czasem zrozumiałam, że jak świat światem faceci będą sobie takie rzeczy gadać, a kobiety albo się tym przejmować, popadać w kompleksy, rwac włosy z powodu pierwszej zmarszczki, albo machną na to ręką,
        bo będą miały świadomość własnej wartości. Wolę być w tej drugiej grupie. Pozdrawiam jeszcze raz Beata

        • https://www.facebook.com/tomczyk Tomek Tomczyk

          To trafiłaś w dobre miejsce, bo na tym blogu kobiet myślących podobnie jest większość. Czasami trzeba chwilę mnie poczytać, aby zrozumieć, że mi nigdy nie zależy na obrażaniu kogoś. Po prostu daję rozrywkę przez wzbudzanie emocji i to wszystko.

  • Pchla Buda

    True bro!
    Tęskniłem za takimi tekstami.

  • jak można napisać taki tekst!!

    Przeglądając różne stronki trafiłem na jakiś krótki tekst o Monice Kuszyńskiej. Wiecie, to ta lala z Varius Manx, co się rozjebała przed miesiącem razem z resztą zespołu.
    Podobno nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie mogła stanąć na nogi. Pomyślałem sobie, że gdyby była moją laską to bym ją rzucił w cholerę.

    Nie żebym coś miał do niepełnosprawnych, mój stosunek do nich jest obojętny pomimo iż ostatnio w mediach dużo się o nich mówi. Teraz już wiem, że niepełnosprawny w życiu jest pełnosprawny w pracy, a jeszcze niedawno żem myślał, że oni mieszkają na drzewach i jedzą banany.
    W każdym razie – moja kobieta musi być pełnosprawna. Jak se tak pomyślę, że laska może nie mieć np. rąk to od razu – obrazując sobie – widzę jak robiąc mi loda nadziewa mi się na penisa. No bo czym by się w razie czego przytrzymała? Albo taka laska bez nóg – nigdy nie posuniesz takiej od tyłu.
    Nie wybaczyłbym także niewidomym i tu wykażę się ignorancją, bo nie wiem czemu, ale jak widzę gadającego ślepego to zawsze zastanawiam się, dlaczego oni tak przewracają oczami i mają na mordzie taki głupawy uśmiech. Musiałbym z taką kobietą albo po ciemku albo tyłem siedzieć, żeby tego nie obserwować. Weźmy niemą – nie pogadasz z taką. Do dupy, bo jak z kobietą nie pogadasz to co możesz robć? Tylko pieprzyć! A weź tu człowieku posuwaj kobietę, która przez cały czas jest cicho.
    Po co darzyć uczuciami osoby niepełnosprawne skoro można pokochać bezproblemowych pełnosprawnych?

    Ps. Podczas dojadania ogórka, który pozostał mi po kolacji, przypomniałem sobie pewien dowcip. Jaka jest niejadalna część warzywa?
    Wózek inwalidzki:)

  • http://buster.pw/ Buster

    I Anitę Werner można było spotkać w pociągu kiedyś ;)

  • http://realneoszczedzanie.pl/ realneoszczedzanie.pl

    Można sobie narzekać ale z roku na rok jest lepiej. 10 lat temu było u nas to co teraz na Ukrainie a nikt nie chciał by teraz takiego poziomu rozwoju społecznego.

  • Gosiek

    Niektórzy w tym kraju czytają jeszcze dłuższe formy. Ba nawet książki… Ciekawie czyta się powyższy wywód. Miejmy nadzieję, że ziści się „przepowiednia”, iż ludzie zaczną się dostrzegać zza całej tej masy elektroniki.

  • Joanna Wieczorek

    Interesujący wpis. Myślę, że za 10 lat będziemy korzystać z urządzeń które na razie są tylko w filmach si-fi, co już wielokrotnie się sprawdziło –> patrz okulary google glass. Podobnie jest z pewnymi normami i przyzwyczajeniami. Jeśli już poruszyłeś temat palenia to dobrym tego przykładem jest film Bogowie, w którym widać, że lekarz nie rozstaje się z fają nawet… na sali operacyjnej. Może za 10 lat dotrze do ludzi, że w ogóle nie ma sensu palić jeśli chce się pożyć kilka lat dłużej.

  • http://okolonotatnik.blogspot.com Małgosia

    Właśnie też odniosłam wrażenie, że ten tekst jest jakiś inny – taki na poważnie, dojrzały. Ale daje też do myślenia.

  • koszalinski

    Mam w domu książkę „Związek Radziecki w roku 2000″. Mądrzy ludzie tam pisali i przewidywali wszystko. Przewidzieli, ile ludzi będzie mieszkać w ZSRR. Ile będzie wydobytego węgla i ile wytopionej stali. Ile samochodów będzie jeździć, ile samolotów latać i ile czołgów będzie pilnować pokoju. Wszystko przewidzieli. Tylko nie to że w 2000 nie będzie Związku Radzieckiego.

  • Ewa Dziadosz

    Napisze komentarz, a przeczytam jutro, pozdrawiam.

  • http://kubala.me/ Jakub

    A od kiedy tłuste rzeczy są niezdrowe?